“Całe to dziękowanie Bogu  i szczęściu za wszystkie błogosławieństwa, które cię spotkały jest błędną w założeniu koncepcją, niezbędną jedynie tym, którzy muszą napompować się poczuciem wdzięczności za to, że nie jest jeszcze gorzej. Ja obiema rękami podpisuję się pod egzystencjalną doktryną pod tytułem: ‘ŻYCIE JEST JAK ROLLER COASTER – WIĘC PO PROSTU CIESZ SIĘ JAZDĄ’. Wzloty i upadki przyjmuj dokładnie tak samo. Zarówno gwałtowną przyjemność jak i dołujące cierpienie. Bo CZYNIĄ TWÓJ DZIEŃ BARDZIEJ EKSCYTUJĄCYM.” – Charles SAATCHI w “Be The Worst You Can Be” (czyli “Zostań najgorszą wersją siebie”).

Nigdy nie miałem problemu z byciem całkowicie zdystansowanym. Ta ich niepewność, emocjonalność i całkowity brak siły przyprawiają mnie o mdłości. – TENDERLOIN TIM

Działanie w AFEKCIE – działanie pod wpływem silnego wzburzenia emocjonalnego.Słowo afekt tłumaczone jest jako silne wzburzenie umysłu, poruszenie, a także namiętność czy silne uczucie.

Działanie z PREMEDYTACJĄ – ułożenie PLANU jakiegoś działania, zwykle wbrew czyimś oczekiwaniom, zaplanowane i przemyślane działanie z pełną świadomością, obmyślenie PLANU działania.

W momencie w którym piszę ten post rzeczywistość przypomina Mrożka. Jest dziwnie a może być bardzo nieciekawie. Nie mówię jedynie o aspekcie zdrowotnym. Mówię przede wszystkim o aspekcie biznesowo-gospodarczym. Pamiętam, że kiedy pierwszy raz w życiu spotkałem się z Marcinem OSMANEM rozmawialiśmy sobie wtedy na parę tematów i jednym z nich był temat wolności. Marcina zafascynowało to co powiedziałem: że nie ma czegoś takiego jak wolność i jedyne co w tym życiu możemy zrobić, to zbudować swoje własne więzienie. Jeżeli bowiem wolność to jest coś, co ktoś może Ci dać lub odebrać to nie ma mowy o żadnej wolności. Jak mawiał Hyatt:

Twoje prawa kończą się z chwilą gdy kończy ci się amunicja

Do Hyatta wrócimy na samym końcu tego wpisu a co zatem mamy teraz? Otóż nagle okazało się, że mamy granice, chociaż ich nie mieliśmy. Nagle okazało się, że rząd podejmuje jedną decyzję i całe branże zostają zamknięte z dnia na dzień. Nagle okazuje się – ach cóż to za zaskoczenie – że kryzys uderza nagle, czarne łabędzie się zdarzają a odpływ pokazuje, że większość plażowiczów ma gołą dupę a i z przodu nie za bardzo czym się pochwalić.

Charles jest moim cichym bohaterem…

Założenia tego postu są dwa:

  1. Biznes jest GRĄ intelektualną a NIE emocjonalną
  2. Zasada 5/15/80 obowiązuje i nic ani nikt tego nie zmieni

W swoim pierwszym z dwóch wystąpień na #KONFERENCJA ze wspomnianym wcześniej Marcinem OSMANEM i Mirkiem BURNEJKO (pełne nagrania wideo z #KONFERENCJI możesz kupić tutaj) wspomniałem taki oto cytat:

Zanim jednak przejdziemy dalej, połączymy film “WYWIAD Z WAMPIREM” z pewnymi podstawowymi założeniami hinduizmu, czyli trzema GUNAMI. Zrobię tak, żeby nie było nudno – obiecuję!

W wielkim skrócie GUNA oznacza cechę. W modelu tym – bo to tylko model, przypominam – mamy 3 cechy, czy też może fazy rozwoju człowieka:

TAMAS – faza najniższa, toteż powszechnie spotykana – po naszemu: gnuśność i ignorancja. Jej efekt? Letarg i ociężałość – fizyczna, psychiczna i emocjonalna. Idąc za REJSEM: Bardzo niedobre dialogi są. W ogóle brak akcji jest. Nic się nie dzieje. Po naszem, zenowojaskiniowcowemu – bycie pizdą. Unikanie jako główny cel życia. W filmie ilustracją tego poziomu jest postać Brada PITTA czyli Louis. Wieczne wahanie, wieczne niepogodzenie się z tym że jego świat się zmienił i jest teraz WAMPIREM a to oznacza picie krwi ludzkiej a nie szczurzej. Więc Louis, esencja energii TAMAS, miota się jak idiota, zapominając o tym co jest jego DHARMĄ.

Tu na sekundkę się rozproszymy, bo wprowadziłem nowe pojęcie DHARMY. Nie KARMY – tylko DHARMY. Będzie nam ono potrzebne. Nie będę podawał górnolotnych religijnych definicji. DHARMA oznacza po prostu Twój kurwa zasrany obowiązek. Gdy jesteś rodzicem, to Twoim zasranym obowiązkiem jest dbać o swoje potomstwo. Gdy jesteś żołnierzem, Twoim zasranym obowiązkiem jest walczyć czyli również zabijać. Gdy jesteś wampirem masz kurwa obowiązek picia ludzkiej krwi (a nie wege-szczurzej). Gdy prowadzisz biznes, Twoją zasraną dharmą jest dbać o swoje zyski. A gdy jesteś człowiekiem, Twoją zasraną dharmą jest działać rozumnie i intencjonalnie a nie jak małpa w rui…

Wróćmy do filmu: Louis daje dupy bo zaniedbuje swoje wampirze obowiązki. Jest sentymentalny. Jest niepogodzony. Jest współczujący. Testo za nisko. Estro za wysoko. W skrócie – jest typowym przedstawicielem naszego gatunku – mistrzem unikania i NIE pociągania za spust. Dużo napięcia. Mało energii. Zero działania. Toczy się. Tli.

Nawet z oczu mu tak melancholijnie paczy…

I tu pojawia się nasza postać #2 – Claudia grana przez Kirsten DUNST. To z kolej energia wyższa, czyli energia RADŹAS. A nasza Claudia jest wyjebana w totalnie przeciwną do wege-Louisa stronę. Bowiem RADŹAS to energia pasji, osiągania, hustlingu, bycia aktywnym i w ruchu, bogacenia się, zdobywania. Dan PENA to radźas. GOGGINS to radźas. To energia wiecznego podniecenia – fizycznego, emocjonalnego, mentalnego. Nadpobudliwość. Claudia zatem – co dość typowe nie tylko dla wampirów ale i dla ludzi – ma nieco kłopotów z nadgorliwością i jest przegięta tak bardzo, że nawet wampiry uznają ją za zagrożenie. Mała ale wariat, więc zapada decyzja – Claudia idzie do utylizacji. Robi wokół siebie za dużo syfu. Nie panuje nad impulsami. Jest po prostu jebaną psychopatką. “Nowy działacz o krótkim stażu zepsuje powietrze od razu” – śpiewa o takich ludziach KAZIK.

Co prowadzi nas do postaci najbardziej fascynującej, będącej esencją tego co nazywam GRACZEM czyli to LESTATA, granego (genialnie zresztą) przez Toma CRUISE’a. LESTAT –  arystokrata zresztą, co widać, słychać i czuć, to energia sortu najwyższego – to SATTWA. To EKSPANSJA, WIEDZA, MĄDROŚĆ i SAMOKONTROLA. To NIE jest napierdalanie – to jest OSIĄGANIE. To nie HUSTLING – to PIMPING (o czym na samym końcu).

Louis (PITT) to umysł mętny. Claudia (DUNST) to umysł napalony. Lestat to umysł OBECNY. LESTAT to postać, która odwróciła grę – to jego ego jest jego dziwką a nie odwrotnie.

On WIE… I MOŻE…

Tym karkołomnym sposobem docieramy do sedna – bycia w jedynym biznesie który tak naprawdę się liczy – w biznesie kontrolowania i podporządkowania własnego ego. Czyli w biznesie SAMO-KONTROLI.

Do której przejdziemy za bliższą lub dalszą chwilę.

Jest ostatnio to modne pytanie: “Co doradziłbyś 20-letniemu sobie?”. Dziś WIEM, że powiedziałbym sobie: “NIE BĄDŹ NADGORLIWY”. Nie bądź nadgorliwy w czym? We wszystkim mój przyjacielu. We wszystkim. Nie bądź nadgorliwy w swoim strachu, w miłości, nienawiści, gniewie, radości, chciwości, zawiści, lenistwie czy pracowitości. Nie bądź nadgorliwy w krytykowaniu samego siebie i w zachwytach nad sobą. Nie bądź nadgorliwy w radości z wygranych ani w smutku po klęskach. Bo jak powiedział Steve SIMS w genialnej książce “Bluefishing” wydanej ostatnio przed OSMPower:

Ludzie nie toną bo wpadli do wody. Toną bo w niej pozostali – Steve SIMS

To nie bycie nadgorliwym to oczywiście lekcja prosto od mojego ukochanego (ale bez nadgorliwości) de Talleyranda – mistrza dystansu i dyscypliny. Jego już nieco znamy z wcześniejszych wpisów. Wprowadźmy teraz w takim razie postać nową – która zresztą Talleya znała bo razem tworzyli Francję tamtych czasów. Mowa o Josephie FOUCHE. O ile Napoleon był Bogiem Wojny, Talleyrand Królem Dyplomatów to FOUCHE, jako twórca tajnej policji i służb specjalnych był Panem Życia & Śmierci. Dość obślizgła i antypatyczna postać – ale GRACZ klasy światowej, od której możemy nauczyć się wiele, szczególnie jeśli chodzi o trzymanie swojego ego na krótkiej smyczy – przy jednoczesnym dbaniu o swoją głowę (a te spadały we Francji tamtych czasów często i gęsto), oraz o władzę oraz pokaźny majątek…

„To gorsze niż zbrodnia: to błąd” – ten cytat mówi o nim WSZYSTKO

(…) również psychicznie należał do gatunku zimnokrwistych. Obce były mu prostackie porywy namiętności, nie szalał za kobietami, nie był hazardzistą, nie pił wina, nie bawiło go wydawanie pieniędzy, nie popisywał się siłą mięśni, czuł się dobrze tylko wśród akt i papierzysk. Nigdy nie wpadał w widoczną złość, w jego twarzy nigdy nie zadrgał żaden nerw. (…) Ta niewzruszona zimna krew była prawdziwą siłą Fouchego. Nie miały nad nim władzy nerwy, nie zwodziły go zmysły (…) Igrał swoją siłą i czuwał czatując na błędy innych; pozwalał im płonąć z namiętności i czekał cierpliwie, aż się wypalą lub z braku powściągliwości odsłonią swoje słabe strony; wtedy uderzał bezlitośnie. Przerażająca byłą byłą przewaga jaką dawał mu stoicka cierpliwość: kto umie tak czekać i tak ukrywać swoje myśli, potrafi zwieść nawet najzręczniejszego przeciwnika (…)

(…) trzy pokolenia, cały naród walczy i wypala się porwany namiętnością, a on trwa zimny i dumny, jedyny beznamiętny (…) Zimna krew jest więc największym skarbem Fouchego (…) Krew, zmysły, serce, czynniki gmatwające wrażliwość normalnego człowieka, nigdy na dobrą sprawę nie miały wpływu na tego skrytego ryzykanta, którego całe życie uczuciowe zepchnięte zostało to mózgu. Gdyż ten oschły gabinetowy polityk występną miłością kocha przygodę, a jego pasją jest intryga. JEST TO JEDNAK ROZKOSZ CZYSTO INTELEKTUALNA (…).”

