O tym jak dotknąć jądra jasności i się wyluzować

 

Sponsorem dzisiejszego odcinka jest Werner Erhard:

Życie jest puste i pozbawione znaczeń

i nieco wyjaśnienia:

Ptaki latają, ryby pływają a ludzie nadają znaczenia

Czy Werner powiedział, że trzeba sobie strzelić w łeb bo nic nie ma sensu i wszystko jest bez znaczenia? Nie. Werner powiedział, że życie jest życiem, toczy się, wszystko jest takie, jakie jest, na dobrą sprawę wszystko jest dokładnie takim, jakim w danej chwili akurat ma być i tyle. Wszystko jest neutralne.

Te dwa powyższe cytaty powinien powiesić sobie w każdym pomieszczeniu – z kiblem włącznie – każdy neurotyk. Bo to „nadawanie znaczenia” tak bardzo nas rozpieprza. Zanim napiszę co z tym można zrobić, już jako dodatek, taka oto sprytna formułka rzeczonego Wernera:

Zasady życia:
1. Życie nie ma zasad
2.

Dla wielu te cytaty wydają się negatywne. Te osoby, które robiły ze mną coaching wiedzą, że – nomen omen – ja nadaję im całkowicie radosne i pozytywne znaczenie. To bardzo wyzwalające słowa. To akurat bardzo proste. Zawieś na chwilę swój sceptycyzm. Załóżmy, że wszystko jest znaczeniowo neutralne. Jest białą kartą. I że nasz mózg musi tę kartę czymś zapełnić. Zatem to nie musi być Twoja domyślna, typowa neurotyczna myślowa sraczka. Mówiąc inaczej – to nie musi być tryb reagowania na to co „zastane” (gówno a nie zastane – to Twoje myśli i Twoje interpretacje, ale już tak nawykowe, że z poziomu podświadomego). Możesz przejść z trybu reagowania do trybu kreowania – czyli tworzenia.

Bo tylko te dwa tryby mamy: albo reagujesz albo tworzysz. Nie ma innej opcji. Tworzenie to bycie artystą. Myślisz, że słowo „sztuka” odnosi się tylko do pisania, malowania, grania czy rzeźbienia?

Sztuka to sposób robienia rzeczy – Karl Pribram

Zobaczmy teraz jak porwać się na bycie artystą tego co puste i pozbawione znaczeń.

W mojej niezwykle wyrafinowanej naukowo-intuicyjnej metodologii wyróżniam dwa kanały odbioru świata:

  • kanał czysty
  • kanał brudny

Zacznijmy od końca: kanał brudny to Twój wewnętrzny lektor-interpretator. Twój wewnętrzny głos. Czasami przyjaciel (bardzo czasami powiedzmy sobie szczerze), najczęściej Wielki Inkwizytor. To jest właśnie nadawacz znaczeń. Złe, dobre, ładne, brzydkie a w wydaniu polskim również: „o kurwa!” i „ja pierdolę!” (jeśli oburzają Cię napisane przez mnie słowa, to właśnie Wielki Inkwizytor się odezwał – miło poznać, prawda?).

Kanał czysty to te kanały bardziej pierwotne: to co widzisz, słyszysz (poza głosem wewnętrznym), czujesz. Te kanały – generalnie – odpowiadają za „prawdę”. Odbiór ze zmysłów.

Bo widzisz – tak jak mamy wybór między reakcją a kreacją mamy również wybór między FAKTEM a OPINIĄ. Następnym razem, kiedy znowu zapomnisz o tym, że życie jest puste i pozbawione znaczeń (czyli za jakieś 5 sekund, 4…..3….2…) i spotka Cię kolejna z życiowych tragedii pt. ktoś powiedział coś nie po Twojej myśli („o kurwa! ja pierdolę!” – wersja łączona) – zadaj sobie proste pytanie: to fakt czy opinia? Fakty daje się zmierzyć czy zważyć – są „obiektywne”. Opinie to reszta. Komorowski jest prezydentem to fakt. Komorowski jest dobrym/złym prezydentem to opinia. Zajmuj się faktami – opinie zostaw. Każdy ma do nich prawo, chociaż największe roszczą sobie ci najmniej uprawnieni (ale to tylko moja opinia).

