Świadomość, podświadomość i automatyczna zmiana

Na początek historyjka i prezentacja.

Amerykańskie Stowarzyszenie Psychologiczne przyznało Williamowi James’owi nagrodę za życiowe osiągnięcia i w nagrodę za nagrodę miał on wygłosić podczas corocznego zjazdu odczyt. Tytuł odczytu: „Wszystko czego dowiedzieliśmy się w wyniku ostatnich 100 lat badań psychologicznych”. Ponieważ William James był kontrowersyjny, bardziej filozof niż typowy psycholog, na zjazd ruszyli ludzie z całego świata. Wszyscy zastanawiali się co powie podczas przeznaczonych na to dwóch godzin.

Facet, który go zapowiadał poświęcił 30 minut na przedstawienie jego postaci i osiągnięć. Wreszcie na scenę wchodzi William James, dziękuje za zaproszenie i mówi:

„Zostałem poproszony o podsumowanie 100 lat badań psychologicznych i można podsumować je tak: Ludzie, generalnie, stają się tacy, za jakich się uważają. Dziękuję i dobranoc.”

I sobie poszedł…

William James na Ciebie paczy!
William James na Ciebie paczy!

Teraz prezentacja. Jeśli masz (jakimś cudem) wahadełko – to jest ten moment, w którym się przyda. Jeśli nie masz, wystarczy łańcuszek z jakimś wisiorkiem na końcu, czyli coś co może wahadełko zastąpić. Zabawa jest prosta. Łokieć opierasz o swoje udo albo o stół, łańcuszek trzymasz między palcem wskazującym a kciukiem, stabilizujesz wahadełko / wisiorek żeby się nie bujało a potem koncentrujesz się na tym, żeby zaczęło poruszać się w wybranym przez Ciebie kierunku. Przód – tył albo lewo-prawo, albo kółka w lewo albo kółka w prawo (lub odwrotnie).

Cała zabawa polega na tym, że wyobrażasz sobie jak ma się poruszać. Masz stworzyć w umyśle obraz  tego jak się porusza w wybranym przez Ciebie kierunku. I zgadnij co – zacznie się poruszać w wybranym kierunku. W trakcie możesz te kierunki zmieniać o 180 stopni. Wahadełko będzie się poruszało dokładnie tak, jak sobie wyobrazisz, że będzie.

Zrób tę prezentację. Warto. Doświadczenie to więcej niż wyobrażenie. Co więcej – jeśli przestaniesz wyobrażać sobie że się kręci a zaczniesz do wahadełka mówić (kręć się przód i tył) – nie zadziała. Jeśli zaczniesz sobie wyobrażać, że wahadełko zacznie się poruszać za parę minut – również nie zadziała.

Mózg nie rozumie słów. Dlatego mówienie do wahadełka nie działa. Mózg rozumie tylko percepcje (obrazy), które słowa mogą nieść. Dlatego wizualizowanie jest dużo lepszą metodą zmiany niż afirmacje.  Tak więc słowa nie wpłyną na zmianę zachowania – o ile za słowami tymi nie będą szły percepcje.

Musisz wyobrażać to sobie w TERAZ – obraz tego jak dzieje się to w tej chwili (chociaż się przecież nie dzieje). Działa tylko wtedy, kiedy REZULTAT KOŃCOWY zobaczysz TERAZ.

OK, teraz troszkę ostudzę Twój entuzjazm. Nie ma w tym magii, nie masz nadludzkich umiejętności. A jednak działa. Dlaczego?

Poniższy model stworzył Lindsay A. Brady – mamy mózg i mamy umysł. Mózg to organ. Jeśli chirurg otworzy Twoją czaszkę, może operować mózg. Nie może operować umysłu. Umysł jest nienamacalny. Mózg ma postać fizyczną.

Twój umysł to Twoja świadomość. Twój mózg to podświadomość. Twój mózg odpowiada za Twoje emocje i zachowania. Twój umysł odpowiada za percepcję, czyli za postrzeganie, interpretowanie i organizowanie informacji ze zmysłów.

Podsumowując :

  • Umysł odpowiada za świadomość, kreatywność, inspirację i intuicję
  • Mózg odpowiada za to jak czujesz się fizycznie, emocjonalnie oraz generuje Twoje zachowanie.