Wypisz wymaluj Warren Buffett dzisiaj (do którego jeszcze wrócimy). Teraz, zobaczmy ten opis, ciekawe czy tylko mi przypominający miłościwie nam (nie)panującego Prezesa Jarosława:

“Oto ostatnia tajemnica siły Josepha Fouche: wprawdzie zawsze pragnie władzy, ba, wręcz władzy najwyższej, ale w przeciwieństwie do większości, wystarcza mu jednak sama świadomość rządzenia: nie potrzebuje do tego ani oznak ani szat. Fouche jest w wysokim, w najwyższym stopniu ambitny, ale nie tęskni za sławą; pragnie zaszczytów ale nie jest próżny. Jako AUTENTYCZNY i PRAWDZIWY INTELEKTUALNY GRACZ, kocha jedynie napięcie związane z panowaniem nad ludźmi, a nie insygnia tego panowania. (…) Zależy mu tylko na tym by wiedzieć jak się rzeczy mają, mieć wpływ na ludzi, naprawdę kierować tym, któremu wydaje się, że rządzi światem I NIE RYZYKUJĄC WŁASNĄ SKÓRĄ uczestniczyć w najbardziej podniecającej ze wszystkich gier; w wielkiej rozgrywce politycznej. Podczas gdy inni tak bardzo przywiązują się do swoich przekonań, wypowiedzianych publicznie słów czy gestów, on unikając światła i pozostając w ukryciu, jest wewnętrznie wolny i trwa jak skała wśród zmieniających się szybko wydarzeń.”

I jeszcze mała dokładka:

“Joseph Fouche dysponuje okrutnym i bezwzględnym środkiem, za pomocą którego przezwycięża najcięższe kryzysy: pogardą dla ludzi. (…) Wiedzieć w takich momentach, że można przyspieszyć lub powstrzymać bieg wydarzeń i właśnie dzięki tej wiedzy opanowywać się nie robiąc nic, żeby nie wiem jak świerzbiły ręce, nie ingerować, tylko PRZYGLĄDAĆ SIĘ Z PODNIECAJĄCĄ, MIŁĄ, WYSTĘPNĄ WRĘCZ CIEKAWOŚCIĄ PSYCHOLOGA – tylko ta rozkosz rozpala owego zimnego człowieka (…) Tylko ten rodzaj perwersyjnej psychologicznie, występnej duchowo rozkoszy jest w stanie upić tak trzeźwego, pozbawionego nerwów osobnika jak Joseph Fouche.”

Specyficzny rodzaj zdystansowanej ciekawości psychologa… To “ciekawe co się stanie” przy jednoczesnym kontrolowaniu przebiegu eksperymentu… Właściwy rodzaj ciekawości może dać Ci w życiu bardzo dużo władzy, spokoju i przewagi. Tak tylko nieśmiało podpowiadam…

Nie jest przypadkiem, że tak FOUCHE jak i TALLEYRAND zostali ukształtowani przez kościół katolicki – instytucję, która o zdobywaniu i utrzymywaniu władzy wie wszystko co można wiedzieć. Fouche był księdzem. Talleyrand – choć trudno w to uwierzyć – biskupem. Zatem obaj, jako ludzie-kalkulatory, posługiwali się wspólną maksymą:

Serca nie należy mieszać do ważnych spraw – nawet spraw sercowych

“Talleyrand, świadomy bardziej niż ktokolwiek, że NAMIĘTNOŚĆ JEST MATKĄ BŁĘDU – zwłaszcza w polityce – poparł wszakże tę nieszczęsną ustawę (…) Wie świetnie, że w polityce, jeśli człowiek zaszedł tak wysoko jak on, nie ma idei, a tylko środki podejmowane stosownie do okoliczności.”

Powiedziałbym, że rządowy kolega FOUCHE, czyli TALLEYRAND, ale oni nie mieli kolegów…

Cyniczne, prawda? Prawda. Ale działa. Zobaczmy dlaczego:

“Talleyrand wygłasza swe proroctwa najspokojniejszym, najbardziej akademickim tonem. Prawdę mówiąc nigdy niczego nie wymyśla, nie ma żadnej mocy twórczej: nie tworzy wydarzenia, lecz je antycypuje, zapowiada i potrafi wykorzystać. Nie jest ani czarnoksiężnikiem, ani jasnowidzem, umie natomiast lepiej od innych obserwować, aby móc lepiej przewidywać: jego rozumowanie nie zaćmiewa żadna namiętność, jest po prostu o wiele inteligentniejszy od większości gaduł i narwańców ze swojego otoczenia.”

I znacznie od nich lepiej WYTRENOWANY w samo-kontroli, czyli dyscyplinie i dystansie. Trening! Co za całkowicie nowa i całkowicie ludziom obca koncepcja (jak pokazuje kryzys za kryzysem). Trening postawy i trening kompetencji. Kto by pomyślał…

Zatem jakie są korzyści trenowania się pod włos ludzkiej naturze? Takie oto:

“Dla Talleyranda nawet sprawa, która źle się kończy, nie kończy się bez przyniesienia mu zysku.”

Pomijając drobny fakt, że…

“Talleyrand stawia swą głowę i majątek tylko na rzeczy pewne.”

Jak najlepsi biznesmeni i inwestorzy – o czym zaraz. Zostawmy zatem teraz Francję i zobaczmy jak można zwiększyć nasze szanse w grze o pieniądze. Tym samym przenosimy do do Chicago… – ale zanim tam trafimy przypominam pierwszą tezę tego wpisu:

Marcinku? Rosmanku? Wydamy?

BIZNES JEST GRĄ INTELEKTUALNĄ – NIE EMOCJONALNĄ

Temat jest zaprawdę prosty. Jeśli wchodzisz do biznesu, żeby stymulować się emocjonalnie, Twoja motywacja jest błędna ale dostaniesz to czego pragniesz – wiele emocji, które nie tylko osłabiają ale i ogłupiają. Żeby jednak nie być słabym i głupim zasięgnijmy mądrości biznesowej od Sama ZELLA, którego spotkaliśmy już we wcześniejszych materiałach. Sam jest Żydem polskiego pochodzenia (Zell pochodzi od nazwiska Zielonka), miliarderem (ponad 5,25 mld dolarów majątku osobistego) – ale co dla nas najważniejsze – gościem, który nie owija w bawełnę i ma jaja, by mówić rzeczy wprost. Hasło jego grupy inwestycyjnej EGI: “Dostrzegamy okazje, których nie zauważają inni i inwestujemy tak, jak inni nie potrafią” nie jest jedynie pustym sloganem reklamowym.

Sam ZELL postrzega bowiem świat inaczej. zobaczmy jak:

“Pierwsze skup się na ryzyku – czyli na tym ile możesz na tym stracić i jak wygląda płynność tej inwestycji – a dopiero potem analizuj to ile możesz zyskać.”

“Na dobrą sprawę wszystko sprowadza się do poziomu ryzyka. Jeśli ryzyko jest duże a potencjalny zysk mały – uciekaj gdzie się da. Jeśli potencjał zysku jest duży a ryzyko małe – bierz się za to. Bo jedyny przypadek, gdzie naprawdę musisz się napracować to sytuacja, gdzie duże jest i ryzyko i potencjał zysku.”

“Czy naprawdę rozumiesz tę inwestycję? Czy jesteś w stanie rozpisać ją na jednej kartce? Co się stanie, gdy się pomylisz? Jakie masz drogi ucieczki? Jak bardzo możesz umoczyć? I dopiero wtedy zadajesz sobie pytanie – Co i ile możesz zyskać?”

“Upewnij się, że zostaniesz sowicie wynagrodzony za poniesione ryzyko oraz, że NIGDY PRZENIGDY nie ryzykujesz utraty tego, na stratę czego cię nie stać. NIE KOMPLIKUJ. Jeśli dany scenariusz oznacza potrzebę zrobienia czterech kroków zamiast jednego, oznacza on jednocześnie trzy dodatkowe możliwości niepowodzenia.”

Sam ma powody do zadowolenia

“Pół żartem pół serio powtarzam – konkurencja jest świetna – dla Ciebie, bo na pewno NIE dla mnie. Ja zdecydowanie bardziej wolę naturalny monopol, a jeśli takowy nie jest możliwy, na drugim miejscu jest oligopol [co oznacza małą liczbę przedsiębiorstw (kilka do kilkunastu), które całkowicie dominują w produkcji określonego wyrobu – za Encyklopedią Zarządzania – R.M.] Bo serio, nie ma żadnej alternatywy dla ograniczonej konkurencji. Możesz być totalnym i absolutnym geniuszem, ale gdy konkurencja jest ogromna, nie będzie to miało żadnego znaczenia.

O prawie dżungli panującym w branżach z ogromną konkurencją opowie nam w późniejszej części inni miliarder. A my wrócmy do ZELLA:

PŁYNNOŚĆ RÓWNA SIĘ WARTOŚĆ – Sam ZELL

“Poza analizowaniem najgorszych możliwych scenariuszy, analizuję również to, jak trudno jest daną rzecz wprowadzić w życie. Bo im cel jest bardziej prosty i im bardziej proste są kroki do osiągnięcia tego celu, tym większa staje się nasza szansa na sukces. Więc jeśli kroki te nie są wystarczająco proste, zastanawiam się czy i jak można je uprościć.”

“Mówią o mnie, że jestem inwestorem, albo że zajmuję się alokacją kapitału. Jednak tak naprawdę jestem przedsiębiorcą. Nie skupiam się na konkretnych branżach tylko na dostrzeganiu możliwości wynikających z trendów albo anomalii. Jestem zawodowym oportunistą. Zresztą, taka jest moja definicja przedsiębiorcy – to osoba, która nie tylko dostrzega problemy ale również i rozwiązania. Czyli widzi możliwości.”

“Żyję z czytania ryzyka. Dlatego głównie skupiam się na zrozumieniu tego co jest do stracenia.”

