Być jak Conor McGregor 2 – Prawdziwa afirmacja życia

Play

To nie będzie liniowy post, w tym sensie, że poruszę kilka wątków i – pisząc te słowa w tej chwili – nie mam pojęcia czy zepnę to później w całość. Co nie ma większego znaczenia, bo ani życie ani nasza podświadomość nie są liniowe. A taki jest mój plan – wprowadzić zmiany na poziomie Twojej świadomości, podświadomości a co za tym idzie, całego życia.

To była pierwsza sprawa. Druga sprawa jest taka, że przeglądam sobie notatki na podstawie których ten post powstaje i widzę, że samego Conora tutaj prawie nie ma. Z tego prostego powodu, że służy on tutaj jedynie jako punkt odniesienia, jedynie jako inspiracja do tego, co można ze swoim życiem zrobić. Tak więc nie ma znaczenia czym się zajmujesz albo czym chcesz się zajmować. Conor McGregor jest po prostu żywym symbolem, przykładem że można.

Skąd wiesz, że się (nie) uda?

Zresztą, każda osoba, która próbuje ślepo i wiernie go naśladować pokazuje, że nie rozumie mechanizmu jego sukcesu – Conor odnosi sukcesy głównie dlatego, że jest inny i nie naśladuje nikogo – co nie oznacza, że nikim się nie inspiruje (wpływy Floyda są bardzo, bardzo wyraźne, więc w pewnym sensie, Conor będzie walczył ze swoim mentorem).

A teraz, po to, aby zainspirować Ciebie, poznaj faceta, który nazywał się Walter Kaufmann – a przedstawię go następującym cytatem:

„Pozostańmy w nadziej na życie wieczne dla ludzi, którzy nie wiedzą co ze sobą zrobić, marnotrawiąc czas na czytanie magazynów i oglądanie telewizji (…) Życie, którego ja pragnę nie jest życiem, które mógłbym znosić wiecznie. To życie pełne intensywności, cierpienia i tworzenia, czyli wszystkiego tego, co czyni życie wartościowym a śmieć mile widzianą. Bo żadnego innego nie chcę. Ani też nie chciałbym żyć wiecznie.” – Walter Kaufmann

Parę rzeczy, które warto o facecie wiedzieć: Walter Kaufmann, co najważniejsze, żył dokładnie tak jak głosił – intensywnie, twórczo, nie bojąc się „ryzyka”, nie bojąc się krytyki i nie bojąc się tego, co powszechnie nazywa się porażkami. Czyli przeszedł najważniejszy test spójności: robił to co mówił. Napisał kilkanaście książek ale najbardziej znany jest jako tłumacz (z niemieckiego na angielski) dzieł Nietzsche, dlatego jego życie było inspirowane tym niemieckim filozofem. Bycie żydowskim tłumaczem dzieł Nietzsche tuż po II wojnie światowej było mniej więcej tak samo na miejscu jak przyznanie się na  niedzielnym rodzinnym obiedzie w Toruniu, że jest się gwiazdą gejowskiego porno. Medali za to nie przyznawano, że tak to ujmę.

Nawet nie próbuj odpowiadać…

Nie zmienia faktu, że cel Kaufmanna był prosty: SPROWOKOWAĆ ludzi do myślenia. Dosłownie. „Nie ma lepszego sposobu na to, by ludzie zaczęli myśleć niż bycie prowokacyjnym” pisał. Głosił, że owszem, nasze życie jest tragedią, ale tragedią, którą możemy przywitać z otwartą przyłbica, z zachowaniem wielkości, godności i piękna. Owszem, ostatecznie wszyscy polegniemy, ale nie oznacza to, że mamy kurczyć się w kącie z podwiniętymi ogonami.

Oznacza to, uczył Kaufmann, że mamy żyć intensywnie, twórczo i odważnie – bo tylko takie życie ma sens. Zupełnie jak w tym powiedzeniu, że:

Nie liczy się wielkość walczącego psa tylko wielkość waleczności w psie

Zdaniem Kaufmanna, Twoje życie powinno wyglądać jak życie bohaterów dramatów Szekspira: nieidealni ludzie walczący o wielkość w nieidealnym i tragicznym świecie. Tu jest sens, tu jest dramat, tu jest właśnie całe piękno tragedii życia.

