O tym jak dostać się do elitarnego grona

Wpis opublikowany 7 maja, 2013

We wcześniejszym poście zacząłem od słów Jordana Belforta, mówiących o tym, dlaczego większość ludzi nigdy nie osiągnie swoich celów (przy założeniu że jakiekolwiek mają…).

Dziś wrócę do jego filozofii, ale wcześniej będzie nieco o ciekawych cyferkach.

5/15/60/20 – to rozbite na nieco mniejsze kawałki 20/80.

5% – tylko mniej więcej 5% ludzi ma dokładnie to, czego od życia chce. To ścisła elita. Pieniądze, status, władza, szczęście, zdrowie – Ty wymieniasz, oni to mają. To są ludzie, którzy osiągają to, czego chcą. Realizują swoje założenia. Tylko 5%.

To oznacza, że 95% nie ma tego czego chce – lub nie ma nic.

15% – mniej więcej tyle osób radzi sobie nieźle lub dobrze. Nie mają wszystkiego, ale mają większą lub mniejszą część tego, czego chcą.

Pozostaje nam 80%.

60% jakoś dryfuje. Ledwo utrzymują się na powierzchni, albo co jakiś czas rozpaczliwie próbują złapać oddech by nie pójść na dno jak kamień… To zdecydowana większość społeczeństwa. Jakoś się trzymają.

20% jest zawsze, wiecznie i niezmiennie w głębokim gównie. Są na dnie. I nic tego nie zmieni. Wygrana w lotto tego nie zmieni. To grupa niereformowalnych nieudaczników. Nie da się im pomóc. Zapomnij.

Dowcip polega na tym, że 5/15/80, czyli 5% odnoszących sukcesy, 15% radzących sobie i 80% tonących to statystyka niezmienna. Tak było, tak jest i tak będzie. Niezależnie od systemu politycznego, sytuacji gospodarczej, programów pomocowych, rządowych obietnic, związków zawodowych, modlitw i ludzi dobrej woli.

Tej statystyki nie da się zmienić. Każde społeczeństwo zbudowane jest z tych czterech warstw.

Jednak to, że nie da się tej struktury zmienić masowo, nie oznacza, że nie da się jej zmienić indywidualnie.

Da się. Możesz trafić do grupy 5%. W końcu Bóg pomaga najbardziej tym, którzy sami sobie pomagają, jak stwierdził Ben Franklin.

No i to jest właśnie ten moment, w którym wracamy do Jordana Belforta – który bez dwóch zdań zalicza się do elity 5%.

Możesz poczytać sobie o jego awanturniczym życiu w książce „The Wolf of Wall Street” lub poczekać na film, w którym gra go Leo DiCaprio a reżyseruje Martin Scorsese (film ma mieć premierę pod koniec 2013 roku).

Ok, do rzeczy. Jordan podał przepis na to, jak wejść do elitarnego grona tych, którzy mają to, czego chcą.

Zobaczmy to na przykładzie.

Załóżmy, że chodzi Ci o to by być w świetnej formie fizycznej. Odpowiednio niski poziom tkanki tłuszczowej, odpowiednio wysoki poziom masy mięśniowej, siły i wytrzymałości, świetne zdrowie.

Jak to osiągnąć?

1) Wizja

Większość osób próby osiągnięcia czegoś zaczyna od stawiania sobie celów. Błąd!

Masz zacząć od wizji. Najwięksi i najbardziej podziwiani ludzie w historii byli wizjonerami. Wizja to coś dużo większego niż cele. Cele to kroki prowadzące do urzeczywistnienia wizji. Wizja jest meta-poziomem. Cele są podporządkowane wizji.

Pierwsza rzecz to dostrzec rzeczywistość taką jaka jest – a nie gorszą niż jest, co szczególnie typowe dla naszego jakże optymistycznego narodu. Masz obiektywnie spojrzeć na to co Cię otacza a następnie wyobrazić sobie lepszą przyszłość.

W naszym wypadku masz spojrzeć na to gdzie fizycznie jesteś teraz, przestać skamleć i czarnowidzieć, zobaczyć siebie tak jak masz wyglądać w idealnym stanie i „wejść” w ten obraz każdym zmysłem. Widzieć, słyszeć, czuć.

Masz wejść w swoją wizję tak jakby właśnie w tej chwili była już rzeczywistością.

Congrats – pierwszy krok masz już za sobą!

2) Panowanie na stanem

Już tu o tym wspominałem. Masz panować nad swoim stanem. Masz ćwiczyć bycie w stanie pewności, jasności oraz odwagi (braku strachu). Masz usuwać wszystko co przeszkodzi Ci w drodze do celu – a więc usuwać lenistwo, wymówki, brak pewności i wiary i każdy element autosabotażu.

Panowanie nad stanem nie oznacza, że jesteś od razu pełnoetatowym terminatorem. Oznacza, że stajesz się nim na coraz dłużej.

Spora część tego bloga poświęcona jest walce z Oporem oraz panowaniu nad sobą. Poszukaj sobie. Jeśli Ci zależy – znajdziesz.

Mała podpowiedź – inspiracja przychodzi w trakcie. Nie czekaj aż będzie Ci się chciało ćwiczyć. Ćwicz, to może w trakcie Ci się zachce.

Dojrzałość polega na tym, że to Ty zarządzasz swoimi zachciankami i emocjami a nie one Tobą. Jakieś wątpliwości?

