O wrogości do bliźniego swego i części siebie samego

Play

Zaprawdę powiadam Wam moje Bestie – najwyższy czas na srogą pomstę w zapalczywym gniewie.

Podstawowe pytanie brzmi – kiedy dotrze do Twojego durnego, zakutego łba, że nikt nie wyjdzie stąd żywy, że jesteś tu tylko na chwilę i drugiej szansy mieć nie będziesz?

Kiedy to do Ciebie dotrze – kiedy NAPRAWDĘ do Ciebie dotrze – to że wszyscy skończymy w ten sam sposób, jeśli to naprawdę do Ciebie dotrze – nagle nabierasz energii i przestajesz żyć swoje małe, pokurczone życie zastępcze.

Życie zastępcze to życie pod dyktando innych, strachu, wątpliwości i kurczenia się w sobie. Życie zastępcze oznacza, że społeczeństwu udało się – w Twojej jedynej szansie tu i teraz dodajmy – więc udało im się wywrzeć na Ciebie wpływ następujący:

  1. onieśmielić
  2. zastraszyć
  3. skrępować

Tak działa społeczeństwo. Taka jest jego rola. Umniejszyć jednostkę.

Pozwól, że podam Ci przykład, choć wiem, że już i tak wewnętrznie to rozumiesz.

Załapałem się wczoraj fragment jakiegoś talent show. Właśnie sprawdziłem w necie – to był „The Voice of Poland”. Piękno programu polega na tym, że ci, którzy przed komisją stają nierzadko mają więcej „talentu” niż cała ta pieprzona komisja razem wzięta. Zwróć uwagę również na to, że komisja jest odwrócona do tych ludzi plecami. Taki mały przejaw dominacji i pokazania swojego statusu. Potem, kiedy komisja łaskawym wzrokiem omiecie kandydata i pochwali go, ten ktoś – to akurat była dziewczyna – zaczyna cieszyć się jak mały piesek, który dostał nagrodę – „O Jezu, dziękuję, naprawdę?!?” Piesek szuka akceptacji. Wszędzie ta pierdolona kompulsja szukania akceptacji i bycia lubianym.

Chcesz tak żyć? Serio, chcesz?
Chcesz tak żyć?

Piękne podsumowanie tego, co nam się w trybie domyślnym serwuje. Pieniądze są dla tych, którzy już je mają. Status, pozycja i władza też. Ciesz się, że spadły Ci resztki w pańskiego stołu, bo i to może Ci zostać zabranie. Służ wiernie. Czekaj cierpliwie. Oczy w ziemię!

Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię.

Chyba sobie w chuja lecicie! [do nauczania kościoła jeszcze w tym tekście wrócimy]

A świętej pamięci Chris Hyatt ostrzegał –

  • Masz prawo do wszystkiego dopóki o to nie poprosisz
  • Twoje prawa kończą się z chwilą, kiedy skończy Ci się amunicja

Zobaczmy zatem jak sprawić by pasy z amunicją nie miały końca i były najcięższego możliwego kalibru.

Mówię Ci i namawiam – otwórz oczy na rzeczywistość. Otwórz oczy na to co ludzie ROBIĄ a nie mówią. Na to jak świat DZIAŁA a nie jaki mógłby być. Jestem agnostykiem (to takie trudne słowo, które oznacza, że nie mam pojęcia czy Bóg/bogowie istnieją czy nie – i tak między nami, nie za bardzo mnie to obchodzi). Ale jestem też wielkim fanem nauczania kościoła – ale NIE tego co mówią, tylko tego co ROBIĄ!

A co robią? Dbają o swój interes! I się nie szczypią. Myśl przewodnia Zen Jaskiniowca niemalże: żadnego opierdalania się i żadnego bycia pizdą.

Widziałeś jak wygląda Watykan? Widziałeś świątynie na Wilanowie? Chłopaki są tak dobrzy w koszeniu pieniędzy, że powinni robić seminaria dla Żydów. Wiele, wiele można się nauczyć. Między innymi tego, że są pasterze i są owieczki. Zgadnij kim Ty masz być w tej historyjce, be-e-e-e-e.

kozioł ofiarny7 grzechów głównych w pełnej okazałości. To znaczy grzechami są one po Twojej stronie. Po stronie „cichych” w czerni co to posiadają ziemię (i rząd dusz i więcej nieruchomości niż McDonald’s) to się nazywa motywacja.

Bo oni rozumieją. Co rozumieją? Rozumieją, że te 7 grzechów głównych, odpowiednio nakierowanych, stanowi potężną siłę. Dlatego Ty masz się ich wystrzegać. Ty masz się z nich spowiadać.

Nie zastanawiało Cię nigdy, dlaczego Bóg jest bardziej gniewny niż miłościwy? Bo gniew, o czym już pisałem wcześniej, jest podstawą determinacji.

