Szybcy, wolni i skuteczni

Ostatnio, niemal wszędzie mówi się i pisze o teście mashmallow, pierwotnie przeprowadzonym jeszcze w latach 60-tych XX w. na Uniwersytecie Stanforda. Wkurza mnie ten test, pokazuje w jak bardzo czarno-białym świecie żyjemy. Pomijając drobny fakt, że tak małe dzieci kognitywnie bardzie przypominają zwierzęta niż dorosłych. Rejony mózgu odpowiedzialne za racjonalne i logiczne myślenie pojawiają się jako ostatnie (w często mam wrażenie, że u niektórych nigdy).

Oczywiście wnioski z testu są „oczywiste”: ci, którzy wykazują się większą samokontrolą, z czasem, żyją lepiej i więcej osiągają. Zdolność przeciwstawiania się impulsowi – jak się dowiadujemy – zapewnia lepszą przyszłość. A może jednak nie?

Wystarczy otworzyć szerzej oczy (wiem, trudne zadanie), żeby zobaczyć, że wkoło jest wiele impulsywnych osób, które doskonale sobie radzą. I żeby być w miarę obiektywnym – wiele, które poszło na dno. I jak zwykłe, kiedy media a za nimi ludzie, zachłysną się nową zabawką pod tytułem – to jest sekret, który ZAWSZE działa – okazuje się, że nie zawsze. I zdecydowanie nie jest to strategia optymalna dla każdego.

Poznaj teorię historii życia, opartą na darwinowskim modelu ewolucji. Jedną z podstaw darwinizmu jest przystosowanie się celem przekazania swoich genów. Nie brzmi to szczególnie seksownie, myślenie o sobie jako o biologicznym pojemniku napędzanym siłami, które nie za bardzo możemy kontrolować, ale mniej więcej tak to wygląda. Otóż, jako ten pojemnik z genami, masz do wyboru dwie strategie:

  1. wysiłek somatyczny
  2. wysiłek reprodukcyjny

Nie jestem fachowcem, może spieprzyłem lekko nazwy, nie chodzi o nie – chodzi o sens.

Wysiłek somatyczny oznacza, że inwestujesz swój czas i energię w rozwój ciała oraz umiejętności i wiedzy. Wysiłek reprodukcyjny oznacza – jak nietrudno się domyśleć – że szukasz okazji do rozmnażania. Teraz. Wysiłek somatyczny, którego ostatecznym celem też jest przekazanie genów, to przekładanie rozmnażania na później. „Poświęcenie” teraz dla lepszego jutro (patrz test marshmallow).

Test marshmallow mówi nam: impulsywność jest zła, samokontrola jest dobra. Co mówi nam teoria historii życia? Mówi nam – i jedno i drugie jest właściwą strategią, która zależy od szerszego kontekstu. Kontekstem tym jest środowisko, w którym przeszedłeś na świat i się wychowywałeś.

Wspomniana „impulsywność” (zjeść to pieprzone marshmallow TERAZ!) nazywana jest strategią szybką. Strategia szybka jest naturalna dla ludzi, którzy wychowali się w niebezpiecznym lub niekorzystnym środowisku. Choroby, przemoc, bieda, głód lub częste zmiany miejsca zamieszkania. Wtedy, kiedy jutro NIE było pewne a pewne było tylko to co tu i teraz. To są ludzie, którzy pod wpływem impulsu podejmują ryzyko. Duże ryzyko, duża nagroda. Większość tych fascynujących typów o których piszą media: odkrywcy, milionerzy, hazardziści, ludzie więksi niż życie – to właśnie przedstawiciele szybkiej strategii. Nieliczni przedstawiciele – bo większości ryzyko się nie udaje i nikt nie chce o nich pisać.

Strategia wolna jest optymalna dla ludzi, którzy urodzili się i wychowali w stabilnym środowisku. Co ciekawe, są to ludzie, którzy zazwyczaj później dojrzewają, młodziej wyglądają, wolniej się starzeją, mają mniej dzieci, są bardziej monogamiczni i mają mniej partnerów. Dzieci jest mniej i pojawiają się później. Nie spieszy się w końcu, prawda?

