
ED MYLETT o tym jak myślą i jak postępują ultra-bogaci

Podcast: Play in new window | Download
Subscribe: RSS
Pewnie go nie znasz – ja jeszcze niedawno całkowicie o nim nie słyszałem, a słucham wiele i od dawna. Jest szefem World Financial Group – jednego z najbardziej dochodowych finansowych MLM-mów w historii świata. Jest bardzo bogaty, jest bardzo napakowany i mówi prosto z mostu i z sensem. Jest przyjacielem Sylvestra Stallone, Tony Robbinsa i Granta Cardone. W wielkim skrócie – jest człowiekiem od którego sporo można się nauczyć. Ja jestem pod wielkim wrażeniem a kilka omawianych przez niego koncepcji na stałe wejdzie do mojego repertuaru.
Urodził się w niższej klasie średniej – jego zdaniem najgorszym miejscu:
„Gdybym urodził się w biedzie, być może od razu wiedziałbym, że tego nie chcę, kojarzył ją z bólem. Gdybym urodził się w klasie wyższej być może byłbym pretensjonalny czy roszczeniowy, ale rozumiałbym czym jest sukces, znał ludzi, których można naśladować. A jednak urodziłem się po środku – a środek uwielbia nijakość i żywi się wygodą. Środek przepada za przeciętnością. Dlatego było mi dużo, dużo trudniej.
Jednak, podobnie jak mój przyjaciel Tony Robbins WIEM, że rzeczy nie przydarzają się nam, tylko przydarzają się DLA NAS. Są po to, żeby służyć TOBIE a nie po to, by tworzyć wymówki. SENS jaki im nadasz nada kierunek Twojemu życiu.
To jak alchemia życia – zamieniasz gówno w złoto. Nie spotkałem ani jednego człowieka sukcesu, który nie umie zamieniać przeciwieństw losu w lekcje i wyzwania, który nie rozumie koncepcji patrzenia na życie z właściwej perspektywy.”
Zobaczmy zatem czego możemy nauczyć się od Eda Myletta [czytaj MAJLET].

PODEJMIJ DECYZJĘ:
„Większość ludzi żyje pod dyktando innych, robiąc to co rzekomo robić powinni, zamiast żyć zgodnie z tym kim są NAPRAWDĘ. Dlatego WEŹ ODPOWIEDZIALNOŚĆ za własne życie! Bo nie możesz bez przerwy oglądać się na innych w poszukiwaniu właściwych odpowiedzi czy wymówek. Nie możesz dopuścić do tego, by to co się dzieje wkoło rujnowało Twoje życie. Nie ma chuja, żeby jakieś losowe zdarzenia pozamiatały MOJE życie! Pod żadnych pozorem nie możesz dopuścić do tego, by przysypano Cię ziemią NIM spotkasz, w rzeczywistym świecie, tego człowieka, którym możesz się stać.”
„Dlatego każdy z nas musi podjąć decyzję: czy moje życie jest już pieśnią przeszłości czy też opowieścią o przyszłości. Co NOWEGO ma się w tej historii wydarzyć? W jaką GRĘ będziesz grać? Jak wygląda NOWA, ULEPSZONA WERSJA?”
Jedna z największych egzystencjalnych rozkmin brzmi: czy jest coś takiego jak przypadek, czy też wszystko jest w jakiś sposób zaplanowane, celowe. Większość ludzi uważa, że w życiu nie ma przypadków. Ja z kolej uważam, że życie składa się głównie z przypadków i ta niewygodna i przerażająca losowość sprawia, że szukamy celowości tam gdzie jej nie ma. Nie zmienia to jednak faktu, że CELEM naszego życia powinno być usuwanie tej przypadkowości, usuwanie i porządkowanie chaosu. Po to jest ten blog i po to – jak mi się wydaje – Ty tu teraz jesteś: żeby zwiększyć swoje szanse poprzez wprowadzenie porządku, czyli struktury, w pierdolniku.
I o tym – według mnie – mówi nam Mylett: nie myśl, że coś dzieje się Tobie, myśl że dzieje się dla Ciebie, nadaj temu sens, który Cię wzmocni i zrób wszystko co można, by siły chaosu i rozpadu nie zdominowały Twojego życia. Jak? Poprzez wzięcie za nie pełnej, 100% odpowiedzialności – nawet jeśli rządzi nami losowość i przypadek. A każde wzięcie odpowiedzialności poprzedzone jest podjęciem decyzji, dotyczącej tego, co też chcesz ze SWOIM życiem zrobić.

O BYCIU PRZEDSIĘBIORCĄ:
„Im bardziej rozumiesz siebie i im bardziej zdajesz sobie sprawę z tego KIM NAPRAWDĘ jesteś – tym lepszym przedsiębiorcą będziesz. Dlatego bycie przedsiębiorcą w 100% polega na odkrywaniu tego kim jesteś oraz tworzeniu nowych, lepszych wersji siebie. To najlepszy program samodoskonalenia jaki istnieje i – co więcej – nie tylko najlepszy ale również i najbardziej finansowo opłacalny.”
Co, realnie, oznacza to nietzscheańskie „Powinieneś stać się tym, kim jesteś”? To, że masz wsłuchać się w swoje FLAKI a nie w swoją głowę. Głowa bowiem, przez lata, podlegała społecznemu programowaniu. Flaki, poziom głębszy i bardziej pierwotny, tak łatwo wytresować się nie dają. WCZUJ SIĘ zatem w to, co NAPRAWDĘ Cię WKURWIA lub BRZYDZI oraz w to co naprawdę Cię KRĘCI i POCIĄGA. Nie na poziomie głowy i intelektu – tylko na poziomie ODCZUĆ z ciała. A jeśli Twoja głowa tego czegoś się wstydzi – masz niemal 100% pewności, że trafiłeś na źródło prawdziwej wewnętrznej motywacji.
Każdy poważny ekspert od mowy ciała / wywierania wpływu czy manipulacji powie Ci, żebyś zwracał uwagę na to co mówi ciało a nie co mówi język. Tu jest podobnie. Co mówisz i co „sądzisz” jest dużo mniej ważne niż to co naprawdę czujesz. Bycie NAPRAWDĘ sobą zaczyna się od podłączenia się pod SYGNAŁ z flaków a nie szum z głowy.
POWOŁANIE:
„Święcie wierzę w to, że powołaniem każdego z nas jest służenie innym ludziom. Bycie kimś ważnym czy sławnym szybko się nudzi ale, z jakiegoś powodu, wnoszenie wartości do życia innych nie przestaje bawić. Tak więc znajdź jaki sposób pomagania innym – sposób, który nie jest odczuwany jako praca, sposób, który dodaje Ci energii i który sprawia Ci przyjemność.