I teraz wracamy do prezentacji z wahadełkiem. Jakim cudem to działa, skoro nie opiera się na cudzie? Działa to tak:

Tworzysz w umyśle wizję tego, co ma się teraz dziać. Tworzysz percepcję. Twój mózg porozumiewa się z Twoim umysłem właśnie za pomocą obrazów, czyli percepcji. Nie za pomocą słów! (dlatego proszenie wahadełka i rozkazywanie mu nic nie dało). Tak więc stworzona przez umysł percepcja jest katalizatorem dalszej reakcji. Mózg otrzymuje tę percepcję i traktuje jako komendę, zadanie do wykonania. Na poziomie podświadomym uruchamia odpowiednie mięśnie a one (mimo, że się nawet nie starasz) nadają wahadełku odpowiedni ruch.

Jeszcze raz – bo to skrajnie ważne. Sekwencja działa tak:

  1. Umysł tworzy percepcję
  2. Percepcja jest informacją
  3. Mózg produkuje odpowiednie zachowanie (automatycznie)

Czyli: umysł > percepcja > mózg > zachowanie

To umysł „porusza” mózgiem, nie odwrotnie (oczywiście, bywa odwrotnie, np. kiedy przywalisz się młotkiem w palec – wtedy sygnał idzie w druga stronę).

Twoje ciało dowiaduje się jak reagować na otoczenie i jak się czuć w oparciu o percepcję. Ponieważ mózg jest zawsze w TERAZ (podświadomość nie zna czasu), komunikacja ta musi odbywać się w TU i TERAZ. To umysł potrafi wybiegać w przyszłość i nurzać się w przeszłości. Mózg (podświadomość) zna tylko TERAZ.

Ponieważ percepcja jest wynikiem świadomości, mamy na nią wpływ. To Ty możesz zdecydować, jak interpretować to co się właśnie dzieje. Twoje przekonania dotyczące tego co dobre, złe, ładne czy brzydkie, słuszne i niesłuszne, prawdziwe czy fałszywe wpłyną na to jak będziesz się zachowywać.

Percepcja, tak naprawdę, sprowadza się do dwóch najważniejszych elementów:

  1. Jak postrzegasz siebie samego
  2. Jak postrzegasz resztę świata

A teraz wracamy do słów Williama Jamesa: „Ludzie, generalnie, stają się tacy, za jakich się uważają”. Mówiąc inaczej – percepcja jest rzeczywistością. A właściwie:

Percepcja staje się rzeczywistością.
To jak postrzegasz siebie wpływa na to
kim jesteś, jak się zachowujesz i w co wierzysz.

(Przypomina mi się scena z mojego ulubionego serialu, Breaking Bad, gdzie Walter White mówi do żony: „Nie jestem w niebezpieczeństwie. To ja jestem niebezpieczeństwem!” To jest właśnie zmiana sposobu postrzegania siebie).

walter-white
Walter White (a.k.a. Heisenberg) też na Ciebie paczy!

Wniosek z tego jest prosty – sposobem na natychmiastową zmianę (automatyczną, tak jak automatycznie wahadełko zmieniało kierunek) jest zmiana sposobu postrzegania siebie (zmiana percepcji siebie samego). To percepcja uruchamia Twój układ nerwowy do działania.

Twój mózg produkuje zachowania i stany emocjonalne w sposób całkowicie mechaniczny i jest mu wszystko jedno. Jak w tym powiedzeniu – to tylko biznes, nic osobistego. Lubi najczęściej używane (nawykowe) ścieżki neuronalne (działają jak tory albo jak koleiny) i odpala je jak tylko jest możliwość. Dlatego jesteśmy zwierzętami nawykowymi. Możemy zmienić nasze nawyki ale oczywiście dochodzi wtedy do zgrzytów i nie jest to przyjemne. Nie zmienia to faktu, że nowe ścieżki mogą powstać i im częściej ich używasz, tym bardziej nawykowe się stają. Stare zaczynają zanikać (ale nie znikają do końca nigdy, więc zawsze istnieje ryzyko, że wrócisz do poprzednich zachowań).

Wracając do starych nawyków czy przeżyć – wzmacniasz je. Dlatego NIE potrzeba wracać do traumatycznych wydarzeń z przeszłości by zmienić przyszłość. Stwórz nową ścieżkę a stara sama zacznie zarastać. Nie trzeba się cofać, żeby jechać do przodu.

