Paul ORFALEA czyli jak zarobić MILIARDY dzięki zamartwianiu się

Co robisz gdy:

  1. Masz dysleksję, czyli problemy z czytaniem i uczeniem się i w wieku 8 lat lądujesz w klasie specjalnej
  2. Nie masz absolutnie żadnych umiejętności technicznych i nie jesteś w stanie obsługiwać żadnego urządzenia
  3. Masz ADHD więc nie jesteś w stanie usiedzieć na miejscu
  4. Kończysz szkołę z 8 wynikiem na 1200 osób – 8 od końca…

Bardzo proste – zakładasz swój biznes ksero a po 27 latach sprzedajesz swoje imperium za 1,5 miliarda dolarów. Bo tak zrobił to Paul ORFALEA.

Roześmiany mistrz zamartwiania się, Paul ORFALEA

W wieku 23 lat założył swój pierwszy punkt ksero – Kinko’s. Dziesięć lat później punktów było już 80. Kiedy sprzedawał swój biznes w 1997 roku Kinko’s zatrudniało 23 tysięcy ludzi i miało 1200 punktów w 10 krajach.

Imponujące, ale nie zainteresowałoby mnie gdyby sam ORFALEA nie miał czegoś ciekawego do powiedzenia. A ma bardzo dużo, jak się okazuje. I było to jedna z najbardziej odświeżających perspektyw na prowadzenie biznesu z jaką się spotkałem. Z jednej strony bardzo konserwatywna. Z drugiej strony bardzo agresywna.

Dlatego będzie mowa o wartościach wyniesionych z domu, a problemie z dzisiejszą młodzieżą i pokoleniem 20-sto latków, o niepokoju, paranoi, zamartwianiu się, biedzie, ambicji, pracowaniu nad biznesem a nie w biznesie, o traktowaniu pracowników oraz zarządzaniu nimi i firmą, o poczuciu winy, inwestowaniu, oszczędzaniu, wychowywaniu dzieci, łamaniu zasad oraz o tym, czy dobrym pomysłem jest kochanie swojego biznesu.

Zanim przejdziemy do konkretów – małe przypomnienie. Ja tym blogu – i w tych podcastach – omawiam przeróżne sposoby na osiągnięcie sukcesu. To, że dla przykładu to co mówi ORFALEA jest inne lub sprzeczna z tym co mówi np. PENA nie oznacza, że któryś z nich się myli. Ich wyniki mówią za siebie. Moim zadaniem jest przedstawienie różnych perspektyw – jako, że jest znacznie więcej dróg prowadzących do sukcesu niż tych które gwarantują porażkę.

Życie nie jest jednoznaczne – o czym zresztą będzie ten post – zatem prawdziwe jest stwierdzenie F. Scotta Fitzgeralda, że:

Oznaką inteligencji najwyższej klasy jest zdolność do uznawania dwóch przeciwstawnych idei jednocześnie.

ROZWIJANIE BIZNESU

Ludzie ciągle pytają mnie jak rozwinąłem swój biznes. A w jaki sposób ty urosłeś między 4 a 20 rokiem życia? To się po prostu działo. Tak samo jest z biznesem. Po prostu każdego dnia przychodziłem do firmy i starałem się uczynić ją odrobinę lepszą. 

Bardzo szybko zauważyłem, że biznes doskonale funkcjonuje bez mojego udziału, jednak kiedy spędzałem swój czas na myśleniu o nim, funkcjonował jeszcze lepiej. Zatem jednym z moich najważniejszych zadań było, od samego początku, stworzenie systemu, który będzie niezależny od mojej obecności.

Musisz, już na początku swojej biznesowej drogi, zajrzeć do swojej duszy i odpowiedzieć na proste pytanie – czy chcesz wszystko robić samemu? Czy chcesz na co dzień użerać się z kaprysami ludzi?