CO CIĘ MOTYWUJE?
„Znacznie bardziej OBAWIAM SIĘ bycia biednym niż PRAGNĘ być bogatym. I – szczerze – dokładnie to zauważam u innych ultra-bogatych ludzi. DUŻO BARDZIEJ MOTYWUJE ICH BÓL NIŻ PRZYJEMNOŚĆ.”
„Tak więc MUSISZ wiedzieć, czy BARDZIEJ motywuje Cię BÓL czy PRZYJEMNOŚĆ. Czy UNIKANIE BÓLU napędzie Cię mocniej niż OBIETNICA PRZYJEMNOŚCI? Bo motywuje Cie i to i to – jednak tylko jedno z nich jest motywatorem znacznie silniejszym. I dla mnie jest to UNIKANIE BÓLU. Nie mów mi, że będę świetnie wyglądał. Powiedz mi, że jestem tłustą świnią. Zatem, to jest MECHANIZM, który wykorzystuję kiedy tylko mogę i jak tylko mogę. A oto jak to zrobić:
Musisz PORÓWNYWAĆ SIEBIE z tym kim MÓGŁBYŚ BYĆ / GDZIE MÓGŁBYŚ BYĆ a nie z tym, kim właśnie jesteś czy gdzie właśnie jesteś. Musisz, bez przerwy, GONIĆ swoją następną, lepszą wersję. TO ma być Twoja największa OBSESJA – ciągła pogoń z lepszą wersją samego siebie. WYOBRAŻAJ sobie kim możesz być, jaki możesz się stać a potem BRZYDŹ się tego, GDZIE jesteś w tej chwili. Ja, dosłownie, NIENAWIDZĘ tego, gdzie teraz jestem. Jak powiedział Malcolm X: „Albo nie cierpisz albo tolerujesz.”
„Sprawa jest prosta: jeśli spodoba mi się to gdzie teraz w życiu jestem, zacznę to tolerować – a życie daje Ci więcej tego co już tolerujesz. Dlatego jestem w wiecznej pogoni, w wiecznej pogodni z sobą samym, bo totalnie nie podoba mi się koleś, którego już dogoniłem.”
To jest absolutnie fantastyczny kawałek, który przerobimy sobie bliżej, bo jest cholernie ważny. Kiedy mówiłem o poznaniu tego kim jesteś naprawdę, o tym co Cię wkurwia, brzydzi, kręci i podnieca, mówiłem o Twoich PRAWDZIWYCH wewnętrznych mechanizmach, Twoich motywatorach. I musisz, absolutnie musisz, na podstawie analizy przeszłości, dowiedzieć się, czy bardziej motywuje Cię BÓL czy PRZYJEMNOŚĆ. I pozwól, że Ci podpowiem, chociaż (raczej) Cię nie znam. BÓL.
Tak, ciągle mówimy o tym, że chcemy mieć miliony, rezydencje, wolność finansową, sześciopak na brzuchu i szampana w kieliszku. I prawie nikt nie ma. A nie ma głównie dlatego, że to jest motywowanie się PRZYJEMNOŚCIĄ i dlatego w 99% przypadków NIE działa. Szczególnie w początkowej fazie drogi, kiedy nie masz jeszcze za pasem serii mniejszych czy większych zwycięstw.
Ja absolutnie WIEM, że jestem motywowany BÓLEM. Nie mam co do tego żadnych wątpliwości. To pokazuje mi moja własna historia. I o tym mówi Mylett. I o tym mówi też na przykład Bob Bowman – trener zdobywcy największej ilości medali olimpijskich w historii, Michaela Phelpsa:
Nie chodzi o to, że Michael uwielbia wygrywać. To jest normalne. Chodzi jednak o to, że Michael NIE MOŻE ZNIEŚĆ PORAŻEK.
Mówiąc inaczej, Phelps NIENAWIDZI porażek znacznie bardziej niż kocha wygrywanie. Na potwierdzenie poprawności tej koncepcji, słowa innego miliardera, byłego szefa F1, Bernie Ecclestone’a:
Ból jaki czuję w związku z porażką jest wielkim bodźcem do wygrywania. Po prostu kompletnie nie umiem przegrywać. (…) Pokażcie mi kogoś, kto umie przegrywać a ja pokażę wam prawdziwego przegranego
Neurobiologia mówi nam wyraźnie: mózg dużo mocniej reaguje na ból, stratę i obniżenie statusu niż na przyjemność czy obietnicę nagrody. Nie oznacza to jednak, że Phelps, Mylett, Ecclestone i inni ludzie sukcesu są sparaliżowani ryzykiem niepowodzenia. Absolutnie nie są. Kto nie jest gotowy by umrzeć, ten nie jest gotowy by żyć – nie da się odnieść sukcesu bez ryzykowania porażek, niepowodzeń czy publicznej kompromitacji.
Mylett, wiedząc kim jest, a więc rozumiejąc co go motywuje, znalazł na siebie genialny sposób – motywuje się za pomocą BÓLU i TOŻSAMOŚCI. Kiedy mówię o bólu, chodzi mi o szeroki zbiór elementów takich jak STRACH, POGARDA, OBRZYDZENIE / WSTRĘT, NIEZADOWOLENIE czy GNIEW. To są bardzo silne i bardzo wyraźne odczucia prosto z FLAKÓW. Szczególne miejsce ma tutaj WSTRĘT / OBRZYDZENIE, które omówię nieco później.
Dodatkowo, Mylett dodał inne fantastyczny element, sięgający bardzo głęboko każdego z nas – element TOŻSAMOŚCI. Tutaj jest to POGOŃ za sobą samym, za lepszą, silniejszą, potężniejszą wersją samego siebie. Czyli, gonienie za swoim potencjałem – a więc motywowanie siebie zarówno BÓLEM (teraz jestem tylko mniejszą, słabszą, pokurczoną wersją tego kim mogę być!) oraz PRZYJEMNOŚCIĄ (… ale kiedy stanę się tym kim mogę, poczuję się ze sobą dużo lepiej!).
Zwróć jeszcze uwagę to SKRAJNIE WAŻNE – że Mylett NIE CIERPI tego GDZIE życiowo JEST – a nie nie cierpi siebie. Nie chodzi bowiem o to, żeby czuć obrzydzenie do siebie – jesteś w końcu swoim najważniejszych narzędziem. Chodzi o to, żeby czuć BÓL z powodu tego gdzie życiowo jesteś (kontra to, gdzie być możesz), z powodu tego jak postępujesz / jak nie postępujesz (kontra to jak byś mógł). Chodzi o NIETOLERANCJĘ sytuacji czy zachowań a nie siebie jako człowieka.
Lata temu oglądałem wywiad z czołowym wtedy i czołowym dziś zawodnikiem MMA, „Rush” George Saint Pierre i powiedział on w nim, że nic nie przeraża i nie motywuje go bardziej niż myśl, że może nie osiągnąć pełni swojego potencjału. To jest DOKŁADNIE ten model, o którym mówi nam Mylett. Nie chodzi w nim o to, że nie cierpisz siebie. Nie cierpisz faktu, że wciąż jesteś tak bardzo niedoskonały i przeraża i brzydzi Cię fakt, że może tak pozostać.
Dla ludzi tych PORAŻKĄ (bólem, którego nie mogą znieść) nie są niepowodzenia czy potknięcia tylko POZOSTANIE tam gdzie są w tej chwili. Brak rozwoju, brak wzrostu, brak postępu. To jest dla nich porażka. Tak więc ich ZWYCIĘSTWA są efektem ubocznym całkowitej nietolerancji (obrzydzenia) do tego co jest teraz. Ich zwycięstwa są wynikiem ubocznym nie cierpienia faktu, że mogą nie zostać kim, kim mogą być… Bo no co Ci pozostaje kiedy Twoje alter-ego jest ciągle i we wszystkim lepsze od Ciebie – a Ty nie cierpisz upokorzenia związanego z przegrywaniem?

