O 3 przemianach

Zapożyczone od mojego ulubionego Fryderyka (bynajmniej nie Chopina) a opisane w „Tako rzecze Zaratustra”:

  • Wielbłąd – zaczynasz w tym miejscu. Jako juczne zwierzę, gotowe do spełniania obowiązków, które narzucają Ci inni w imię wyższych celów i wyższych sił. Nachylasz się a oni wrzucają ile dasz radę unieść. Poziom wielbłąda to poziom posłusznego, niewolniczego TAK. To TAK nie ma żadnej siły – bo nie ma opcji NIE. To poziom ego – bliscy i opinia publiczna Cię stworzyła, a więc i oni mogą Cię zniszczyć. To poziom, na którym wykonujesz bezmyślnie – to znaczy myślisz, że myślisz – ale to tylko iluzja. To poziom społecznego programowania i „osobowości” oraz racjonalizowania umysłem. To poziom „Muszę” i „Powinienem”. To poziom na który wrzuca Cię każda zorganizowana religia, państwo, szkolnictwo i – mówiąc głosem Himilsbacha z Rejsu – społeczeństwo.
  • Lew – w wyniku buntu, w wyniku pierwszych objawów samodzielnego myślenia pojawia się coś nowego – zaczyna odpadać ego (czyli iluzja tego kim jesteś) a pojawia się indywidualność. Indywidualność może ukazać się dopiero kiedy ego zacznie się złuszczać. To poziom „Dość! Od teraz tylko to, czego ja chcę!”. Wcześniej jesteś sztucznym tworem. Ego objawia się jako „osobowość” – Ty pojawiasz się jako indywidualność. Dobranie lwa jako symbolu nie jest przypadkowe – bardzo często popełniamy błąd kojarząc nasze ego z naszą godnością. Ego nie jest ani dumą, ani godnością. Bo jest sztuczne i narzucone. Duma i godność nie mogą być sztuczne i narzucone – to chyba dość logiczne. Tak więc częsta obawa, że po odrzuceniu ego staniesz się szmatą do podłogi nie jest prawdziwa. Stąd symbol lwa – zwierzęta nie mają ego – ale spójrz na wielkie koty żyjące na wolności – ile w nich dumy, wdzięku i naturalnej siły. Poziom lwa to poziom tego, co Nietzsche nazywa świętym NIE. Nie można być wolnym i dumnym, jeśli nie potrafi się odmawiać. Jako, że jest to poziom buntu, stanowi on lustrzane odbicie Wielbłąda – więc za Lwem zawsze podąża cień. Lew niszczy stary porządek, pobudza indywidualność ale nie ma siły twórczej by stworzyć alternatywę. Lew to „wolność OD” – teraz potrzebujesz jeszcze „wolności DO”. Dlatego mamy jeszcze trzeci poziom.
  • Dziecko – to poziom mędrca. Kogoś, kto nie potrzebuje by inni mówili mu co robić, co dobre a co złe. I nie potrzebuje już buntu. Nie potrzebuje wskazówek z zewnątrz. Jego intuicja, mądrość oraz przeczucia są kompasem. To jest powrót do tego, co Nietzsche nazywa „świętym TAK” – ale to tak jest dziecięce – w tym sensie, że nie wynika z „muszę” a wynika z „chcę”: z radości robienia, z radości bycia tu i teraz, z radości tego, że możesz i że żyjesz. To powrót to entuzjazmu, do cieszenia się z „niczego” – czyli z tego, że się jest. Dwa najważniejsze słowa tego poziomu to: TU i TERAZ. To jest poziom ZEN – cieszysz się samym procesem, przepływem, doceniasz fakt, że tu jesteś. Nie chodzi o poziom dziecięcej ignorancji – nie mówię tu o bezradnym dziecku po porodzie. To poziom w którym masz już mądrość (nie wiedzę – wiedza jest książkowa) wynikająca z doświadczeń zewnętrznych i wglądu w siebie – i teraz dopiero rozumiesz, że wracasz niemalże do punktu zera – wiesz jak mało wiesz, więc nie traktujesz niczego w sposób oczywisty. Doceniasz TU i TERAZ – więc cieszysz się. Robisz coś nie aby otrzymać nagrodę (np. pieniądze albo „pójście do Nieba”). Robisz bo możesz, bo czerpiesz przyjemność z bycia człowiekiem-czasownikiem.

Podsumowując – zaczynasz życie jako dziecko (ssak-zwierzę) i celem jest do poziomu dziecka powrócić. Nie dlatego, że dostaniesz Alzheimera, tylko dlatego, że w wyniku rozwoju świadomości wracasz do pierwotnej „niewinności”. Zaczynasz bez ego, narzucają Ci je, odrzucasz je i przechodzi do fazy bez ego, do nie-umysłu. Osho nazywa to „dwakroć narodzonym” – rodzisz się jako człowiek, umierasz jako bóg.

