MAX STIRNER czyli ekstremalny indywidualizm i biblia egoizmu

Max Stirner to Mike Tyson filozofii – nieszczególnie wyrafinowany ale mój Boże, przypierdolić to on potrafił.

Max Stirner działa na pogrążonych w letargu, bezradności i marazmie ludzi jak amfetamina popita potrójnym espresso i zagryziona dopalaczem. Co prawda, w ostatecznym rozrachunku nie wyjdzie Ci to na zdrowie, ale bez wątpienia doda energii i kopa na start (przy okazji: kawa jest OK, ale amfa i dopalacze są dla frajerów).

Wielu ludzi uważa, że życie dzieli się na to przed poznaniem Stirnera i to po poznaniu Strirnera. Już za chwilkę będziesz wiedzieć czy jest tak również u Ciebie.  Ja dawkę Stirnera zalecałem moim klientom za każdym razem kiedy potrzeba było   wybić ich z niewoli wstydu, bezradności oraz zaniedbywania własnego życia.

Portret Stirnera spod ręki Engelsa (tak, tego Engelsa)

Naprawdę ciekawym jest, dlaczego prawie nikt o nim nie słyszał i prawie nikt go dziś już nie pamięta. Jest co prawda kultową postacią w kręgach anarchistów – ale nie o jego poglądach polityczno-społecznych będziemy tutaj sobie rozmawiać. Co prawda będzie o nich – wszak kształtują nas tak geny jak i środowisko – ale dla mnie Stirner to człowiek, który otwiera nasze oczy na NAS SAMYCH, czyli jak bardzo JA jestem ważny dla SIEBIE, jaka jest MOJA rola we własnym życiu i w jaki sposób my sami – z pomocą innych ludzi – umniejszamy samych siebie.

Z jego filozofii bije agresja, gniew czy wręcz wkurwienie. Nic dziwnego: jego ojciec umarł gdy miał pół roczku, podczas studiów musiał pomagać chorej psychicznie matce, a jego pierwsza żona zmarła podczas porodu.

Jego najważniejsze działo – w oparciu o które piszę ten post – powstało w 1844 roku, gdy Stirner miał 38 lat. Umarł wyizolowany, w biedzie, w wieku 49 lat, ukąszony przez owada – przy czym nie jakiegoś dzika z Amazonii, tylko takiego zwykłego, niemieckiego, aryjskiego owada…

Mordercze owady…

Postać bez wątpienia tragiczna, zagubiona i życiowo mało skuteczna, ale dająca do myślenia.

Również bez wątpienia 'Jedyny i jego własność’ to biblia egoizmu. Całość myśli tego dzieła krąży wokół trzech elementów:

  1. JA
  2. MOJA wolność
  3. MOJA siła

Zatem, w imię interesu własnego, zaczynajmy…

„Wiem, że moja wolność jest uszczuplona przez to, że wobec drugiego nie mogę postawić na swoim, gdy zrzekam się SIEBIE wobec drugiego, tzn. ulegam, wyrzekam się i poddaję – wypieram się SIEBIE przez uległość i oddanie.”

„Moja wolność stanie się dopiero wtedy doskonała, gdy będzie moją siłą. Dzięki niej przestanę być jedynie wolny, a stanę się Właścicielem. (…) Siła to piękna rzecz i przydaje się w wielu sprawach, gdyż 'dalej zajdziesz z garścią siły aniżeli z workiem pełnym praw.’ Tęsknicie za wolnością? Wy durnie! Gdy zdobędziecie siłę, to wolność przyjdzie sama. Czyż nie widzicie, że ten, kto ma siłę 'stoi ponad prawem’? Jak smakuje Wam ta perspektywa, Wy 'praworządni’?”

Chris Hyatt napisał kiedyś jedno z moich ulubionych zdanek – a mianowicie, że:

Twoje prawa kończą się z chwilą, gdy kończy Ci się amunicja

Zwróć uwagę na to, jak dziś wielu krzyczy o wolności zapominając, że jeżeli ktoś może Ci ją dać to znaczy, że może Ci ją odebrać – czyli, że to gówno a nie wolność, plus, co jeszcze ważniejsze, zapominając, że masz tylko tyle ile sobie wywalczysz i ile będziesz umiał(a) utrzymać – czyli to siła (niekoniecznie rozumiana jako siła fizyczna czy przemoc) determinuje jakość Twojego życia.

W skrócie, bezsilni domagający się wolności to czysty Mrożek.

Bądź jak Hardkorowy Koksu: silny i delikatny zarazem!

Na czym zatem ma polegać ta SIŁA?