Gniew, jako emocja, jest po to, żeby wskazywać Twoje PRAWDZIWE wartości, dać Ci znać, że TWOJE normy zostały pogwałcone oraz po to, żeby usuwać z drogi przeszkody.

Ludzie pytają mnie – a skąd mam wiedzieć czego naprawdę chcę? Jak mam poznać jakie są moje prawdziwe wartości?

Sposoby są dwa – albo przez ciszę (typu medytacja) albo przez gniew. Zobacz co Cię wkurwia a dowiesz się czego chcesz (lub przynajmniej czego nie chcesz).

Toteż namawiam – czas na gniew! A zapewniam Cię – „złych” emocji masz w sobie dużo, dużo więcej niż ciszy i miłości bliźniego swego.

Jak możesz porzucić swoje życie zastępcze i zacząć żyć tak jak chcesz? Musisz mieć WROGA. Błogosławieni ci, którzy znają swego wroga. Nie chodzi o to, że to ma być KTOŚ. To może być coś. Coś zewnętrznego lub coś wewnętrznego. Nie ma znaczenia co. Jeśli jest Twoim wrogiem, jeśli powoduje Twój gniew – nadaje się!

Latem 1218 roku, Czyngis-chan, po tym jak zdemolował część Chin, nasycił się wygrywaniem i dominacją i postanowił ustatkować. Wysłał po świecie swoich ambasadorów, by nawiązać dobrosąsiedzkie stosunki. W odpowiedzi na gest dobrej woli, posłaniec z Persji przywiózł mu przesyłkę, która zmieniła losy świata. Co nią było? Głowa wysłanego do Persji ambasadora.

Zdaje się, że Czyngis nie był szczególnie inspirowany naukami Jezusa i kościoła, bo wziął i wyszedł z siebie. A potem wyszedł ze swoją 200 tysięczną armią i był uprzejmy najechać Persję. Miał w sobie na tyle fantazji, że uznał siebie z Bicz Boży, czyli kogoś, kto dokonuje sprawiedliwości. Wymordował ponad milion osób.

To było 800 lat temu i wciąż o nim pamiętamy. Bynajmniej nie dlatego, że nadstawiał drugi policzek lub dlatego, że postanowił posiąść ziemię ciszą. Wiemy o nim, bo, w swoim boskim, twórczym gniewie, urywał łeb i srał do szyj każdemu, kto stanął mu na drodze.

czyngis

Ja oczywiście nie mówię, że masz zabić milion osób. Inne czasy. Lepiej zarobić milion euro. Ale to co mówię to to: poczuj że nie masz niczego do stracenia, bo wszyscy żyjemy z wyrokiem śmierci. Zacznij dbać o siebie po to, żeby żyć dłużej i osiągnąć więcej.

To, że wszyscy umrzemy NIE oznacza, że masz pogrążyć się w autodestrukcji czy trafić do pierdla. To byłaby oznaka braku kontroli. Oznacza, że masz się wzmacniać i być oddany sobie i swoim potrzebom. Żyć zgodnie z prawem ale kierować się SWOIM rozumem. Potraktować tę jedyną szansę – życie tu i teraz – jako możliwość ekspresji siebie samego. Żyć wiedząc, że ten dzień może być Twoim ostatnim. Nie pozwolić by inni onieśmielali Cię, zastraszali i krępowali.

Przestań szukać tej pierdolonej psiej akceptacji i bycia lubianym. Koty pod tym względem są dużo mądrzejsze. Dlatego psy odmrażają sobie dupy na łańcuchu a koty śpią przy kominku. Fajnie jest być lubianym ale to nie jest celem samym w sobie.

Masz się kurwa wyprostować, dumnie podnieść głowę i wykorzystać na swoją korzyść fakt, że przegrywają tylko ci, którzy się poddają lub nie próbują. Masz takie same prawa do tego co najlepsze jak każdy inny człowiek. Również jak ci w „komisji”. Na dobrą sprawę, jedyna rozsądna rzecz jaką możesz zrobić to dostać się na samą górę. Bo niby dlaczego nie? „Komisja” jest Persją. Ty jesteś Czyngis-chanem.

Celem jest WIĘCEJ. Więcej tego co sprawia Ci przyjemność, więcej tego co czyni Twoje życie lepszym. Jeszcze raz podkreślam – nie chodzi o bycie hedonistą. To jest słabość. Chodzi o robienie rzeczy, które Cię przy okazji wzmacniają, więc używki i nadmiar nie wchodzą w grę.

Celem jest wieczne posiadanie takiego czy innego wroga – bo nic tak Cię nie zmobilizuje i nic tak nie skoncentruje Twojego umysłu jak jasno określony znienawidzony wróg. Taki chociażby jak skrępowanie, onieśmielenie czy zastraszenie.