MARZENIA:
„Z marzeniami jest jak z mięśniami – rosną w miarę pracy nad nimi. Im większe masz wyniki, tym większe stają się i marzenia. Moim pierwszy marzeniem nie były samoloty czy 3 rezydencje. Chodziło mi o to, żeby uwolnić się od długów i być finansowo niezależnym.
Musisz mieć w swoim życiu elementy, które Cię przyciągają, ale bez konieczności ciągłego o nich myślenia. A tego typu inspiracje są tylko dwie: MARZENIA, czyli rzeczy, których pragniesz oraz INNI LUDZIE. Tym samym wejdź w kontakt z tym czego chcesz i DLA KOGO chcesz to zdobywać. To DLA KOGO to robisz jest skrajnie ważne, z tego prostego powodu, że większość ludzi podda się, jeśli będzie musiała robić rzeczy jedynie dla siebie. Zatem: CZEGO pragniesz i dla KOGO tego pragniesz? Jeśli nie czujesz tego zarówno w głowie jak i w sercu, życie pożre Cię żywcem.”
Wydawać by się mogło, że tym fragmentem Mylett zaprzecza sobie – pierwsze mówi, że motywuje go BÓL a potem mówi, że trzeba mieć MARZENIA. Ale, oczywiście, zaprzeczenia absolutnie nie ma – MARZENIA to Twój kierunek a BÓL to Twoje paliwo. Chodzi mu o to, że nie biegnie na oślep. Biegnie w kierunku lepszego życia.
„I obyś ten mięsień wizualizowania swojego życia wyrobił sobie jak najszybciej. Obyś jak najszybciej wiedział CZEGO chcesz i DLA KOGO tego chcesz. Jeśli chodzi Twoje dzieci, wyobrażaj sobie ich radosne, zadowolone buzie. Bo to ZMIENI Twój STAN. Pamiętaj jednak, że PRACA POPRZEDZA PRZEKONANIE. Po prostu musisz ZAUFAĆ procesowi i rzucić się w wir pracy. Zrobić wszystko co trzeba. Im więcej wkładasz pracy, tym więcej przeświadczenia dostajesz. Ludzie uwielbiają tę część dotyczącą wiary i przekonania jednak nie przepadają za elementem ciężkiej pracy. A to właśnie CIĘŻKA PRACA jest kluczowa i ona jest elementem ODRÓŻNIAJĄCYM zwycięzców od przegranych.”

CIĘŻKA PRACA:
„Musisz wkładać w to ciężką pracę, musisz więcej zasuwać, bo zasada jest taka, że nie da się wyciągnąć więcej niż uważasz, że jesteś wart i zasługujesz. Pracowanie ciężej niż inni daje Ci nie tylko większą szansę na wygraną. Ono daje Ci dodatkowo psychologiczną przewagę, bo kiedy robisz to, czego nie chcą robić inni automatycznie poczujesz, że na więcej zasługujesz, że jesteś wart więcej niż inni ludzie – bo zapieprzasz jak dziki. I właśnie w ten sposób zbudujesz swoja pewność siebie.
„Robienie tego czego nie chcą robić inni ludzie sprawia, że Twój mózg myśli, że ZASŁUGUJESZ na rzeczy, na które nie zasługują inni. A od życia dostaniesz tylko tyle, ile uznasz, że jesteś wart, tylko tyle, na ile Twoim zdaniem zasługujesz. A jeśli przyjmiemy, że większość z nas od urodzenia boryka się z niską samooceną, ciężka praca sprawi, że automatycznie będziesz wierzył, że zasługujesz na znacznie więcej. I inni ludzie też w to uwierzą. A tym samych ich pokonasz.”
„Świat w którym żyjemy jest fantastyczny dla kogoś takiego jak ja – czyli dla kogoś, kto chce ciężko pracować. Kiedyś, powiedzmy jeszcze 15-30 lat temu wygrywały pomysły. To informacja była złotem. Teraz informacja jest tania jak barszcz. I jest ogólnie dostępna. Nie jest już elementem odróżniającym. Dziś elementem odróżniającym ludzi sukcesu jest ich CIĘŻKA PRACA. I to jest świetna wiadomość dla ludzi takich jak ja. Bo to właśnie dlatego, teraz, ci którzy odnieśli największy sukces wcale nie są największymi geniuszami, nie są najbardziej utalentowani czy najbardziej wykształceni. Są za to najbardziej TWARDZI, ODPORNI, UPARCI, OBSESYJNI i – oczywiście – CIĘŻKO PRACUJĄCY. Wcale nie chodzi o ich błyskotliwość. Teraz wszystko sprowadza się do WYKONANIA, do wprowadzania w życie.”