Jego tok rozumowania był bardzo prosty: owszem, życie to cierpienie, nie ma co do tego wątpliwości, ale unikanie cierpienia miałoby sens tylko wtedy, gdy czekało Cię życie wieczne. A nie czeka. Jesteś tu na chwilę – nie wiadomo jak długą – więc przestań unikać i bierz się do twórczej roboty, bo cierpienia nie da się pozbyć – ale można nadać mu sens i nadać mu kierunek. Bo skoro cierpisz i tak i tak – dlaczego nie cierpieć w imię tego, co Cię kręci?

Kaufmann był chłopakiem, który w swoich książkach szczególnie się nie opieprzał – bycie prowokacyjnym oznacza również bycie bezpośrednim. Dlatego mówił wprost: unikanie cierpienia jest TCHÓRZOSTWEM. Tłumacząc z kaufmannowskiego na moje: jeśli unikasz konfrontacji, jeśli unikasz ryzyka, krytyki i szukasz gwarancji – jesteś zwykła pizdą. Tyle w tym temacie.

Model był prosty – to co nazywamy porażką, niepowodzeniem czy ryzykiem jest po prostu formą bólu i cierpienia – a tylko mali tchórzliwi ludzie unikają cierpienia za wszelką cenę. Tylko mali tchórzliwi ludzie kurczą się na myśl o życiu pełnią życia.

Tajemnica by zebrać żniwo największego urodzaju i największej rozkoszy z istnienia zwie się: żyć niebezpiecznie! – Nietzsche

Cała etyka, czyli moralność, o której Kaufmanna pisał, powinna, jego zdaniem opierać się NIE na zasadach (typu dekalog) tylko na CNOTACH, czyli pewnych ideałach, którym jesteś wierny. Do najważniejszych zaliczył cztery:

HUMBITION (czytaj „hambiszyn”) – wyraz, który stworzył, czyli połączenie POKORY z AMBICJĄ (humble + ambition = humbition) a więc zrozumienie, że życie nie jest fair, że nie ma żadnych gwarancji, że można zrobić wszystko dobrze a i tak nie musi się nam udać, że jesteśmy tylko małymi, nieidealnymi, kruchymi istotami ALE, jednocześnie bycie ambitnym, czyli chęć sięgania gwiazd, rozumiejąc, że…

Twoje życie może być wehikułem służącym realizacji Twoich ambitnych marzeń i aspiracji

Twoje zadanie jest proste: określić co jest dla Ciebie ważne i rzucić się na to na pełnej kurwie, tak, że albo Ci wyjdzie, albo przynajmniej zostawisz po sobie wielki krater. Brzmi znajomo w kontekście walki McGregor – Mayweather?

Jestem arogancki w przewidywaniach, pewny siebie w przygotowaniach ale zawsze POKORNY w obliczu zwycięstwa czy porażki – Conor McGregor

MIŁOŚĆ – ale nie taka z wenezuelskiej telenoweli, tylko inna, mocna, kaufmannowska. Oznacza ona wzięcie na siebie ODPOWIEDZIALNOŚCI i GOTOWOŚĆ NA CIERPIENIE (np. porażki, krytykę, ryzyko, niepowodzenia). Tak więc, w jego rozumieniu, miłość ta jest miłością WOJOWNIKA, który rozumie, że jego zadaniem jest dokonanie wyboru, ale za wyborem tym idą konsekwencje – jedne przyjemne (np. sława, chwała i pieniądze) a inne mniej przyjemne (np. miesiące treningów, ryzyko publicznego upokorzenia czy wręcz utraty zdrowia czy życia).

Miłość, w rozumieniu Kaufmanna, to miłość z jednej strony z otwartymi oczami (świadomość tego co przed Tobą i gotowość zmierzenia się z Potworem) a z drugiej (niezależnie od Twojej płci) z żelaznymi jajami wielkości arbuzów. Żadne tam ciepłe kluchy i maślane oczki. Jasne?

