PANUJ & POSIADAJ – Wstęp do głębokiej transformacji

Play

„Bo, wierzcie mi! – tajemnica, by zebrać żniwo największego urodzaju i największej rozkoszy z istnienia, zwie się: żyć niebezpiecznie! Budujcie miasta swe na Wezuwiuszu! Wysyłajcie swe statki na niezbadane morza! Żyjcie w wojnie z równymi sobie i z samymi sobą. Bądźcie łupieżcami i zdobywcami, dopóki nie możecie być władcami i posiadaczami, wy poznający! Czas wkrótce minie, gdzie starczyć wam mogło żyć skrycie w lesie, podobnie płochym jeleniom! W końcu poznanie wyciągnie dłoń po to, co mu się należy: będzie chciało panować i posiadać, a wy wraz z nim!” – Nietzsche

„Kiedy ktoś w postępowaniu kieruje się nielicznymi, lecz zawsze tymi samymi motywami, postępki jego nabywają wielkiej energii i wywołują poczucie czystego sumienia. Nieliczne motywy, postępowanie energiczne i czyste sumienie stanowią to, co się nazywa mocą charakteru.” – Nietzsche

„Najbardziej powszechną formą ludzkiej głupoty jest zapominanie o tym co chcemy osiągnąć.” – Nietzsche

Mój powód do dumy

Wszyscy czegoś chcemy. Wszyscy czegoś pragniemy. Wszyscy chcemy się jakoś dopełnić, wszyscy chcemy poczuć się bardziej kompletni.

Żeby tak się stało, potrzebujemy – i o tym jest ten program – DOKŁADNIE wiedzieć JAKA jest nasza FILOZOFIA, jaka jest nasza MISJA i jakie PROCESY prowadzą do naszego sukcesu.

FILOZOFIA to FILTR, przez który odbieramy rzeczywistość. To nasz SENS. Twoja filozofia mówi Ci KIM JESTEŚ – jaki jest SENS Twojego bycia tutaj. Filozofia to Twoja KONSTYTUCJA.

Bezpośrednio z Twojej filozofii wynika Twoja MISJA, czyli Twoje zadanie na najbliższe 18 do 36 miesięcy. To Twój CEL, to powód dla którego rano wstajesz i robisz to co trzeba.

Kiedy znasz już swoją FILOZOFIĘ i kiedy znasz już swoją MISJĘ znasz SYGNAŁ – sygnał w otaczającym nas oceanie chaosu i szumu. Sygnał, który pozwala dostroić Ci się do tego, co jest dla CIEBIE najważniejsze… Sygnał, który stanowi dla Ciebie światełko w tunelu. Sygnał, który jest przywołującą Cię latarnią morską pośród bezkresnych i chaotycznych wód oceanu.

JEDNAK – żeby zrealizować misję i być wiernym swojej filozofii, potrzebujesz PROCESÓW. Moja definicja procesu jest bardzo prosta: PODSTAWOWE RUCHY WYKONYWANE CODZIENNIE.

Część z tych procesów będzie indywidualnie Twoja, bo będzie zależała od Twojej misji. Jednak część z nich jest wspólna dla każdego z nas – bo to te procesy, które pomogą Ci dostrajać się do sygnału i ignorować szum. To te procesy, które pozwalają Ci powrócić na właściwą drogę, kiedy na chwilę się pogubisz. To te procesy, które pozwalają Ci na drodze tej pozostać…

Czyli: FILOZOFIA -> MISJA -> PROCES.
KIM jestem → CZEGO chcę → JAK to osiągnąć

Do tego to wszystko się sprowadza.

Wiesz KIM jesteś i PO CO tu jesteś? Foto: http://famousface.us

Jeśli wiesz KIM jesteś, jeśli wiesz CZEGO chcesz, jeśli wiesz CO robić i jak pozostać na torze – Twoje szanse na osiągnięcie celu są duże. BARDZO DUŻE.

FILOZOFIA to Twoje korzenie z których wszystko wyrasta.
MISJA to Twoje niebo w stronę którego rośniesz.
PROCES to twardy grunt po którym stąpasz.

O tym właśnie jest ten program, czyli PANUJ i POSIADAJ i nie żartuje i nie przesadzam mówiąc, że najbardziej wartościowego i najbardziej dojrzałego. Bo jest to program oparty DOKŁADNIE o system, o metodologię, którą stosuję w indywidualnej pracy z ludźmi.

I miałem wątpliwości czy to upubliczniać. Bo po co miałbym ujawniać wszem i wobec model, który zarabia mi pieniądze? Jednak rozumiem, że nie każdy może i chce pracować ze mną indywidualnie. Co więcej – wiem również i rozumiem, że ja NIE zrealizuję MOJEJ MISJI jeśli będę pracować z ludźmi wyłącznie indywidualnie czy osobiście. Nie wystarczy mi na to ani czasu ani sił. Dlatego wykładam wszystkie karty na stół. Dosłownie wszystkie.