PEWNOŚĆ SIEBIE:
„Źródło pewności siebie jest proste – dotrzymujesz dane SOBIE obietnice. Zawsze robisz to, co mówisz, że zrobisz. Dotrzymujesz danego słowa. A pewność siebie to inaczej ZAUFANIE do siebie. Nie ma nic wspólnego z Twoim ego, za to ma wszystko wspólnego z Twoimi wynikami. Bo jeśli dotrzymujesz słowo to możesz sobie ufać. A jeśli do tej pewności siebie, do tego zaufania do siebie samego dodamy jeszcze wiarę we własne możliwości – nagle stajesz się bronią masowego rażenia.”
„Gdy robisz WIĘCEJ zaczynasz wierzyć, że znaczysz WIĘCEJ i że na WIĘCEJ zasługujesz. A, jak wiemy, koniec końców, otrzymujesz to, na co uważasz, że zasługujesz. Zasługujesz na to, co sobie wyharujesz. A jeśli bez przerwy musisz przypominać sobie ile jesteś wart, znaczy to tyle, żeś gówno wart. Bo jeśli naprawdę coś znaczysz, to ludzie o tym kurwa wiedzą.”
Pewność siebie, szczególnie w początkowej fazie kariery, nie pochodzi z osiągnięć zewnętrznych, czyli takich jak zarobione pieniądze czy status. Pochodzi z ZYSKIWANIA KONTROLI na sobą samym – czyli z dotrzymywania danych SOBIE obietnic. I tak pewność siebie, czyli zaufanie do siebie, jest największym darem jaki możesz samemu sobie złożyć – tak w sporcie, jak i w biznesie czy w samym życiu. Z tego powodu, że ludzie PEWNI SIEBIE wygrywają – a wygrywają bo mogą sobie ZAUFAĆ. Bycie mistrzem wynika zatem z wewnętrznej spójności: 'Robię to, czego nie chcą robić inni, zatem zasługuję na znacznie więcej niż oni.'”
NAWYKI:
„Ludzi sukcesu od całej reszty odróżnia to JAK myślą i CO robią. Zwycięzców charakteryzuje więcej dyscypliny i lepsze nawyki. Pierwsza rzecz, którą musisz wiedzieć o mnie to fakt, że w porównaniu do przeciętnej osoby znacznie bardziej polegam na moich procesach i zwyczajach. A dokładniej rzecz ujmując, najbardziej polegam na moich nawykach i moich procesach, dlatego, że dyscyplina bywa zawodna. Na nawyki możesz liczyć zawsze ale dyscyplina potrafi rozczarować.”
„To jak zaczynasz i to jak kończysz dzień ma krytyczne znaczenie. Jednak większość ludzi trafi kontrolę nad swoim dniem w ciągu 10 minut od otworzenia oczu. Jeśli słońce wstało przed Tobą, wiedz, że w porównaniu do zwycięzców jesteś już w plecy. I nie ma znaczenia jak długo pracowałeś w nocy. Jeśli słońce wstało przed Tobą, jesteś do tyłu.”

PORANKI:
„Zasada jest prosta:
LUDZIE KTÓRZY ŚPIĄ DUŻO, PRZEGRYWAJĄ.
LUDZIE KTÓRZY ŚPIĄ MAŁO, WYGRYWAJĄ.
Takie są fakty. Potrzebujesz 6 do 7 godzin snu. To absolutnie górna granica. Ja sypiam zazwyczaj po 5 godzin. Wiem, że naukowcy mówią o 8 -10 godzinach sny, ale mówię Ci jak jest u mnie i u innych ludzi sukcesu. Nikt z nich tyle nie sypia. Nikt. Bardzo wczesne wstawanie podbudowuje moją pewność siebie bo wiem, że robię to, czego nie chcą robić inni. Dlatego 8 godzin snu funduj sobie jedynie w niedziele.”
„A oto prosty i sprytny trik na to jak wprowadzić u siebie ten nawyk 6 godzinnego spania: ograniczaj ilość snu o 15 minut tygodniowo. Po miesiącu, w sposób prawie niezauważalny, będziesz spać godzinę krócej. Co daje Ci rocznie 365 godzin więcej na wygrywanie. Czyli – jeśli teraz wstajesz o 6:30 przez najbliższy tydzień wstawaj o 6:15. Po dwóch tygodniach będziesz wstawać już o 6:00 a po czterech o 5:30. Nawet tego nie poczujesz!”
„Kolejna zasada brzmi:
ZIMNE PORANKI
CIEPŁE WIECZORY
Pierwsza rzecz, którą robię tuż po przebudzeniu to wypicie 0,5 do 1 litra mineralnej wody. Następnie przychodzi czas na zimno – Twoje ciało musi pobudzić chłód. Minimum to opłukanie twarzy lodowatą wodą. Lepsze jest narzucenie na siebie lodowatego ręcznika lub lodowaty prysznic lub kąpiel. Następnie robię rozciąganie, ćwiczenia oddechowe i odmawiam moją modlitwę. Potem czas na moje pytania nawiązujące do wdzięczności – wszystko to po to, by wprowadzić mój mózg na odpowiednie tory:
- Z jakiego powodu jestem teraz szczęśliwy? POCZUJ TO!
- Z jakiego powodu jestem teraz podekscytowany? POCZUJ TO!
- Z jakiego powodu czuję dumę? POCZUJ JĄ!
- Z jakiego powodu jestem wdzięczny? POCZUJ TO!
- Co sprawie mi obecnie największą radość? POCZUJ!
- Jakiej sprawie jestem teraz oddany? POCZUJ TO ODDANIE!
- Kogo kocham ja i kto kocha mnie? POCZUJ!
Potem robię coś z ciałem. Trening siłowy i/lub kardio. Rozruszaj ciało.W trakcie treningu słucham muzyki – żadnych audiobooków czy podcastów. Zależy mi na tym, by wejść w optymalny stan i muzyka mi w tym pomaga.”
WIECZORY:
„Tak więc o ile poranki były chłodne, wieczory mają być ciepłe. Dobrze jest być w okolicy otwartych zbiorników wodnych – to Cię uspokoi i wyciszy. Ale pomoże nawet puszczenie wody czy prysznic. Dźwięk płynącej wody uspokaja ciało. Weź gorącą kąpiel, wejdź do sauny lub łaźni – cokolwiek związanego z gorącą wodą. Możesz użyć dodatkowo soli magnezu. Trochę się porozciągaj i przygotuj wodę mineralną na rano. Przed snem poczytaj coś co może dać Ci materiał do przemyśleń. Jednak wcześniej zaplanuj kolejny dzień – wyznacz swoje cele i zadania, oczami wyobraźni zobacz jak udaje Ci się je skutecznie osiągnąć. Zobacz jak WYGRYWASZ.”
MYŚLENIE NAJWYŻSZEJ PRÓBY:
„Mistrzowskie myślenie to myślenie przez pryzmat obfitości a nie lęku i niedostatku. To przekroczenie poziomu myślenia podszytego strachem. To stan świadomości oparty nie od strach lecz o miłość. Tacy ludzie wiedzą, że NIE MA ŻADNYCH OGRANICZEŃ dla tego co mogą zrobić, co mogą mieć, kim mogą być i czego się nauczyć.”
„Niemal wszyscy ludzie są totalnie uzależnieni od aprobaty innych ludzi. Jednak ludzie najwyższej próby są od tego uzależnienia wolni. I nie chodzi o to, że zdanie innych ich nie obchodzi. Ono ich po prostu nie zatrzymuje. Ludzie ci nie płacą ceny braku akceptacji bo nie wkładają w to ani energii ani emocji. Po prostu unoszą się na tym. Bo właśnie to uzależnienie jest największą przeszkodą na drodze do osiągnięcia sukcesu. Ludzie, w przeważającej większości, nie są w stanie pogodzić się z brakiem akceptacji czy odrzuceniem.
Najlepszą odtrutką jest zwiększenie poziomu pewności siebie – poprzez dotrzymywanie wewnętrznych zobowiązań. W tym sensie pewność siebie to REPUTACJA, którą cieszymy się u siebie samych. A tym samym im więcej pewności siebie mamy, tym mniej akceptacji innych potrzebujemy. Jesteśmy bowiem samodzielni. Dlatego CELOWO eksponuj się na sytuacje związane z odtrąceniem czy brakiem akceptacji – takie jak sprzedaż osobista. Tym sposobem przestaniesz płacić emocjonalną cenę za usłyszenia słowa 'NIE.'”