Szybka strategia wyjaśnia, dlaczego biedni mają dzieci więcej i szybciej. Szybka strategia to oportuniści. Wolna strategia to „inwestorzy”, niechętni ryzyku i lubiący planować. Szybka strategia to Forex. Wolna – inwestowanie w stylu Warrena Buffetta.

Pod wpływem stresu, „szybcy” mają tendencję do podejmowania ryzyka i bycia niecierpliwymi. Logiczne – przecież podświadomie pamiętają, że są tu tylko na chwilę. „Wolni” zajmują się strategicznym planowaniem – zabezpieczaniem się przed stratą. W skrajnym wypadku – szybcy zabiją się z głupoty, wolnych szlag trafi podczas sparaliżowanego oczekiwania.

Z dzisiejszego punktu widzenia, optymalna wydaję się strategia łączona. Steven Pinker powiedział, że mamy idealny mózg, niestety, idealny do czasów, które minęły 75 tysięcy lat temu. Mówiąc inaczej: nasze mózgi NIE są przystosowane do czasów, w których przyszło nam żyć.

Optymalną strategią jest to, co Tai Lopez nazywa: „niecierpliwie cierpliwym”. Niecierpliwie cierpliwa osoba, to taka, która kiedy coś trzeba zrobić podejmuje działania NATYCHMIAST, mając to co ma i wiedząc to co wie. I to jest element strategii szybkiej (niecierpliwość jeśli chodzi o start). Elementem strategii wolnej jest cierpliwość jeśli chodzi o znalezienie odpowiedniej strategii na drodze do celu.

Mówiąc prościej – wyznaczasz sobie cel i zaczynasz natychmiast. Robisz to co umiesz/możesz w ramach tego co masz. Nie czekasz. Jesteś niecierpliwy (szybki) jeśli chodzi o rozpoczęcie, natomiast cierpliwy jeśli chodzi o osiągnięcie celu (odchudzanie zaczynasz już teraz, natomiast rozumiesz, że na wszystko potrzebny jest czas i nie zrażasz się, bo Twoje założenia nie miały pokrycia z rzeczywistością, typu minus 15kg w miesiąc). Jak mawiał Osho: „Sukcesu nie da się zgwałcić.” Cel jest cały czas ten sam, natomiast przesuwając się, strategicznie (jak „wolni”) dopasowujesz się do sytuacji i optymalizujesz proces.

Większość osób czytających tego bloga to ludzie ze strategii wolnej – dlatego pomysł wystartowania natychmiast („nieprzygotowanym”) będzie wymagał wyjścia poza strefę komfortu.

PS. Naukowcy z University of Rochester przeprowadzili – znowu na dzieciach – test marshmallow z uwzględnieniem środowiska stabilnego i niestabilnego. Te ze środowiska niestabilnego zjadały marshmallow po 3 minutach. Te ze stabilnego – po 12. Teraz już wiesz, że obie strategie są z ewolucyjnego punktu widzenia – dla danej grupy – optymalne. Co ciekawe, „szybkie” dzieci nie pochodziły w rejonów wojny. Po prostu, przed głównym eksperymentem oszukano je, obiecując coś a potem nie dając. W ten sposób wytworzono, sztucznie, środowisko niestabilne.

Najnowszy program „BEZWSTYD” już jest!
Zobacz zwiastun:

BEZWSTYD zapewni Ci 3 rzeczy:

  1. pozwoli Ci poznać Twojego najważniejszego wroga (a jest nim WSTYD!)
  2. pozwoli Ci go zrozumieć
  3. pokaże Ci jak go skutecznie i szybko pokonać

Tylko tyle i aż tyle. Pokaże Ci, krok po kroku, jak przejść ze wstydu do odwagi i wolności.