Pokaże zatem, krok po kroku, jak określić własną filozofię, jak określić własną misję i pokaże 4 MENTALNE procesy, które – jeśli włożysz w to codzienną pracę – ZAGWARANTUJĄ Ci:

* podłączenie się do sygnału (intencji)
* większą pewność siebie
* znacznie mniej stresu
* dużo lepsze funkcjonowanie pod presją
* osiąganie wyników

Powtarzam jeszcze raz, bo to skrajnie ważne: te procesy ZAGWARANTUJĄ Ci wyniki jeśli włożysz w nie codzienną pracę.

Żadnego z tych elementów sobie nie wymyśliłem. Niczego nie stworzyłem. Zrobiłem to, co robię najlepiej – znalazłem najlepsze modele rodem z psychologii sportowej i psychologii osiągnięć i połączyłem je w całość.

A potem zastosowałem na sobie.

A potem na ludziach, z którymi współpracuję.

Działa. I to kurwa jak działa!

Program jest prosty. Program jest logiczny. Program ma sens i jest praktyczny – ale wymaga pracy. Bo program ten jest sam w sobie procesem. Jeśli dasz mu szansę i jeśli dasz sobie szansę – odwdzięczy Ci się z nawiązką.

I – tradycyjnie – nie proszę, żebyś mi wierzył. Nawet nie proszę, żebyś mi ufał. Proszę jedynie, żebyś przetestował – przez 30 dni. 30 dni to co prawda za krótko, by skutecznie i na trwałe wprowadzić nawyk – jednak wystarczająco dużo by zobaczyć i poczuć wyniki.

A na czym ma polegać ten wynik? Oczywiście, to zależy od tego, co Ty chcesz osiągnąć. Jednak w każdym wypadku sukces polega na tym, że nasze myśli, nasze słowa i nasze czyny są spójne, czyli są ustawione w jednej linii – bez zgrzytów, bez konfliktów i bez autosabotażu. Bo wtedy i tylko wtedy kiedy wiesz KIM JESTEŚ masz szansę na Twoje prawdziwe nieliczne motywy, co, jak pisał do nas Nietzsche, nada Twoim działaniom potężną energię a czyste sumienie, wynikające ze spójności intencji z tożsamością, a to da Ci poczucie siły, dumy z panowania i posiadania.

Tylko kiedy Twoje myśli, słowa i czyny są spójne możliwe jest prawdziwe panowanie i posiadanie – oczywiście mam na myśli przede wszystkim panowanie nad sobą i posiadanie samego siebie – bo o tym tak naprawdę jest ten program.

Bo tylko kiedy podporządkujemy swój mózg, możemy podporządkować sobie świat. Tylko wtedy możemy zacząć żyć niebezpiecznie – nie w sensie narażania się fizycznego, tylko w sensie eksponowania się na ból i dyskomfort emocjonalny. Bo dziś to nasza twardość i elastyczność (ta para jest absolutnie niezbędna) decyduje o jakości naszego życia i wielkości naszych osiągnięć. To właśnie wtedy kiedy czujesz strach czy lęk, obawy czy wątpliwości, stres lub presję widać w pełnej krasie KIM naprawdę jesteś i co sobie naprawdę cenisz.

Bo możliwości są jedynie dwie: albo jesteś autentycznie nastawiony na OSIĄGANIE albo jesteś nastawiony na UNIKANIE. Nie ma niczego pośrodku. To bardzo binarny, czarno-biały model. To właśnie bycie na ostrzu brzytwy pokazuje z czego naprawdę jesteś zrobiony.

A z czego Ty jesteś zrobiony? Foto: RedBull.com

A może raczej – to bycie na ostrzu brzytwy pokazuje jak właśnie w tej chwili robisz siebie. Tak się bowiem składa, że bycie otwartym na nowe emocjonalne doświadczenia oraz bycie otwartym na możliwość emocjonalnego narażenia się jest akceleratorem, czyli przyspieszaczem rozwoju i wzrostu.

Chodzisz tylko dlatego, że narażałeś się w trakcie nauki chodzenia. Rower, narty, deska, łyżwy – wszystko kończyło się obitą dupą. Gdybyśmy za gówniarza mieli tak durne podejście do narażania się na ośmieszenie jak dziś, wszyscy wciąż byśmy raczkowali. Tyle w temacie nauczenia się czegoś od siebie samego. I tyle w temacie braku właściwym punktów odniesienia…

Dosłownie godzinę temu ktoś w prywatnej wiadomości zapytał mnie skąd się bierze ten nasz autosabotaż. I odpowiedź jest dość prosta: najważniejszy powód to fakt, że większość z nas, w trybie domyślnym NIE umie żyć z EMOCJONALNĄ INTENSYWNOŚCIĄ. I nie mówię tu tylko o emocjach i odczuciach „negatywnych”, takich jak strach, stres czy presja. Mówię też o tych „pozytywnych” np. o szczęściu, radości, euforii, entuzjazmie, współczuciu czy miłość.