Słabość nigdy na nic się nie zda. Rządzić można tylko siłą i przez siłę – Napoleon

ODWAGA – już starożytni Gracy zgadzali się do jednego (a oni niechętnie się na cokolwiek zgadzali) – jeśli nie masz odwagi to gówno masz. To dlatego Churchill powtarzał, że odwaga jest cechą, która determinuje występowanie wszystkich innych zalet. Jest jak zapalnik, jak aktywator. Przy czym, o ODWADZE możemy mówić tylko wtedy, kiedy masz ŚWIADOMOŚĆ, że coś może się spierdolić. Bo odwaga oznacza działanie POMIMO tego, że czujesz strach, wątpliwości, POMIMO tego, że może nie wyjść, że jesteś nieidealną, omylna istotą w wielkim i brutalnym świecie.

Conor wychodzący na bokserski ring z Floydem, walczący z nim na bokserskich zasadach – tak, to właśnie jest odwaga. Conor walczący z Floydem w klatce, na zasadach MMA – już niekoniecznie.

Nic się nie udaje w czym nie ma udziału zuchwalstwo – Nietzsche

Jeśli brakuje Ci odwagi, nie ma mowy ani o ambicji ani mowy o miłości. Dlaczego? Dlatego, że realizowanie swoich aspiracji i wzięcie na siebie odpowiedzialności za coś lub za kogoś wymaga jaj. To nie jest zabawa dla słabych ludzi. „Bez odwagi aspiracje są wypierane, sumienie zagłuszane pasywnością a pokora staje się słabością” mówi Kaufmann. Dlatego między innymi od lat powtarzam, że nie ma ludzi nie-ambitnych, są tylko ludzie tchórzliwi.

Trzeba wiedzieć czego się chce i że się chce… – Nietzsche

W skrócie: bez odwagi nie ma BOHATERA a bez bohaterstwa (konstruktywnego dodajmy) nie ma udanego, intensywnego życia.

SZCZEROŚĆ – ale jak zwykle u Kaufmanna, inna niż by się mogło wydawać. Oznacza świadomość swoich ograniczeń, czyli wchodzi nam bezpośrednio w HUMBITION. Tutaj rozumiana jest jako rodzaj TWARDEJ, SZORSTKIEJ MIŁOŚCI – wiesz, że tak Ciebie jak i ludzi na których Ci zależy stać na WIĘCEJ – więc nie słodzisz im i nie słodzisz sobie, tylko mówisz WPROST: MOŻESZ WIĘCEJ!

Żądasz, wymagasz, wymuszasz. Od siebie i od innych. Wiesz, że świat chce być zwodzony, więc wiesz również, że nieraz ściemniasz samemu sobie – i SZCZEROŚĆ, w tym znaczeniu to ucina. „Żadnego opierdalania się i żadnego bycia pizdą” czy „Nie mów mi co czujesz, pokaż mi wyniki” – ten typ szczerości. Nie oznacza to jednak głupiego rzucania się z motyką na słońca, bo rozumiesz jednocześnie, żeby budować powoli, że liczy się pozytywne wzmocnienie, że szukasz małych zwycięstw, bo życie jest treningiem i nikt nie zaczyna zabawy w uprawienia sztuk walk od walki o tytuł mistrza świata.

Mój pan nie ma serca, panem moim jest porządek rzeczy – Napoleon

Podsumowując słowami samego Kaufmanna:

„Hambicja [napisałem to fonetycznie] oznacza SZCZERE spojrzenie na nasze ograniczenia i pamiętanie o tym że możemy się mylić. Miłość oznacza SZCZERE spojrzenie na to, co boli: cierpienie innych ludzi, które znacznie łatwiej byłoby pozostawić niezauważonym oraz na wady innych ludzi, które to krępują naszą nadzieję i wiarę, potrafią zdruzgotać nasze iluzje czy wręcz doprowadzić do rozpaczy. Odwaga oznacza SZCZERĄ konfrontację z ryzykiem: bo brak strachu przed niebezpieczeństwem nie oznacza odwagi, tylko brak świadomości.”

