Friedrich Nietzsche jako Twój mentalny trener

Play

Nie wiem czy wiesz, ale Nietzsche uważał siebie, przede wszystkim, za psychologa, chociaż nim formalnie nie był. Był za to filologiem klasycznym – i to wybitnym – a to realnie oznacza, że wiedział co nie co o starożytnych Grekach czy Rzymianach. Nawet nie będę udawać, że jestem specjalistą od Nietzsche albo że w pełni rozumiem o co mu chodziło. Bo nie rozumiem. Nie jestem w stanie ogarnąć swoim małym rozumkiem tego, co ten geniusz miał na myśli. Nie zmienia to faktu, że coś tam sobie wiem i wychodząc z założenia, że filozofia to nie coś coś stoi na półce tylko coś co ma pomagać Ci w realnym życiu, pobawmy się przez chwilkę psychologią Nietzsche tak jakby miał on okazję doradzać nam osobiście.

W skrócie – będzie to post o paru elementach jego filozofii nie w odniesieniu do wydarzeń historycznych czy społeczno-kulturowych, tylko w przełożeniu na nasze światu dupy urywanie. A pomoże nam w tym profesor Raymond Geuss z Cambridge University, w oparciu o którego wykłady ten wpis właśnie tworzę.

„Powinieneś stać się tym, kim jesteś.”

NIHILIZM:

Gdybyś chciał wprowadzić Fryderyka w stan największego obrzydzenia i pieniactwa, warto byłoby popisać się nihilizmem i chęciami nihilizmu promowania. Kiedy mówimy tutaj o nihilizmie, chodzi o BRAK SENSU, podejście, czy filozofię życiową, która odbiera SIŁY WITALNE zamiast ich dodawać. Pozwól, że podam Ci bardzo prostacki przykład:

Jeśli mówisz, myślisz i postępujesz zgodnie z założeniem, że: „Każdy może być zdrowy, szczęśliwy i bogaty, więc i ja taki będę!” to DODAJESZ sobie sił, NADAJESZ sobie kierunek, ZWIĘKSZASZ ilość ENERGII. Teraz – być może to założenie jest błędne i złudne. To akurat ma trzeciorzędne znaczenie – znaczenie największe ma fakt, że Ci SŁUŻY.

Z kolej, jeśli powiesz sobie, że jesteś tylko nic nie wartym puchem marnym,  bezwładną i bezładną marionetką w rękach losu, Fortuny, czasu, historii oraz innych ludzi to ODBIERASZ sobie siły, ODBIERASZ sobie SENS, ODBIERASZ sobie energię i sprawiasz, że Fryderykowi się cofa… Owszem, być może tak jest, i możemy prowadzić sobie akademickie dysputy na ile Twoja prawda jest prawdziwa – nie zmienia faktu to, że ‚manie racji’ przy okazji odbierania sobie SENSU nie ma sensu.

A nie ma sensu z prostego powodu: SENS MA SENS. A dlaczego ma sens? A dlatego, że jak naucza nas Nietzsche:

SENS = WITALNOŚĆ
NIHILIZM = IMPOTENCJA

A celem życia jest jego AFIRMACJA, czyli UZNAWANIE ŻYCIA ZA DOBRE. Lekka chujnia z trąbką kiedy żyjesz swoje jedyne życie uważając, że sam proces życia jest bez sensu i życie jest ‚złe’. Żebyś jednak afirmował życie, niegłupio byłoby afirmować SAMEGO SIEBIE, jako, że to życie, że tak powiem, przez siebie samego przeżywasz. Owszem, nie musisz być ideałem i możesz mieć wiele brudku pod pazurkami, ale to Ty jesteś własnym centrum, to Ty jesteś początkiem całej reszty więc wyrzekanie się samego siebie NIE MA SENSU.

Graj żeby wygrać!

Czy to co napisałem MA SENS?

Dlaczego ludzie tak bardzo lubią ten bezsens, dlaczego nihilizm i dekadencja są obecnie powszechne i panujące? Z prostego powodu – otóż motywacją do nihilizmu jest UNIKANIE ODPOWIEDZIALNOŚCI. No bo za co masz niby odpowiadać, skoro nie masz realnego wpływu na swoje życie lub skoro nie widzisz sensu w podejmowaniu jakiegokolwiek konstruktywnego działania?