„SWÓJ WŁASNY staję się dopiero wtedy, gdy ani zmysłowość, ani żadna inna siła nie ma MNIE we władzy, ale JA sam; to, co MNIE służy – MNIE własnemu, zależnemu jedynie ode MNIE – oto cel mojej interesowności. Bo interesowność to najsilniejsza z pobudek. Egoista przecież nigdy nie czyni niczego dla samej sprawy, lecz zawsze z myślą o sobie; sprawa jemu ma służyć. Egoistyczne jest nie nadać żadnej sprawie „absolutnej” czy szczególnej wartości, ale mierzyć jej wartość MOJĄ, własną miarą.”

A więc siła polega na samokontroli – panowaniu nad swoimi ciałem i swoim umysłem. Tylko wtedy realne i zdrowe staje się dbanie o własny interes. Tylko wtedy kiedy podporządkujesz samego/samą siebie możesz rozpocząć podporządkowywanie świata zewnętrznego. Pokrywa się to dokładnie z tym, co opisałem w poście „Być jak Conoc McGregor 3: życie na własnych warunkach”.

„Moja siła jest moją własnością. Moja siła zapewnia MI własność. JA jestem moją siłą i dzięki niej jestem moją własnością.”

„Tylko Twoja siła, Twoja moc daje Ci prawo. Oznacza to jedynie, że masz prawo być tym, co da Ci TWA siła. Ja jestem źródłem wszelkich praw i uprawnień; jestem uprawniony do wszystkiego, co jest w mej mocy. Tak więc mam prawo obalić Zeusa, Jahwe, Boga itd. jeśli tylko potrafię – a jeśli nie, to zawsze siła i słuszność będą po ich stronie; a JA będę drżał w obliczu ich prawa i mocy, bezsilny.

„(…) Jeżeli coś MI odpowiada, to jest słuszne. Nie mam prawa wyłącznie do tego, do czego brak mi odwagi, tzn. do czego sam się nie uprawniam.”

„Gdzie świat wchodzi MI w drogę – a wchodzi MI w drogę wszędzie – tam go pożeram by zaspokoić głód mego egoizmu. Nie jesteś dla MNIE niczym innym niż tylko strawą, tak jak i JA jestem przez Ciebie spożywany i pochłaniany. Stosunek, który istnieje między NAMI to stosunek użyteczności, pożyteczności, korzyści. Nie jesteśmy SOBIE nawzajem nic winni, albowiem to co wydaje się iż jestem TOBIE winien, co najwyżej jestem winien SOBIE.”

„JA wolę liczyć na interesowność niż na 'miłosierny uczynek’, miłosierdzie, litość itd. Interesowność wymaga wzajemności, nie ma tu nic za darmo, trzeba ją zdobywać, kupić. A jak mam nabyć dla siebie ów miłosierny uczynek? Wszystko zależy od tego czy mam akurat do czynienia z 'Życzliwym’. Miłosierny uczynek można jedynie wyżebrać: przez mój godny pożałowania wygląd, przez to, iż potrzebuję pomocy, przez mą nędzę i moje cierpienie. Co za nędza, co za żebranina przyjmować datki nie mogąc się odwzajemnić.”

„Dlaczego miałbym się bać wyrazić to otwarcie? Ależ tak, wykorzystuję świat i ludzi!”

Stirner się nie bawi: relacje między ludźmi opierają się na tym, na ile jesteśmy dla siebie – na różnych poziomach – użyteczni. Tak więc, by zaczerpnąć z innego źródła:

Łańcuch pokarmowy wśród ludzi jest faktem – Chris Hyatt

oraz:

Nie wiem, kto to powiedział, ale dobrze powiedział

„Zgadzam się z Wami, że każdy rodzi się człowiekiem i nowonarodzeni są wobec siebie równi. A dlaczego? Wyłącznie dlatego, iż nie dowiedli, że są czymś innym jak tylko ludzkimi dziećmi, nagimi człowieczkami. Tym samym różnią się od tych, co już do czegoś doszli i nie są już dłużej tylko „ludzkimi dziećmi”, lecz dziećmi swego własnego stworzenia. Ci ostatni posiadają więcej aniżeli tylko dziedziczne prawa – oni prawa zdobyli. KTO MA SIŁĘ – MA PRAWO; jeśli jej nie macie, nie macie również prawa.”

„Uważa się, że nie można być czymś więcej niż Człowiekiem. Raczej nie można być czymś mniej!”

„Nie Człowiek stanowi o twej wielkości, lecz TY jesteś jej autorem, gdyż jesteś czymś więcej niż Człowiekiem, czymś potężniejszym niż inni ludzie. Na czym polega zatem twoja wielkość? Właśnie na tym, że jesteś czymś więcej niż 'masy’, więcej niźli to, czym ludzie są zazwyczaj, więcej niż 'zwyczajni ludzie’ – na twej wyższości nad ludźmi, na tym, że jesteś 'jedynym’ człowiekiem.”