“To ryzyko jest elementem, który robi całą różnicę. Zawsze miałem z ryzykiem bardzo głęboką i złożoną relację. W żaden sposób NIE można o mnie powiedzieć, że jestem osobą lekkomyślną, ale tylko ryzykowanie jest sposobem na stałe osiąganie ponadprzeciętnych stop zwrotu – zarówno w życiu jak i w inwestowaniu. (…) I śmiało mogę powiedzieć, że z ryzykiem czuję się lepiej niż większość ludzi. Tylko i wyłącznie dlatego, że robię aż tak dużo BY GO ZROZUMIEĆ. Podejmowanie ryzyka sprowadza się dla mnie do UMIEJĘTNOŚCI DOSTRZEGANIA wszystkich jego składowych a potem określania tych, które będą rozstrzygające. (…) I oczywiście nic nie zastąpi tutaj lat doświadczenia. Jednak wszystko sprowadza się do ŚWIADOMOŚCI i UPRASZCZANIA konsekwencji najczarniejszego scenariusza – patrzenia prosto w próżnię. WSZYSTKO SPROWADZA SIĘ DO DYSCYPLINY I UNIKANIA EMOCJONALNOŚCI. A potem podjęcia decyzji czy w temat wchodzisz.”

“Oto moje fundamenty biznesu: popyt i podaż; płynność to wartość; dobre zarządzanie i zaufani partnerzy. Te cztery elementy są podstawą moich decyzji oraz filozofią, zgodnie z którą prowadzę moją działalność.”

“Prawo popytu i podaży – do pewnego stopnia cała moja kariera opiera się na jego zrozumieniu i działaniu w oparciu o to prawo. I nie na znaczenia jaka to branża – nieruchomości, gaz i ropa, produkcja. Bez znaczenia. OKAZJA ZAZWYCZAJ UKRYWA SIĘ W ZABURZONEJ RÓWNOWADZE POMIĘDZY POPYTEM A PODAŻĄ. To może być rosnący popyt przy utrzymującej się podaży czy utrzymujący się popyt przy topniejącej podaży.”

Wszystkie okazje świata nie znaczą nic jeśli nie masz jaj by pociągnąć za spust – Sam ZELL

“Moje firmy prowadzę jako merytokrację z moralnym kompasem [merytokracja – system, w którym pozycje uzależnione są od kompetencji, definiowanych jako połączenie inteligencji i edukacji, weryfikowanych za pomocą obiektywnych systemów oceny – za Wikipedią – R.M.]. Gdy rozumiesz, że jesteś w tej grze na dłużej, rozumiesz, że twój świat jest biznesem a biznes jest twoim światem, jasnym staje się, że wszystko sprowadza się do długotrwałych relacji. Reputacja jest najważniejszym zasobem i moim celem było od zawsze uchodzenie za człowieka słowa (…)

“(…) Często mówię, że jestem prezesem wszystkiego ale szefem niczego. Trzymam się jedynie tego w czym jestem najlepszy – czyli wizji, strategii, wyznaczania kierunku. To w tych aspektach wnoszę najwięcej wartości. I większość dnia spędzam na słuchaniu innych ludzi. Zadaje pytania, drążę, szukam odpowiedzi. (…) Dobieram właściwych ludzi i pozwalam im działać. Nie jestem zaangażowany w codzienne prowadzenie moich biznesów, ale trzymam blisko tych, którzy są. (…) Wierzę w biznesową teorię promienia, która mówi o tym, że twoja szansa na sukces w biznesie jest wprost proporcjonalna  do ograniczonej ilości ludzi pomiędzy tobą a decyzją. Z tej prostej przyczyny, że im bardziej oddalona jest od ciebie decyzja, tym mniej kontroli a więcej ryzyka. Historia jasno i wyraźnie pokazuje, że biznesy walą się w gruzy gdy delegacja jest niewystarczająca – albo nadmierna.”

Oto kolejny przykład podporządkowania swojego ego wynikowi – nie odwrotnie. Sam ZELL, co zaraz zobaczymy – nie jest w biznesie bycia najmądrzejszym ani w biznesie ‘mania racji’. On jest w biznesie zarabiania pieniędzy – dlatego otacza się ludźmi o uzupełniających kompetencjach i słucha tego, co mają do powiedzenia. Interesuje go to co obiektywne – liczby – a nie to co subiektywne: dominacja emocjonalna, racje czy histerie ego.

“Chodzi mi o WYZWANIA INTELEKTUALNE [patrz biznes jako gra intelektualna a nie emocjonalna] – a wyzwaniem intelektualnym jest dla mnie robienie tego, czego nie robiłem wcześniej. Wtedy bowiem mogę używać mojej kreatywności i przedsiębiorczości by rozwiązywać nowe problemy. To właśnie dzięki temu ciągle się uczę a to z kolej SPRAWIA MI RADOCHĘ.”

BUM – mamy to! Mamy grę intelektualną a nie emocjonalną ale grę, która sprawia radość. Dla ZELLA i jego współpracowników biznes NIE jest przeintelektualizowane wyrywanie sobie zębów i smutnym obowiązkiem. Podchodzenie do problemów jako intelektualnych wyzwań sprawia im przyjemność a w biurach Sama klasyczny rock z głośników leje się non-stop. Jednak to, że mają FUN nie oznacza, że są emocjonalni. Radocha wynika z trzeźwej oceny sytuacji i zarabiania na znajdowaniu rozwiązań problemów.

“To czego chcę, to używać moich talentów to ZNAJDOWANIA nowych możliwości, których nikt inny nie dostrzega, rozwiązywania problemów, których nikt inny nie potrafi, robienia świetnych deali, zwiększania wartości aktywów i budowania świetnych firm.”

“Moje 11 przykazanie brzmi – Nie będziesz traktować siebie samego zbyt poważnie. Jeśli coś nie sprawia nam radochy – nie zabieramy się za to.”

“Jestem inwestorem a to oznacza ponoszenie ryzyka. A to z kolej oznacza, że muszę ściśle skupiać się na tym co REALNIE OSIĄGALNE. Dlatego koncentruję się na KONKRETNYCH ZADANIACH do wykonania każdego dnia. Dzięki temu unikam konfuzji i przeładowania – tak zawodowo jak i emocjonalnie.”

“(…) bowiem lider nie może pozwolić na to by emocje zaburzyły jego stabilność. Czyli musisz mieć na to sposoby. To dlatego jestem tak fanatycznym wyznawcą robienia list. Nauczyłem się tego podczas głębokich kłopotów w latach 80-tych. Im większe tarapaty, tym bardziej agresywny atak stosuję – w oparciu listy i wykreślanie z niej tego co już wykonane.”

Niezależnie od mojej awersji do zbędnego ryzyka wiem jedno – chcąc mieć zawsze 100% racji skazujesz się na pewny paraliż – Sam ZELL

Zobaczmy teraz elementy, które pomagają biznes zbudować lub go odbudować:

“Bycie przedsiębiorcą to sposób myślenia. Sposób postrzegania świata – to ciągłe szukanie NOWYCH MOŻLIWOŚCI, nowych sposobów na czynienie rzeczy LEPSZYMI. To ciągłe zastanawianie się: ‘Jak mogę to naprawić?’, ‘Jak mogę uczynić to jeszcze lepszym?’. To ciągłe kwestionowanie. A, dodajmy – w moich firmach wszyscy zatrudnieni muszą być przedsiębiorcami.”

To z kolej przypomina mi lekcje, której nauczyłem się od Dana KENNEDY. Właściwie to dwie lekcje. Otóż D.K. wyrobił w sobie dwa podświadome nawyki – do których również zachęcam:

  1. Codziennie zastanawia się nad dodaniem NOWEGO źródła dochodu – i to nie musi być nowy biznes, tylko np. nowy klient
  2. Regularnie zastanawia się nad tym jak mógłby, samego siebie, skutecznie z biznesu wyrzucić – czyli myśli przez inwersję (o czym też później). Prewencyjnie znajduje sposoby na to, by wylecieć z biznesu: np. – OK a co jeśli od jutra nie będzie Facebooka? Co jeśli nagle zniknie Internet? Co jeśli nagle zamkną granice?

Oczywiście, w większości przypadków to łagodna paranoja bez pokrycia w faktach. Jednak – co pokazuje nam obecna sytuacja:

W oparciu o tę filozofię GROVE budował INTEL

TO ŻE MASZ PARANOJĘ, NIE ZNACZY ŻE NIE PRÓBUJĄ CIĘ DOPAŚĆ – Dan S. KENNEDY

“Bądź gotowy na nagłe biznesowe transformacje i nie obawiaj się tego, czym nigdy się nie zajmowałeś. Postrzegam siebie jako kogoś, kto jest pierwszym psem w zaprzęgu, zatem moim zadaniem jest przewidzieć gdzie pojawi się popyt a gdzie go zabraknie. A to z kolej oznacza, żeby nie trzymać się kurczowo swoich wcześniejszych założeń, bo to ogranicza pole widzenia. Bądź zwinny i elastyczny, gotowy na zmiany. To dlatego jestem agnostykiem jeśli chodzi o branże.”

A nie możesz być agnostyczny i nie-dogmatyczny jeśli  to Twoje ego trzyma Cię na smyczy! Bo to Twoje ego chce mieć ZAWSZE rację i ZAWSZE dobrze wypadać.

A teraz patrz na to:

“Nigdy nie pozwoliłem by moja sympatia do jakiejś branży, czy też moja miłość do robienia biznesu, wpływały na moje działania. Jestem OPORTUNISTYCZNY. Czasem to ja kupuję. Czasem to ja sprzedaję. Zawsze trzymam się podstaw i tego co proste: prawa popytu i podaży, tego że płynność to wartość, ograniczonej konkurencji czy długotrwałych relacji. Zawsze szukam również dysruptorów, zawsze szukam anomalii, które zakłócają stary porządek. To przez te pryzmaty poszukuję nowych możliwości.”

“Mantra ‘UPRASZCZAJ RYZYKO’ zrosła się już ze mną tak bardzo, że mogę codziennie rozmawiać z 50 osobami, z których każda zaproponuje 20 tematów i powiedzieć ‘To w TEN temat wchodzimy, na tym się skupiamy’ i rzucić tam moich ludzi. Tak bardzo KOCHAM ROZWIĄZYWAĆ PROBLEMY – czyli puzzle za miliardy dolarów. To moja prawdziwa pasja: ROZKŁADANIE PROBLEMÓW NA NAJBARDZIEJ PODSTAWOWE ELEMENTY, UPRASZCZANIE ICH. Znajdowanie DŹWIGNI.”