Olej stare, stwórz nowe. Stwórz wizję wyniku końcowego TERAZ a mózg sam znajdzie sposoby, byś tam trafił(a) (tak jak znalazł sposób na poruszanie wahadełkiem).

Percepcja wyniku końcowego „wywołuje” zachowanie, które do tego wyniku doprowadza. Proces ten najlepiej działa w stanie relaksacji!

Pamiętaj, że masz sobie wyobrażać w TERAZ – jakby to już było faktem, jakby już się działo!

Zmieniając sposób postrzegania siebie automatycznie zmienisz swoje zachowanie i wyniki. A jeśli potrzeba Ci błyskawicznej motywacji

Najnowszy program „BEZWSTYD” już jest!
Zobacz zwiastun:

BEZWSTYD zapewni Ci 3 rzeczy:

  1. pozwoli Ci poznać Twojego najważniejszego wroga (a jest nim WSTYD!)
  2. pozwoli Ci go zrozumieć
  3. pokaże Ci jak go skutecznie i szybko pokonać

Tylko tyle i aż tyle. Pokaże Ci, krok po kroku, jak przejść ze wstydu do odwagi i wolności.

W programie:

  • Czym jest wstyd i jak urabiało Cię społeczeństwo
  • Dlaczego narcyzm i megalomania są zaletami i jak je pobudzać
  • Dlaczego wszyscy jesteśmy psami Pawłowa i jak to wykorzystać na swoją korzyść
  • Ofiary, męczennicy i inne pokurcze – co charakteryzuje ludzi o niskiej samoocenie
  • Perfekcyjnymi i nadwrażliwymi czyli o ludziach sparaliżowanych przed wstyd
  • COMING OUT ze wstydu czyli jak się wam nie podoba to wypierdalać
  • Dowiesz się jak brzmi mantra dająca wolność i jak uwodzić samego siebie głosem
  • Sprawdzimy jak zakochać się w samym sobie – ze wzajemnością
  • Powiem Ci czym jest radosny sadyzm czyli jak urabiać siebie i innych z uśmiechem na twarzy
  • a na końcu to wszystko zgrabnie i elegancko podsumujemy i
  • dostaniesz ode mnie słowa modlitwy, która to modlitwa pomoże Ci urwać światu dupę…

To jak? Skoro wciąż tu jesteś, to rozumiem ze zaczynamy?

MP3 100 minut, w moim wykonaniu, natychmiastowy dostęp do programu!

Interesuje Cię współpraca?

Imię*

Email*

Wiadomość*

Zostaw komentarz

16 Comments Świadomość, podświadomość i automatyczna zmiana

  1. james bond 23 stycznia 2014 at 08:04

    thx!

    Reply
  2. zoja 29 stycznia 2014 at 18:55

    świetny blog! trafiłam przypadkiem (czy w ogóle istnieje coś takiego jak przypadek?), znalazłam dużo inspiracji, akurat potrzebnej mi w tym momencie życia, dzięki!

    Reply
    1. Rafał Mazur 30 stycznia 2014 at 06:25

      dzięki, zapraszam częściej
      jasne że przypadki istnieją – powiedziałbym że głównie przypadki :)

      Rafał

      Reply
  3. annnac 15 lutego 2014 at 14:49

    Mnie też wciągnął twój blog. Trafiłam na niego przypadkiem miesiąc temu i przeczytałam cały. Naprawdę daje do myślenia. Zastanawiam się co wpływa na naszą percepcję. Wychowanie, środowisko na pewno ma duże znaczenie , ale przecież rodzeństwo może być całkowicie różne: jedno odnoszącym sukcesy biznesmenem a drugie życiową niedojdą.

    Reply
    1. Rafał Mazur 16 lutego 2014 at 11:39

      Dzięki annac.
      Co do zmiany percepcji sposobów jest kilka. Napiszę o tym. To proste rzeczy.

      Reply
  4. Spike 27 lutego 2014 at 21:22

    też trafiłem niechcący, ktoś znajomy na FB zamieścił, pomyślałem pewnie znowu jakaś głupia stronka z obrazkami albo gifami, a tu takie pozytywne zaskoczenie już godzinę mi wcięło i czytam dalej. wielkie dzięki, świetny styl pisania ,bardzo lekki i trafiający do odbiorcy

    Reply
    1. Rafał Mazur 28 lutego 2014 at 10:26

      Dzięki.
      Tyle pochwał… chyba sam zacznę czytać :)

      Rafał

      Reply
  5. Anonim 22 kwietnia 2014 at 22:57

    TERAZ – ŁAŁ!