I ta wieczna walka, wieczna chęć totalnego zdominowania wroga – wewnętrznego czy zewnętrznego – będzie tym, co Cię napędzi i nada sens tej chwilowej bytności. Bo sens życia jest dokładnie taki, jaki mu nadasz.

Radość życia to nie sedacja.
Radość życia to chwytanie i dominacja.

Ejmen.

PS1 – i jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś, kup Motywację bez motywacji – ja też chcę więcej pieniędzy!

PS2 – lepiej o gniewie powiedzieć się nie da:

Najnowszy program „BEZWSTYD” już jest!
Zobacz zwiastun:

BEZWSTYD zapewni Ci 3 rzeczy:

  1. pozwoli Ci poznać Twojego najważniejszego wroga (a jest nim WSTYD!)
  2. pozwoli Ci go zrozumieć
  3. pokaże Ci jak go skutecznie i szybko pokonać

Tylko tyle i aż tyle. Pokaże Ci, krok po kroku, jak przejść ze wstydu do odwagi i wolności.

W programie:

  • Czym jest wstyd i jak urabiało Cię społeczeństwo
  • Dlaczego narcyzm i megalomania są zaletami i jak je pobudzać
  • Dlaczego wszyscy jesteśmy psami Pawłowa i jak to wykorzystać na swoją korzyść
  • Ofiary, męczennicy i inne pokurcze – co charakteryzuje ludzi o niskiej samoocenie
  • Perfekcyjnymi i nadwrażliwymi czyli o ludziach sparaliżowanych przed wstyd
  • COMING OUT ze wstydu czyli jak się wam nie podoba to wypierdalać
  • Dowiesz się jak brzmi mantra dająca wolność i jak uwodzić samego siebie głosem
  • Sprawdzimy jak zakochać się w samym sobie – ze wzajemnością
  • Powiem Ci czym jest radosny sadyzm czyli jak urabiać siebie i innych z uśmiechem na twarzy
  • a na końcu to wszystko zgrabnie i elegancko podsumujemy i
  • dostaniesz ode mnie słowa modlitwy, która to modlitwa pomoże Ci urwać światu dupę…

To jak? Skoro wciąż tu jesteś, to rozumiem ze zaczynamy?

MP3 100 minut, w moim wykonaniu, natychmiastowy dostęp do programu!

Zostaw komentarz

6 Comments O wrogości do bliźniego swego i części siebie samego

  1. Edyta 20 września 2015 at 13:43

    No dobra, zgadzam się, że gniew coś sygnalizuje, ogólnie to, co piszesz, brzmi sensownie, ale nie rozumiem, po co nakręcać w sobie złe emocje? A taką emocje jest wieczna chęć posiadania czegoś „więcej”- sprawia to, że nie cieszymy się tym, co mamy, odkładamy szczęście na „później”.

    „I ta wieczna walka, wieczna chęć totalnego zdominowania wroga – wewnętrznego czy zewnętrznego – będzie tym, co Cię napędzi i nada sens tej chwilowej bytności.” To jest coś, co może jedynie nas spalić.

    Reply
    1. Rafał Mazur 20 września 2015 at 14:01

      Dzięki za komentarz.

      Nie ma czegoś takiego jak „złe emocje” – są emocje. Tyle. Reszta jest kwestią interpretacji.

      Swoją drogą, szkoda, że nie było Cię na seminarium. Sporo właśnie o tym mówiłem. Po pierwsze ja NIE szukam szczęścia (rozumianego klasycznie). Nie jestem fanem koncepcji pogoni za szczęściem – ale jestem fanem szczęścia pogoni. Szczęście jest stanem emocjonalnym – więc nie możesz go mieć. Możesz go tylko miewać. Bo jeśli masz – to nie masz. A to za sprawą habituacji, czyli przyczajania się.

      Załóżmy, że dziś Twój poziom szczęśliwości stanowi 8/10. Za tydzień to 8 będziesz odczuwała już jak 6. Nie można „być szczęśliwym.” Można jedynie bywać szczęśliwym.

      Dla mnie – nie wiem jak dla Ciebie – samozadowolenie jest GWARANCJĄ nieskuteczności / niespełnienia i nieszczęścia. Na czym polega postęp? Na czym polega cywilizacja? Na tym, że ludzie chcą WIĘCEJ – dlatego np. medycyna idzie do przodu. Nie WIĘCEJ wszystkiego – bo tak się nie da – ale osiągniecie pełni swojego potencjału oznacza ciągły marsz do przodu.

      Ja się nie obawiam „spalenia.” Ja się obawiam nie-życia.