„Uprawniony czy nieuprawniony – to MNIE nie obchodzi; jeśli tylko jestem silny, to sam SOBIE biorę władzę i nie potrzeba MI żadnego pełnomocnictwa lub uprawnienia. Siła i moc istnieją tylko we MNIE – Mocnym i Silnym.”

Twoim zadaniem, dzięki Twojej SILE (czyli samokontroli i dbaniu o własne życie) jest WYBIĆ SIĘ PONAD przeciętność, być, parafrazując nieco Nietzsche (który do pewnego stopnia inspirował się Stirnerem) – a więc być PONADCZŁOWIEKIEM. Można by o tym napisać wiele, ale grecki generał, historyk i kronikarz, Tukidydes, powiedział w tym temacie wszystko jednym zdaniem:

Historia ludzkości w jednym zdaniu

„Nie mam nic przeciwko wolności, lecz życzę Ci czegoś więcej. Musiałbyś nie tylko odrzucić to, czego chcesz się pozbyć, ale również MIEĆ to, czego pragniesz: musiałbyś być nie tylko „wolny”, lecz także „Właścicielem”. Wolność istnieje wyłącznie w krainie marzeń! SWOJOŚĆ jest natomiast całą mą istotą, bytem – to JA sam. Jestem wolny od tego, czego się pozbyłem; jestem właścicielem tego, co mam w swojej władzy, nad czym panuję. SWÓJ własny jestem zawsze i w każdych warunkach, jeśli tylko SIEBIE potrafię mieć i nie poniżam się przed innymi.”

Co, dodatkowo, da Ci Twoja SIŁA i ODWAGA?

„Dlaczego nie chcecie zebrać się na odwagę i samych SIEBIE uczynić najważniejszą sprawą? Po cóż uganiać się za wolnością, mrzonką waszą? Czyż nie WY sami jesteście swoim marzeniem? Przeto zwróćcie się raczej do SIEBIE, nie do swoich bogów czy bożków. Wydobądźcie z Was to, co w Was tkwi, ujawnijcie się, objawcie SIEBIE. Jednak nawyk religijnego sposobu myślenia tak strasznie skrępował naszego ducha, że przeraża Nas nasza nagość i naturalność; upodlił Nas tak bardzo, że uważamy się za grzesznych, za wcielone diabły. Czyż JA nie jestem wart więcej niż wolność? Jestem przecież – i nie dopiero czymś przyszłym, jak wolność, której się wyczekuje, lecz istnieję obecnie, także jako najpodlejszy z niewolników.”

Twoim zadaniem, jak mówi na Stirner, jest zatem PEŁNA EKSPRESJA tego KIM jesteś i tego CZEGO CHCESZ. Żadnego chowania się za placami innych, żadnego ulegania innym i 'ogólnie przyjętym normom” tylko dlatego, że ktoś uznał, że tak być powinno. Przypomina mi to scenkę: serial „Doktor House” – odcinek pierwszy drugiej serii: House namawia, tradycyjnie, lekarkę do zrobienia czegoś skutecznego, ale sprzecznego z etyką zawodową, na co ona mówi mu: 'Nie mogę tego zrobić, składałam przysięgę’. A House jej na to: 'NICZEGO NIE PODPISYWAŁAŚ…”

Mówiąc jeszcze prościej, Twoim zadaniem jest ZDOBYCIE SIŁY  poprzez:

  • pozbycie się WSTYDU
  • i zebranie się na ODWAGĘ
  • by WYRAZIĆ siebie
  • i wybić się PONAD przeciętność

Co szeroko omawiam w 'Bezwstydzie’- który, jak mam nadzieję, już masz lub właśnie kupujesz…

„Tysiące lat kultury przysłoniły Wam to, czym jesteście, nakazując jednocześnie wierzyć, iż nie jesteście egoistami, lecz istotami z powołania (’dobrymi ludźmi’). Otrząśnijcie się! Przestańcie szukać wolności, która pozbawia Was was samych, nie szukajcie wolności w 'zapieraniu się siebie’, lecz SIEBIE samych szukajcie, okażcie się egoistami! Niechaj każdy z Was stanie się wszechmocnym JA; czy też dobitniej, odkryje siebie na nowo, poznajcie czym jesteście naprawdę. Porzućcie swe obłudne dążenia, waszą kretyńską manię aby stać się czymś innym niż jesteście. Albowiem człowiek szuka nagrody i niczego nie czyni 'za darmo’. Bo jak 'czynić dobro dla samego dobra’ bez widoków na nagrodę? Całe wasze zachowanie to niewyznany egoizm, skryty, utajony. Nie chcecie się do niego przyznać, skrzętnie go skrywając, stąd nie jest już egoizmem, ale niewolą, służbą, zaparciem się samego siebie. Ilekroć postępujecie naprawdę egoistycznie, doradzacie pogardę i wstręt dla słowa 'egoista’.”