CZYŃ LUB GIŃ:
„Ludzie sukcesu żyją w oparciu o ZOBOWIĄZANIA na „śmierć i życie” [mówiąc inaczej, są bardzo zero-jedynkowi – RM]. Cała reszta chce bez przerwy negocjować wysokość ceny, którą trzeba będzie zapłacić: 'A ile to mnie w sumie będzie kosztowało’? 'A czy to aby nie za dużo?’, 'Czy jestem gotowy żeby to zapłacić?’ Dzieje się tak dlatego, że zwykli ludzie całkowicie nie rozumieją różnicy pomiędzy CENĄ a WARTOŚCIĄ. Cena działa na zasadzie: 'To będzie kosztowało mnie tyle i tyle.” Wartość z kolej oznacza: 'To jest tego warte więc cena nie ma żadnego znaczenia.’
„Dla elity SUKCES JEST GRĄ O SUMIE ZEROWEJ: albo wygrywasz albo giniesz. Dla nich nie ma odcieni szarości. Albo wygram, albo polegnę próbując. Tak myśli i tak robi elita. Reszta stosuje zasadę krok w przód – krok w tył. Kiedy im się chce i kiedy jest łatwo, atakują. Kiedy im się nie chce lub kiedy pojawią się kłopoty – wycofują się. Bez przerwy się szarpią.”
„Elicie podjęcie decyzji może zajmować długo, ale kiedy klamka już zapadnie, nie ma zmiłuj. Stają się jak maszyna – żadnych zbędnych emocji, żadnych dramatów. Liczą się jedynie wyniki.”
Mylett mówi tu dokładnie o tym o czym wspominałem przy okazji najbardziej kultowego i popularnego wpisu w historii tego bloga – mówi o życiu w KONTRAŚCIE (patrz Być jak Conor McGregor). Owszem, czarno-biały, zero-jedynkowy świat nie jest tak bardzo seksowny jak świat tęczy kolorów – ale jeśli chcesz mieć wyniki, musisz mieć prosty i mierzalny sposób ich weryfikowania. My żyjemy dziś domyślnie w świecie różu i pluszu – Mylett pokazuje nam, że trzeba go 'zbrutalizować’ – bo albo wynik jest albo go nie ma.
POSTRZEGANIE WŁASNYCH UMIEJĘTNOŚCI:
„Jeśli chcesz być elitą, nie możesz dać skusić się iluzji. Najlepsi z najlepszych nigdy nie są w pełni zadowoleni ze swoich umiejętności. Zawsze – we własnych oczach – zaniżają własny poziom kompetencji. I, oczywiście, ci którzy są marni lub przeciętni robią dokładnie odwrotnie – uważają się za kozaków i znacznie przeszacowują to, do czego są naprawdę zdolni.”
Mylett mówi tu po prostu o tak zwanym efekcie Krugera-Dunninga: „(…) w psychologii zjawisko polegające na tym, że osoby niewykwalifikowane w jakiejś dziedzinie życia mają tendencję do przeceniania swoich umiejętności w tej dziedzinie, podczas gdy osoby wysoko wykwalifikowane mają tendencję do zaniżania oceny swoich umiejętności (…)”