Nic do dodania…

Uznaję tym samym, że Kaufmanna szczęśliwie i skutecznie omówiliśmy. Jedziemy, w luźnym oparciu o niego, dalej.

Oczywiście, cały czas mówimy o Twojej (i mojej) przyszłości, co prowadzi nas, niechybnie, do kolejnego ciekawego podziału, który już determinuje Twoje życie – a mianowicie do tego, jak tę przyszłość postrzegasz. Bo widzisz, masz tylko dwie opcje i któraś z nich już jest Twoim udziałem:

  1. Przyszłość określona
  2. Przyszłość nieokreślona

Brzmi nieco skomplikowanie, ale obiecuję, to proste. Już wyjaśniam.

Przyszłość to coś co się dopiero wydarzy, coś co będzie, więc opcje są dwie:

Albo uważasz, że masz wpływ na to co będzie, że możesz to kształtować, że to jest coś, co Ty współtworzysz – i wtedy mówimy o postrzeganiu przyszłości jako określonej (bo możesz ją, mniej więcej, określić)…

Okoliczności? Ja tworzę okoliczności! – Napoleon

… albo uważasz, że chuja możesz, że nie masz wpływu, że nie możesz jej kształtować czy współtworzyć, że przyszłość jest czymś co się nam przydarza, tak samo jak przydarza się nad naszą głową gradowa chmura. Wtedy, oczywiście, Twoje postrzeganie przyszłości jest nieokreślone – czyli przyszłość jest tym co się wydarza a nie tym co się współtworzy.

Omówiliśmy ogólnie przyszłość. Albo możesz postrzegać ją w barwach jasnych albo w barwach ciemnych, czyli optymistycznie lub pesymistycznie, co daje nam 4 możliwe warianty:

  1. Optymizm określony
  2. Optymizm nieokreślony
  3. Pesymizm określony
  4. Pesymizm nieokreślony

No bo paczaj co się dzieje:

Optymizm z jajami…

Pesymizm nieokreślony oznacza, że uważasz, że będzie przejebane i w dodatku NIE możesz mieć na to wpływu ani się na to przygotować. Znasz określenie BEZRADNOŚĆ WYUCZONA? No to właśnie pesymizm nieokreślony. Będzie przesrane i pozostaje czekać – w międzyczasie można pić, ćpać i rozpierdalać wszystko w koło, bo i tak nic nie ma sensu. To jest właśnie nihilizm i dekadencja przed którym ostrzegał Nietzsche – oraz wyparcie i tchórzostwo, które przerobiliśmy u Kaufmanna.

Pesymizm określony oznacza, że uważasz, że owszem, będzie przejebane, świat idzie ku gorszemu i Titanic tonie, ale możesz się na to przygotować, czyli założyć jakąś zbroję, złapać jakiegoś kija, w skrócie, będzie źle, ale nie jesteś jedynie bierną ofiarą. Jeśli chcesz być za wszelką cenę pesymistą wybierz ten wariant – ma w sobie chociaż nieco godności. Nie będziesz szczególnie kreatywny (tworzenie oznacza przecież wpływanie) – będziesz raczej reaktywny, leku na raka nie opracujesz, ale metody przedłużania życia czy zmniejszania bólu – bardzo możliwe!

Optymizm nieokreślony, jak się domyślasz oznacza, że wierzysz, że wszystko będzie super i nie musisz robić niczego. Zrobią czy zrobi się za Ciebie. Czasami występuje to pod nazwą MYŚLENIE ŻYCZENIOWE. Przyszłość jest czym co się po prostu pojawia ale wiesz, że to lepsza przyszłość – pozostaje czekać i reagować na bieżąco, bo przecież kształtować nie można. „Wyluzuj się, wszystko będzie dobrze!” to mantra optymistów nieokreślonych. Bóg / Wszechświat / Natura / Kosmos (se wybierz) o Ciebie zadba.