Najnowszy program „BEZWSTYD” już jest!
Zobacz zwiastun:

BEZWSTYD zapewni Ci 3 rzeczy:

  1. pozwoli Ci poznać Twojego najważniejszego wroga (a jest nim WSTYD!)
  2. pozwoli Ci go zrozumieć
  3. pokaże Ci jak go skutecznie i szybko pokonać

Tylko tyle i aż tyle. Pokaże Ci, krok po kroku, jak przejść ze wstydu do odwagi i wolności.

W programie:

  • Czym jest wstyd i jak urabiało Cię społeczeństwo
  • Dlaczego narcyzm i megalomania są zaletami i jak je pobudzać
  • Dlaczego wszyscy jesteśmy psami Pawłowa i jak to wykorzystać na swoją korzyść
  • Ofiary, męczennicy i inne pokurcze – co charakteryzuje ludzi o niskiej samoocenie
  • Perfekcyjnymi i nadwrażliwymi czyli o ludziach sparaliżowanych przed wstyd
  • COMING OUT ze wstydu czyli jak się wam nie podoba to wypierdalać
  • Dowiesz się jak brzmi mantra dająca wolność i jak uwodzić samego siebie głosem
  • Sprawdzimy jak zakochać się w samym sobie – ze wzajemnością
  • Powiem Ci czym jest radosny sadyzm czyli jak urabiać siebie i innych z uśmiechem na twarzy
  • a na końcu to wszystko zgrabnie i elegancko podsumujemy i
  • dostaniesz ode mnie słowa modlitwy, która to modlitwa pomoże Ci urwać światu dupę…

To jak? Skoro wciąż tu jesteś, to rozumiem ze zaczynamy?

MP3 100 minut, w moim wykonaniu, natychmiastowy dostęp do programu!

Zostaw komentarz

9 Comments O 3 przemianach

  1. Ewa 6 czerwca 2014 at 15:25

    Bardzo interesujący post. Inspirujący. Masz tę książkę ,,Tako rzecze Zaratustra” ?

    Reply
  2. Ewa 6 czerwca 2014 at 17:02

    Przeczytałeś całość?
    Na pierwszy rzut oka – ciężka.

    Reply
    1. Rafał Mazur 6 czerwca 2014 at 17:07

      Bardzo ciężka. Gość myślał głęboko.
      Kiedyś, „za gówniarza”, przeczytałem całość. Ale tego w sumie się nie czyta, to się powoli wchłania. Przegryza przez całe warstwy znaczeń. Self-Help made in US to nie jest w żadnym wypadku :)

      Reply
  3. Irek 9 czerwca 2014 at 04:34

    Eckhart Tolle – wiele napisał w temacie bycia tu i teraz, w jego spojrzeniu bycie tu i teraz to przede wszystkim PODDANIE SIĘ oznaczające odrzucenie ego i akceptację danej chwili taką jaka jest, bez próby zmiany, czyli walki, która nas niszczy wewnętrznie, Rafale, czy powyższy tekst także jest potwierdzeniem tego sposobu myślenia?

    Reply
    1. Rafał Mazur 9 czerwca 2014 at 08:02

      I tak i nie.

      Nie ma wątpliwości, że walczenie z tym co nieuniknione i z tym na co nie mamy wpływu to podstawa cierpienia. Różnica polega jednak na tym, że Eckhart – jeśli spojrzysz sobie na to JAK mówi – nie wygląda na szczególnie radosnego kolegę.

      Zaratustra z kolej – w wydaniu Nietzsche – jest afirmacją życia, co różni go bardzo od innych – chociażby od Buddy (Tolle nie mówi nic innego, niż buddyści od 2,5 tyś lat). Zaratustra jest również – wg mnie – bardziej praktyczny, bo zawiera w sobie również element wojownika, rozumiejąc, że możesz sobie ego odrzucać, ale żyjesz w świecie gdzie 99% ludzi ulega tej iluzji, więc jeśli stracisz kontakt z rzeczywistością i opuścić gardę to możesz zarobić w swój nie-egotyczny cymbał (dosłownie i/lub w przenośni).

      Zaratustra jest afirmacją życia. Ja afirmacji życia u Eckharta nie czuję. Mr. Z jest bardziej w stronę Greka Zorby połączonego z elementami Spartan :) Zwróć uwagę, że on nie mówi tylko o odrzuceniu ego – on mówi również o tym, że wtedy pojawisz się prawdziwy Ty – ze swoimi prawdziwymi pragnieniami i potrzebami – które powinieneś realizować ciesząc się z tego że skoro żyjesz to możesz to robić. To nie jest koleś namawiający do spędzenia reszty życia pod drzewem w medytacji (Nietzsche nie medytował co być może skończyło się dla niego źle – Osho twierdzi, że to największy z filozofów i ceną którą zapłacił za taką wrażliwość i błyskawicznie rozwijającą się świadomość był obłęd w który popadł – na zasadzie – za dużo dobrego za szybko).