Temat SENSU i BEZsensu uważam za liźnięty. Załóżmy jednak, że Nietzsche został Twoim mentalnym trenerem i pytasz go co masz zrobić, żeby zwiększyć ilość mocy, żeby zwiększyć ilość SENSU, żeby mieć więcej energii i witalności. Witaj zatem w starym jak świat podziale na Panów i Niewolników…

PANOWIE & NIEWOLNICY

Tu Fryderyk się nieco rozchmurza. „Zwróć uwagę, że kiedy mówię Ci o sensie i nihilizmie – mówi Ci Fryderyk – to mówię o KONTRAŚCIE. A kiedy mówię o kontraście to mówię o KONFLIKCIE. A kiedy mówię o konflikcie, to mówię o ENERGII, bo każdy konflikt, z definicji, generuje ENERGIĘ. Skoro jest przeciwieństwo, skoro jest kontrast to jest NAPIĘCIE a napięcie to dobra i bardzo wzmacniająca rzecz, dlatego, że napięcie to RUCH a ruch to życie!”

Zgadnij dlaczego mamy Niebo i Piekło? Ta sama zasada – Piekło motywuje Cię bólem a Niebo motywuje przyjemnością. Motywacja OD i motywacja DO. Kontrast, przeciwieństwo, jak noc i dzień i jak wojna i pokój.

„Żebyś miał aspiracje, siły i chęć do wspinania – mówi Ci Fryderyk – potrzebujesz patrzeć przez pryzmat kontrastu również na społeczeństwo. Zapomnij o tym, że wszyscy są równi. To hierarchia rodzi spięcia i napięcia, dlatego myśl w oparciu o czarno-biały kontrast. Jest elitarna grupa Panów i jest przeważająca grupa Niewolników. Panowie to ci, którzy TWORZĄ. Niewolnicy to ci, którzy albo są pasywni, albo odtwarzają bez przerwy stary porządek rzeczy. Pomiędzy grupami tymi istnieje DYSTANS i dystans ten budzi z jednej strony podziw a z drugiej pogardę. W skrócie – budzi NAPIĘCIE i właśnie to napięcie odpowiada za wszelki postęp.”

No dobra, dobra, mówisz, ale o co dokładniej chodzi z tymi niewolnikami oraz z grupą Panów?

Przestań się mazać. Na co tak bardzo się oszczędzasz?

Nietzsche mówi nam, że dla Pana najwyższy komplement i najwyższa aspiracja to „żyć tak jak moi Bogowie”. Tłumacząc to na nasze – żyć tak jak ludzie, których najbardziej podziwiasz, żyć tak jak ci, którzy są jeszcze wyżej od Ciebie, na Olimpie tego, co dla Ciebie jest najbardziej imponujące. Tak więc, kiedy jesteś Panem, paradoksalnie, znajdujesz się jakby po środku – z jednej strony ASPIRUJESZ do Bogów, z drugiej strony POGARDZASZ niewolnikami, co tworzy – nie zgadniesz – KONFLIKT I NAPIĘCIE a my wiemy już, że:

KONTRAST -> KONFLIKT -> ENERGIA

Dowcip oczywiście polega na tym, że obie grupy, Tobie jako Panu lub aspirantowi, są absolutnie niezbędne. Bez nich bowiem zatracisz SENS czyli WITALNOŚĆ, bo zniknie napięcie a tym samym odłączysz sobie prąd. No bo z jednej strony to miłe patrzeć z politowaniem na maluczkich a z drugiej strony mieć jeszcze kawał bieżni przed sobą do pokonania. Przy czym, grupa Panów nie patrzy na świat przez pryzmat konfliktu DOBRO/ZŁO. Za dużo w tym religijnego moralizowania. O nie! Panowie, proszę ja Ciebie, patrzą na świat przez nieco inne filtry:

SILNY – SŁABY
SKUTECZNY – NIESKUTECZNY
MĄDRY – GŁUPI
SPRYTNY – FRAJER

Słowem, tu nie chodzi o moralność czy jakieś pastwienie się. Nie chodzi o to, że niewolnicy są „źli”. Oni po prostu są jacy są. „Jest jak jest. My na górze. Oni na dole. Takie życie” – oto cała filozofia grupy Panów. Albo się nadajesz, albo się nie nadajesz, albo się wdrapiesz, albo się nie wdrapiesz. Nie ma tym w tym jakiejś szczególnej emocjonalności. Właściwie to taki BEZOSOBOWY PROCES:

„DESZCZ PADA. ACHILLES ZABIJA. MY WYGRYWAMY.”