Sam ZELL – ŁANLAJNERY:

  • Kluczowy element rasowego przedsiębiorcy – myśli w kategorii motywów przewodnich (serii / trendów) a nie pojedynczych wydarzeń
  • Nie znam ludzi sukcesu, którzy sobie nie ufają
  • Niczego się nie kupuje, za to wszystko się sprzedaje. Za każdym razem gdy czegoś nie sprzedałeś – coś kupiłeś
  • Możesz mieć wszystkie aktywa świata – bez płynności nie mają wartości
  • Płynność równa się wartość – wszystko sprowadza się do płynności, wszystko sprowadza się do strategii wyjścia, wszystko sprowadza się do tego, by wiedzieć kiedy wejść a kiedy wyjść
  • Nigdy nie ucierpiałem z powodu tego, że zarobiłem więcej niż zakładałem. Dlatego najważniejsze pytanie brzmi: ‘Ile mogę stracić?’
  • Niezależnie od tego jakie cele sobie postawisz, ciągle je podnoś by bieżnia nigdy ci się nie skończyła
  • Wspólny mianownik moich biznesowych sukcesów brzmi – PROSTOTA. Mam dar UPRASZCZANIA PROBLEMÓW i ZNAJDOWANIA ROZWIĄZAŃ
  • Sentymentalność podczas inwestycji prowadzi to braku dyscypliny
  • Wszyscy moi współpracownicy wiedzą, że naszym najważniejszym zadaniem jest NIE TRACIĆ PIENIĘDZY. Gdy zabezpieczysz się przed stratami, zyski zajmą się sobą same
  • Biznes w skrócie – popyt i podaż
  • ZROZUM RYZYKO
  • Muszę czuć wyzwanie i muszę czuć zainteresowanie – czyli relacja ryzyka to nagrody musi być właściwa
  • Wolność bycia tym kim NAPRAWDĘ jesteś masz TYLKO wtedy, gdy jesteś NAPRAWDĘ dobry w tym co robisz
  • Nie pozwalam na to, by moje uczucia szkodziły moim udziałowcom – i moim prywatnym inwestycjom
  • Poziom ryzyka musi być właściwy – DLA CIEBIE!
  • JEŚLI KONTROLUJESZ POZIOM STRAT, KONTROLUJESZ POZIOM RYZYKA
  • ZAWSZE ZOSTAW NA STOLE WIĘCEJ NIŻ MOŻESZ ZABRAĆ

I na koniec jeden z moich ulubionych cytatów Samuela: “Wierzę w to, że 90% sukcesu jest przypadkowa. Ale przypadkowa w sensie tego, co w danej chwili okaże się być okazją a nie w sensie ludzkiej gotowości do dostrzeżenia jej i podjęcia działania. To dlatego jestem biznesowym agnostykiem. Odniosłem sukces w minimum 20, a może nawet 40 branżach. Ale zasada zawsze była taka taka – nie wchodzę w biznes, którego w razie czego nie jestem w stanie poprowadzić osobiście. Dlatego nigdy nie byliśmy w biotechnologiach czy silnikach rakietowych, tylko w tematach gdzie mogłem zastosować moje podstawowe biznesowe zasady. Podsumowując – podstawą biznesowych sukcesów jest rozpoznawanie nowych możliwości. ZOSTAŃ ZAWODOWYM OPORTUNISTĄ.”

U NATUR ZŁOŻONYCH STAŁOŚĆ WYNIKA Z GIĘTKOŚCI – de TALLEYRAND

A teraz z Chicago, przeniesiemy się do Kalifornii – gdzie spotkamy kota, który jest całkowitym i totalnym zaprzeczeniem samców alfa w typie Dana PENA. Introwertyczny, strategiczny i wykalkulowany. Dawny wspólnik Elona MUSKA w PayPal, jeden z wcześniejszych inwestorów w FACEBOOKA i członek jego zarządu, przedsiębiorca, inwestor, szachista i filozof – oraz jeden z najbogatszych gejów w Kalifornii (a tam jest wielu, wielu bogatych gejów) oraz autor jednej z najlepszych książek biznesowych w historii “Zero to One” – Peter THIEL.

Gej, nie gej, THIEL napierdala prosto w oczy to, czego prawie nikt w jakże poprawnej politycznie Ameryce (a szczególnie Kalifornii) wprost powiedzieć nie chce. A mianowicie, że pchanie się bo biznesu z ogromną konkurencja – bez jakiekolwiek biznesowej przewagi – jest pierwszym krokiem to szybkiego i bolesnego samobójstwa:

“Problem z dużą konkurencją wykracza znacznie poza niskie zyski. Ten ekosystem oparty na ostrej rywalizacji popycha ludzi do bezwzględności lub śmierci. (…) Jedynym elementem, który pozwala wznieść się biznesowo poza codzienne znoje i troski wynikające z walki o przetrwanie jest ZYSK MONOPOLISTY. (…) W realnym świecie, a nie świecie ekonomicznej teorii, im bardziej robisz coś w sposób, którego inni nie potrafią, tym bardziej wzrasta twoja szansa na sukces. A tym samym monopol to nie patologia czy niechlubny wyjątek. Monopol to warunek niezbędny dla biznesowego sukcesu.”

Oczywiście rodzi się pytanie jak można być monopolistą – przynajmniej w głowach naszych klientów – w świecie, gdzie niemal wszystkiego jest już za dużo. Nie wchodząc w szczegóły tej super-tajnej i wartej ciężkie pieniądze wiedzy – jednym ze sposobów jest usuwanie wszelkich punktów odniesienia. Mówiłem o tym trochę na naszej z Marcinem i Mirkiem #KONFERENCJI – w części drugiej dotyczącej sprzedaży za wysokie stawki (pełny zapis wideo możesz kupić tutaj).

Marcin OSMAN jest tutaj idealnym przykładem: wydawnictw i księgarni jest wiele. Ale OSMAN jest jeden. Nie znam tej branży, ale OSMAN jest jedynym właścicielem wydawnictwa – i księgarni – którego znam. Dlaczego? Dlatego, że jego biznesy są podpięte pod niego – a nie on pod swoje biznesy. A to z kolej daje mu ogromne możliwości – zbudował głęboką relację z grupą ludzi, którzy ufają mu i kupują od niego. Dlatego nie musi sobie podcierać tyłka szkłem obniżając ceny książek i tnąc marzę. W głowach “jego ludzi” ma monopol. Lub prawie monopol. A to daje mu bardzo dużą swobodę działania. Oraz wysokie marże. A co dają wysokie marżę? Większą swobodę działania…

Podobnie rzecz ma się z Mirkiem BURNEJKO, który, podobnie jak OSMAN rozumie, że jest w biznesie bycie Mirkiem BURNEJKO oraz w biznesie ZAUFANIA i GŁĘBOKIEJ RELACJI ze swoimi ludźmi. Dlatego przez całe lata, z żelazną konsekwencją budował swoją REPUTACJĘ – co również – dla pewnej grupy ludzi – jest formą monopolu. Obaj Panowie rozumieją również, że LUDZI NIE INTERESUJE CO MASZ DO POWIEDZENIA – ICH INTERESUJE TWÓJ PUNKT WIDZENIA  – tak więc obaj są w biznesie EKSPRESJI SAMYCH SIEBIE a sam biznes jest nie celem a NARZĘDZIEM służącym osiąganiu ich celów.

MALCZiKi w obiektywie natchnionego Jacka KRZYŻOWSKIEGO

Wracamy do THIELA:

“Biznes to szachy. Arcymistrz Jose Raul CAPABLANCA słusznie zauważył, że: ‘zanim zrobisz cokolwiek, przestudiuj grę końcową’.

Mówiąc inaczej – zaczynaj z wizją końca. Mówiąc jeszcze inaczej – miej intencję, ale czytaj kontekst. A do tego potrzeba trzymania swojego temperamentu na wodzy, o czym pośrednio przypomina THIEL w tym fragmencie:

“Ralph Waldo EMERSON uchwycił ten etos, kiedy napisał: ‘Słaby człowiek wierzy w los, silny człowiek wierzy w przyczynę i skutek’. (…) Z kolej Roald AMUNDSEN stwierdził: ‘Zwycięstwo oczekuje na tego, który jest przygotowany – ludzie nazywają to ‘szczęściem’. (…) Wcześniejsze pokolenia wierzyły, że to szczęście można sobie wyrobić ciężką pracą. (…) Dziś całe pokolenia, programowane są od dzieciństwa by przeceniać rolę przypadkowości i nie doceniać POTĘGI PLANOWANIA. (…) Prawda jest jednak taka, że każdy wielki przedsiębiorca był przede wszystkim designerem. (…) Długoterminowe planowanie jest mocno niedoceniane w dzisiejszym krótkoterminowym świecie. (…) Stąd biznesy ze ściśle określonym planem są niedoszacowane w świecie zdominowanym przez postrzeganie przyszłości jako losowości.”

Zacznij od odrzucenia tyranii losowości. NIE JESTEŚ KUPONEM NA LOTERII – Peter THIEL

“Moment, w którym uznasz, że jesteś częścią loterii jest momentem w którym psychologicznie torujesz się na przegraną.”

“Mawiają, że nie ma znaczenia co robisz, bo liczy się tylko to, byś robił to świetnie. Kompletna i totalna bzdura. To CO ROBISZ ma ogromne znaczenie. Tak, owszem, powinieneś skoncentrować się jednopunktowo na tym w czym jesteś świetny, jednak najpierw upewnij się, że w przyszłości będzie na to popyt.”

Jak widać już jest po PL – i WATRO!

Zatem wracamy do PRAWA POPYTU i PODAŻY, czyli do momentu gdy THIEL – tylko mi tu bez skojarzeń – styka się z Samem ZELLEM. I każdym kto ma jakiekolwiek pojęcie o biznesie. To dlatego traktowanie swojego pomysłu – czy swojego biznesu – jako dziecka może mieć tak katastrofalne skutki. Nie chodzi o to co sądzisz Ty – chodzi o co co chce kupić rynek!

KAŻDY WARTOŚCIOWY BIZNES MUSI ZACZĄĆ OD ZNALEZIENIA SWOJEJ NISZY A NASTĘPNIE ZDOMINOWANIA JEJ – Peter THIEL

“Z chwilą gdy uznasz, że konkurencja jest siłą destrukcyjną a nie wyznacznikiem wartości stajesz się bardziej rozsądny niż większość biznesowych graczy.”

A my teraz, udajemy się do kolejnego GRACZA i odwiedzimy NOWY JORK. Niestety – tutaj wiadomość jest smutna – Jim PAUL, bo o nim właśnie mowa, zginął w jednej z wież World trade Center 11 września 2001 roku. Jednak książka którą zostawił po sobie – podobno ulubiona książka Tima FERRISSA – czyli “What I Have Learned Losing a Million Dollars” pomoże nam nie tylko w biznesie przeżyć – ale również kwitnąć. Zapnij pasy – poznamy bowiem psychologię TRACENIA pieniędzy…

“A oto morał z całej tej historii: sukces można budować na powtarzających się niepowodzeniach POD WARUNKIEM, że nie są one traktowane osobiście. Na tej samej zasadzie, porażka może być zbudowana na powtarzających się sukcesach O ILE te odbierane są osobiście.”

“Personalizowanie sukcesów wrzuca ludzi na prostą drogę do monumentalnych porażek. Zaczynają oni bowiem traktować sukcesy jako osobiste odbicie ich możliwości zamiast jako wynik wykorzystania dogodnych okoliczności, czyli bycia we właściwym miejscu, we właściwym czasie – lub po prostu zwykłego ślepego trafu. Ludzi ci zaczynają sądzić, że sama ich obecność zagwarantuje kolejne sukcesy.”