      Dla mnie Mr. Z to radość życia i radość tworzenia tego, co autentycznie z Ciebie wypływa. Ale polecam zdecydowanie książkę Osho: „Zaratustra, bóg który tańczyć potrafi”, gdzie Osho interpretuje fragmenty „Tako rzecze”.

      Nie pamiętam czy w tej książce Osho to mówi – ale masz dwa rodzaje wolności (w sumie może zrobię z tego oddzielny post, bo to ważne). Masz wolność OD (np. wolność OD hazardu, ego, alkoholu, narkotyków) – ale usunięcie czegoś powoduje powstanie próżni. Próżnia, jak wiadomo, musi się zapełnić. Dlatego potrzebujesz jeszcze wolności DO – musisz coś podstawić. Dlatego, wg mnie, samo odrzucenie ego to za mało – musisz się na coś nakierować. Wtedy będziesz szedł tam w naturalny, rozluźniony sposób, bez obsesji i kompulsji charakterystycznej dla ego.

      Reply
  4. Tomek 9 czerwca 2014 at 14:20

    Uważam, że sama idea jest słuszna. Przełożyłem to jednak na swój przykład i mam wrażenie, że nie jestem w stanie przejść z pozycji Lwa do Dziecka. Sprawa dotyczy sytuacji w pracy. Choć chciałbym kierować się intuicją i mądrością dotąd zdobytą jestem tak naprawdę „zamknięty w klatce”. Muszę wykonywać zadania i „rozkazy” ludzi, nie mających ani doświadczenia ani racji w wielu sprawach. Uzywanie agumentów zawsze kończy się na ostatnim, a mianowicie „to ja tu jesetm szefem i tak ma być”. W tym momencie rodzi się w mnie ogromny bunt i złość. Jak w takiej sytuacji być tu i teraz i cieszyć się życiem, skąd wziąć entuzjazm? Nie chciałbym, aby tu i teraz oznaczało tylko radość w wolnej chwili podczas przebywaniu na łączce. Tu chodzi o to aby umieć odnaleźć to chociażby w wyżej opisanej sytuacji. Tylko jak to zrobić? Może Twoje doświadczenia Rafale mogą mi jakoś pomóc?

    Reply
  5. Rafał Mazur 9 czerwca 2014 at 17:10

    Po pierwsze samo buntowanie się i złoszczenie nic nie da. Ciekawie robi się kiedy tego wielbłada-lwa-dziecko połączysz z koncepcją dharmy.

    Mówiąc po naszemu dharma to Twój psi obowiązek. Przykład: jesteś żołnierzem, ja Twoim dowódcą – i rozkazuje Ci iść w bój zabijać wroga. Jako że jesteś żołnierzem a ja Twoim przełożonym – Twoim psim obowiązkiem jest wykonywać rozkazy. Jeśli więc uznasz, że zamiast walczyć wolisz się modlić albo negocjować zostaniesz pokarany – albo odstrzelą Ci łeb, albo wezmą do niewoli albo ja wrzucę Cię do więzienia za niesubordynację.

    Ale… możesz dokończyć bój i powiedzieć: a teraz już dziękuję, chcę się modlić, zostaję teraz duchownym. I wtedy zmieniasz swoją dharmę. Co oczywiście wiąże się z kolejną ceną – np. czystością celibatem itd.

    Jeśli masz głupiego szefa, wykonując bezsensowną robotę – nie jesteś lwem, tylko wielbłądem. Ale skoro jesteś w tej pracy, to masz ją wykonywać.

    Chyba, że postanowisz przejąć kontrolę – wtedy idziesz do konkurencji, otwierasz własną firmę – robisz cokolwiek. W skrócie – robisz zmianę, która pozwoli Ci tworzyć – siebie i Twoją przyszłość.

    Mamy wolny rynek – przepływ kapitału, również ludzkiego. Wykorzystaj to. Doceń fakt tego, że w 1 dzień możesz mieć własną działalność. Albo że nie musisz do końca życia pracować w 1 firmie. Że nie istnieje niewolnictwo, jeśli na to nie zezwolisz.

    Mi nie wydaje się, że wściekasz się i buntujesz na nich. Może raczej na siebie – oni Ci jedynie coś uświadamiają.

    Jeśli uważasz że wiesz co robisz – rób to na swój rachunek. Lub chociaż dla kogoś, kto nie będzie Cię krępował.

    Ostatnia rzecz jaką przeczytałem u Osho przed tym wpisem to: „Tchórze istnieją, odważni żyją. Największa odwaga i siła potrzebne są wtedy, gdy przekraczasz siebie.”

    i przypominam ten cytat z samego wpisu:

    „Nie można być wolnym i dumnym, jeśli nie potrafi się odmawiać.”

    Reply
  6. aim 3 lipca 2014 at 22:15

    Dzięki

    Reply

Leave A Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.