W punkt…

Optymizm określony oznacza REALNIE: wierzę, że przyszłość będzie lepsza, bo MOGĘ JĄ KSZTAŁTOWAĆ. Mam wpływ, mam taką moc, DLATEGO jeśli to odpowiednio ZAPLANUJĘ, jeśli POPRACUJĘ, jeśli się ODPOWIEDNIO PRZYGOTUJĘ (czyżby brzmiało znajomo w nawiązaniu do sportowca szykującego się do walki o medal czy tytuł) WTEDY jest spora szansa, że będę miał to, czego pragnę.

Czy Conor (i Floyd) ogranicza się jedynie do pozytywnego myślenia czy też ma codzienny plan treningowy i ekipę, która w tych przygotowaniach i planach pomaga? Czy Phelps, optymista chcący pobić wszelkie rekordy, ograniczał się do marzeń i wizualizowania siedząc w drinkiem w jacuzzi?

Ano właśnie: patrząc na Conora widzisz optymistę określonego w akcji. Wie, że ma wpływ, wie czego chce, opracowuje swoje ANDy (czyli Absolutnie Niezbędne Działania) a potem robi co trzeba.

Jak sprawdzić czy ktoś jest AUTENTYCZNIE optymistą określonym? Jeśli potrafi Ci odpowiedzieć co zrobił w swojej sprawie wczoraj, co zrobi dziś i co zrobi jutro – znaczy, że jest. No bo skoro PRZYSZŁOŚĆ MOŻNA ZAPLANOWAĆ i skoro JUTRO ZACZYNA SIĘ DZIŚ to pytanie brzmi:

  • Jak wyglądają Twoje plany na dziś i na jutro?
  • I jak wygląda ich realizacja?
Przewidziane 2 lata do przodu: 2 pasy mistrzowskie i mistrzostwo optymizmu określonego

Teraz: Kaufmann, bardzo słusznie mówi nam, że to że nam coś wyszło nie musi oznaczać, że zrobiliśmy wszystko poprawnie, a to że nie wyszło, nie oznacza, że zrobiliśmy coś (czy wszystko) źle. Kaprys, Los czy Fortuna są, jak wiadomo, częścią przyszłości więc zasada (nie)określenia dotyczy także i tego.  Czy uważasz, że SZCZĘŚCIE się po prostu ma lub się go nie ma? Czy też, jak Starożytni, uważasz, że SZCZĘŚCIE MOŻNA SPROWOKOWAĆ i że Fortuna, jak zauważył Machiavelli, jest kobietą więc lubi zuchwałych?

Oto co myśli optymista określony (czyli np. Conor McGregor):

PRZYSZŁOŚĆ MOŻNA ZAPLANOWAĆ
SZCZĘŚCIE MOŻNA SPROWOKOWAĆ

Jak? Poprzez ciężką ale i mądrą pracę.

Czy Conor miał „farta” że dojdzie do walki z Mayweatherem? Że akurat rekord Floyda to 49:0, więc aż się prosi o walkę #50? Miał!

Czy do walki z Floydem mogłoby dojść gdyby stylem głównym Conora było np. brazylijskie jiu-jitsu a nie boks? Zapewne by nie mogło.

Czy akurat ta walka byłaby możliwa, gdyby Conor był naturalnie większym i cięższym zawodnikiem? Nie, nie mogłoby dojść.

Wiele elementów musiało się odpowiednio ułożyć, jednak, Conor prowokował Szczęście, uwiódł Fortunę swoją zuchwałością przez to, że PRÓBOWAŁ, dobijał się do drzwi i rozpychał się wszędzie tam, gdzie miał choć troszkę wpływu i kontroli. Efekt? Ma zarobić około 100 milionów dolarów.

W skali od 1 do 10 – jak bardzo masz ochotę zaimponować samemu sobie?