“Najszybszą droga do porażki jest uznanie, że już odniosłeś sukces. To ‘przeświadczenie’ jest początkiem procesu personalizacji sukcesu. I początkiem końca…”

Tony MONTANA stał się tykalny bo uznał się za nietykalnego

“Na sprawę patrzyłem tak – życie i biznes to GRA. Ktoś napisał zasady. Moim zadaniem jest je zrozumieć. Jeśli będę się ich trzymał, mogę wygrać. Żadne szczególne osiągnięcie. Łatwizna. (…) Nie było w tym niczego osobistego. Ci którzy stworzyli zasady nawet nie wiedzieli, że istnieję, więc nie było w tym nic personalnego. Możesz albo OGRAĆ system albo pozwolić by system OGRAŁ ciebie. Twój wybór. Ja wolałem OGRYWAĆ system, bo było w tym więcej radochy a i nagrody były większe. Jeśli pozwolisz by to system OGRAŁ ciebie, czeka cię wiele bólu i frustracji.”

Dokładnie to samo założenie – że to tylko NIE-OSOBISTA GRA możesz odnosić do ogrywania siebie samego. Nie Ty konstruowałeś ludzki mózg. Nie Ty wymyśliłeś jak działa ego. Jest jak jest. Albo Ty ograsz swoją biologię, albo Twoja biologia ogra Ciebie. Twój wybór. Im traktujesz to mniej osobiście (patrz Talleyrand, Fouche, Zell), tym większa Twoja szansa na sukces. Jeśli sprawy staną się osobiste, staną się emocjonalne – czyli stajesz się własną dziwką.

Historia Jima była taka, że był jednym z tych gości, którym zawsze wszystko wychodziło. Za co się nie wziął – wygrywał. Więc uwierzył w swój geniusz i we własny złoty dotyk. I wszystko działo doskonale – do momentu, w którym przestało. Czyli kiedy stracił pieniądze swoje, swoich klientów i swoich przyjaciół. Wiec do tego pożaru – jak na kogoś, komu zawsze wszystko musi wyjść – dorzucił kolejne. I kolejne stracił. Wtedy zrobił jedyną rozsądną rzecz jaką mógł – zaczął analizować psychologię przegrywania, psychologię tracenia pieniędzy. Nim to się jednak stało, chciał odtworzyć wzorce sukcesu największych inwestorów. Bez skutku – każdy z nich miał swoją strategię zarabiania, często sprzeczną ze strategią kolegów. Zatem – tam punktu zaczepienia nie było. I wtedy go olśniło – postanowił znaleźć elementy WSPÓLNE wszystkich najlepszych – okazało się, że tym wspólnym elementem jest:

Jima już niestety nie ma, ale jest współautor Brendan Moynihan a ich książka URYWA DUPĘ

“Najważniejsza rada brzmi – nie trać pieniędzy – Jim ROGERS; (…) Mnie najbardziej interesuje strona strat. Trzeba umieć je ponosić. Najważniejszym elementem zarabiania pieniędzy jest nie pozwolić stratom wymknąć się spod kontroli – Marty SCHWARTZ (…) “Nigdy nie myślę o zarabianiu tylko o nie-traceniu pieniędzy. Nie skupiaj się na tym, żeby zarobić. Skup się na tym, żeby nie utopić tego co masz – Paul Tudor JONES; Dwie zasady pewnego inwestora: 1) Nigdy nie trać pieniędzy 2) Nigdy nie zapominaj zasady #1 – Warren BUFFETT; Naucz się radzić ze stratą w sposób szybki i zdecydowany. Nie licz, że będziesz nieomylny. Jeśli popełnisz błąd, odetnij się od straty tak szybko jak się da – Bernard BARUCH.”

“Powodem dla którego zawodowcy robili pieniądze w tak sprzeczne sposoby był fakt, że WSZYSCY WIEDZIELI jak kontrolować straty. To był ich obowiązek fundamentalny – nie tracić pieniędzy. Stało się też dla mnie oczywistym, że nie ma żadnego sekretu w tym jak pieniądze zarabiali – każdy robił to właściwie inaczej. Nauczyć się JAK NIE TRACIĆ jest znacznie ważniejsze niż nauczyć się JAK ZARABIAĆ. (…) Jeśli weźmiemy pod uwagę ile jest przeróżnych sposób zarabiania, życia i pieniędzy nie starczy ci by ich wypróbować. Z drugiej strony, jeśli po prostu nauczysz się dlaczego ludzie tracą pieniądze, a tym samym nauczysz się kontrolować straty, zyski pojawią się same.”

Ujmę to samo w sposób bardziej prosty i mniej elokwentny – hurra optymizm na rynkach i w biznesie Cie zabije. Tyle.

“Na rynkach, sposobów zarabiania pieniędzy jest mniej więcej tyle, ilu skutecznych graczy, za to jest raptem kilka sposobów, na które można je stracić. I kiedy mówię – stracić – nie mam na myśli tego, że nigdy nie stracisz grosza. W tenisie też nie da się wygrać każdego punktu w każdym gemie w każdym secie. Czasami wygrywasz, czasami przegrywasz. Chęć unikania jakiejkolwiek straty jest przekleństwem każdego frajera. Ale chodzi nam o to, żeby nie tracić bez własnego przyzwolenia, w sposób który cię zaskakuje i może wysadzić z biznesu.”

Mówiąc inaczej – możesz tracić tyle, ile na straty przeznaczysz. Tak w życiu jak i w biznesie musisz mieć swój z góry ustalony stop-loss.

“Jeśli zaczynasz PERSONALIZOWAĆ rynek, do gry włącza się twoje ego a to z kolej uruchamia całą kaskadę psychologicznych czynników. (…) Większość ludzi utożsamia stratę z ‘myleniem się’ tym samym internalizując to, co jest stratą zewnętrzną (…) Emocje nie są ani dobre ani złe. One po prostu są.  I nie da się ich uniknąć. Ale uniknąć da się emocjonalności – czyli podejmowania decyzji pod wpływem emocji. I emocjonalność jest zła – jednak można ją kontrolować. A nic nie uosabia emocjonalności tak jak TŁUM.

Cechą charakterystyczną tłumu jest to, że kierują nim WYŁĄCZNIE MOTYWY NIEŚWIADOME. Innymi słowy – działa pod wpływem emocji. Mechanizm jest prosty – jeśli nie kontrolujesz swoich poczynań w sposób ŚWIADOMY to kontrolować będą je twoje emocje. (…) Doszedłem do wniosku, że do pojawienia się mentalności tłumu nie potrzeba zbiorowiska ludzi. Wystarcza jeden osobnik, który spełnia powyższą charakterystykę. Staje się on wtedy jednoosobowym tłumem. Jednostka świadoma działa w sposób rozumny, celowy i analityczny, tłum(ok) w oparciu o emocje, odczucia i impulsy.”

Może Marcin OSMAN zrobi dobry uczynek i wyda to w PL?

No to teraz patrz na to:

“Jeśli wchodzisz na rynki by osiągnąć pewien emocjonalny stan lub by podnieść swoją samoocenę to zmagasz się z psychologiczną chorobą i potrzebujesz specjalistycznej pomocy. Przy czym przypominam – emocje nie są ani dobre ani złe – po prostu są. To emocjonalności chcemy tutaj uniknąć. (…) Zwyczajowo mówi się, że to CHCIWOŚĆ i STRACH są siłami napędowymi graczy giełdowych. Jednak tak naprawdę są nimi NADZIEJA i STRACH; chciwość to po prostu nadzieja na sterydach. Strach i nadzieja są po prostu dwoma stronami tej samej monety i zazwyczaj odczuwamy je jednocześnie. Chodzi o to, że skupianie się na konkretnej emocji może być dość mylące i ZNACZNIE LEPIEJ SKONCENTROWAĆ SIĘ NA EMOCJONALNOŚCI, całościowo, jako na zjawisku. Aby zadanie to sobie ułatwić, wystarczy zrozumieć psychologię tłumu. (…) Tak więc zamiast monitorować siebie pod kątem różnych emocji oraz ich znaczeń, monitoruj się pod kontem formowania się kolejnych elementów psychologii tłumu. Unikając jej klasycznych symptomów automatycznie unikniesz emocjonalizmu.”

To jest WYBITNY i SKRAJNIE WAŻNY moment – wart więcej niż 99% książek z psychologii czy rozwoju osobistego. Celem jest NIE-EMOCJONALNOŚĆ jako taka a nie pobudzanie / wygaszenie konkretnych odczuć czy poszczególnych emocji. Ich kombinacja jest bowiem nieskończona. Chodzi Ci o NIE-EMOCJONALNOŚĆ jako zjawisko a nie o konkretne, wyizolowane odczucie czy emocję. Chodzi Ci o bycie OBECNYM i ŚWIADOME MOTYWY oraz ŚWIADOME DZIAŁANIA. Koncentruj się na ZJAWISKU – czyli byciu bezmyślnie napędzanym przez emocje, odczucia czy impulsy a nie na ich poszczególnych składowych. Będziesz mieć mniej pracy i szybsze efekty.

Przypomnę jeszcze raz definicję psychologii tłumu wg Jima PAUL’a

“Cechą charakterystyczną tłumu jest to, że kierują nim WYŁĄCZNIE MOTYWY NIEŚWIADOME. Innymi słowy – działa pod wpływem emocji. Mechanizm jest prosty – jeśli nie kontrolujesz swoich poczynań w sposób ŚWIADOMY to kontrolować będą je twoje emocje. (…) Doszedłem do wniosku, że do pojawienia się mentalności tłumu nie potrzeba zbiorowiska ludzi. Wystarcza jeden osobnik, który spełnia powyższą charakterystykę. Staje się on wtedy jednoosobowym tłumem. Jednostka świadoma działa w sposób rozumny, celowy i analityczny, tłum(ok) w oparciu o emocje, odczucia i impulsy.”

Wracając do tematu jednej monety zwanej STRACHEM i NADZIEJĄ:

“Mamy NADZIEJĘ, że przyszłość okaże się dla nas łaskawa, jednocześnie obawiając się, że taka nie będzie. Tłum(oki) zawsze doprowadzają emocje do ekstremów. Gdy połączymy instynkt stadny z wybujałą nadzieją i strachem w warunkach rynkowych, efektem są manie i paniki. Tak MANIA jak i PANIKA są bezpośrednio i nierozerwalnie związane z nadzieją, strachem i tłumem.”

Tłum i jednostka. W tym wypadku jednostka nazywała się August Landmesser

“By potworzyć motyw przewodni tej książki  – ludzie tracą (tracą naprawdę a nie okazjonalnie) z powodu czynników psychologicznych a nie analitycznych. Personalizują rynek i swoje na nim pozycje, internalizują zatem to co powinno być stratą zewnętrzną i trade’ują jako tłum. (…) Na własne nieszczęście, swoje stop-lossy ustawiają dopiero po tym jak wejdą na rynek – o ile w ogóle. A wysokość akceptowalnego poziomu strat trzeba ustalić PRZED rozpoczęciem inwestycji, z tego prostego powodu, że nie jesteś w stanie określić na ile dana inwestycja będzie zyskowna, ale możesz określisz swoją ekspozycję. Czyli – zamiast przewidywać zyski, zarządzaj poziomem straty.”

“I znacznie mniejsze znaczenie ma to JAKI masz plan niż to, że w ogóle go posiadasz. Niezależnie od metody, której będziesz używać, jeszcze PRZED zajęciem pozycji musisz określić GDZIE (cena) lub KIEDY (czas) lub DLACZEGO (informacje) z tej pozycji wyjdziesz.”