3) Przekonania

Wszyscy mamy wewnętrzne przekonania. To jest dobre a to złe, tamto łatwe a to trudne, to z kolej możliwe a tamto niewykonalne.

„Mam genetyczną predyspozycję do tycia więc nigdy nie będę w dobrej formie” to gówniane przekonanie, którego musisz się pozbyć. Pozbywasz się w ten sposób, że negatywne zastępujesz przekonaniem pozytywnym.

Przekonania rozbijasz na poziomie logicznym oraz emocjonalnym. Musisz uderzyć z obu stron. Świetnym sposobem jest znalezienie sobie wzoru – kogoś kto jest już tam, gdzie Ty chcesz być. Jeszcze lepiej jeśli jego droga była dużo cięższa niż Twoja – skoro on może, to i ja mogę – na tym to ma polegać.

Ludzie, którzy bardzo dbają o swoją formę mają zupełnie inne przekonania i inną filozofię życiową niż ludzie żywiący się piwem i czipsami. Chodzi o to, by mieć taką jak ci pierwsi.

Znajdź ludzi, którzy są już tam gdzie zmierzasz. Nie musisz poznać ich osobiście. Możesz poczytać albo pooglądać. Dowiedz się jaką mają filozofię, jakie przekonania nimi kierują i czego nauczyli się w trakcie tej drogi. A potem powtarzaj to samo aż stanie się nawykiem.

Od zwierząt różnimy się tym, że możemy wytresować się sami.

4) Strategia

Masz już wizję, jesteś w odpowiednim stanie i nic nie jest Ci straszne a Twoje przekonania są jedyne i słuszne jak przewodnia siła Partii. Teraz fajnie byłoby wiedzieć co robić.

W skrócie – musisz mieć jakiś plan tego jak ćwiczyć, ile ćwiczyć oraz co jeść a czego nie jeść. Twoja strategia może zmienić się w trakcie – to nie problem – nie zmienia to faktu, że musisz mieć jakieś założenie, z którym zaczniesz pracować.

Najlepiej – podobnie jak z przekonaniami – modelować tych, którzy już są tam, gdzie chcesz być. Sukces pozostawia po sobie ślady – jak mówią – więc Twoim zadaniem jest odszukać te ślady i pójść ich tropem.

Najlepsze strategie są proste. Fizykę kwantową zostaw komuś innemu.

Podpowiedź numer dwa: jeśli nie wiesz co robić, spójrz na to co robi większość a potem zrób dokładnie odwrotnie. Dlaczego? Dlatego, że większość społeczeństwa to 95% do którego nie chcesz należeć. Tak?

Ostatni element stanowi spoiwo czterech poprzednich i odnosi się do każdego z nich z osobna, oraz do wszystkich razem

5) Standardy

To inaczej mówiąc – Twoje oczekiwania. I oby były wysokie. Twoim standardem NIE może być to, co prowadzi do miernoty czy przeciętności. Masz wymagać od siebie, masz wymagać od innych.

Twoja wizja ma mieć odpowiednią jakość.
Twój stan musi mieć odpowiednią jakość.
Twoje przekonania muszą być odpowiedniej jakości.
Twoje strategie muszą być właściwej jakości.

Ty masz być człowiekiem bardzo wysokich standardów.

Tak więc, podsumowując:

5% = wizja + stan + przekonania + strategia + standardy

Miłego wdrapywania się na szczyt. I utrzymania się na nim.

  • Komentarze

  • Anonim

    7 maja, 2013 o 11:18 am Odpowiedz

    Niestety czuję, że jestem wśród tych dryfujących. Nie wiem też, jak to robisz, że poruszasz uniwersalną tematykę, która tak naprawdę dotyczy wszystkich tych dryfujących. Idealnie dobrany przykład z tą formą i odchudzaniem.
    czyli….
    1) wizja
    2) panowanie nad stanem
    3) przekonania= znajdz autorytet, inspiracje
    4)strategia – i tu najgorzej, gdy sie nie ma pomocy, wsparcia i podpowiedzi autorytetu, odpowiedniej wiedzy np dot diety ;/
    5)standardy

  • Rafał Mazur

    7 maja, 2013 o 11:47 am Odpowiedz

    tak

    1) wizja – czyli rzeczywistość, którą chcesz stworzyć
    2) panowanie nad stanem – czyli mentalna dyscyplina
    3) przekonania – czyli wewn. filozofia, która Cię wzmacnia a nie ogranicza
    4) strategia – czyli co i jak robić
    5) standardy – czyli Twoje „tak MUSI być”

    jeśli chodzi o formę/odchudzanie problem wcale nie leży głównie
    w strategii – tylko w braku wizji i wynikającego z tego braku panowania
    nad stanem

    jest cena za to, że się do czegoś dąży i jest cena za to, że się do niczego nie dąży. dowcip polega na tym, że cenę za nic-nie-robienie płaci się później, ale jest dużo wyższa

    a dieta – o tym mógłbym pisać sporo 🙂

  • Ewa

    7 maja, 2013 o 11:49 am Odpowiedz

    przepraszam, ze sie nie podpisalam, za szybko kliknęłam „komentuj” 🙂

  • felicjan

    30 września, 2013 o 1:34 pm Odpowiedz

    genialny blog i niewiarygodnie trafne uwagi

    • Rafał Mazur

      30 września, 2013 o 9:39 pm Odpowiedz

      Dzięki.

      Zaglądaj częściej

Dodaj komentarz

Regulamin | Polityka Prywatności

Copyrights 2022 © Rafał Mazur; Powered by Azantic