Dlaczego się udało? Głos zabierze Johann Wolfgang von Goethe:

Zanim się czemuś oddasz, zawsze jest wahanie,
Szansa, by się wycofać,
Zawsze nieudolność.
Przy każdej inicjatywie i akcie tworzenia
Jest jedna elementarna prawda,
której nieświadomość zabija nieprzebrane idee
I niezliczone plany:
Że kiedy całkowicie się czemuś poświęcisz,
Opatrzność też wykona swój ruch.
Wszystko się wtedy zdarzy, aby ci pomóc,
Co inaczej nigdy by się nie zdarzyło.
Z decyzji wypływa cały strumień zdarzeń,
Przynosząc z korzyścią dla ciebie najrozmaitsze
Wypadki, spotkania i rzeczy,
O których nikt by nie śnił, że mu się przydarzą.
Cokolwiek robisz lub marzysz, że możesz to zrobić
Zacznij tylko.
W zdecydowaniu drzemie geniusz, siła i magia.
Zacznij teraz.

Upraszczając – chcesz być optymistą ze strukturą: wiedzieć, że współtworzysz przyszłość, że możesz uwodzić Fortunę i kusić Szczęście mając jednocześnie odwagę popełniania błędów.

Tuż przed śmiercią, w 2006 roku, kolejny częsty gość na tym blogu, Christopher Hyatt został zapytany o najlepszą radę dla młodszego pokolenia. Oto ona:

Zdobądź jak najwięcej władzy i jak najwięcej pieniędzy, mając przy okazji jak najwięcej radochy i idąc na jak najmniej kompromisów. I zrób przy okazji trochę dobrego.

Temat władzy omówiłem w poprzednim poście, więc nie będę teraz już do tego wracał. W kontekście nam potrzebnym, czyli Conora i jego walki z Floydem, WŁADZA ta oznacza ICH możliwość wpływania na to co MYŚLISZ, CZUJESZ i ROBISZ.

W kontekście pieniędzy, bo w końcu ta walka to MONEY FIGHT, pytanie brzmi: dlaczego zarobią tak dużo?

Bo sport jest metaforą życia. Bo obaj mogą być symbolami, inspiracją, historią, z którą możemy się utożsamić.

Bo budzą emocje. Bo budzą emocje u bardzo, bardzo, bardzo dużej ilości ludzi – stąd wysoka gaża. Ale co ta bardzo, bardzo, bardzo duża ilość oczu oznacza jednocześnie? A to mianowicie, że będzie krytyka, będzie hejt, będzie wieszanie psów i leczenie swoich kompleksów. Że pojawia się ryzyko bólu i cierpienia zwanego z publiczną porażką a może nawet publicznym upokorzeniem. że obaj są na widoku, że są na widelcu. Słowem – że się skrajnie eksponują.

Co łączy nam Kaufmanna z Kennedym i jego nieśmiertelnym cytatem:

Autor tej przedniej myśli: Dan S. Kennedy

Mała dygresja przy okazji pieniędzy (a jakże!) oraz show-businessu, którym jest zawodowy sport a już na pewno MMA i boks. Lekcja, którą widać szczególnie dobrze przy okazji konferencji (gdy to piszę, jest już po dwóch, tej w L.A. i tej w Toronto, przed nami N.Y.  i Londyn). A oto lekcja:

ZAWSZE SPRZEDAJESZ TEMPERATURĘ WRZENIA

Nie twierdzę, że w każdym biznesie, ale twierdzę, że w show-businessie. Było fascynującym – choć nieszczególnie zaskakującym – zobaczyć tuż po konferencji, już w studio, Floyda, który spokojny, miły, ciepły i strategiczny mówi: „To biznes. Mówimy im [publiczności] to co chcą usłyszeć i robimy to, co chcą zobaczyć.”

Ludzie bardzo lubią mylić przyczynę ze skutkiem

Przejdźmy dalej.

Następny koleżka, którego omówimy już zupełnie na koniec, to Jose Raul Capablanca, kultowy szachowy arcymistrz. O szachach wiem tylko tyle, że są ale ten cytacik jest przydatny również w życiu.