Podejście do życia agresywne mentalnie…

Przypomina to sytuację niegdysiejszego dominatora światowego golfa, Tigera Woodsa. Przez jakiś czas mu nie szło, jednak ponownie wygrał duży turniej. Jego ówczesna żona, uradowana, podbiega do Tigera i pyta: „Kochanie, jak to będziemy świętowali?” Na co Tiger, patrząc na nią jak na kosmitkę mówi: „Świętowali? Ale co tu świętować? PRZECIEŻ TO TAK POWINNO WYGLĄDAĆ.” W tym sensie, Woods wykazał się mentalnością Rasy Panów.

Nietzsche patrzy na Ciebie i mówi: „Widzisz… Niewolnicy nie rozumieją, że cierpią bo są SŁABI. Dlatego zaczynają bawić się pojęciami i dlatego tworzą, nie mogąc skonfrontować się z Panami w bezpośredniej walce, pojęcia takie jak ‚ZŁY’. To co kiedyś był dobre, dostojne, silne, podniosłe i wielkie teraz staje się – dzięki niewolnikom – złe i niemoralne. Zamiast pracować nad zwiększeniem swojej realnej SIŁY dokonują przewartościowania wartości i chełpią się swoją wyższością moralną.”

W wielkim skrócie, zamiast spojrzeć prawdzie w oczy – a prawda w tym wypadku jest bardzo prosta i mechaniczna – ze świata mechanicznego niewolnicy przenoszą się do świata metafizycznego, bo chęć rozumienia jest dla nich ważniejsza niż AFIRMACJA ŻYCIA. Czyli – chęć zrozumienia jest u nich silniejsza niż chęć ZWYCIĘŻENIA.

SŁABI CHCĄ ZROZUMIEĆ. SILNI CHCĄ ZDOBYWAĆ – prof. Geuss

Oczywiście, wracamy do paradoksu – obie strony – i Panowie i Niewolnicy potrzebują siebie nawzajem. Nie mogą się bowiem bez siebie dobrze poczuć. Tak bardzo się od siebie różnią, że każda strona znajduje własne powody do poczucia wyższości i wyjątkowości.

Zresztą, z naszego punktu widzenia to tylko ARCHETYPY, czyli komiksowe wyolbrzymienia i przerysowania. W swojej czystej postaci są całkowicie dysfunkcyjne i nieprzystosowane do życia w naszej rzeczywistości. I tak też masz je traktować – jako punkty odniesienia a nie jako ideały ucieleśnione, dlatego, że żeby mieć parcie do stawania się Panem, musisz mieć w sobie domieszkę Niewolnika, którą chcesz zrzucić z siebie tak jak rosnący wąż zrzuca swoją skórę.

Bez ‚niewolniczej’ domieszki ludzie nie byliby w pełni ludźmi – prof. Geuss

„Tak więc – powiedziałby Ci Nietzsche – Twój wewnętrzny niewolnik to wszystko to słabe, bezmyślnie odtwórcze i posłuszne, wszystko to, czego się brzydzisz, od czego chcesz uciec i co Cię blokuje. Jednak, ponieważ SENS, ENERGIA i SIŁA jest wynikiem NAPIĘCIA, czyli KONFLIKTU, potrzebujesz tej słabej, żałosnej strony, żeby mieć od czego uciekać, potrzebujesz jej, żeby wchodząc, niczym Achilles, na stosy Twoich wewnętrznych, pokonanych w walce niewolniczych trupów odbijać się w górę by żyć tak jak na Pana przystało – byś żył tak, jak Twoi Bogowie!”

„Ale jak?! Ale jak?! Ale jak ja mogę sprawić, że będę żył tak, jak moi Bogowie??” – drzesz się w podnieceniu.