Podobnie jak dla Grega House, wszelka ŚWIĘTOŚĆ jest – zdaniem Stirnera – TWOIM WROGIEM: odbiera Ci siłę, ogranicza Cię a więc NIE służy Twojemu interesowi:

Wszelka świętość to więzy, okowy – Max Stirner

„Charakterystyczną cechą 'świętości’ jest obcość. We wszelkiej świętości tkwi 'coś co budzi grozę’. To co jest dla MNIE święte, nie jest MI właściwe. Wobec świętości tracimy poczucie siły i całą pewność siebie, stajemy się bezsilni i pokorni. A przecież żadna rzecz nie jest sama przez się święta, lecz jedynie przez MOJE jej uświęcenie, MOJE orzeczenie, MÓJ wyrok, zgięcie kolan; krótko mówiąc: dzięki MEMU sumieniu.”

„W hierarchii żyjemy po dziś dzień, uciskani przez tych, którzy podpierają się pojęciami – pojęcia stanowią świętość. Cóż oznacza w tym ujęciu 'być bezinteresownym’? Mieć wyłącznie zainteresowania idealne, wobec których osoba się nie liczy! O wszystkim mają decydować pojęcia; pojęcia kierują życiem, pojęcia rządzą. Wszystko robi się pod dyktando oklepanych pojęć, a rzeczywistego człowieka, tzn. MNIE zmusza się do tego bym żył według tych prawideł.”

„To co boskie jest sprawą Boga; to co ludzkie – sprawą 'Człowieka’. Moją sprawą jednak nie jest ani sprawa Boga, ani sprawa Człowieka; nie jest nią Prawda, Dobro, Prawo czy Wolność – MOJĄ sprawa to tylko to co MOJE. I nie jest nią bynajmniej jakaś wspólna, lecz JEDYNA sprawa, tak jak JA jestem jedyny. Poza MNĄ zaś nie obchodzi MNIE nic!”

„Lecz dla MNIE nie istnieje żaden majestat, żadna świętość nie stanowi bariery, nie ma nic, czego nie mógłbym przezwyciężyć. Gdyż tylko to, czego nie mogę pokonać ogranicza jeszcze moją potęgę, a JA, z moją ograniczoną mocą, staję się chwilowo ograniczonym JA; ograniczonym nie przez zewnętrzną siłę, ale wciąż niedoskonałą mą własną moc – przez własną niemoc. Jednak 'gwardia umiera, lecz się nie poddaje!’ Dajcie mi tylko rzeczywistego przeciwnika.”

Jest MI najzupełniej obojętne czy zwycięży Bóg czy Prawda; przede wszystkim JA chcę zwyciężyć – Max Stirner

Dr Gregory House – Max Stirner medycyny…

„Bo tak jak religia, polityka chce człowieka 'wychować’, by urzeczywistniał swoją 'istotę’, realizował swe 'przeznaczenie’, by coś 'z siebie uczynił’, a mianowicie 'prawdziwego Człowieka’; słowem: jedna – jako 'prawdziwego wiernego’, druga – 'prawdziwego obywatela lub poddanego’. By człowiek znalazł się w sytuacji powinności: powinien stać się tym lub tamtym, być taki i taki.”

„Dopiero wtedy motłoch przestaje być motłochem kiedy bierze. Wyłącznie strach przed braniem i należną za to karą czyni zeń motłoch; jedynie zasada, iż branie jest grzechem, przestępstwem rodzi motłoch a fakt, iż pozostaje on tym czym jest jest zarówno jego winą – gdyż sam przestrzega owej zasady – jak i w szczególności tych, którzy 'samolubnie’ żądają, by ją respektowano. Słowem: cała winę ponosi brak świadomości owej 'nowej mądrości’, stara świadomość grzechu.”

Zatem, motłochem kieruje strach, słabość i przesądy. Motłoch podporządkowuje się temu co „wyższe” – zrzekając się swoich potrzeb i rezygnując z ekspresji. Przypominam jeszcze raz ten skrajnie ważny fragment:

Wobec świętości tracimy poczucie siły i całą pewność siebie, stajemy się bezsilni i pokorni.