Powoli zaczynam zapominać, że miało być o Jądrze Jasności i o tym jak się zrelaksować. Podsumujmy pierwsze ustalenia:

  1. Życie jest neutralne (wersja poprawna politycznie)
  2. Wolisz kreować czy reagować?
  3. Są fakty i opinie
  4. oraz kanały czyste oraz brudny

Jest w każdym z nas takie neutralne centrum, Jądro Jasności (wszelkie prawa zastrzeżone!) – stan gotowości. Stan zerowy i – co najlepsze – wrodzony, choć najczęściej zagubiony.

Zamknij TERAZ na chwilkę swoje kaprawe oczka (swoją drogą nie wiem jak będziesz czytać dalej, ale nieważne) i przypomnij sobie stan, w którym podejmujesz najlepsze decyzje i działania. Cofnij się pamięcią jeśli trzeba. Swoją drogą – jest niemal 100% pewność, że jeśli autentycznie to wspomnisz, Twoje gałki oczne skierują się w dół (w prawo) – ale to już rozmowa na inną okazję. OK. Masz? Idę o zakład, że w najlepszych chwilach nie szczekasz do siebie myślami (kanał brudny) tylko korzystasz z kanału czystego – albo odbierasz doświadczenia w czystej formie – albo wizualizujesz sobie rezultaty – bez Wielkiego Inkwizytora.

Właśnie ten stan – gotowości, otwartości na to co się dzieje lub stanie, bycie Z DOŚWIADCZENIEM – jest wspomnianym Jądrem Jasności. Stąd, z tego czystego odbioru, prowadzą drogi – skutecznego działania albo spieprzenia sobie (po raz kolejny) dnia. To jest dokładnie stan, w którym chcesz przebywać jak najczęściej. W jaki sposób?

Poprzez świadomy trening – ale uwaga uwaga – w stanie zrelaksowanym.

Jedną z najciekawszych rzeczy w życiu – szczególnie dla wszystkich poszukiwaczy szczęścia – jest to by być paradoksem i żyć w paradoksie. Oczywiście między innymi dlatego, że nie ma czegoś takiego jak paradoks – to kolejne znaczenie, które nadajemy rzeczywistości, która jest nieskończenie barwna kiedy my nurzamy się w swoim czarno-białym świecie. Kiedy pojawia się „o kurwa!/”ja pierdolę” pojawia się dysonans poznawczy, który trzeba jakoś rozwiązać. Wtedy jeb – słowo „paradoks” czy „oksymoron” i po temacie. Ulga… Swoją drogą – mamy kampanię prezydencką – mistrzostwa świata w czarno-białej wizji świata.

Jakoś tak uciekam od głównych wątków – zauważyłeś? A może to tylko moja opinia. Wracając do tematu relaksacji i paradoksu – produktywne stany to te, które można utrzymać. A żeby utrzymać koncentrację – trzeba być zrelaksowanym. Zrelaksowany wysiłek. Bycie zrelaksowanym to przeciwieństwo „pękania żyłki”. Mamy przecież coś takiego jak zasada odwrotnego efektu, tak czy nie? Jeden z największych współczesnych filozofów, doktor House, dokonywał przełomowych odkryć wtedy, kiedy akurat o nich nie myślał. Połączenie z podświadomością jest w pełni możliwe dzięki relaksacji (stąd jedna z najpopularniejszych indukcji hipnozy, metoda Elmana, polegająca na relaksacji progresywnej).

Inny, mniej już znany amerykański filozof (i psycholog) William James napisał wręcz cały esej pt. „Ewangelia relaksacji”. Tak to jest ważne. I szczególnie zabawne dziś, kiedy bycie zajętym (w sensie „zarobionym”) jest oznaką statusu społecznego. Jeśli nie jesteś zaganiany – i w trakcie nie robisz selfie… – Panie, daj Pan spokój.