„Wszystko co potrzeba – uśmiecha się tajemniczo Nietzsche – masz od urodzenia w sobie…”

Napięcie = Energia!                                  Grafika: https://amorphia-apparel.com/

CZYSTE SUMIENIE

Jeśli wciąż nie jest dla Ciebie jasnym, dlaczego Nietzsche uważał się za psychologa, ta najważniejsza część tego uproszczającego wpisu w pełni Ci to wyjaśni. Pogadamy sobie bowiem o fenomenie, który 98-99% ludzi bardzo dobrze zna. Pogadamy sobie bowiem o WYRZUTACH SUMIENIA.

„Bo widzisz, Twoje wyrzuty sumienia są całkowicie prawdziwym i fizjologicznym faktem” – powiedziałby Ci Nietzsche. „Problem polega na tym, że do tego czystego i surowego faktu dołożono warstwę interpretacji. Specjalizują się w tym religie, totalitaryzmy oraz autorytaryzmy. W skrócie, sumienie uzależniono od ‚moralności’ i ‚przyzwoitości’ a tym samym dopuszczono się karygodnych ale wygodnych dla manipulacji przekłamań.”

Czyli, model, obecnie, wygląda tak:

WEWNĘTRZNY BÓL (zgryzota) + INTERPRETACJA (np. ‚jestem zły/winny/grzeszny’) prowadzi to osłabiającego poczucia WINY/WSTYDU („postąpiłem źle, więc jestem zły”) a to może wrzucić nas na ścieżkę autoagresji, czyli autodestrukcji.

Jest kolosalna różnica pomiędzy ‚ŻAŁUJĘ’ a ‚MAM WYRZUTY SUMIENIA’ – prof Geuss

Grupa Panów żałuje. Niewolnicy nurzają się w wyrzutach sumienia bo – jak już pisałem – interpretują wszystko nie przez pryzmat SILNY / SŁABY tylko przez pryzmat DOBRY / ZŁY. Ponieważ, z perspektywy Panów, to co u Niewolników jest ‚DOBRE’ u Panów jest słabe, żyjąc w ‚dobry/zły’ masz, de facto, wybór pomiędzy być słabym lub mieć przejebane. Bo nie było jeszcze na tym świecie duszyczki, której głębokie poczucie wstydu dodało skrzydeł do rozwoju. Tak więc, w tym „pańskim” rozumieniu, życie w ‚dobry/zły’ jest podwójnym wiązaniem, które wrzuca Cię z deszczu pod rynnę, a tym samym grą, której nie da się wygrać.

Nie wstyd Ci się wstydzić?

„Problem z wyrzutami sumienia – powiedziałby Ci Nietzsche – polega na tym, że opierają się one na dwóch fenomenach. Fenomen pierwszy to autoagresja – z jakiś powodów ludzie sabotują, czyli atakują, samych siebie. Ta autoagresja to, najzwyczajniej na świecie, forma samookaleczenia. To atakowanie samego siebie zaczyna zamieniać się z czasem w fenomen numer dwa – czyli w moralizowanie.”

Mówiąc inaczej:

WYRZUTY SUMIENIA = EMOCJONALNA AUTOAGRESJA + MORALIZOWANIE

Żeby dobić gwóźdź do końca Twojej niewolniczej trumienki, Nietzsche radośnie kontynuuje: „Pamiętaj o tym, że niewolnik zawsze myśli przez pryzmat POWINNOŚCI. W słowie POWINNOŚĆ jest, oczywiście, słowa WINA. Powinno oznacza bowiem, że jesteś coś komuś WINIEN. Pierwotnie to była powinność pomiędzy jednostkami (JA-TY) ale z czasem rozszerzyła się na całe społeczeństwo, któremu, w niewolniczym umyśle, jesteś WINIEN posłuszeństwo i podporządkowanie. A jak jesteś WINIEN, to stajesz się DŁUŻNIKIEM.”