„Aby poprawić swoją grę, musisz w pierwszej kolejności studiować grę końcową. Bo o ile gra końcowa może być analizowana i ćwiczona sama w sobie, otwarcie i gra środkowa muszą być prowadzone wyłącznie w odniesieniu do gry końcowej.”

Pozwalając sobie na lekką licencję poetycką, słowa Capablanki w przełożeniu na życie rozumiem tak:

KOŃCE DETERMINUJĄ POCZĄTKI

Jak zatem wyglądają nasze końce? A to już akurat wiemy: i mnie i Ciebie, któregoś dnia trafi szlag. Nie wiemy kiedy i nie wiemy jak – ale finał finałów będzie ten sam. Umrzemy. Nasz czas jest policzony i nie za bardzo wiadomo ile nam go jeszcze zostało. Sam Kaufmann umarł nagle, w wieku 59 lat. Możemy również – dość bezpiecznie jak mi się wydaje – założyć, że powtórek nie będzie.

Czy w związku z tym logicznym wnioskiem nie jest pragnienie ŻYCIA GEOMETRYCZNEGO – a nie arytmetycznego? Czyli atak, czyli szturm, czyli presja i agresja, czyli rozwój gwałtowny, intensywny, „chciwy” że tak powiem? Jest, czy nie jest, jak myślisz?

Czy w związku z tym logicznym wnioskiem nie jest aby przypadkiem to, że:

  • chcieć mieć mniej niż WSZYSTKO
  • że chcieć mieć to wolniej niż NAJSZYBCIEJ
  • i chcieć mieć gorzej niż NAJLEPIEJ

jest formą absurdu i szaleństwa, braku ambicji, braku odwagi, braku świadomości, braku miłości własnej, miłości do życia (a więc żądania i wymagania) oraz braku szczerości?

No powiedz mi i powiedz sobie – jest tak czy nie jest?

Najszybszy sposób by stać się WIĘKSZYM? Wstać z kolan…

Zatem jeszcze raz:

Dlaczego istota, która:

  • jest tu przez chwilę
  • i jest nie tylko istotą myślącą,
  • ale i świadomą przemijalności
  • oraz która jest istotą odczuwającą
  • a więc istotą, którą kształtują doświadczenia
  • oraz którą kształtuje doświadczanie

…a więc DLACZEGO taka istota może chcieć mieć mniej niż NAJWIĘCEJ?

Dlaczego ktoś taki może chcieć mieć to wolniej niż NAJSZYBCIEJ?

Dlaczego może nie pragnąć mieć tego co NAJLEPSZE?

Jak bardzo trzeba być popierdolonym, tchórzliwym i pokurczonym, żeby będąc tu raz i jedynie na chwilę zadowolić się okruchem zamiast całym tortem? Cukiernią? Siecią cukierni? Imperium cukierniczym?

„Niemożliwe” to słowo dla głupców! – Napoleon

Gnojek może a Ty nie możesz?

Być może kojarzysz opisywany przeze mnie „Model Arnolda” – Arnold Schwarzenegger, patrząc na kogoś imponującego mówił do siebie: „Też tak chcę! Skoro on może to i ja mogę!” a potem zabierał się do roboty. Zdaje się, że jak na chłopaka z powojennego austriackiego zadupia, wyszło mu całkiem nieźle.  To jest właśnie afirmacja życia! To jest właśnie docenienie faktu, że jesteś tu i zużywasz tlen, miejsce i kalorie.

To jest radość życia i radość z życia! Ta walka, to próbowanie się, to branie się za bary, zapasy z przeciwnościami, jebnięcie swoich wątpliwości i słabości prosto w zęby. To pobudzanie swojej psiej waleczności POMIMO tego, że jest trudno, POMIMO tego, że boli, POMIMO tego że nie jesteś faworytem.

Bo skąd kurwa wiesz jak Ci wyjdzie, jeśli nie spróbujesz?
Na co czekasz? Na replay?

Jedziemy dalej.