    Reply
  6. Anonim 1 lipca 2014 at 06:55

    Doskonale napisane,
    Swietnie się czyta!

    Reply
  7. mb 12 lipca 2014 at 19:51

    Tak w kontekscie tego wpisu zastanawiam sie jak poradzic sobie w sytuacjach, w ktorych zaczynasz sie sprzeczac ze swoja kobieta i w pierwszej konfrontacji, przy duzych emocjach wkurza cie to, ze znowu jest nie tak, ze znowu sie czepia, ze znowu cos spieprzylem, wiec zamiast wysluchac w spokoju, przyjac i przetrawic argumentacje pierwsze twierdze ze to bdzury, wkurzam sie, ze znowu ktos probuje mnie zmienic. Po jakims czasie, kiedy kurz opada, emocje maleja okazuje sie, kurde, ona ma racje a ja schematycznie jak zawsze po czasie zdaje sobie sprawe, ze nie moge przyjac rozsadnie argumentacji w pierwszym rzucie tylko docieraja one do mnie kolejnego dnia. Jak zmienic takie nawyki? Jak zdac sobie sprawe, ze ona ma racje, bo po fakcie zawsze wychodzi na to ze ma, i nie oponowac przy pierwszej klotni? Wizualizacja wydaje sie trudna, kiedy emocje podnosza cisnienie do granic panowania nad soba, masz na to sposob?

    Reply
    1. Rafał Mazur 12 lipca 2014 at 22:34

      Po części sam sobie odpowiedziałeś, bo skoro „ona zawsze ma rację…”.

      Polecam Zaklinacza psów – Cesar Millan. On, w którejś z początkowych serii mówił o wejściu psa w strefę czerwoną. W skrócie – załóżmy ze poziom 0 to totalny spokój a poziom 10 to maksymalna agresja. Masz psa a pies ma problem. Jeśli wydarzy się X – chwila moment i pies jest na poziomie 10 gdzie zagraża sobie i innym. Co zrobić? Odpowiedź jest banalna – nie dopuścić do wejścia na poziom 10. W jaki sposób nie dopuszczasz do wejścia na poziom 10? Poprzez to, że zatrzymujesz to na najniższym poziomie skali – powiedzmy 0-3. Potem będzie już za późno. Zawsze jest jakiś punkt wejścia, jest jakiś schemat. Musisz go zauważyć. W przypadku psa może to np być podniesienie sierści na karku, ruchy ogonem w bok – trwa ułamek sekundy, ale musisz wychwycić i natychmiast zastopowac eskalowanie.

      A co to jest u Ciebie? Pomijając drobny fakt, że jeśli nie panujesz nad sobą, to nie możesz panować nad nią czyli nie możesz panować nad związkiem – czego ona potrzebuje. Ty się z tym źle czujesz i ona. Co z czasem wykończy Was oboje.

      Plus – zacznij medytować. Generalnie masz do wyboru dwie metody. TM – czyli transcendentalną, która się świetnie sprawdza i jest łatwa (stąd jej popularność w USA, gdzie uprawia ją pół Hollywood oraz show-businessu oraz część businessu z paroma miliarderami na czele), oraz nieco (moim zdaniem) trudniejszą, vipassanę – koncentrację na własnym oddechu i wewn odczuciach. Zanim powiesz że medytacja jest dla ciot – powiedz to ludziom, którzy uprawiają sztuki walki, walczą w ramach MMA czy w jednostkach specjalnych.

      Kiedyś bywałem nerwowy – w co dziś wielu nie może uwierzyć. Jest jeszcze jedna rzecz, która mi pomogła. Jako, że od czasu do czasu słucham Rage Against The Machine – na okładce ich płyty jest zdjęcie mnicha buddyjskiego, który dokonuje samopodpalenia – i siedzi dalej jakby nigdy nic. Jak zapewne się domyślasz, nie podpalałem się nigdy, ale z tego co słyszałem, to jedna z najgorszych śmierci – totalna męczarnia w bólach. Skoro on może się podpalić i dalej siedzieć w medytacji – jaką Ty masz wymówkę, na to że nie możesz przestać się wkurwiać?

