Strefa komfortu to za mało

Wpis opublikowany 24 kwietnia, 2012

Od teraz o swoim życiu możesz myśleć jako o 3 strefach:

1) Strefa komfortu
2) Strefa rozciągania
3) Strefa paniki

Zdecydowana większość ludzi przez całe życie robi wszystko by pozostać w swojej strefie komfortu. Robią tylko to co znają, tak jak umieją i nie testują nowych rzeczy. Moim ulubionym przykładem z tej strefy jest taki oto dialog:

– Chcesz krewetki?
– Nie!
– Dlaczego?
– Bo nie lubię.
– A już kiedyś jadłeś?
– Nie!

Trzecią strefą jest strefa paniki. Strefa ta leży na tyle daleko od strefy komfortu, że czujemy w niej silny lęk i (prawdopodobnie uzasadnione) obawy. Pamiętaj wszak, że niczego w życiu nie boimy się tak bardzo jak niepewności. Brak pewności, na głębokim poziomie naszej „gadziej” części umysłu (ciało migdałowate) oznacza realne zagrożenie życia. Jako że mózg jest narzędziem służącym przetrwaniu, wysyła sygnały paniki.

Buforem między strefą komfortu a strefą paniki jest strefa rozciągania. Musi ona stać się domem dla każdej osoby, która chce wznieść się ponad mierność i przeciętność. Im bardziej rozpychasz się w strefie rozciągania, tym dalej przesuwasz strefę paniki – oczywiście tym samym rozciągając również na korzyść strefę komfortu.

Świetnym przykładem jest tu trening – z czasem możesz wykonywać coraz więcej potworzeń coraz większym ciężarem, biec coraz szybciej i/lub coraz dalej. Twoja siła i wydolność zwiększa się. Tak działa natura.

Każde zachowanie człowieka jest próbą kontrolowania percepcji. O PCT (czyli Perceptual Control Theory) będzie następny post, teraz tylko to zasygnalizuję – jedynym sposobem w jaki możemy odbierać świat jest odbiór przez nasze zmysły. Jeśli odbiór zastany nie zgadza się z odbiorem założonym (chcemy żeby było nam ciepło a jest zimno) zaczynamy automatycznie działać (zakładamy kurtkę, rękawiczki, czapkę). Bycie w strefie rozciągania i przesuwanie granic strefy komfortu oraz paniki powoduje zmianę percepcji tego co „normalne”. Zmieniają się nasze założenia co do tego, jak być powinno. To wpływa na zmianę naszego zachowania, czyli na zmianę nas samych. Automatycznie.

Kekich mawia, że poczucie bezpieczeństwa jest najniższą formą szczęścia. Seth Godin mówi o tym, że nic nie jest w dzisiejszym świecie tak ryzykowne, jak próby bycia bezpiecznym. Co prowadzi nas do paradoksu – regularne „wystawianie się” na lekkie i kontrolowane ryzyko (wyjście poza strefę komfortu) w wyniku końcowym zwiększa nasze poczucie bezpieczeństwa.

Trenuj mięsień poczucia bezpieczeństwa. Zwiększaj obciążenie.

Rafał mazuR

  • Komentarze

Dodaj komentarz

Regulamin | Polityka Prywatności

Copyrights 2022 © Rafał Mazur; Powered by Azantic