Kiedy stawiasz coś (lub kogoś) wysoko ponad siebie, umniejszasz się, tworzysz sztuczny dystans, przekłamujesz rzeczywistość. Utrudniasz więc sobie życie de facto na własne życzenie. Nie oznacza to, że nie możesz mieć w życiu swoich świętości: oczywiście, że możesz, bo to Twoje życie. Chodzi jednak o to, żeby rozumieć, że to TY jest tworzysz i rozumieć konsekwencje tego WYBORU. To ma POMAGAĆ i WZMACNIAĆ Ciebie a nie wysysać z Ciebie energię:

„A więc egoista nigdy nie mógłby wstąpić do partii czy też wziąć czyjąś stronę? Ależ tak, tylko nie może pozwolić na to, żeby partia go zniewoliła i wchłonęła. Dla niego partia (Partei) zawsze będzie jedynie zabawą (Partie), w której partycypuje, wyłącznie bierze udział.”

„Egoizm nie zamierza niczego poświęcać, z niczego nie chce rezygnować; rozstrzyga po prostu: muszę mieć to czego chcę i to dostanę.”

Jak to się ma na przykład do zwiększania swojego STATUSU, ilości WŁADZY i PIENIĘDZY? Proszę bardzo:

„To nie pieniądz wyrządza WAM krzywdę, lecz wasza niemożność zdobycia go. Pozwólcie działać waszej możności, weźcie się w garść a nie zabraknie pieniędzy. Lecz mojej własności nie stanowi żadna rzecz, ta bowiem istnieje niezależnie ode MNIE; moją własnością jest wyłącznie ma siła. Nie drzewo jest moje ale moja nad nim władza czy też moje nim rozporządzanie.”

„Nie jesteśmy godni mieć tego, co pozwalamy SOBIE wskutek słabości odebrać, nie jesteśmy tego warci, gdyż NAS na to nie stać. Jakże można obwiniać bogatych za nędzę nie obwiniając jednocześnie biednych za bogactwo! Czyż istnieje pomiędzy nami jakaś inna różnica niż ta pomiędzy możnością a niemożnością, możnymi a niemożnymi? Toteż nasz byt sprowadza się do walki o drogie życie; jest stopniowym pięciem się w górę po większy lub mniejszy 'dobrobyt’.

Floyd wie, że To nie pieniądz wyrządza krzywdę, lecz niemożność zdobycia go

Po pysku dostanie się również i PRAWDZIE i MIŁOŚCI:

„Dla kogo Prawda jest bożkiem, świętością, ten musi się przed nią ukorzyć; nie wolno mu oprzeć się jej żądaniom, nie może się jej odważnie sprzeciwiać, słowem: musi się wyrzec bohaterskiej odwagi by kłamać. Kłamstwo bowiem wymaga nie mniejszego męstwa niż prawda; męstwa którego najczęściej brakuje młodym, gotowym raczej wyznać prawdę i pójść za to na szafot niż zniszczyć potęgę wroga zuchwałym kłamstwem. Dla nich Prawda jest „święta”, świętość zaś zawsze żąda ślepego oddania, uwielbienia i ofiary. Jeśli nie jesteście zuchwali, jeśli nie szydzicie ze świętości to potulnie jej służycie. Rzuca się WAM do pułapki małe ziarenko prawdy, a WY ochoczo się na nie rzucacie i już głupiec w potrzasku. Nie chcecie kłamać? Więc padajcie ofiarami prawdy i stawajcie się męczennikami! Męczennikami dla jakiej sprawy? Dla WASZEJ? Dla SWOJOŚCI? Nie, dla waszej bogini, dla Prawdy. Znacie tylko dwojaką służbę, dwa rodzaje sługi: sługi prawdy i sługi kłamstwa. Służcie zatem Prawdziwe w imię boże.”

„Prawdy są dla MNIE tak pospolite i obojętne jak rzeczy; nie porywają MNIE, nie wprawiają w zachwyt albowiem nie ma jednej prawy, ani prawa, ani wolności ani ludzkości które istniałyby nade MNĄ i którym bym uległ. To tylko słowa i nic poza tym, tak jak dla chrześcijanina wszelka rzecz jest jedynie 'marnością’. W słowach i prawdach nie znajduję szczęścia. Stanowią one ludzki twór.”

Dopóki wierzysz w Prawdę dopóty nie wierzysz w SIEBIE i nie przestaniesz być sługą i religijnym człowiekiem. Ty jeden jesteś prawdą czy raczej – jesteś czymś więcej niż sama Prawda, która jest niczym wobec CIEBIE – Max Stirner

„Żadna sprawa, ani tzw. 'najważniejsze dobro ludzkości’, ani żadne 'świętość’ nie jest warta tego, byś jej służył, byś zajmował się nią ze względu na nią samą. O jej wartości powinno stanowić jedynie to ile znaczy ona dla Ciebie. Przypomnijcie sobie biblijny passus: 'Bądźcie jak dzieci’. Dzieci jednak nie interesują się świętością i nie wiedzą co to 'słuszna sprawa’. Tym lepiej wiedzą czego chcą i rozważają, na miarę swoich sił, jak to osiągnąć.”