Jeśli zastanawiasz się na tym, dlaczego ludzie są dziś zjebani psychicznie bardziej niż kiedykolwiek i dlaczego najczęściej wyszukiwanym w Google lekarzem ja psychiatra a następnie psycholog (psycholog nie jest lekarzem, swoją drogą) to i na to da Ci Nietzsche odpowiedź:

„Im ludzie bardziej się ‚cywilizują’ tym wyżej podnoszą swoje moralne standardy [patrz poprawność polityczna] a tym samym coraz bardziej muszą wygaszać swoją agresję. Ponieważ nie umieją jej wygaszać, nakierowują ją coraz bardziej na siebie samych, a tym samym im bardziej się ‚cywilizują’ tym więcej bólu SOBIE SAMYM zadają. Moralne wymagania ustawione są bowiem tak wysoko, że nie da się im po prostu sprostać, a tym samym ból (autoagresja / samookaleczenie) jest gwarantowane” – chichocze przez łzy Nietzsche.

Przypominam, że już od dawna trąbię o fenomenie AGRESJI i AUTOAGRESJI:

W pewnym momencie – i to jest dowcip najlepszy ale i najbardziej bolesny, moralizatorzy zapędzili się do tego stopnia, że mapa pod tytułem DOBRZY – ŹLI zamieniona została na dobrą sprawę na ŹLI – ŹLI bo wszyscy są grzeszni, winni i niegodni. Autoagresja powoduje, że stają się jeszcze słabsi, więc jeszcze zacieklej atakują pozostałe zdrowe komórki. Spirala autodestrukcji się nakręca, bo nie rozumieją, że przyczyną nie jest „grzech” tylko ich własna słabość.

Ale to już temat na nieco inną rozmowę…

Wróćmy do naszych mechanizmów WZMACNIANIA. Przypominam, że mechanizm WYRZUTÓW SUMIENIA, czyli formy poczucia żalu, jest mechanizmem wrodzonym, czyli fizjologicznym. Co jest bardzo dobrą wiadomością, bo możemy wykorzystać go do własnych potrzeb!

W jaki sposób?

W bardzo prosty sposób. Za pomocą FENOMENU zwanego OBIETNICĄ.

Kiedy komuś coś szczerze obiecujesz, pokazujesz i sobie i tej osobie, że MASZ KONTROLĘ i nad sobą i nad przyszłością. Tym samym, złożenie obietnicy oznacza realnie, że albo lubisz sobie gadać albo – co nas interesuje – jesteś SPECYFICZNYM typem człowieka: silnym, świadomym, odpornym na rozpraszanie się (bo trzeba pamiętać, że się coś obiecało). Słowem, że jesteś człowiekiem mającym wpływ i na siebie i na otaczający Cię świat.

OBIETNICA tym samym oznacza PANOWANIE NAD SOBĄ, KONTROLĘ NAD RZECZYWISTOŚCIĄ oraz WYRAŻANIE SWOJEJ MOCY W DZIAŁANIU – prof Geuss.

Przypominam, że bajecznie bogaty Ed Mylett mówi wprost, że źródłem Twojego najważniejszego życiowego zasobu, czyli pewności siebie, jest DOTRZYMYWANIE DANYCH SOBIE OBIETNIC. Teraz wiesz już dlaczego.

„Umiejętność dotrzymywania złożonego słowa nie jest ‚metafizyczna’ – powieszałby Ci Nietzsche. ‚Ona jest mechaniczna, wyrobiona, jest wynikiem treningu. Dlatego absolutnie nie każdy ma prawo do składania obietnic. Mogą to robić tylko SILNE jednostki. Bowiem WOLNOŚĆ obiecywania tworzy PRZYMUS PAMIĘTANIA i WYKONYWANIA. Nasza wolność nie pochodzi z wolności tylko z koherencji – z samodyscypliny, z wewnętrznej spójności i zgodności. Tylko to da Ci CZYSTE SUMIENIE, bo:

CZYSTE SUMIENIE oznacza ‚ZROBIĘ WSZYSTKO CO TRZEBA, ŻEBY DOTRZYMAĆ SŁOWA.’

A następnie kontynuuje:

„Czyli, paradoksalnie, mechanizm wyrzutów sumienia, a więc wewnętrzny PRZYMUS pomaga nam osiągnąć najwyższą formę WOLNOŚCI, czyli mieć CZYSTE SUMIENIE, czyli to mechanizm wyrzutów sumienia pozwala nam zamieniać BÓL W DUMĘ!”