“Niezależnie od tego czy planujesz jakąś aktywność, produkt, proces czy wejście na rynek, początkiem procesu jest zadanie sobie pytania: ‘ Gdybym nie był w to już wcześniej zaangażowany, czy dziś nadał bym tego chciał?’ Jeśli szczera odpowiedź brzmi NIE, kolejne pytanie brzmi: ‘Jak mogę się z tego zrezygnować – SZYBKO?'”

“Dopiero kiedy ustalisz KIEDY z pozycji uciekasz, możesz zacząć ustalanie kiedy ją zajmiesz. W przeciwieństwie do tego co robi większość – twój punkt wejścia jest uzależniony od punktu WYJŚCIA. Dopiero po tym jak definitywnie określisz okoliczności w których pozycję opuszczasz oraz ile pieniędzy jesteś gotowy stracić – wtedy i tylko wtedy zaczynasz myśleć o warunkach wejścia na rynek.”

“Ta obsesja ‘mania racji’ i bycia postrzeganym jako ktoś kto ją ma wyjaśnia tendencję ludzi do skupiania się na tym DLACZEGO rynek zachował się tak jak się zachował zamiast obserwowania tego CO się dzieje. Za to, że wiesz DLACZEGO rynek orderu ci nie przyzna. I dotyczy to biznesu ogólnie a nie jedynie rynków.Bo co z tego, że będziesz wiedzieć DLACZEGO skoro NIE zarobisz pieniędzy – lub co gorsza – stracisz je?”

Parę tygodni temu spotkałem się z arcy-ciekawym człowiekiem, który nazywa się Rafał FERBER i który, między innymi, jest założycielem kultowego fanpejdża Mordor na Domaniewskiej oraz twórcą agencji social media Runaways. Przy okazji – podziękowania dla potężnego i wszechmocnego Marcina GRELI za poznanie nas. Zatem, Rafał, podczas rozmowy pokazał mi cytaty, który idealnie oddaje to o czym mówi PAUL. Oto on:

Znajdując się w dupie, możesz zrobić dwie rzeczy. Po pierwsze, postarać się zrozumieć dlaczego w niej jesteś. Po drugie, wyleźć stamtąd. Błąd poszczególnych jednostek i całych narodów polega na tym, że myślą, iż te dwie czynności są jakoś ze sobą związane. A nie są. I wyleźć z dupy jest o wiele łatwiej, niż zrozumieć, dlaczego się w niej znajdujesz.(…) Wyleźć z dupy trzeba tylko jeden raz, i potem można o niej zapomnieć. A żeby zrozumieć, dlaczego się w niej znajdujesz, potrzebne jest całe życie. Które w niej spędzisz – Wiktor PIELEWIN

Radzę zapisać, zapamiętać i zastosować. Może uratować życie. I zaoszczędzić kupę smrodu…

“Tak więc, możesz MIEĆ RACJĘ i nadal tracić pieniądze. Na tym zależy? Pamiętaj – na świecie są dwa typy nagród: UZNANIE I ZŁOTO. Czy motywuje cię uznanie twojej racji czy uznanie twojego konta? Na rynkach i w biznesie nie chodzi o to by mieć rację. Chodzi o to by działać zgodnie z planem i pilnować pieniędzy.”

“Jeśli twoim celem jest mieć rację, to personalizujesz rynek i narażasz się na straty wynikające z czynników psychologicznych. (…) Nauczyłem się, że im bardziej grę na giełdzie traktuje się jako GRĘ właśnie, tym bardziej zmniejsza się szansa straty wynikającej z czynników psychologicznych. Dlaczego? Otóż dlatego, że gry maja swoje zasady  oraz jakiś określony punkt końcowy. Uczestnicy mają również PLAN GRY, który, wprowadzony w życie daję wspomagająca strukturę. Myślenie przed działaniem z definicji nazywa się spekulacją. Pomylenie tego szyku – czyli działanie przed myśleniem – nazywa się hazardem lub obstawianiem zakładów. Jeśli chcesz MIEĆ RACJĘ (zakład) w wydarzeniu ciągłym, nigdy nie będziesz jej mieć do końca. Jeżeli chcesz ekscytacji (hazard) z wydarzenia, które nie ma określonego końca, dostaniesz tyle ekscytacji, że ci uszami wyjdzie. Jednak żeby mieć plan trzeba MYŚLEĆ – a co myślenia zdolna jest tylko jednostka – nie tłum.”

“Plan opiera się o zasady a zachowania masowe im nie podlegają. Tym samym posiadanie planu oznacza, automatycznie, że nie jesteś częścią tłumu. Przestrzeganie planu wymaga bowiem dyscypliny a nie emocjonalności. Tak więc, unikając zachowania tłumoków, z definicji unikasz podejmowania decyzji pod wpływem emocji [patrz w późniejszej części myślenie przez INWERSJE – R.M.]. Jak mawiała moja maja ‘Słabym jest ten, kto POZWALA by jego emocje kontrolowały działania. Silnym ten, kto SPRAWIA że to jego działania kontrolują emocje.”

“To BRAK PLANU i NIE PRZESTRZEGANIE planu jest główną przyczyną większości pozostałych ‘przyczyn’ – lub, by być bardziej precyzyjnym, wymówek – tracenia pieniędzy na rynkach. I pomimo tego, że nawet z najlepszym planem jakieś pieniądze tracić będziemy, masz absolutną pewność, że BEZ PLANU stracisz ich znacznie, znacznie więcej. Musisz mieć bowiem narzędzie do ‘obiektywnego postrzegania’ sytuacji rynkowej i do zachowania tej ‘obiektywności’ gdy już jesteś w grze. Od tego właśnie jest plan. A tym samym decyzja dotycząca tego ile możesz stracić musi być podjęta PRZED wejściem do gry. Zwiększy to szansę na unikanie personalizowania strat i błędów z tego wynikających.”

Jest ogromna różnica pomiędzy DEDUKCJĄ a INDUKCJĄ. Indukcja oznacza, że działanie poprzedza myślenie. Dedukcja – odwrotnie. – Jim PAUL

“Kiedy ludzie zaczynają personalizować serię sukcesów (tudzież zysków) i kiedy nagle pojawia się seria porażek (tudzież strat), będąc przeświadczonymi o swojej nieomylności, ludzie używają całej siły intelektu jako systemu wsparcia dla ego by po raz kolejny udowodnić swoją nieomylność,  zamiast właściwie ocenić sytuację i wprowadzić korekty. Kiedy ludzie personalizują straty, ich myślenie ma na celu ochronę SIEBIE, czyli racjonalizowanie powodów do utrzymania danej pozycji i zaginania wszelkich faktów tak, by ‘mieli rację’ a nie ‘mylili się’.

Tłumy zawsze potrzebują gotowego zdania na każdy temat. Zatem, jeśli masz opinię o wszystkim, wykazujesz mentalność tłum(oka) – Jim PAUL

“Zapamiętaj raz na zawsze – branie udziału w grze rynkowej czy prowadzenie biznesu NIE ma nic wspólnego z ego, z racją czy jej brakiem i NIE jest kolejną formą rozrywki. Polega po prostu na ZARABIANIU PIENIĘDZY; polega na podejmowaniu decyzji opartych o przygotowany wcześniej plan. A plan ten, jeśli poprawnie wprowadzony w życie może być wręcz NUDNY. Jednak z chwilą, gdy zaczyna być ekscytujący, wkraczasz w obszar zwany hazardem. Tak więc MYŚL NIM COKOLWIEK ZROBISZ – o ile cokolwiek zrobisz. ZA WSZELKĄ CENĘ UNIKAJ PERSONALIZACJI RYNKÓW I WYNIKÓW.”

“Jest bowiem ogromna różnica pomiędzy braniem za coś odpowiedzialności a braniem czegoś osobiście. I jak najbardziej da się brać na siebie odpowiedzialność za końcowy wynik bez internalizacji…”

“Lekcja z tego jest taka: branie sukcesów i porażek do siebie, oznacza, że zaangażowałeś w to swoje ego a to naraża cię na eskalujące stary wynikające z czynników psychologicznych. To właśnie czynniki te zamieniają małe straty w duże straty a duże straty w katastrofę.”

“Jeśli uzależnisz poczucie własnej wartości od wzlotów i upadków, sukcesów i porażek, zwycięstw i przegranych, zysków czy strat, to twój obraz siebie będzie w stanie chronicznego kryzysu. Z tego prostego powodu, że jeśli swoją samoocenę uzależnisz od tego nad czym NIE masz kontroli, zaczniesz chronić swoje ego zamiast szukać właściwych rozwiązań i właściwych działań. (…) Twój obraz siebie NIE powinien być wynikiem tego CO osiągnąłeś tylko tego JAK do tego podchodziłeś. Bo jeśli masz na koncie milion, który komuś ukradłeś, to nie powinno to podnosić twojej samooceny. (…) Mówiąc inaczej – poklep się po ramieniu lub kopnij się w tyłek zależnie od tego JAK zadziałał twój PLAN, jak go wprowadziłeś w życie i czy twój sposób analizowania rzeczywistości okazał się skuteczny.”

“Ponieważ cała ta sytuacja stała się dla niego osobista, odczuwał stratę jako ‘mylenie się’ a tego jego ego nie było w stanie znieść. I dlatego, wszystko co nastąpiło później, było wynikiem mechanizmu chronienia ego zamiast podejmowaniem obiektywnych decyzji. Nie miał żadnego planu ani strategii wyjścia – więc stał się łatwą ofiarą. Zaczął być emocjonalny i przestał odróżniać pojęcia ‘mieć rację’ i ‘postępować racjonalnie.”

“Nie ma sposobu lepszego i bardziej skutecznego by zapobiegać łamaniu planu niż wypisać go czarno na białym i trzymać na widoku. To obiektywizuje, eksternalizuje i depersonalizuje twoje myślenie a tym samym pozwala na wymaganie od siebie założonych działań i wyników. (…) I każde odstąpienie od planu naraża cię na straty wynikające z czynników psychologicznych. KONSEKWENTNE TRZYMANIE SIĘ PLANU JEST SKRAJNIE WAŻNE.”

Jednak…

“Jednak niezależnie od tego czy jesteś spekulantem, przedsiębiorcą czy menadżerem, bardzo cienka linia dzieli upór spowodowany tym, że POMYSŁ jest dobry od uporu spowodowanego tym, że TY UWAŻASZ, że pomysł jest dobry. To pierwsze jest obiektywne. To drugie subiektywne i zazwyczaj wynika z personalizacji poprzednich sukcesów.”

Każdy deal który robiliśmy miał wyjście ewakuacyjne – zazwyczaj niewidoczne dla publiczności – Jim PAUL

“Nie ma jednego wspólnego wzorca na podstawie którego najlepsi przedsiębiorcy czy menadżerowie robią pieniądze. Jest za to jeden wspólny mianownik – zamiast po prostu ponosić zbędne ryzyko (jak się powszechnie sądzi) ludzi ci specjalizują się w ocenianiu, minimalizowaniu i kontrolowaniu ryzyka.”