„Wszelka miłość, skażona choćby najmniejszym zobowiązaniem to miłość bezinteresowna a rozmiary skażenia określają granice opętania. Ten, kto uważa, iż jest coś winien obiektowi swej miłości, ten kocha miłością romantyczną czy też religijną. Cała nasza romantyczna miłość sprowadza się zawsze do jednego i tego samego: do obłudy, bądź raczej do oszukiwania samego siebie co do „bezinteresownej miłości”; do zainteresowania obiektem dla samego obiektu a nie ze względu na MNIE a nawet wyłącznie na MNIE. Moja miłość stanie się mą własną dopiero wtedy, gdy całkowicie wesprze ją sobkowski i egoistyczny interes, tzn. kiedy obiekt miłości stanie się faktycznie MYM obiektem czy własnością. Mej własności nic nie jestem winien i nie mam wobec niej żadnych zobowiązań, tak jak nie mam żadnych zobowiązań wobec mego oka; gdy dbam o nie jednakże z większą troskliwością, to czynię tak dla własnego dobra.”

„Nic nie jest wystarczająco wzniosłe dla egoisty, żeby się przy tym poniżał; nic nie jest na tyle samodzielne, by miał dlań żyć; nic na tyle święte – żeby się temu złożył w ofierze. Miłość egoisty wypływa z samolubstwa, pławi się w rzecze samolubstwa w nim ponownie znajduje swe ujście. Krótko rzecz ujmując, miłość egoistyczna, tzn. MOJA miłość, nie jest ani święta, ani nie-święta, ani boska, ani diabelska.”

Czyli – miłość WŁASNA i prawda WŁASNA ponad wszystko, co pokazuje nam ten natchniony fragmencik z serialu 'Młody Papież’ (HBO):

I, oczywiście dla kogoś tak bardzo pozbawionego złudzeń jak Stirner, wszystko sprowadza się do WŁADZY i sięgania po nią:

„Jakiż jest cel mego obcowania ze światem? Chcę go używać, zdobywać, by stał się moją własnością. Nie chcę wolności i równości ludzi, chcę tylko MOJEJ nad nim władzy, chcę by stali się moją własnością, bym mógł ich używać. (…) Wszystkie siły, które MNĄ władają sprowadzam do roli moich sług. To dzięki mnie istnieją bożki: wystarczy, że ich nie powołam od nowa do życia i już ich nie ma. 'Siła wyższa’ istnieje jedynie dzięki temu, że ją wywyższam SIEBIE poniżając.”

„Przeto mój stosunek do świata jest następujący: nie czynię już nic 'dla chwały bożej’, nic 'dla chwały Człowieka’, lecz to co czynię, czynię dla SIEBIE. Świat zatem służy tylko memu zaspokojeniu. Moje obcowanie ze światem polega na tym, że go używam a więc wykorzystuję do rozkoszowania się samym sobą. Moje obcowanie jest używaniem świata i polega na samoużywaniu.”

„’Do czego jestem powołany? Co winienem czynić?’ Musicie więc tylko postawić pytanie: czy dać SOBIE rozkazywać i mówić co jest WASZĄ powinnością i powołaniem czy też nakazywać i rozkazywać samym SOBIE zgodnie z nakazami ducha. W odniesieniu do woli oznacza to bowiem: 'Chcę tego co powinienem’.

Teraz – zwróć szczególną uwagę na TEN fragment – jest absolutnie kluczowy jeśli chodzi o postrzeganie roli człowieka w świecie w filozofii Stirnera:

„Człowiek nie jest do niczego 'powołany’ i nie ma żadnego „zadania” czy „przeznaczenia” podobnie jak roślina czy zwierzę. Rozwijający się kwiat nie podąża za żadnym powołaniem ale wszystkich swych sił używa po to, by użyć świata – jak tylko potrafi – i pochłonąć go, tzn. czerpie tyle soków z ziemi, tyle tlenu z powietrza, tyle słonecznego światła ile potrafi wykorzystać i w sobie pomieścić. O wiele silniejszy jest człowiek, który używa swoich sił by czerpać z otoczenia jak kwiat czy zwierzę. Nie ma on powołania lecz ma siły, które – gdzie tylko są – tam się objawiają. Ich istnienie polega bowiem na ich manifestacji – bez tego nie mógłby istnieć, podobnie jak życie przestaje być życiem kiedy na sekundę „zamiera”. Zatem można by zawołać „Człowieku używaj swych sił!” Ów imperatyw mógłby jednak sugerować iż zadaniem człowieka jest jest używać swych sił a tak nie jest. Każdy używa swych sił nie uważając tego za swe powołanie: każdy w każdej chwili używa tyle siły ile w sobie ma.”