Wszyscy są dziś tak bardzo zajęci i aktywni tylko jakimś dziwnym trafem nikt nie pracuje i nie jest zajęty tym w JAKIM STANIE zakończy dzień, czynność czy interakcję. Mówiąc inaczej – planujesz urlop, zakupy, rzeczy do zrobienia – ale nie planujesz tego najważniejszego, czyli tego, jaki docelowy stan chcesz wywołać (tak, wywołać – bo to Ty wywołujesz swoje stany – nie inni ludzie – patrz reakcja kontra kreacja).

Planowanie to w sumie złe słowo. Planujesz z poziomu świadomego – a rozluźniasz na poziomie podświadomym, więc pomówmy raczej o projekcjach i technikach mechanicznych.

Wyżej, ten facet, który mówił, że sztuka to sposób robienia rzeczy, czyli Karl Pribram (niestety, Karla nie ma już wśród nas od stycznia 2015) odkrył, że umysł porozumiewa się z mózgiem obrazami, a raczej hologramami. Im bardziej realistyczny, trójwymiarowy i przesycony danymi z czystych kanałów hologram (tak, ze swoją wizję możesz poczuć i powąchać) – tym większa szansa na mocny efekt w „realu”. Zanim pójdziesz dalej – przeczytaj to (i zrób eksperyment).

Paradoksalnie (hihihi) stanem prowadzącym do relaksacji jest założenie relaksacji TU, JUŻ i TERAZ. Tworzenie hologramu (projekcji) Ciebie w stanie relaksacji (TU i TERAZ) i zachowywanie się tak, jakby to JUŻ JEST prawdą. Dla tych, którzy uważają, że to new-age’owe pieprzenie – polecam test wahadełka (w podlinkowanym wyżej tekście).

Tak więc, jednym ze sposobów na relaksację jest projekcja relaksacji, zachowywanie się tak, jakby to JUŻ JEST prawdą (nie pisze „było” to podświadomość nie zna czasu liniowego, jest w wiecznym TERAZ). Efekty mogą przejść Twoje najśmielsze oczekiwania. To dlatego, osobom, które ze mną współpracują, polecam „prowadzenie stanem” – czyli projektowanie sobie stanu, w jakim chcesz być dzięki „wyrzucaniu” co jakiś czas wielowymiarowej projekcji (również dodając odczucia i emocje).

Założenie relaksacji prowadzi do relaksacji. Efekt możliwy jest jedynie wtedy, kiedy przestaniesz się spinać, żeby się zrelaksować. Pozwól podświadomości działać. Te projekcje, czyli hologramy, pozwolą Ci wewnętrznie i bez wysiłku, wygenerować stan w jakim chcesz się znaleźć. Pamiętaj jednak, żeby zaufać procesowi i nie szczekać kanałem brudnym.

Kolejne elementy – wg. mnie dużo ważniejsze niż pompowana teraz medytacja – to relaksacja „mechaniczna” dzięki ćwiczeniom oddechowym oraz relaksacji progresywnej (tzw. metoda Jacobsona). Relaksację progresywną stosuje Michael Phelps – ten gość, który ma 18 złotych medali olimpijskich w pływaniu. Pierwsze relaksacja, potem wizualizacja. Emocje odkładają się w mięśniach. Szczególnie złe – relaksacji TRZEBA SIĘ nauczyć. NIE jest automatyczna.

Czas trochę to podsumować.

  • Życie jest puste (neutralne) i pozbawione znaczeń (neutralne)
  • Masz wybór – podkreślam – MASZ wybór: reakcja albo kreacja
  • czyli kanał czysty (fakty) albo brudny (opinie)
  • możesz TWORZYĆ swoje życie nadając SWOJE, korzystne dla siebie interpretacje
  • ucz się aktywnie (zakładając relaksację) relaksacji
  • w sposób mechaniczny (relaksacja mięśniowa, oddychanie)
  • oraz wykorzystując podświadomość dzięki projekcjom stanu pożądanego
  • trzymaj się Jądra Jasności i regularnie wyrzucaj hologramy tego czego chcesz

Najnowszy program „BEZWSTYD” już jest!
Zobacz zwiastun:

BEZWSTYD zapewni Ci 3 rzeczy:

  1. pozwoli Ci poznać Twojego najważniejszego wroga (a jest nim WSTYD!)
  2. pozwoli Ci go zrozumieć
  3. pokaże Ci jak go skutecznie i szybko pokonać

Tylko tyle i aż tyle. Pokaże Ci, krok po kroku, jak przejść ze wstydu do odwagi i wolności.