WOLA WYGRYWANIA:
„Wola wygrywania większości ludzi jest na sprzedaż. Najzwyczajniej na świecie, ludzi tych można kupić. Więc większość – na jakiś etapie – się sprzedaje. Za jakąś sumę, za willę, za samolot, za parę milionów. W skrócie – przestają pracować. Wychodzą z założenia, że mają już wystarczająco, że dość się dorobili. Zaczynają czuć się wygodnie, chcą stabilizacji, chcą komfortu. Jednak nie ma sumy, za którą można by kupić moją WOLĘ WYGRYWANIA. Ludzie bez przerwy mówią do mnie: 'Udało Ci się! Dokonałeś tego!”. Udało? Dokonałeś? O czym wy kurwa mówicie? Ja się dopiero rozkręcam!
DOBRA MATERIALNE:
„Dobra materialne nie są równoznaczne z sukcesem, ale są sukcesu oznaką. A oznaki są ważne, bo większość ludzi nie pozwoli sobie pomóc jeśli nie pokażesz im dowodu na to, że wiesz jak to zrobić. I dobra materialne są właśnie takim dowodem. Żeby zarobić bardzo dużo pieniędzy, musisz pomóc bardzo dużej ilości osób. Bo tam gdzie impakt, tam i pieniądze. Jednak żeby się zgodzili, musisz pokazać im symbole sukcesu. Bo wszystko sprowadza się do pomagania, wszystko sprowadza się do służenia innym ludziom.
Za każdym razem kiedy myślałem jedynie o pieniądzach, gówno zarabiałem. Za każdym razem kiedy skupiałem się na tym, żeby skutecznie rozwiązywać problemy ludzi, zarabiałem ich od chuja. Owszem, zwracałem uwagę na to, by pieniądze te przy okazji pomagania zarabiać – jednak cały nacisk położony był na zakochanie się w tym co pieniądze przynosi, co jest ich najważniejszą przyczyną – czyli na służeniu innym.
Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że szczególnie dla młodych czy spłukanych to brzmi jak bzdura, jednak tak wyglądają fakty – jeśli chodzi Ci wyłącznie o kasę, szykuj się na potężne rozczarowanie, bo – przynajmniej w fazie początkowej – będzie ich tyle co kot napłakał. Jednak gdy skupiasz się przede wszystkim na pomaganiu innym, to nawet gdy wiele nie zarabiasz, codziennie masz okazję dobrze się ze sobą poczuć. I zaczynasz się od tego dobrego samopoczucia uzależniać. I to dzięki temu UZALEŻNIENIU pozostajesz w grze wtedy, kiedy jest trudno i kiedy jest chudo. Bo niesie Cię Twoje pragnienie służenia i pomagania.”
PRIORYTETY:
„Najważniejszym priorytetem musi być Twoje ZDROWIE. To podstawa wszystkiego. Na drugim miejscu mają być PIENIĄDZE.”

BĄDŹ TYM DO KOGO LUDZIE SIĘ ZWRACAJĄ („go to person”):
„Tylko nie myśl sobie, że jestem pewny siebie i pewny swego cały czas! Nie znam wszystkich odpowiedzi, nie jestem idealny, czasami nie mam pojęcia dokąd zmierzam lub co mam robić. Wtedy szukam właściwych rozwiązań 'w locie’. Ale zawsze pracowałem nad tym, by być osobą, do której inni zwracają się po pomoc. I to Ty powinieneś być tym kimś w Twojej rodzinie. To Ty masz przejąć rolę dowódczą. I kiedy bliscy czegoś potrzebują – pomocy, wsparcia czy po prostu pieniędzy – przychodzą do Ciebie. Ale, oczywiście, by być kimś takim musisz te pieniądze mieć…”
W KTÓRĄ STRONĘ SIĘ OSZUKUJESZ?
„Większość ludzi oszukuje się wmawiając sobie, że są dużo dalej i dużo wyżej niż są naprawdę. Wynikiem tego jest pasywność i brak jakiegokolwiek napędu. My, czyli ludzie ultra-bogaci, oszukujemy się w DRUGĄ STRONĘ. Wmawiamy sobie, że wciąż jesteśmy w powijakach, że wciąż jesteśmy niziutko, że niczego nie udało nam się osiągnąć. Uwielbiam przekonywać w ten sposób mój zespół i siebie samego. Ja, dosłownie BRZYDZĘ SIĘ tym, gdzie aktualnie jestem. I jestem królem tego typu bazującego na wstręcie samooszukiwania. Wcale NIE czuję, że odniosłem sukces. Nie czuję się też nieudacznikiem, ale porównuję się ZAWSZE do LEPSZEJ WERSJI siebie samego, do mojej NAJWYŻSZEJ formy AUTOEKSPRESJI – nigdy do innych ludzi!”
Wracamy do tematu OBRZYDZENIA / WSTRĘTU i brutalnego sprowadzania swojego ego na ziemię. Ta strategia NIE przyniesie Ci 'szczęścia’ – ale da Ci WYNIKI. Zresztą, przypominam słowa jednej z najlepszych i najbardziej poczytnych amerykańskich pisarek XX wieku, AYN RAND:

„Koncentracja! Naucz się doceniać działania i wysiłek. Zrozum, że ten rodzaj pracy jest specyficzny i wymaga specyficznego stanu umysłu, innego niż przy nic nie robieniu. Nie da się pisać robiąc jednocześnie coś innego.W końcu, żyjesz dla działania czy dla odpoczynku?
Przestań się tak podziwiać – wciąż jesteś nikim.
Musisz wiedzieć jak kontrolować swoje nastroje i umysł. Być panem absolutnym siebie samej i swojego umysłu. Jak chcesz przewodzić innym, skoro nie przewodzisz swojemu umysłowi?
Sekret życia: masz być czystą siłą woli. Wiedzieć czego chcesz i robić to. Mieć świadomość, minuta po minucie, co robisz i dlaczego. Absolutna siła woli, absolutna kontrola. Wszystko inne poślij w diabły!
Bądź tyranem – żadnych kompromisów z samą sobą. Rób wszystko totalnie (cała sobą). (…) Od teraz – żadnej myśli o sobie, myśl jedynie o pracy. Jesteś tylko maszyną do pisania. I nie przestawaj, dopóki autentycznie i szczerze nie wiesz, że więcej już nie możesz – The Journals of Ayn Rand.
Wracamy do Myletta:
„To jest właśnie główny problem – ludzie porównują się do innych. Ja tego nie robię. Swój postęp mierzę w odniesieniu do siebie samego! Dlatego nie mam tej cholernej obsesji na temat innych ludzi – tego co mają, tego co robią, tego co sobie o mnie pomyślą, tego co o mnie powiedzą. To ja jestem swoim własnym punktem odniesienia.”
„Nie ma u mnie czegoś takiego jak 'wystarczająco dobre’ bo im większy sukces odnoszę, tym bardziej GŁODNYM się staję. Ponieważ ja nie dążę ani do jakiegoś konkretnego miejsca, ani do jakiejś konkretnej sumy, nie ma u mnie czegoś takiego jak 'wystarczy’ czy 'to już jest to’. DLA LUDZI MEGA-SUKCESU nie ma takiego punktu! Nie ma finalnego punktu docelowego. Jasne, mam cele, mam swoje założenia ale chodzi mi o to, żeby przekonać się ile mogę osiągnąć jako jednostka.”
Wypisz wymaluj słowa miliardera Sama Zella, który powiedział:

„Moje życie polega na testowaniu moich ograniczeń i czerpania z tego radochy. Cała zabawa, cała nagroda polega na znalezieniu właściwego sposobu. Dla mnie biznes NIE jest bitwą, którą trzeba stoczyć tylko zagadką, którą trzeba rozwiązać. A celem nie jest uzbieranie jak największej ilości zabawek i przejście na emeryturę. Dlatego nigdy nie przestanę naciskać – na innych i na siebie samego.”
Mało? To zobaczmy co ma do powiedzenia #7 na liście najbogatszych ludzi świata, Larry Ellison z Oracle:

„Całe moje życie sprowadza się do testowania moich ograniczeń i uczenia się z niepowodzeń. Podróż samopoznawania. Sprawdzanie jak daleko mogę dojść. I jestem dosłownie uwięziony w niekończącym się cyklu rywalizowania i uczenia się. I kiedy tylko odniosę w czymś sukces zabieram się za coś nowego. Nie umiem rezygnować przegrywając i nie umiem rezygnować wygrywając. W ogóle nie umiem się poddawać! I strach przed porażką ZAWSZE motywował mnie znacznie bardziej niż chciwość.”
Brzmi znajomo? Pierwsze zdanie Zell vs Ellison jest dokładnie takie samo. Plus Ellison potwierdza nam to, o czym wspominał Mylett i o czym mówiłem ja – motywacja BÓLEM jest silniejsza niż motywacja zyskiem (czyli – jak to nazwał – chciwością).
Wracamy do Myletta:
„A więc jesteś dobry, tak? W porównaniu do kogo? Że już masz życie jak z marzeń? To oznacza jedynie, że się poddałeś, że zatrzymałeś się już na poboczu zamiast ścigać się dalej. Są ludzie, którzy nie byliby w stanie wyżyć z Twojego „wymarzonego” dochodu! Ludzie, którzy nie byliby w stanie mieszkać w Twoim „wymarzonym” domu , bym kimś takim jak Ty! Jak już wspomniałem, większość ludzi się sprzeda – za samochód, za dom, za samolot. Jednak mnie nie da się kupić – bo ja chcę bez przerwy stawać się doskonalszym! Nie znaczy to, że od czasu do czasu nie zmagam się z brakiem motywacji, że zawsze wszystko wiem. Czasami się pogubię, czasami mam doła. Ale nie jestem na sprzedaż!”
„To ja jestem własnym najbardziej ostrym krytykiem. I nigdy przenigdy nie powiem sobie, że jestem niesamowity. I tego typu samokrytyka jest najzdrowszym objawem na świecie – bo sprawia, że ROSNĘ. BĄDŹ DLA SIEBIE TWARDYM, nigdy, ale to nigdy nie czyj pełnej satysfakcji! Zawsze naciskaj, zawsze przyj przed siebie! To zupełnie jak z mięśniem – rośnie tylko po tym, jak zostanie uszkodzony.”
„Ja cięgle przechodzę kryzys i chce żyć w ciągłym kryzysie. Kryzys wieku dorastania, kryzys wieku średniego, kryzys wieku dojrzałego. Zawsze jestem w kryzysie bo zawsze porównuję się do NASTĘPNEGO SIEBIE, więc ciągle jestem w plecy. I nigdy nie przestanę tego robić, nigdy się nie zatrzymam, nigdy nie spocznę na laurach. Nie jestem tego typu kolesiem.”
DOTKNIJ SWOJEGO MARZENIA:
„Oto gra, w którą ze sobą grywam: kiedy danego miesiąc udawało mi się osiągnąć cele, w nagrodę 'dotykałem mojego marzenia’ – czyli choćby przez kilka godzin żyłem tak blisko marzenia jak się dało. To mógł być obiad w najlepszej restauracji, golf na najlepszym polu golfowym czy spędzenie weekendu w luksusowym kurorcie. Chodziło o to, żeby fizycznie poczuć swoje marzenie, by móc je dotknąć, być w nim, poczuć się z nim dobrze i wygodnie. Bo im lepiej i wygodniej się z czymś czujesz, tym większa Twa szansa na to, że to osiągniesz. Chodziło o to, że DAĆ SOBIE PRZEDSMAK. A dodatkowo, robiąc to poznawałem innych bogatych i wpływowych ludzi, co pomagało mi przy realizacji kolejnych celów. Tak więc – NIE czekaj aż tam dotrzesz – daj sobie PRZEDSMAK najszybciej jak się da!”
Mylett mówi tutaj o wzmocnieniu pozytywnym – czyli o daniu sobie 'nagrody’ za 'pozytywne’ zachowanie. Patrz – klasyczna technika ze szkolenia psów. O podobnej technice mówię w „Żądza pieniądza – jak polubić sprzedawanie” – możesz wydawać 10% tego co zarobisz na przyjemności (dla Ciebie lub osób Ci bliskich) po to by skojarzyć na poziomie podświadomości sprzedawanie i zarabianie z dawaniem / braniem przyjemności.
GŁÓD:
„Jestem bez przerwy dopytywany – jaki element jest najważniejszy jeśli chodzi o odniesienie sukcesu w biznesie? POTĘŻNY GŁÓD. OGROMNĄ ŻĄDZA. Pokaż mi kogoś z ogromnym pragnieniem a ja pokaże Ci kogoś, kto znajdzie sposób. GŁÓD PRZEBIJA UMIEJĘTNOŚCI – ZNACZNIE i ZAWSZE. Jest od cholery ludzi z wiedzą, z inteligencją czy talentem – ale absolutnie bez serca. Tak więc GŁÓD / ŻĄDZA to #1.
#2 to maniakalna PRACOWISTOŚĆ. Musisz być agresywny. Musisz pracować więcej i ciężej niż ludzie, którzy również są na Twoim poziomie. Masz pracować więcej i ciężej i wtedy kiedy jesteś spłukany i wtedy kiedy będziesz na szczycie. Przychodź pierwszy i wychodź ostatni. Jeszcze wcześniej i jeszcze później. Więcej zasuwania, mniej opierdalania. Żadnej pustej gadki, żadnego mydlenia oczu. Wszystko ma sprowadzać się do: ZARABIANIA $$$, ZAMYKANIA $PRZEDAŻY i ROZWIJANIA BIZNE$U.
#3 to skupienie się i USUWANIE wszelkich rozpraszaczy. Nie wkręcaj się w to co dzieje się na świecie, nie łap się w sidła medialnych histerii. Skupiaj się na własnym marzeniu! Jasne, bądź świadom tego co się dzieje w kraju i na świecie, ale NIE INWESTUJ W TO ENERGII. Bo całość energii idzie w skupienie się na realizacji marzenia i robienie tego, co trzeba by cel osiągnąć. W skrócie: POKAŻ MI TWOJE NAWYKI, POKAŻ MI PROCES.”
Proces jest wszystkim – zajmij się procesem a wyniki zajmą się sobą same. Oto cały „sekret”. To właśnie dlatego stworzyłem program „Uwolnij Zakładnika”, który składa się z kilku prostych ale skutecznych procesów pomagających ruszyć z miejsca i utrzymać się na torze aż dopadniesz swój cel.
„Podsumowując – ci, których podziwiasz czują wielki GŁÓD, PRACUJĄ ciężej niż inni i są mega-skoncentrowani. Oraz posiadają dobre nawyki…”
Wygrywanie NIE jest najważniejsze, ale GŁÓD WYGRYWANIA JEST – Ed Mylett
PORÓWNYWANIE SIĘ:
„Fakty są proste – jesteś w stanie zrobić jedynie to, co jesteś w stanie zrobić, więc porównywanie się do innych nie ma większego sensu. Ja używam innych JEDYNIE na własną korzyść. Mówiąc inaczej, innych ludzi wykorzystuję jako źródło inspiracji oraz by poczuć nad nimi przewagę – na przykład podczas spotkań biznesowych, kiedy jasno i wyraźnie widzę, że każdemu z nich byłbym w stanie fizycznie spuścić wpierdol. W skrócie – to ma służyć MI jako źródło energii!”
BYCIE 'NIESZCZĘŚLIWYM’:
„To właśnie tacy, w trybie domyślnym, są ludzie mega-sukcesu. NIEszczęśliwi. NIEspełnieni. NIEzadowoleni. Taki jest Stallone, taki jest Robbins, taki jest Cardone. Ciągle coś ich UWIERA, ciągle czegoś im BRAKUJE, ciągle GDZIEŚ SPIESZĄ. Są w ciągłym ruchu, zawsze w ataku – i TO JEST OZNAKA ZDROWIA. Ludzie świętują o wiele za dużo i o wiele za długo!”
Nigdy, powtarzam, nigdy, nawet będąc głupim gówniarzem, nie kumałem tej kompulsji 'bycia szczęśliwym’. Nigdy to do mnie nie docierało ani na poziomie intelektualnym ani na poziomie emocjonalnym. Zawsze czułem, że jest to trochę jak koniec, jak śmierć, jak kastracja. Że pozbawia mocy, pozbawia sił witalnych. No bo skąd wziął się postęp? A stąd, że ktoś był NIEZADOWOLONY z tego co miał. Z tego, że coś kogoś uwierało i postanowił coś z tym zrobić.
Szczęście równa się nasycenie i zadowolenie. Nasycenie i zadowolenie to przeciwieństwo GŁODU, ŻĄDZY i PRAGNIENIA. Zupełnie jak w tym powiedzonku:

POGOŃ:
„JESTEM CAŁKOWICIE UZALEŻNIONY OD POGONI, OD POLOWANIA, OD TEGO CO NASTĘPNE. DOGONIĆ JEST SUPER, ALE GONIĆ – NA TYM TO WSZYSTKO POLEGA!” – patrz wspomniany wyżej cytaty Ellisona i Zella.
DECYZYJNOŚĆ:
„Wyrób nawyk DECYZYJNOŚCI. Decyzje podejmuj bardzo szybko ale bardzo wolno z tych decyzji rezygnuj. Aby tak się stało, musisz WIEDZIEĆ, że poradzisz sobie z konsekwencjami własnych błędów. Miej odwagę i zuchwałość niezbędną do decyzyjności. Niech będą szybkie, niech będą pewne i niech będą właściwe – a jeśli nie będą właściwe, szybko je naprawiaj.”
NAJLEPSZA RADA:
„UZALEŻNIJ SIĘ OD ROBIENIA TEGO CZEGO NIE CHCĄ ROBIĆ INNI.”
A teraz przestań się martwić i ZACZNIJ WYGRYWAĆ!
Błąd: Brak formularza kontaktowego.
-
12 czerwca, 2020 o 16:06
Bardzo dobry odcinek. Daje mi do myślenia i motywację do zmiany. Żałuję, że wcześniej nie trafiłam na tą stronę.
-
16 czerwca, 2020 o 15:16
Witaj!
-
12 listopada, 2020 o 17:51
Rafał jak to jest że z tymi wszystkim strategiami i taktykami zgodzi się od razu 90% w miarę rozgarniętych ludzi myślących czasem o swoim życiu, ale w praktyce g… się dzieje?
Czy nie jest tak że same aspiracje, marzenia są dzisiaj tak oderwane od rzeczywistości że nierealne? Patrze na to jako 40 latek który zaczynał od tip topów: kupić za swoje NOWE auto (dla rodziców nieosiągalne), mieć topowy komputer, wejść w branże IT, zostawić etat isć na swoje, itd.
Teraz nastolatek nasiąkający przez lata Instagramem na dzień dobry ma marzenia: być jak Dan Bilzerian, mieć 5 willi, 7 maybachów, 200 lasek i 400mln $, albo wszystko albo nic, więc wszystko relane nie jest sexy na tle tej wizji: koleżanka z klasy, Ford Focus, własna mała firma.
Jaka jest szansa że to osiągnie? 0,0000001%, więc dalej siedzi na kanapie i przegląda Instagrama bo z jednej strony dalej przegrywa bo nie osiąga ale z drugiej dostanie dopaminowy zastrzyk i nie porani się porażką.
Kluczowym aspektem jest wsłuchanie się w siebie, czego ja chce co zostało poruszone w tekście, niestety nie wydaje mi się abyśmy umieli to zrobić sami jeśli nie mieliśmy odpowiedniego wsparcia jako dzieci, nawet rozumiejąc proces na poziomie intelektualnym. -
5 kwietnia, 2023 o 13:23
watch me
Skomentuj Rita Anuluj pisanie odpowiedzi