„Kto troszczy się tylko o to, by żyć, ten – w tej troskliwości – łatwo zapomina o rozkoszy życia. Jeśli chodzi mu wyłącznie o życie to nie wykorzystuje on wszystkich swych sił by zeń korzystać, by go używać. A jak korzysta się z życia? Spalając je jak świecę; używamy życia a zatem siebie, trawiąc je i siebie nawzajem. Używanie życia polega na zużywaniu życia.”

Bardzo blisko stąd już do Nietzsche, który powiedział:

Przestań się martwić, zacznij wygrywać!

„I tak w szalonym pędzie za sobą samym, za tym nigdy-nie-osiągalnym pogardza się mądra zasadą by brać ludzi takimi jakimi są i bierze się ich raczej takimi jakimi być powinni. Dlatego podszczuwa się każdego w pogoni za owym JA, którym ma się stać i 'dąży by wszyscy posiadali równe prawa i byli jednakowo szacownymi, jednakowo moralnymi i rozumnymi ludźmi.’ A przecież ludzie są tacy jacy mają być, jacy być mogą! A czymże innym mieliby być? Wszak również niczym innym niż być mogą, tj, jedynie tym na co pozwala im ich możność i siła. Tym zaś są rzeczywiście, ponieważ tym czym nie są, tym nie są w stanie być, gdyż być w stanie oznacza – być naprawdę.”

„Tresowani nigdy nie osiągają swego ideału i tylko w deklaracjach przyznają się do swych wzniosłych zasad, składając wyznanie wiary. Wedle niego muszą w swym życiu „wszyscy uważać się za grzeszników”, pozostając w tyle za swym ideałem jako 'słabi ludzie’ świadomi 'ludzkich słabości’. Inaczej rzecz się ma gdy nie pędzisz za ideałem jako twym 'przeznaczeniem’ lecz trwonisz SIEBIE niczym czas, który wszystko niweczy. Unicestwianie nie jest twym „przeznaczeniem” gdyż jest TWOJĄ teraźniejszością.”

Ponieważ Stirner nie wierzy w „prawdy” oraz „świętości” – te z góry narzucone, odrzuca tym samym pojęcie „grzechu” i bycia „grzesznym”, o czym mówi tutaj:

„Religia założyła, iż wszyscy jesteśmy grzesznikami. A JA twierdzę inaczej: Wszyscy jesteśmy doskonali! W każdej chwili bowiem jesteśmy wszystkim czym być możemy i nigdy nie potrzebujemy być niczym więcej. Pokażcie mi grzesznika w świecie, w którym nie potrzeba służyć wyższej sprawie. Gdy troszczę się tylko o SIEBIE to nie jestem przecież grzesznikiem gdyż nie naruszam w SOBIE żadnej „świętości”. Tego kogo religia nazywa 'grzesznikiem’ humanizm zwie 'egoistą’. Lecz skoro nie potrzebuję dogadzać nikomu poza SOBĄ to czy zatem pojęcie 'egoista’ nie jest nonsensem?”

„Nie ma ani grzeszników ani grzesznego egoizmu. Jeśli nie nazwiesz ludzi grzesznikami to nimi nie będą. Ty sam jesteś twórca grzeszników, to Ty zatruwasz ich jadem swego opętania, albowiem nie kochasz ludzi tylko Człowieka. A wierz mi, nigdy nie widziałeś grzesznika – wymyśliłeś go SOBIE.”

„Należy Ci się coś więcej niż to co boskie i ludzkie; należy CI się to co TWOJE. Jeśli masz się za silniejszego aniżeli się wydajesz to i posiadasz więcej siły. Jeśli uważasz się za coś więcej – to czymś więcej jesteś. (…) Przeto nie jesteś jedynie powołany do wszystkiego co boskie, uprawniony do wszystkiego co ludzkie lecz jesteś właścicielem tego co TWOJE, tzn. wszystkiego tego do czego starcza CI siły, by sobie przywłaszczyć. To jest nadajesz się i masz prawo do wszystkiego co TWOJE.”

Władza opiera się na percepcji. Jeśli uważasz, że ją masz, to ją masz, nawet jeśli jej nie masz – Herb Cohen

Taki egoizm wydaje Ci się skrajny? Owszem, bo jest. Patrząc na to jednak z drugiej strony – przypomnij sobie Stirnera za każdym razem kiedy dojdzie do kolejnego zamachu terrorystycznego lub gdy jakiś kolejny geniusz wpadnie na nowy pomysł 'zbawiania świata’ dzięki swojej ideologii (w imię „wyższego dobra”, oczywiście!) i kolejni ludzie będą ginąć i cierpieć. Wszystkie totalitaryzmy, autorytaryzmy, reżimy i dyktatury – wszystko to opiera się na podporządkowaniu jednostki temu co „wyższe”.