Dobry ból wypiera zły ból…

Co to, realnie oznacza?

To, że możesz przestać myśleć i działać w oparciu o CELE a zamiast tego wykorzystać mechanizm WYRZUTÓW SUMIENIA i zacząć działać w oparciu o OBIETNICE tak wewnętrzne jak i zewnętrzne. Oprzesz się wtedy o dużo mocniejszy mechanizm pejczowania – bowiem jesteśmy od urodzenia warunkowani do tego, że słowa należy dotrzymywać. Nie jesteśmy jednak z tą samą siłą warunkowani na to, że cel musi być osiągnięty. Jest czymś zupełnie innym postawić sobie cel a czymś zupełni innym złożyć sobie obietnicę czy WEWNĘTRZNE ŚLUBOWANIE. Składając sobie (i/lub komuś) OBIETNICĘ wystawiasz na wprost siebie działa najcięższego kalibru. Czyli – tworzysz NAPIĘCIE a ono będzie generowało ENERGIĘ. Przypominam, że OBIETNICA to kontrast, bo albo ją dotrzymasz albo nie, a jak już wiesz:

KONTRAST -> KONFLIKT -> ENERGIA

Kiedy OBIECUJESZ, nadajesz SENS. Dla Nietzsche kluczowe słowo ‚SENS’ NIE ma znaczenia semantycznego (czyli nie chodzi o sens jakiegoś słowa), tylko ma znaczenie EGZYSTENCJALNE i zawsze łączy się z pojęciem WOLI. Bo kiedy coś OBIECASZ – sobie i/lub komuś AUTOMATYCZNIE tworzysz PROJEKT i ten projekt staje się Twoim SENSEM.

Ponieważ życie oznacza cierpienie, masz dwa wyjścia:

  • możesz cierpieć z SENSEM – czyli np. w imię TWOJEGO PROJEKTU
  • albo możesz cierpieć bez sensu, czyli nie wiedząc ani po co ani dlaczego

A że cierpieć będziesz i tak i tak, zatem warto wybrać z SENSEM.

‚Niewolnicy’ nie mają projektu, więc ich cierpienie nie ma sensu – prof. Geuss

Nietzsche wytłumaczyłby Ci to następujący sposób: „PROJEKT nadaje SENS i nakierowuję Twoją agresję na zewnątrz. Pobudza Twoją SIŁĘ WOLI a siła woli to nic innego jak WOLA nakierowana na WOLĘ, czyli na samą siebie. Kiedy jesteś na diecie i zachciało Ci się zjeść ciasto to odczuwasz WOLĘ zjedzenia ciasta, jednak nakierowujesz na tę wolę zjedzenia WOLĘ SCHUDNIĘCIA i tym samym wola pokonuje wolę – w ramach PROJEKTU. Twoje ‚cierpienie’ wynikające z nie zjedzenia ciasta nabiera SENSU a nawet możesz poczuć DUMĘ.”

Proste?

Co, wypisz wymaluj, nawiązuje do postu pod tytułem Być jak Conor McGregor, gdzie również omówiony jest element KONTRASTU oraz PROJEKTU. To o czym mówił Ci w tym wpisie Nietzsche, to nic innego jak wykorzystywanie potężnych mechanizmów, które już w nas są – mechanizmu AGRESJI, WYRZUTÓW SUMIENIA i motywowania się BÓLEM. Jeśli bowiem będziesz postrzegać te mechanizmy nie z niewolniczo-moralizatorskiego punktu widzenia („wyrzuty sumienia są dobre / wyrzuty sumienia są złe”) i użyjesz zamiast tego optyki Panów (użyteczne – nieużyteczne; skuteczne – nieskuteczne) to znajdziesz się w zupełnie innym świecie. Nagle okaże się, że Twoja wrażliwość, że Twoja sumienność czy przejmowanie się tym, co pomyślą sobie inni stanowi Twoją potężną broń – bo pomaga Ci dotrzymywać złożonych OBIETNIC  i kończyć PROJEKTY, które w konstruktywny sposób nakierowują Twoją bulgocącą pod powierzchnią AGRESJĘ.