“Pamiętaj również, że gracze rynkowi – niezależnie od tego jaki to rynek – są tam z dwóch powodów: albo ZASPOKAJAJĄ POTRZEBY (lub rozwiązują jakiś problem) albo ZASPOKAJAJĄ ZACHCIANKI (np. żeby czuć ekscytację). Zarządzanie ryzykiem jest ROZWIĄZYWANIEM KONKRETNEGO PROBLEMU i nie powinno sprowadzać się do kwestii dobrego emocjonalnego samopoczucia, szpanowania błyskotliwością czy udowadniania swojej racji.”

“W każdej sytuacji związanej z ekspozycją na ryzyko – czy to spekulacja, biznes czy przedsiębiorczość – to po na stronie strat musisz skupić się w pierwszej kolejności. W jaki sposób określasz poziom strat, jak je kontrolujesz i minimalizujesz? Za pomocą obiektywnych decyzji wynikających z PLANU, który z kolej zaczyna się od ustalenia momentu WYJŚCIA.”

“Tak więc zamiast rozpisywać się o formule na sukces, książka ta przedstawia ci formułę na unikanie niepowodzeń. A pewnym przepisem na porażkę NIE są ani brak wiedzy, siły intelektualnej, umiejętności czy lenistwo. Nie jest nim też brak farta. Przepisem na porażkę jest PERSONALIZOWANIE STRATY – szczególnie w przypadku, gdy wcześniej spersonalizowaliśmy własne zwycięstwa i zyski.”

Ostatnią postacią, która pokaże nam jak wygrywać – ale przede wszystkim jak NIE PRZEGRYWAĆ – bo wiemy już, to ta strona równania jest dużo, dużo, dużo ważniejsza  – będzie mentor, przyjaciel i wspólnik największego inwestora naszych czasów, Warrena BUFFETTA – czyli Charlie MUNGER. I zanim przejdziemy do tego co nam opowie, krótka historyjka pokazująca jak bardzo unikalna jest to persona.

W 1962 roku Charlie, razem z 6 innymi kolegami-prawnikami założył w Los ANGELES kancelarię prawną Munger, Tolles & Olson, która doskonale funkcjonuje do dziś. Zatem, mimo bycia jedynie młodym, początkującym prawnikiem na dorobku, Charlie zadał sobie proste pytanie: ‘Kto jest moim najważniejszym klientem?’ Odpowiedź dla niego okazała się być prosta – to ON jest swoim najważniejszym klientem. Dlatego, codziennie, od poniedziałku do piątku od 8 do 9 rano Charlie, w kancelarii, spędzał czas wyłącznie ze sobą. Sekretarka nie umawiała spotkań i nie przełączała telefonów. Charlie siedział i dumał nad swoimi celami, nad najlepszymi drogami do ich osiągnięcia, ale – przede wszystkim – nad tym czego NIE robić i czego UNIKAĆ.

A to dlatego, że Charlie lubi INWERSJĘ – o czym już za chwilę. Nie jest przypadkiem, że Bill GATES nazwał MUNGERA najmądrzejszą osobą, jaką kiedykolwiek spotkał. Majątek Charliego – około 2 miliardy dolarów. Nieźle jak na kogoś, kto głównie czyta i myśli…

Wygląda jak żółw a myśli jak rakieta!

“Z Warrenem upieramy się przy tym, żeby wiele czasu, każdego dnia, spędzanego było na siedzeniu i myśleniu. To jest bardzo nietypową praktyką w amerykańskim biznesie. Zatem, czytamy i myślimy. Na dobrą sprawę znacznie, znacznie więcej czytamy i myślimy niż robimy. (…) Mój NAWYK by znacznie więcej czasu spędzać na czytaniu i myśleniu, niż na robieniu, nie jest przypadkowy.”

“Dużych pieniędzy NIE ma w kupowaniu czy sprzedawaniu. Tylko w czekaniu. (…) A czekanie siedząc na takiej ilości pieniędzy wymaga od nas niemałej ilości charakteru. Jednak nie trafiłem na szczyt uganiając się za przeciętnymi okazjami.”

Jaki jest sekret sukcesu w biznesie? Odpowiem jednym słowem: ROZSĄDEK – Charlie MUNGER

“Jedyne czego chcę to wiedzieć gdzie umrę – żebym nigdy tam nie poszedł.”

“Jeśli coś jest dla nas za trudne, zabieramy się za coś innego. Trudno chyba o prostszą strategię? (…) Mamy 3 szuflady: TAK, NIE i ZA TRUDNE. Jeśli nie mamy PRZEWAGI, temat wpada do szuflady z napisem ‘ZA TRUDNE.'”

“Wielu ludzi z wysokim IQ jest koszmarnymi inwestorami bo mają koszmarny temperament. I to właśnie dlatego UWAŻAMY, ŻE WŁAŚCIWY RODZAJ TEMPERAMENTU JEST WAŻNIEJSZY NIŻ BŁYSKOTLIWY UMYSŁ. Bo MUSISZ UTRZYMYWAĆ SUROWE EMOCJE POD ŚCISŁĄ KONTROLĄ. Potrzebujesz tak CIERPLIWOŚCI jak i DYSCYPLINY oraz UMIEJĘTNOŚCI właściwego przyjmowania strat i przeciwności losu. Oraz UMIEJĘTNOŚCI zachowania normalności w obliczu ekstremalnego sukcesu.”

“To MOZART jest przykładem życia zrujnowanego przez świrowanie. I o ile jego osiągnięć nie da się umniejszyć – bo prawdopodobnie był największym naturalnym talentem muzycznym w historii – ale od samego początku był postacią mocno nieszczęśliwą. Przez całe życie żył ponad stan – a to gwarantuje bycie nieszczęśliwym.”

“Pasja się przydaje, ale dobrze jeśli w parzę z pasją idą zdolności. Gdyby Warren BUFFETT trafił do baletu, nigdy byśmy o nim nie usłyszeli... (…) Do przodu ruszaj wyłącznie wtedy gdy masz PRZEWAGĘ. To naprawdę aż tak bardzo proste. Musisz rozumieć czym są szanse i wykazać się DYSCYPLINĄ by obstawiać tylko i wyłącznie wtedy gdy szansę są na twoją korzyść.”

Wiem, że trudno uwierzyć ale obaj tuż przed 40-stką…

“Zamiast szukać klucza do sukcesu, zrób listę tego co gwarantuje porażkę. To dlatego powtarzam – powiedz mi gdzie umrę, żebym nigdy tam nie poszedł.”

Okazja prezentuje się przygotowanemu umysłowi – Charlie MUNGER

“Stosuj inwersję. Zawsze stosuj inwersję! Odwracaj sytuacje lub problemy do góry nogami. Patrz od drugiej strony!”

Inwersję możemy nazwać sztuką unikania durny błędów. W skrócie, MUNGER, za JACOBI rozumie, że problemy znacznie łatwiej rozwiązywać, jeśli podejdzie się do nich od dupy strony. Obecny przykład – zamiast zastanawiać się nad tym jak zwalczyć czy zatrzymać epidemię, zastanawiasz się nad tym jak można ją najbardziej przyspieszyć i rozpowszechnić – by rzeczy tych uniknąć. Inwersja nie zawsze zadziała, ale niemal zawsze zapobiegnie temu, czego chcemy uniknąć. W skrócie – chodzi w niej nie o to, żeby być błyskotliwym, tylko żeby nie był skończonym idiotą.

Klientów dobieraj dokładnie tak samo jak przyjaciół – Charlie MUNGER

“Nie potrzebujesz być genialny. Potrzebujesz być jedynie nieco mądrzejszy od innych, przez długi, długi odcinek czasu.”

“Ci którzy ciągle się uczą, ciągle rosną.”

“Inteligentni ludzi podejmują decyzję w oparciu o koszt alternatywny. Reszta w oparciu o impulsy.”

Koszt alternatywny – również koszt utraconych możliwości lub koszt utraconych korzyści; stanowi on miarę wartości utraconych korzyści w związku z niewykorzystaniem w najlepszy sposób dostępnych zasobów. Inaczej mówiąc, koszt alternatywny jest to wartość najlepszej z możliwych korzyści, utraconej w wyniku dokonanego wyboru – za WIKIPEDIA.pl

Mówiąc inaczej – inteligentni ludzie podejmują decyzję w oparciu o kalkulację zysków i strat a nie impulsy. Dla wielu – koncepcja nowa i czysta, bo nigdy nie używana…

“Nasze doświadczenie zdecydowanie pokazuje, że BYCIE PRZYGOTOWANYM  w kilku kluczowych życiowych momentach, działanie wtedy z odpowiednią skalą i rozmachem, oraz robienie PROSTYCH i LOGICZNYCH rzeczy, zazwyczaj DRAMATYCZNIE poprawia wyniki finansowe.”

NIKT NIE POWIEDZIAŁ, ŻE MA BYĆ ŁATWO. KAŻDY KTO UWAŻA, ŻE MA BYĆ, JEST IDIOTĄ – Charlie MUNGER

“Pragnienie by stać się bogatym szybko bywa bardzo niebezpieczne”

“Wiedzieć czego NIE wiesz jest znacznie bardziej przydatne niż bycie błyskotliwym.”

“Czy jest ktoś taki jak pogodny pesymista? Tak. To ja.”

“Ludzie chcą być mądrymi – a mi chodzi jedynie o to by nie być idiotą. Co jest trudniejsze niż się powszechnie wydaje.”

“Uświadomienie sobie własnej ignorancji jest początkiem narodzin mądrości.”

“Nie przestaje mnie zadziwiać jak ogromną i długotrwałą przewagę zyskali ludzie tacy jak my, czyli ci, którzy po prostu konsekwentnie unikali bycia głupimi, zamiast starać się być genialnymi. Musi być sporo prawdy w tym niemieckim powiedzonku, że toną tylko mocni pływacy.”

“Gdyby ludzie tak często się nie mylili, to nie bylibyśmy aż tak bardzo bogaci!”

“Nie ma jakiejś jednej, prostej recepty. Musisz wiedzieć sporo o biznesie, ludzkiej naturze oraz o cyfrach. Głupawym jest uważać, że jest jakiś magiczny system, który zrobi wszystko za ciebie.”

Kapitalizm bez niepowodzeń jest jak religia bez piekła – Charlie MUNGER

“Przegapianie okazji nigdy nas nie zasmucało. Bo niby co złego jest w tym, że ktoś inny się nieco wzbogaci? Szaleństwem byłoby się tym przejmować.”

“Bez przerwy uczymy się, modyfikujemy i niszczymy nasze pomysły. Gwałtowne niszczenie własnych pomysłów kiedy ich czas się skończył jest jedną z najważniejszych umiejętności jakie możesz pozyskać. MUSISZ WYMUSZAĆ NA SOBIE ROZWAŻANIE ARGUMENTÓW STRONY PRZECIWNEJ.”

Czyżby MUNGER mówił Ci, żebyś nie personalizował?

