Eureka i leniwy mózg

Może słowo ‚leniwy’ nie jest tu odpowiednie, lepsze byłoby ‚oszczędny’ albo ‚skrajnie wydajny’ – i przy okazji leniwy. Ale zanim to rozwinę, pozwól, że zadam Ci pytanie:

Pamiętasz jak w „House M.D.” doktor House wpada na rozwiązanie zawsze przy okazji robienia czegoś innego, nie powiązanego ze stawianiem diagnozy? Zresztą, pewnie znasz to z własnego doświadczenia – rozwiązania i oświecenie przychodzi nie wtedy kiedy intensywnie nad tym myślisz, tylko kiedy jesteś w trakcie czegoś zupełnie innego, na przykład aktywności fizycznej.

Jak więc pojawia się ‚EUREKA’ i jak pomóc temu, by pojawiała się częściej? To temat tego wpisu.

Tak więc wracamy do Twojego mózgu. Jest to bardzo żarłoczny organ – jego zapotrzebowanie energetyczne może być równe zapotrzebowaniu 40-watowej żarówki. Jako że jesteśmy tworem ewolucji – oznacza to jedno – potrzebę oszczędzania i potrzebę wydajności. W przeciwieństwie to tego co mamy ocenie na sklepowych półkach oraz w lodówkach – energia nie była dostępna zawsze i wszędzie.

A oszczędność i wydajność powoduje, że Twój mózg idzie na skróty kiedy tylko się da. Tymi skrótami jest kategoryzacja. Jak już wspominałem na tym blogu oraz na Marketingu na sterydach – głównym zadaniem mózgu jest rozpoznawanie, tworzenie i dopasowywanie wzorców. Czyli budowanie kategorii. Oznacza to bezpośrednio, że to co postrzegamy jest wynikiem naszych poprzednich doświadczeń. Poprzednie doświadczenia są ułożone w kategorie i te kategorie pozwalają nam usystematyzować to, co właśnie odbieramy.

Jeden moment musisz zapamiętać – wyobraźnia działa w oparciu o dokładnie te same ścieżki neuronalne co percepcja – z tym, że wyobraźnia działa odwrotnie. Kiedy patrzymy na coś realnego percepcja zaczyna się na oku a kończy na analizie w umyśle. Kiedy coś sobie wyobrażamy – zaczyna się w mózgu a potem pojawia przed oczami w postaci obrazu czy filmu. Ścieżki są dokładnie te same. Rożni się jedynie kolejność.

Wiemy już więc, że oszczędny mózg odbiera świat na autopilocie w oparciu o to, co już zna. Nowe kategorie, czyli nowe wzorce pojawiają się jedynie wtedy, gdy natkniemy się na coś nowego – nowy rodzaj informacji czy nowy element w środowisku. To właśnie to wyjście ze „strefy komfortu” powoduje pojawienie się nowych połączeń między neuronami. Im bardziej nowość jest nietypowa – tym większa szansa pojawienia się nowych wdruków.

Tym samym, najbardziej pewną metodą rozwoju umysłowego oraz rozwoju wyobraźni i kreatywności (pamiętasz – to ta sama ścieżka) jest celowe poddawanie się nowym wpływom – nowym ideom, poznawanie nowych ludzi, nowych miejsc – im bardziej oddalonych od tego co jest nam znane i wygodne, tym lepiej. Pozwoli nam to zwiększyć obszar, z którego nasz mózg „pobierze” skrót.

To właśnie jest główny powód dla którego House wypadał na rozwiązanie kiedy o nim nie myślał (zmiana środowiska i zmiana kontekstu) albo kiedy światła myśl zawitała w Twojej głowie podczas ćwiczeń na siłowni.

Kolejną cenna metodą „przekategoryzowania kategorii” jest świadome ich zaatakowanie – czyli robienie rzeczy „wbrew” sobie z premedytacją. To mogą być rzeczy bardzo proste: medytacja, zjedzenie posiłku, którego nie lubisz, włożenie portfela do kieszeni prawej zamiast do lewej, założenie zegarka na odwrotną rękę, picie herbaty zamiast kawy. To również wywoła przetasowania w katalogu.

Wystawiaj się więc na nowe idee, nowe doświadczenia oraz nowe środowisko, rób nowe nietypowe rzeczy, świadomie wprowadzaj modyfikacje oraz zmieniaj „kanał” (po wysiłku umysłowym oderwij się, idź na spacer w nowe miejsce, zacznij ćwiczyć) by pomóc podświadomości podrzucić Ci właściwą odpowiedź.

Im więcej zmian, przeżyć i innowacji, tym szersze horyzonty, lepsza wyobraźnia oraz lepsze „łącze” z kreatywną częścią podświadomości.

Rafał mazuR

Zostaw komentarz

Leave A Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.