Kiedy stawki idą w górę, rośnie emocjonalna intensywność a spada nasza umiejętność logicznego i racjonalnego myślenia. Włącza nam się pierwotny, automatyczny pilot z 4 prostymi i paraliżującymi programami. Program walki lub ucieczki i program zastygania lub poddania. Program zastygania objawia się tym, że nie jesteś w stanie JASNO i SKUTECZNIE myśleć. Dębiejesz. Jeleń w świetle reflektorów. Program poddania, jak sama nazwa wskazuje, sprawia, że nie jesteś w stanie się skonfrontować więc wchodzisz w tryb bezmyślnego podporządkowania się. Bierny, mierny ale wierny.

Marzenia o panowaniu i posiadaniu właśnie poszły się jebać…

Kolega z tych nieco mniej bojowych…

Ponieważ nie umiemy żyć z tą emocjonalną intensywnością, „parzy” nas ona, więc wracamy do tego co znane, wygodne i typowe. Wracamy zatem do tego co letnie. Wracamy do naszego przeciętnego, pozbawionego głębszego sensu, kolorów i intensywności życia. Wracamy, bo za bardzo piecze nas „życie niebezpieczne”. Wracamy, bo zapominamy o tym co chcemy osiągnąć. Wracamy, bo nie pamiętamy, że do tego co za zimne lub za gorące możemy się zahartować. Wracamy, bo nie potrafimy nadać tej emocjonalnej intensywności właściwego, wzmacniającego nas sensu.

Kiedy Nietzsche namawia nas do „niebezpiecznego życia”, kiedy mówi o tym, że mamy „panować i posiadać” chodzi mu o to – moim zdaniem – żebyśmy odnaleźli w naszym życiu to właśnie głębsze znaczenie, to KIM naprawdę jesteśmy i żebyśmy następnie wyrażali siebie, w działaniu, w sposób szczery i autentyczny. Mówiąc prościej, żebyśmy potraktowali nasze życie jako okazję do EKSPRESJI.

Jednak, co często powtarzam, żeby się wyrazić, trzeba się narazić, co ponownie przywraca nam temat wystawiania się na emocjonalny dyskomfort i zranienia oraz hartowania się, czyli wyrabiania zarówno emocjonalnej twardości jak i emocjonalnej elastyczności. O ile bowiem, każdy z nas, jako tako, potrafi ustawić w jednej linii myśli, słowa i czyny wtedy, gdy jest lekko, łatwo i przyjemnie, nieco gorzej idzie nam to kiedy środowisko jest nieprzyjazne czy po prostu wrogie.

Mówiąc inaczej – dajemy dupy koncertowo – ale tylko za każdym razem i tylko wtedy, kiedy to się naprawdę liczy…

Ale, ducha nie gaście bracia i siostry, w końcu ten program nie nazywa się PANUJ i POSIADAJ na marne. W końcu to PANOWANIE i POSIADANIE siebie jest najwyższą nagrodą. To o tą świadomość, o to POCZUCIE KONTROLI, o to DOŚWIADCZENIE MOCY tak naprawdę wszystkim nam chodzi.

Najlepsi z najlepszych, ludzie, których podziwiasz, ci, którzy Ci imponują, to ludzie, którzy AKTYWNIE SZUKAJĄ chwil PRESJI i STRESU – bo tylko tam i tylko wtedy mogą DOWIEDZIEĆ SIĘ jak bardzo PANUJĄ i jak bardzo POSIADAJĄ samych siebie.

Tylko w tych chwilach „niebezpiecznego życia” możemy wyrażać siebie tak naprawdę. Oczywiście, o ile wcześniej WYROBIMY sobie właściwie umiejętności.

Słabość prowokuje. Ekspozycja hartuje. Foto – Google Images

I właśnie o tych umiejętnościach jest ten program. Ten program jest o tym, jak wzmocnić te części naszego DNA, które nam sprzyjają i jak nadpisać te, które nas sabotują.

To, co najbardziej wyróżnia ludzi, którzy już odnieśli sukces, którzy już PANUJĄ i POSIADAJĄ, to fakt, że są oni, poprzez głęboką świadomość tego KIM są i CZEGO chcą dużo, dużo, dużo bardziej i dłużej podłączeni do sygnału niż do szumu. Ponieważ ich motywy są nieliczne, ich działania są energiczne a sumienia pozostają czyste. Są, dzięki swojej JASNOŚCI spójni, w jednej linii myślami, słowami i czynami.