“Zazwyczaj to bardzo wąska specjalizacja jest najpewniejszą droga do sukcesu. Dla większości ludzi wyspecjalizować się da znacznie lepsze wyniki niż próbować zrozumieć cały świat.”

“Bycie rozsądnym, racjonalnym człowiekiem jest MORALNYM OBOWIĄZKIEM. Nie masz prawa być bardziej głupi niż musisz!”

“Jeśli obawiasz się kryzysów lub inflacji – najlepszą przed nimi obroną jest NIE POSIADANIE BZDURNYCH POTRZEB. Czyli brak potrzeby posiadania wielu materialnych dóbr.”

“W życiu zawsze jest tak, że ktoś jest na wozie w ktoś jest pod wozem. Potrzebujemy większej gotowości na przyjmowanie ciosów. Na tym polega ludzka godność – na braniu życia jakim jest. Bez narzekania i marudzenia, jakby narzekanie i marudzenie cokolwiek kiedykolwiek zmieniło na lepsze.”

“Nie uważam, żeby spędzanie czasu na zamartwianiu się było zajęciem konstruktywnym. TAK DŁUGO JAK ZARZĄDZAJĄC SWOIMI PIENIĘDZMI I INWESTYCJAMI BIERZESZ POD UWAGĘ NAJCZARNIEJSZE SCENARIUSZE, we wszystkich pozostałych życiowych aspektach możesz być niepoprawnym rozbrykanym optymistą.”

“Bez przerwy widzę ludzi, który wznieśli się na życiowe wyżyny pomimo tego, że nie są ani najbardziej inteligentni, ani nawet najbardziej sumienni – ale są UCZĄCYMI SIĘ MASZYNAMI. Każdej nocy kładą się do łóżka nieco mądrzejsi niż wstawali i – o rany! – jak to cholernie pomaga, szczególnie gdy przed tobą jeszcze kawał życia!”

“Najlepsze jest podejście EPIKTETA. Uważał on, że każda przegapiona szansa była okazją do nauczenia się czegoś, do właściwego zachowania i że twoim obowiązkiem nie może być użalanie nad sobą, tylko wykorzystywanie ciosów, które zadaje ci życie w sposób wzmacniający i konstruktywny. Bardzo zgrabna to idea.”

A teraz, już na koniec, wróćmy do cytatu z samego początku:

Nigdy nie miałem problemu z byciem całkowicie zdystansowanym. Ta ich niepewność, emocjonalność i całkowity brak siły przyprawiają mnie o mdłości – TENDERLOIN TIM

Uwielbiam go plus jest dla mnie kolejnym dowodem, że mądrości życiowe znajdziemy w przeróżnych, często zaskakujących miejscach. Bo TENDERLOIN TIM był… alfonsem. Cały dowcip polega, żeby mdłości tych nie przenosić tylko na innych – ale przede wszystkim na siebie. Na swoje małe, żałosne obawy, lęki, impulsy czy zachcianki. Na bycie EMOCJONALNĄ MAŁPĄ W RUI, która zawsze MUSI…

Robi Ci się niedobrze, wzdryga Cię, czujesz obrzydzenie do WŁASNEJ SŁABOŚCI rozumianej jako brak SIŁY, DYSTANSU i DYSCYPLINY? Do tej ciągłej kompulsji by albo czegoś za wszelką cenę unikać albo ciągle czegoś chcieć i pragnąć.

To właśnie dlatego pisałem, że radą, którą dałbym sobie jest NIE BĄDŹ NADGORLIWY. Bo nadgorliwość sprawia, że zaczynamy PERSONALIZOWAĆ a to uruchamia całą kaskadę emocji i – jak pokazał nam Jim PAUL – wystawia nas na łatwy lecz bolesny odstrzał. Zazwyczaj z ręki własnej.

Drugim meta-założeniem wpisu była zasada 5/15/80, czyli to, że zawsze i niezależnie od kontekstu i okoliczności, życie jest niesymetryczne i nieliniowe. I – w społeczeństwie lub w mniejszych grupach ludzi – 5/15/80 oznacza, że 5% będzie radzić sobie świetnie (np. nie tracić lub zarabiać na kryzysach), 15% będzie radzić sobie dobrze lub jako tako (nie stracą, stracą mało lub utrzymają dotychczasowy poziom) a 80% będzie zawsze w takiej czy innej dupie. I – co już teraz wiemy – nie wynika to jedynie z ich braku wiedzy, umiejętności, czy nieprzychylności Fortuny (choć po części wynika, nie oszukujmy się) ale głównie z braku emocjonalnego dystansu. Z braku kontroli nad własnymi impulsami. Z emocjonalności. Z bycia tłum-okiem.

Zakończymy ten nieco przydługi post, a jakże, obiecanym na początku Hyattem:

“Ekstremalni indywidualiści to ludzie, którzy chcą triumfu nad swoim życiem bardziej niż inni.(…) Są świadomi swoich wartości i działają z pełną premedytacją. (…) Zdają sobie w pełni sprawę z żałosnego stanu ludzkiej natury i czerpią z niego pełnymi garściami.”

“Mniej więcej tylko 5% z nas ma szansę cokolwiek osiągnąć. Reszta jest pokarmem. Cały postęp cywilizacyjny zawdzięczamy właśnie tej grupce. Jest to duchowa arystokracja, która spojrzała prawdzie w oczy i odrzuciła iluzję skomplikowanego świata. (…) Musisz zdawać sobie sprawę, że każda osoba cierpi ale ukrywa to (przed sobą i innymi) tworząc takie czy inne historie. Im dłużej i bardziej obiektywnie możesz patrzeć w twarz wyżerającej Cię ‘Bestii’ – tym większa Twoja siła. (…) Unikanie cierpienia miałoby sens gdybyśmy żyli wiecznie. Cierpienie też przemija.”

“(…) To nie Ty jesteś winny kondycji gatunku ludzkiego. (…) Ludzką kondycją jest niewolnictwo – powtarzanie tych samych zachowań, z pokolenia na pokolenie. (…) Pamiętaj, że ludzie najbardziej boją się stracić to, co już mają, szczególnie ‘wolności’. (…) Nie rozumieją, że nie można mieć niczego na własność – wszystko jest jedynie pożyczone, na kredyt. Tak naprawdę nikt niczego nie posiada. Tak więc większość osób dostała gry do karty w którą nie umie grać. Część z tej części nie zdaje sobie nawet sprawy z tego, że jest częścią jakiejś gry!”

“90% ludzkości rzucana jest na przemian między strachem a chciwością. Pamiętaj, że każdy człowiek to zwierze. Myśl o każdym jak o 5-cio latku. Jesteśmy irracjonalnymi istotami zdolnymi do racjonalnego myślenia. Z bardzo prostego powodu – obwody niższe mózgu z łatwością wpływają na obwody wyższe (ewolucyjnie nowsze i bardziej „wyrafinowane”). W drugą stronę już tak łatwo nie jest.”

“Zdaj sobie sprawę, że jesteś tylko kolejnym wariatem w domu obłąkanych. Nie próbuj doszukać się w tym sensu i nie szukaj porządku w chaosie. Wiedząc, że jesteś otoczony czubkami, trzymaj się własnych przykazań – a nie tych narzuconych przez stado. Wybierz wolność. Ale nie obnoś się z tym, wiedząc, że masy od razu zniszczą wszystko to, co inne. Nad własnym sukcesem pracuj po cichu, z dala od zawistnych oczu. Pamiętaj, że rzeczywistość jest ostatnią rzeczą jakiej chcą ludzie (…).”

“Każdy głupek uważa, że ma coś do stracenia. Każdy ma również ‘prawo’ do swoich przekonań, odczuć, do własnego zdania – oraz do bycia idiotą. Dla wielu osób podkreślenie swojej ‘niezależnej tożsamości’ jest dużo ważniejsze niż bycie skutecznym, potężnym i pragmatycznym. Ale – oczywiście – im oni są głupsi, tym lepiej dla Ciebie.”

“Dla większości ludzi prawdziwy indywidualizm jest formą patologii i choroby psychicznej. Jedynymi ludźmi, którzy naprawdę rozumieją mechanizmy rządzące światem są ci na samym dole i na samej górze. Żeby zrozumieć świat nie można etykietować. Im więcej założeń tym bardziej zniekształcone spojrzenie. Im więcej ideologii, tym łatwiejszym pokarmem się stajesz. Szary człowiek żyję fikcją. (…) dlatego musisz zebrać te wszystkie cudowne idee i fantazje do kupy i spalić. Wyrzuć je z siebie jednocześnie ucząc się współżyć z małpami oraz robiąc po cichu swoje (i mając z tego radość).”

“Biologia jest w dużym stopniu przeznaczeniem. Wszyscy robią to co muszą robić przy okazji myśląc że działają z własnej woli i dla własnego interesu. (…) Jednocześnie, jesteśmy jedynym gatunkiem, który potrafi się całkowicie zmienić…”

Jeżeli jeszcze – jakimś cudem – odczuwasz niedosyt, pozwól, że pierdolnę teraz efektowną wykończeniówkę:

Tym razem głos zabierze najbardziej znany alfons świata – ICEBERG SLIM – w końcu kto może wiedzieć lepiej niż on jak podporządkować sobie dziwkę – w naszym wypadku, nasze ego oczywiście…

Slick Slim. Iceberg Slim.

“Masz trzy rodzaje siły – siłę duchową, silę mentalną i siłę fizyczną. Trójkąt. Jeśli siła duchowa i mentalna nie jest na odpowiednim poziomie, twoja siła fizyczna to jedynie kawał mięcha. Dociera co ciebie prostota tej koncepcji? Jeśli nie jesteś podłączony do rzeczywistości i nie masz umiejętności by nie tracić nad sobą kontroli, to właśnie ten kawał miecha kieruje twoim umysłem i twoim duchem. Bo cała ta gra rozgrywa się w głowie. Ciało ma jedynie podążać. Bycie alfonsem to nie gra seksualna – to gra czysto MENTALNA.”

“By być prawdziwym PIMPEM musisz wyzbyć się wszelkich pragnień cielesnych. Musisz wznieść się ponad ludzkie namiętności i kontrolować wszystko z góry. To dlatego prawdziwemu alfonsowi nie imponują pieniądze, seks czy inne słabostki. Ale nawyk ten nie przyjdzie ci łatwo i naturalnie. Będziesz musiał nad tym naprawdę ciężko pracować. Bo natura alfonsa idzie dokładnie pod prąd naturze człowieka. Musi on wyzbyć się wszystkiego co może dać innym jakąkolwiek kontrolę. (…) Swoje myśli i swoje pragnienia zachowuje wyłącznie dla siebie. Bo jedyne za czym może się bezkarnie uganiać to WŁADZA. Ale za władzę płaci wysoką cenę – cenę izolacji i ogromnej odpowiedzialności.”

Zatem, w skrócie,  jak uczynić z ego swoją dziwkę w dwóch prostych krokach?

  1. STWÓRZ PLAN
  2. WYKONAJ PLAN

DYSTANS & DYSCYPLINA

WYBIERZ PROGRAMY DLA SIEBIE

Pin It on Pinterest

0