      Reply
  2. Przemysław 22 września 2015 at 14:17

    kwestia tylko jak podtrzymać ten gniew ? Fakt, są pewne założenia, cele do zrealizowania, tylko jak zrobić by wstając z samego rana wejść w to uczucie potrzebne nam do zrealizowania wszystkich działań w ciągu dnia – tygodnia -miesiąca- roku aby dany cel osiągnąć.

    PS. Jestem pod niesamowitym wrażeniem książek książek Ayn Rand „Źródło” i „Atlas Zbuntowany” i w dużym stopniu wzoruję się a raczej chcę się wzorować na wartościach i postawach tych postaci fikcyjnych oraz najnowsza biografia Jordana… to jest coś rewelacyjnego – on jest świetnym przykładem takiego gniewu samego z siebie – sam po sobie zauważyłem że bliżej mi do Niego niż do Sly Stallone czy Arniego …. takie moje przemyślenia, ponieważ miałem też okazję czytać ich biografie, autobiografie….

    Reply
    1. Rafał Mazur 22 września 2015 at 16:40

      Znajdź / stwórz godnego wroga. Ktoś / coś / wewnętrzny / zewnętrzny. Obojętne. Wróg. Nie jakiś abstrakcyjny, tylko namacalny. I traktuj tego wroga i chęć ZNISZCZENIA go bardzo, bardzo osobiście. Jak mawiał Czyngis-chan (a za nim mawia Larry Ellison) – „Wygrać to za mało. Druga strona musi jeszcze sromotnie przegrać.” Osiąganie Twoich celów będzie możliwe jako efekt uboczny niszczenia wroga.

      Książka o Jordanie to pięknie pokazuje. Wystarczy obejrzeć jego Hall of Fame Speech żeby wiedzieć, że motywowany był tym co „negatywne”. Pamiętasz, potrafił sobie nawet wymyślać, że ktoś coś powiedział – choć nie powiedział. Wszystko żeby się ZMOBILIZOWAĆ do walki.

      PS – dlaczego uważasz, że bliżej Ci do Jordana niż Arniego czy Sly’a?

      Reply
  3. Przemysław 22 września 2015 at 17:44

    Czytając jego biografie (dokładnie tą biografię, ponieważ mam jeszcze jedną, starszą) bardzo się z nim utożsamiam. Chociaż nie miałem takiego dzieciństwa jak On, nie było ciężko – tutaj muszę zaznaczyć że Arni też miał bardzo pod górkę, Sly ze względu na swoją wadę wymowy również…. ale te spostrzeżenia do których dochodził przez cały okres swoje życia są mi bliskie, niemal jakby hmm czytał mi w myślach ?! Po prostu mamy podobne podejście chociaż ja do momentu kiedy jeszcze nie miałem tej książki w rękach nie sądziłem że jest to właściwe, teraz już wiem że jest to właściwe dla mnie ! I podoba mi się ta postawa, którą sobą reprezentuje. Być może dlatego że jest to też tutaj tak bezpośrednio napisane jaki był, jak się zachowywał – czego np w autobiografii Arniego nie widziałem ( wiele osób odbiera tą książkę – „Pamięć absolutna” jako opowieść osoby zapatrzonej w siebie, czystego narcyza).
    Do tej pory wszystko miało na mnie negatywny wpływ, można powiedzieć destruktywny. Od momentu kiedy przeczytałem tą książkę wiele się zmieniło, przede wszystkim zmienia się moje podejście, z osoby spokojnej, cichej, mało wymagającej stałem się bardziej ambitny, drapieżny, bezpośredni i na pewno pewniejszy siebie ( dodam też że możliwość czytania Twojego bloga miała tutaj również wielkie znaczenie) – jak to opowiadałeś na swoim szkoleniu ( którego kawałek oglądałem) „percepcja” ( nie jestem pewien czy dobrze napisałem) ma niesamowite znaczenie. Kwestia jeszcze posklejania tego wszystkiego do kupy. Stworzenia siebie, takim jakim chce się być – wiarę mam bo przecież każdy ją ma ! Cierpliwość, wytrzymałość…. podejmowanie właściwych decyzji … tutaj potrzeba więcej… Trochę się rozpędziłem z pisaniem ale jak zacząłem tak już poleciałem ;) Wracając do Jordana – czytając biografię takich ludzi jak Sly, Arnie czy Ali ( którego nie doczytałem do końca bo niezbyt ciekawie napisana książka) – nie widziałem tego Gniewu, Agresji i pewnie to ma największe znaczenie.

    Reply
    1. Rafał Mazur 22 września 2015 at 19:50

      Najważniejsze jest to, co działa na Ciebie. I już widać, że wiesz co działa. Rób dalej swoje. Świetnie, że zmieniasz się w pozytywną stronę i że wiesz jak przerobić gówno na nawóz. Jeszcze raz dzięki za Twoje komentarze i fakt, że jesteś ze mną!

      Rafał

      Reply

Leave A Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.