Skoro KOŃCE DETERMINUJĄ POCZĄTKI  a koniec jest wiadomy i ostateczny, to powiedz mi – i powiedz sobie:

Czy Kaufmann nie ma racji, żeby niczym sterowany na podczerwień pocisk wysokiego kalibru:

  • obrać cel,
  • nabrać szybkości i wysokości
  • i AGRESYWNIE i ODWAŻNIE zapierdalać w stronę ambitnych marzeń
  • wiedząc, że albo w cel trafisz
  • albo zostawisz po sobie imponujący krater
  • bo jedyny sposób żeby przegrać to nie próbować?

Czy nie jest aby tak, że:

AMBITNE, ODWAŻNE i AGRESYWNE i KONSTRUKTYWNE działanie
jest JEDYNĄ PRAWDZIWĄ AFIRMACJĄ życia

– w przeciwieństwie do pierdolenia o tym, jak życie jest cudowne i jakim jest darem?

AMBICJA i AGRESJA…

Życie to środek poznania, dziedzina niebezpieczeństw i zwycięstw – a nie obowiązek, fatalność czy oszustwo. – Nietzsche

a nie WYPARCIE i TCHÓRZOSTWO?

Nie grzechy wasze – wasze przestawanie na małym woła do nieba, wasze skąpstwo nawet i w grzechu, oto co woła do nieba! – Nietzsche

Poprzestajesz na małym? Poprzestajesz na podziwie czy może…

… patrzysz na Conora jako na inspirację i źródło energii do Twojego własnego skoku do GEOMETRYCZNEGO ŻYCIA?

Bo widzisz – nie ma żadnego znaczenia, ani dla mnie czy dla Ciebie, czy on wygra czy przegra. Żadnego.

Znaczenie ma to, że w tym psie jest tyle waleczności, tylko radochy i afirmacji życia (przy okazji zdobywania i władzy i pieniędzy przy minimalnej ilości kompromisów) że to jest kurwa imponujące i inspirujące.

I gdybym był księdzem Janem Twardowskim (Boże chroń!) to powiedziałbym Ci to, co mówię codziennie sobie:

SPIESZMY SIĘ WYGRYWAĆ, TAK SZYBKO ODCHODZIMY

Przestań się martwić. ZACZNIJ WYGRYWAĆ!

SPIESZ SIĘ WYGRYWAĆ! – w tym co dla Ciebie ważne. Dzięki za Twój czas.

Oto prosty fakt: JESTEŚ ZAKŁADNIKIEM.
Zakładnikiem samego siebie. DLACZEGO?
Bo WIĘZISZ w środku swój POTENCJAŁ…

Posłuchaj ZWIASTUNA w moim błyskotliwym wydaniu…

Ale ducha nie gaście! W 92 minuty nie tylko zmienię Twoją świadomość ale i dam Ci do ręki narzędzia, które pozwolą Ci uwolnić Twojego zakładnika.

Poznasz 7 Zasad skutecznego działania i 2 Mity, które krępują Twoje ręce i nogi.

Te Zasady to:

  1. Zasada PKP, czyli jak nie mieć już więcej problemów
  2. Zasada 5 Sekund, dzięki której już NIGDY (nie żartuję) nie będziesz ociągać się z działaniem
  3. Zasada Linii Prostej, czyli geometrycznej formuły sukcesu
  4. Zasada Podstawowych Ruchów, czyli co zapewniło wygrywanie Arnoldowi
  5. Zasada Małych Zwycięstw, czyli jak uzależnić swój mózg od zwyciężania
  6. Zasada 30 Dni, czyli jak skuteczność na złotym olimpijskim poziomie
  7. Zasada Rockefellera, dzięki której z nikogo stał się Władcą-Wszechświata….

A Mity?

Mity są dwa: Mit Emocji oraz Mit Czarno-Białego Świata..

Zresztą, posłuchaj sobie spokojnie całego WSTĘPU tutaj

… a jeśli uznasz, że ta inwestycja jest dla Ciebie ze wszech miast korzystna,
zapraszam do szybkiego i bezpiecznego zakupu!

 

Zostaw komentarz

Leave A Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.