      Takie debilne reakcje są bardzo wygodne – prawie jak Facebook – odciągają nas od robienia tego co robić powinniśmy. Nagle dodajesz do swojego małego życia (to nie przytyk do Ciebie – mówię ogólnie) wielki dramat. Przez chwilę nawet można się nabrać, że to ma jakiś sens.

      Reply
  8. mb 13 lipca 2014 at 07:40

    Wielkie dzieki za tak wyczerpujaca od

    Reply
  9. mb 13 lipca 2014 at 07:48

    Bardzo dziekuje za Twoja odp, dosyc zabawnie sie dzieje, bo po naszej z moja kobieta ostatniej klotni rozmawialismy wlasnie o zaklinaczu psow, choc wtedy myslelismy o innej metodzie, on dosyc czesto stosuje psa pewne sygnaly, wybicia, ktore maja „wyrzucic” psa ze schematu, ale Twoje sugestia wydaje sie byc sensowniejsza. Idac dalej, po wczorajszej lekturze Twoich wpisow pomyslalem kto moglby obrazowac postac, ktora ze spokojem przyjelaby slowa krytyki i pomyslalem o mnichu, ale znowu mnich z okladki jest przykladem o tyle trafniejszym, ze wrecz ekstremalnym. No i konczac, medytowalem na bazie ksiazek onzen, ale w lutym pojawil mi sie jakis bol w czesci ledzwiowej kregoslupa, nie wrocilem do tego, moze to tez ma wplyw, choc wlasciwie sam nie wiem w czym i jak to na mnie wplywalo, no ale coz, moze pocwicze kregoslup na silce by moc pomedytowac:)
    Widzialem, ze sporo podajesz na swoim blogu odniesien do ciekawych lektur, mozesz polecic mi cos tak dla mojego przypadku, moze byc dla ciot ;)

    Reply
    1. Rafał Mazur 13 lipca 2014 at 09:51

      Nie potrzebujesz tych wszystkich kwiatów lotosu itd. Olej to.

      jeśli znasz angielski, tu masz metodę typu TM

      http://www.youtube.com/watch?v=4NHuXUXBZDo
      http://www.youtube.com/watch?v=YxUUvtmRI-8

      zastosuj sobie pozycje taką, jak on w wywiadzie nr 2

      jeśli znasz angielski i masz luzem jakieś 30$, poszukaj Natural Stress Relief
      NSR meditation – to jest spoin-off Transcendentalnej, której kursy kosztują po 1000-1500$.

      Dostaniesz eBook i mały plik audio z mantrą. Wszystko świetnie wyjaśnione.

      O Vipassanie znajdziesz coś wszędzie.

      Ja robię tak – 2 x dziennie 20 min TM – w ciągu dnia,”żyjąć” vipassana, czyli to co sie nazywa mindfulness (zwracam uwagę na oddech, tyle mi wystarcza).

      Reply
  10. Rafał Mazur 13 lipca 2014 at 14:25

    Aha, jeszcze jedno: zostaw zen – weź się za stoików (ale zostaw taką czy inną medytację). Seneka (Listy moralne) oraz Marek Aureliusz (Rozmyślania – nowe tłumaczenie) to dobre miejsce by zacząć.

    Z lektur po ang – Willam Irvine – A Guide to the Good Life, oraz
    Ryan Holliday – The Obstacle is the Way

    Dlaczego stoicy a nie zen? Bo są bardziej realni – Seneka był jednym z najbogatszych ludzi na świecie a Marek Aureliusz – przy okazji również jednym z najpotężniejszych – jako cesarz Rzymu. Więc byli to kolesie, którzy nie uciekli w góry, tylko żyli i byli skuteczni, w czasach, w których nikt się z nikim nie pieścił i poprawności polityczniej nie było.

    Obaj – jeden pośrednio (Seneka jako nauczyciel Nerona) a drugi bezpośrednio (MA) zarządzali ogromnym imperium.

    Reply
  11. mb 13 lipca 2014 at 18:23

    Jeszcze raz wielkie dzieki za pomoc, jest nad czym ale i z czym pracowac :)

    Reply

Leave A Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.