W programie:

  • Czym jest wstyd i jak urabiało Cię społeczeństwo
  • Dlaczego narcyzm i megalomania są zaletami i jak je pobudzać
  • Dlaczego wszyscy jesteśmy psami Pawłowa i jak to wykorzystać na swoją korzyść
  • Ofiary, męczennicy i inne pokurcze – co charakteryzuje ludzi o niskiej samoocenie
  • Perfekcyjnymi i nadwrażliwymi czyli o ludziach sparaliżowanych przed wstyd
  • COMING OUT ze wstydu czyli jak się wam nie podoba to wypierdalać
  • Dowiesz się jak brzmi mantra dająca wolność i jak uwodzić samego siebie głosem
  • Sprawdzimy jak zakochać się w samym sobie – ze wzajemnością
  • Powiem Ci czym jest radosny sadyzm czyli jak urabiać siebie i innych z uśmiechem na twarzy
  • a na końcu to wszystko zgrabnie i elegancko podsumujemy i
  • dostaniesz ode mnie słowa modlitwy, która to modlitwa pomoże Ci urwać światu dupę…

To jak? Skoro wciąż tu jesteś, to rozumiem ze zaczynamy?

MP3 100 minut, w moim wykonaniu, natychmiastowy dostęp do programu!

Zostaw komentarz

6 Comments Szybcy, wolni i skuteczni

  1. Kris Z. 26 kwietnia 2015 at 21:28

    Bardzo inspirujący wpis!
    Wreszcie odkryłem siebie. Jestem „cierpliwie niecierpliwy”. Cierpliwie odkładam rozpoczęcie natomiast niecierpliwie oczekuję efektów/osiągnięcia celu.

    Reply
    1. Rafał Mazur 27 kwietnia 2015 at 07:00

      Witaj w klubie 95% ludzi :) Przypominam że wciąż istnieje opcja darmowego coachingu – możemy nad tym popracować. Rafał

      Reply
  2. Kamil Naja 26 kwietnia 2015 at 23:22

    Wielu ludzi ma zbyt bezpieczną strategię i nie robi tego, co może w długim czasie prowadzić do zysków, zamiast tego skupiamy się na tym, co znamy i się tego nie boimy (etat). Żeby przejść z etapu bezpieczeństwa, do działania, trzeba zwykle jakiegoś bodźca – gdy zauważymy, że na przykład prowadzenie bloga przynosi jakieś pieniądze, to zachęca nas to do dalszego pisania, gdy nie ma gratyfikacji, porzucamy go. Przeczytałem kilka książek Osho, może polecisz swoje ulubione?

    Reply
    1. Rafał Mazur 27 kwietnia 2015 at 07:10

      Dużo ważniejsze od czytania Osho (ja lubię najbardziej książkę o Tao i o Zaratustrze, czyli Nietzsche) jest zobaczenie tego, co robił. A co robił? Coś innego niż głosił. Stworzył wokół siebie rodzaj kultu, zasysał od wyznawców kasę jak odkurzacz (prawie 100 Rollsów i ponad 300 Rolexów nie wzięło się z medytowania), jest najprawdopodobniej współodpowiedzialny (o ile nie organizatorem) największego zamachu biologicznego w historii USA (jego najbliższa współpracownica zatruła 751 osób salmonellą), jest niemal pewne, że był uzależniony od gazu rozweselającego i czegoś tam jeszcze (już nie pamiętam) plus parę innych atrakcji typu samobójstwa najbliższych współpracownic-kochanek.

      W wielkim skrócie, Osho pokazuje, że wiecznie żywa jest pokerowa zasada, mówiąca, że jeśli po jakimś czasie nie wiesz kto przy stoliku jest frajerem, to Ty nim jesteś.

      Nie zmienia to faktu, że możesz skorzystać z tego co mówił i się wzmocnić. Ale bez idealizowania go. Bo to już nie jest w Twoim interesie.

      Reply
  3. Kamil Naja 27 kwietnia 2015 at 21:15

    Czy można powiedzieć, że był liderem?

    Reply
    1. Rafał Mazur 27 kwietnia 2015 at 21:37

      Bez wątpienia. Egocentrycznym liderem.

      Reply

Leave A Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.