W programie:

  • Czym jest wstyd i jak urabiało Cię społeczeństwo
  • Dlaczego narcyzm i megalomania są zaletami i jak je pobudzać
  • Dlaczego wszyscy jesteśmy psami Pawłowa i jak to wykorzystać na swoją korzyść
  • Ofiary, męczennicy i inne pokurcze – co charakteryzuje ludzi o niskiej samoocenie
  • Perfekcyjnymi i nadwrażliwymi czyli o ludziach sparaliżowanych przed wstyd
  • COMING OUT ze wstydu czyli jak się wam nie podoba to wypierdalać
  • Dowiesz się jak brzmi mantra dająca wolność i jak uwodzić samego siebie głosem
  • Sprawdzimy jak zakochać się w samym sobie – ze wzajemnością
  • Powiem Ci czym jest radosny sadyzm czyli jak urabiać siebie i innych z uśmiechem na twarzy
  • a na końcu to wszystko zgrabnie i elegancko podsumujemy i
  • dostaniesz ode mnie słowa modlitwy, która to modlitwa pomoże Ci urwać światu dupę…

To jak? Skoro wciąż tu jesteś, to rozumiem ze zaczynamy?

MP3 100 minut, w moim wykonaniu, natychmiastowy dostęp do programu!

Zostaw komentarz

7 Comments O tym jak dotknąć jądra jasności i się wyluzować

  1. Rafath 19 marca 2015 at 23:10

    Raf, coś więcej o tworzeniu hologramu?

    Reply
    1. Rafał Mazur 19 marca 2015 at 23:27

      Jak najbardziej w 3D, w HD, to co widzisz, słyszysz, to co czujesz, to co możesz powąchać, jakie emocje wywołuje. Im więcej szczegółów tym lepiej, im więcej pobudzających emocji tym lepiej. I – jak wspomniałem – co bardzo ważne – rób to w stanie relaksacji, czyli np. po usunięciu stresu z mięśni.

      No i w TU i TERAZ – czyli masz widzieć wyniki w czasie rzeczywistym (dlatego tak ważne, żeby samemu zrobić test wahadełka)

      Reply
  2. Piotr 20 marca 2015 at 10:23

    Mam wrażenie, że to jeden z najważniejszych pod względem praktycznym Twoich wpisów. Widzę jak dużo czasu mi zajmuje „usunięcie stresu z mięśni” właśnie, ale bez tego lecę na autopilocie, na którym moja skuteczność jest nędzna, a wizualizacje to chyba strach robić nawet, bo kotwiczę nie te emocje, które chcę mieć w stanie pożądanym.

    Reply
    1. Rafał Mazur 20 marca 2015 at 12:23

      Święta racja z tym kotwiczeniem. Nie mówię, że tak jest, ale tak może być. Zresztą – tworzysz z pustki, a przetwarzasz z czegoś już istniejącego. Dlatego tak ważne, żeby być w punkcie Zero lub możliwie bliżej – żeby jak właśnie mawiał Erhard, być w nicości bez nadanych znaczeń i bez historii (gadanej głosem i utrzymującej się w mięśniach czy oddechu).

      Celem jest maksymalnie puste płótno a nie zamalowywanie bohomazów.

      Reply
  3. Alan 22 marca 2015 at 08:02

    Ciekawe

    Reply
  4. Przemek 4 września 2015 at 15:18

    „Jesteś bohomazem; Bądź ARCYDZIEŁEM ! ” Sylvester Stallone w filmie „Motywacja”

    Reply
    1. Rafał Mazur 5 września 2015 at 15:44

      Dzięki. Nie słyszałem o tym filmie!

      Reply

Leave A Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.