Przypominam, że NIEWOLNICY są albo pasywni albo odtwórczy, natomiast PANOWIE zajmują się TWORZENIEM. Tworzeniem czego? Tworzeniem PROJEKTÓW, które wiążą ich AGRESJĘ (chroniąc przed osłabiającą autoagresją), które pozwalają im CZUĆ SENS i tworzyć energetyzujące NAPIĘCIE wynikające ze złożenia OBIETNICY.

A po co to wszystko? A to wszystko dlatego, że dla Panów, przypomnę, najwyższym komplementem jest móc Z CZYSTYM SUMIENIEM powiedzieć:

ŻYJĘ TAK JAK MOI BOGOWIE!

TO CO UKRYTE, W KOŃCU STAŁO SIĘ JAWNE…
Poznaj metody, które dają siłę najlepszym

Ten program da Ci:

  • POCZUCIE MOCY
  • POCZUCIE KONTROLI
  • POCZUCIE SKUTECZNOŚCI

W CAŁOŚCI oparty o sprawdzone w praktyce metody
najlepszych mentalnych trenerów na świecie!

Dowiesz się jak:

  • Określić swoją życiową FILOZOFIĘ
  • Przełożyć tę filozofię na Twoją MISJĘ
  • Rozbić tę misję na działające PROCESY
  • Przełożyć te procesy na Twoje ZWYCIĘSTWA

Najważniejsze korzyści wynikające z PANUJ & POSIADAJ:

  • WIĘCEJ PEWNOŚCI
  • mniej zagubienia
  • WIĘCEJ ZAUFANIA
  • mniej stresowania
  • WIĘCEJ WYGRYWANIA
  • mniej sabotowania

UWAGA – NIE KUPUJ jeśli nie masz zamiaru pracować nad sobą!

PANUJ & POSIADAJ to 121 minut nagrania + PDF z pełną transkrypcją

TO MÓJ NAJWAŻNIEJSZY I NAJSKUTECZNIEJSZY PROGRAM

Zostaw komentarz

8 Comments Friedrich Nietzsche jako Twój mentalny trener

  1. Adam 16 lutego 2018 at 21:18

    Brawo Ty :) Jak zwykle same konkrety. Wielkie dzięki za świetny artykuł.

    Reply
    1. Rafał Mazur 16 lutego 2018 at 22:34

      Dzięki Adam za Twój komentarz i czas. WYGRYWANIA!

      Reply
  2. Irek 16 lutego 2018 at 23:11

    Friedrich Nietzsche byłby z Ciebie dumny Rafał.
    Ty możesz być dumny za rewelacyjny artykuł.
    Piękna i wartościowa rozkmina.
    Panowanie nigdy nie było łatwe, jednak warte wysiłku, no chyba że przez panowanie przyjmujemy zwrot ” Panie Rafale” to wtedy bułka z masłem :) ;)

    Reply
    1. Rafał Mazur 16 lutego 2018 at 23:37

      Dzięki wielkie Irek i serdeczne pozdrowienia!

      Reply
  3. Piotr 19 lutego 2018 at 22:52

    W tym kontekście religia chrześcijańska = wywyższenie moralne słabości. Friedrich uważał, że chrześciajństwo to była dywersja jaką Żydzi zrobili ludom Europy fundując im to przewartościowanie. Że silny to zły, a jak chcieć więcej to pycha, najgorszy grzech i najlepiej jakby się ciągle samoanalizować pod kątem ewentualnego wykraczania poza przykazania. Nietzsche to był ostry zawodnik a Ty go tak ładnie rozpakowałeś :)

    Reply
  4. Mirek 21 lutego 2018 at 09:29

    Czyżby William zszedł na dalszy plan? ;)

    Reply
    1. Rafał Mazur 21 lutego 2018 at 10:05

      Oj tam :)

      Reply
  5. sneer 12 kwietnia 2018 at 11:01

    Nie ma rady. Panowie muszą być dwulicowi. Skoro pogardzają niewolnikami to nie mogą jednocześnie tej pogardy okazywać, w przeciwnym razie nie osiągnęli by sukcesu finansowego który przecież budowany wspólnie z niewolnikami.

    Reply

Leave A Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.