Nic tak nie uzależnia jak 'może’ – prof. Robert Sapolsky

Do eksperymentu potrzebujesz jedynie:

* małpy
* sygnału do rozpoczęcia zadania
* jakiegoś zadania (które małpa jest w stanie wykonać)
* nagrody
* aparatury do mierzenia poziomu dopaminy

Parę uwag: tak, to musi być małpa. Na końcu wyjaśnię dlaczego.

Co to jest ta dopamina? To tak zwany „hormon szczęścia”. Mało dopaminy to depresja i fobie. Dużo to euforia.

Eksperyment I

Na początek jesteśmy szczodrzy – pojawia się sygnał, małpa wykonuje zadanie i za każdym razem otrzymuje nagrodę. Poziom dopaminy się podnosi. Powiedzmy, że wynosi 50. Co ciekawe, na swoim aparacie do mierzenia zauważasz, że wbrew Twoim wcześniejszym przypuszczeniom, poziom dopaminy podnosi się nie po otrzymaniu nagrody, tylko po sygnale do rozpoczęcia zadania… Małpa rozpoznała sygnał i wie, że czeka ją nagroda. W końcu przerabiała to nie raz, więc się nauczyła.

Tym cudownym sposobem dowiadujesz się, że dopamina nie jest hormonem szczęścia tylko hormonem oczekiwania na szczęście. Słowo oczekiwanie jest tu kluczowe.

Eksperyment II

No ale nie po to się z małp śmiejemy, żeby je traktować poważnie. Czas sobie zażartować. W ramach podkreślenia wyższości gatunkowej postanawiasz małpę nagrodzić jedynie co drugi raz. Przeprowadzasz serię eksperymentów gdzie nagroda pojawia się 2 razy rzadziej niż w poprzednim przykładzie. I co?

I poziom dopaminy u małpy wzrasta dwukrotnie. Teraz wynosi 100… Że co? Że bez sensu? Dwa razy mniej nagradzania i dwa razy wyższy poziom hormonu szczęścia? No w końcu już ustaliliśmy – to hormon oczekiwania na szczęście…

Nie wiem czy małpy mają dialog wewnętrzny, ale jeśli mają, wyglądałby on mniej więcej tak:

Eksperyment I (po nauczeniu się kolejności wydarzeń): O! Sygnał, będzie nagroda! Zrobię tylko to co chcą i będzie nagroda!

Eksperyment II: Musiałam wtedy chyba coś spieprzyć… Nie było nagrody… Tym razem będzie jak trzeba, tym razem zrobię wszystko idealnie i będzie nagroda!

No dobrze, testujesz dalej…

Eksperyment III

Ciekawa ta małpa w sumie… Dodajesz nowy eksperyment: nagroda w 25% przypadków wykonania pracy oraz w 75% wykonania pracy. Okazuje się, że dopamina wynosi i w jednym i w drugim około 75 punktów, czyli wysoko, ale w połowie drogi między nagrodą za każdym razem a nagrodą 50/50.

Nic nie działa tak pobudzająco na motywację jak 50/50.

No dobra, mówisz, ale przecież to tylko głupia małpa. A my to my.

Więc co różni małpy i inne zwierzęta od ludzi?

Otóż to, że ludzie mają zadziwiająco większą umiejętność utrzymywania podwyższonych poziomów dopaminy w oczekiwaniu na nagrodę. Potrafi trwać to całymi dekadami:

* kończysz podstawówkę w nadziei dostania się do dobrej szkoły średniej, szkołę średnią w nadziei na dobre studia, dobre studia dadzą dobrą pracę, dobra praca pozwoli Ci za 30 lat spłacić kredyt na mieszkanie a wszystko to robisz tak, by po śmierci iść do nieba…

… bo czy wspominałem o tym, że oczekiwanie na nagrodę u homo sapiens nie musi oznaczać otrzymania jej za życia? Po śmierci też jest ok!

A LOTTO czy wizyta w kasynie?

Idziesz do kolektury mówiąc do siebie – 'moja szansa na wygraną wynosi 1:13 983 816 czyli 0,0000072%’ czy może mówisz: 'albo wygram albo przegram. Tym razem się uda…’? (Toto Lotek gra szczęśliwa a kto nie gra nie wygrywa – pamiętasz to hasło? Sugeruje Ci ono 0,0000072% czy może bardziej pół na pół?)

Wnioski płynące od małpy są proste: 'może’ uzależnia, 'może’ 50/50 uzależnia najbardziej, oczekiwanie na szczęście daje większą euforię i motywację niż jego osiągniecie…

Aha – miałem wyjaśnić czemu koniecznie musiała to być małpa. Otóż dlatego, małpy wykazują się dużo mniejszą cierpliwością niż ludzie i jakoś dziwnym trafem wizja zadowolonej miny św. Piotra na nie nie działa.

PS – za inspirację dziękuje prof. Robertowi Sapolsky’emu

Rafał mazuR

WYBIERZ PROGRAMY DLA SIEBIE

Pin It on Pinterest

0