I przeciwko temu buntował się Stirner (choć przyznaję, bardzo naiwnie czasami):

„Być człowiekiem nie oznacza realizować ideału Człowieka, ale manifestować SIEBIE, jednostkę. Nie jest moim zadaniem urzeczywistniać to co ogólnoludzkie, lecz zadowalać samego SIEBIE. JA jestem swym gatunkiem. Jednostka ma całą naturę i jest całym gatunkiem. To, czym jestem, determinuje wszystko co robię, co myślę itd., słowem: sposób w jaki się wyrażam i objawiam.”

„Egoista, zwracając się przeciw wymaganiom i pojęciom swoich czasów, bez skrupułów dopuszcza się absolutnej profanacji; nie istnieje dlań żadna świętość! Profanator używa całej swojej mocy przeciwko wszelkiej bojaźni bożej, gdyż ta we wszystkim decyduje o tym, co ma on uznać za święte.”

„Mężczyzna różni się od młodzieńca tym, że bierze świat takim jaki jest, zamiast wszędzie dopatrywać się w nim zła i chcieć go ulepszać, tj. kształtować wedle swojego ideału. Utwierdza się w nim przekonanie, że w życiu należy się kierować własnym interesem, nie zaś ideałami.”

Masz styl?

Co zatem – już na koniec – oznacza BYCIE JEDYNYM?

„Lecz JA to nie JA pośród innych JA lecz wyłącznie jedyne JA: JA jestem jedyny. Przeto i moje potrzeby, moje działanie, słowem WSZYSTKO co we MNIE, jest Jedyne. I wyłącznie jako to jedyne JA uważam WSZYSTKO za moje własne, tylko jako Jedyny działam i się rozwijam. Nie jako człowiek i nie Człowieka rozwijam, lecz jako JA rozwijam – SIĘ.”

„Jestem Właścicielem MOJEJ Mocy a jestem nim wówczas gdy uznaję się za JEDYNEGO. Jako JEDYNY, Właściciel powraca do swej twórczej NICOŚCI z której się zrodził. Każda wyższa istota nade MNĄ – Bóg czy Człowiek – osłabia uczucie mej JEDYNOŚCI (…). Oto co znaczy JEDYNY.”

NA dobrą sprawę, całą filozofię Stirnera podsumować można dwoma krótkimi cytatami (troszkę przesadzam, ale tak wygląda MOJA prawda na ten temat). Cytaty króciutkie, seksowne i zgrabniutkie, w sam raz jako afirmacje, dla ludzi, którzy łapią się na tym, że za bardzo dbają o innych a za mało o siebie – i płacą tego cenę.

Oto one:

Świat należy do egoisty jako że nie podlega on żadnej sile tego świata.

oraz

Nie jesteśmy z zawodu zbawcami świata.

(wszystkie cytaty na podstawie: Max Stirner  „Jedyny i jego własność”
Wydawnictwo Naukowe PWN, w tłumaczeniu Adama Gajlewicza)

Egoiści nie podlegają innym siłom świata, to są w centrum SWOJEGO świata – nie są więc reaktywni, tylko kreatywni: to oni uznają, w oparciu o to KIM są i CZEGO chcą bo mają robić – a potem to robią – niezależnie od tego co mówią, myślą czy czują inni ludzie.

A co do bycia zbawcą świata, propozycja jest taka: zbaw najpierw samego/samą siebie w ramach Twojego wewnętrznego świata a potem rozszerzaj na zewnątrz: zajmij się sobą, potem osobami i sprawami Ci najbliższymi i kiedy wzmocnisz siebie i bliskich – wtedy i tylko wtedy – weź się (ewentualnie) za pomaganie innym. Najlepszą formą pomagania jest bycie INSPIRACJĄ.

Ale by to się stało, musisz usunąć WSTYD i postawić na EKSPRESJĘ:

Czujesz się wolnym człowiekiem?

Błąd: Brak formularza kontaktowego.

  • Mateusz

    28 września, 2017 o 09:41 Odpowiedz

    Inspirujące, aczkolwiek 'zachęcające’ do pośredniego oszustwa do osiągania swoich celów, gdzie gdy sami nie chcemy być okłamywani i oszukiwani – sami MY, mamy takie zachowanie propagować. Trochę mieszane uczucia, ale zmusza do myślenia ^_^

    Pozdrawiam

    PS. Do przeczytania kilkukrotnie, mnóstwo cytatów do interpretacji!

    • Rafał Mazur

      28 września, 2017 o 16:02 Odpowiedz

      Zgadzam się. Świetny sposób żeby ruszyć z miejsca, fatalny sposób, żeby spędzić z nim całe życie.

Dodaj komentarz

Regulamin | Polityka Prywatności


Copyrights 2024 © Rafał Mazur; Powered by Azantic