I Ty też nauczysz się tej umiejętności, bo na nasze szczęście, to jest umiejętność. Pomyśl o tym tak: Twój mózg to hardware, to osprzęt, na którym jest software, czyli oprogramowanie, czyli Twój umysł. Zadanie przed nami jest proste – zaktualizować Twój soft, czyli oprogramowanie Twojego umysłu oraz, w przypadku mózgu, czyli osprzętu, przejść na sterowanie ręczne wszędzie tam, gdzie tryb automatyczny nie pozwala nam panować i posiadać.

Jeśli bowiem Twoje oprogramowanie nie jest wystarczająco aktualne i potężne, kontrolę przejmie Twój osprzęt, czyli mózg. Co nie wróży wielkiego sukcesu, jeśli weźmiemy pod uwagę, że nie jest zoptymalizowany do czasów, w których przyszło nam żyć. Tak więc, jeśli łapiesz się na tym, że jesteś w życiowej dupie, jeśli łapiesz się na tym, że nie robisz tego co chcesz, nie mówisz tego co chcesz lub nie czujesz tego co chcesz – wiedz, że albo to Twój mózg przejął kontrolę i robi robotę tak jak potrafi, lub Twoje oprogramowanie jest parę service-packów do tyłu.

Dlatego my wprowadzimy poprawki i na poziomie umysłu i na poziomie mózgu. To wszystko w ramach rozpoznawania naszej FILOZOFII, MISJI oraz PROCESÓW, które będą naszymi najwierniejszymi przyjaciółmi. Poprawimy Twoje myślenie i zdyscyplinujemy Twój komputer.

Oczywiście wszystko to będzie możliwe tylko i wyłącznie dzięki Twojej pracy nad sobą, czyli tylko wtedy, kiedy pokażesz sobie, że naprawdę Ci zależy na tym, by PANOWAĆ i POSIADAĆ. Tak się bowiem nieszczęśliwie w życiu składa, że robimy coś tylko wtedy, kiedy naprawdę coś cenimy. Żadne triki, żadne life-hacki, żadne zaklęcia i pajacowanie przed lustrem nie pomogą. Pracę trzeba wykonać. Co prawda zrobiłem wszystko, by wszystkie omówione tu elementy dawały Ci maksymalną dźwignie – czyli maksymalny zwrot z nakładu czasu i energii, nie zmienia to faktu, że jeśli niczego z tym nie zrobisz, niczego znaczącego nie osiągniesz.

Ale, jak już stali czytelnicy ZenJaskiniowca.pl wiedzą – tym się w końcu różnią emocjonalni masterzy od masturbatorów, że masterzy robią to, czego nie chcą robić inni. Miło zatem, że to od nas samych zależy, do której grupy chcemy być zaliczani…

Dr. Michael Gervais

Ten program nie byłby możliwy, gdyby nie dwie osoby, które miały na mnie ogromny wpływ – chociaż same o tym nie wiedzą. Pierwszą jest dr. Michael Geravis, psycholog specjalizujący się w psychologii sukcesu i osiągnięć. To Gervais został wezwany do Felixa Baumgartnera, faceta, który w ramach projektu Red Bull Stratos skoczył ze stratosfery, kiedy podczas przygotowań Felix nabawił się zarówno lęku wysokości jak i klaustrofobii. Historyczny skok się odbył, co udowadnia, że metodologia Gervais działa. Teraz masz do niej dostęp także i Ty.

Druga osobą jest jego kolega z branży, Trevor Moawad, którego prosta koncepcja nie-negatywności jest tak genialna, że powinien dostać za nią nie tylko wszystkie Noble ale i parę Oscarów. Obaj Panowie pracują z elitarnymi sportowcami amerykańskimi i elitarnymi korporacjami, takimi jak Boeing, Microsoft oraz z jednostkami specjalnymi, jak chociażby z Navy SEALs.

Nie-doktor Trevor Moawad

Jednak zanim przejdziemy do ich metodologii, chcę podziękować jeszcze jednej, ostatniej osobie. Chcę bowiem podziękować samemu sobie. Za to, że nigdy się nie poddałem. Tak więc dziękuję też sobie i za to, że bez przerwy szukam nowych, lepszych rozwiązań skutecznego działania – taki dla siebie samego oraz dla coraz liczniejszych fanów ZenJaskiniowca.pl.

I po wielu, wielu, wielu latach poszukiwań, po wielu próbach i błędach mogę odetchnąć – na chwilkę – z ulgą. W końcu udało mi się złożyć system, który jest znacznie potężniejszy niż wszystko co dotychczas napotkałem i zrobiłem.

W końcu udało mi się złożyć model, który pozwala PANOWAĆ i POSIADAĆ!

Zatem, jak przystało drapieżcy, którym chcesz się stać, przejdźmy do konkretów, czyli do mięsa i organów.

Zostaw komentarz

Leave A Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.