Jako dyslektyk zawsze miałem jedną przewagę – dobrze czułem się z wieloznacznościami. Bo życie nie jest jednoznaczne. W biznesie każda decyzja jest niejednoznaczna: jeśli zapłacisz ludziom za dużo to masz problem; jeśli nie zapłacisz im wystarczająco, też masz problem. Czy lepiej płacić im więcej czy kupić ubezpieczenie zdrowotne?

Mikroekonomia – jeden z niewielu przedmiotów, które mnie fascynowały, uczy, że zawsze podejmujemy decyzję rozważając przewagi. To powinien robić każdy menedżer i każdy właściciel biznesu – podejmować decyzję w oparciu o rachunek zysków i strat i zazwyczaj te zyski tylko nieznacznie przeważają potencjalne straty. To są tak zwane decyzje marginalne.

Analiza marginalna:  Analiza marginalna polega na ustaleniu zysku lub straty uzyskanej przez firmę lub osobę fizyczną poprzez poniesienie dodatkowego kosztu. – https://pl.economy-pedia.com/11039699-marginal-analysis

To samo w życiu codziennym – jeśli jedziesz autostradą z szybkością 100 km/h, szansa na otrzymanie mandatu wynosi zero. Ale jeśli jedziesz 180 na godzinę, szansa na mandat rośnie.

Dobra wiadomość brzmi w ten sposób, że każdy z nas codziennie, intuicyjnie, podejmuje wiele marginalnych decyzji, tylko nawet tego nie zauważamy.

Kolejnym elementem, którym pomógł mi rozwijać Kinko’s było to, że nie miałem inwentarzu. Bo robiliśmy kserokopie, wydruki albo odbitki. Wielu właścicieli biznesu nie może go rozwinąć, bo walczy ze sprzedażą tego co zalega w magazynach. Ja tego problemu nie miałem, więc mogłem myśleć o tym, jak przenieść się na wyższy poziom. Nie cierpię biznesów z zapasami magazynowymi.

ADHD sprawiało, że jeździłem bez przerwy od punktu do punktu – po całym kraju czy świecie, szukając pracowników, którzy mieli dobry pomysł. To była dla mnie znacznie lepsza opcja niż kombinowanie nad ścinaniem kosztów. Bo dobry pomysł, wprowadzony w życie, wart jest mnóstwo pieniędzy.

Ile godzin dziennie jesteś w stanie pracować? 5? 10? 15? 20? Twoje pieniądze i twoje pomysły mogą pracować – dla ciebie i na ciebie – 24 godziny na dobę, 365 dni w roku. Dlatego od samej pracy ważniejsze były pomysły i oszczędzone pieniądze.

Podejście Libańczyków do edukacji jest proste – idziesz do szkoły, żeby się czegoś realnie nauczyć a nie po to, żeby brylować dobrymi stopniami. Uczyłeś się tylko po to, żeby stosować to potem w swoim życiu. Cała reszta była stratą czasu. Wiedziałem co będę w życiu robił – będę miał swój biznes – więc przyswajałem tylko to, co będzie mi do tego potrzebne. 

Dlatego w collegu najważniejsze, dla mnie, przedmioty to mikroekonomia, księgowość i marketing.

Cztery najważniejsze słowa w każdej libańskiej rodzinie to Mama, Taka i Podlegający potrąceniu (od podatku).

W biznesie właściciel powinien być zawsze w przyszłości, kierownicy w teraźniejszości a księgowość w przeszłości. Dlatego zawsze martwiłem się problemami jutra. 

Biznes sprowadza się do liczenia pieniędzy. Księgowość jest skrajnie ważna. 

JAK SIĘ WYRÓŻNIĆ?

Każdego dnia robiłem wszystko by być sprytniejszym od moich konkurentów. To co kosztowało mnie 17 centów sprzedawałem za dolara, więc miałem parę centów na eksperymenty. 

To odróżniało mnie od innych wielkich biznesów, które stają się asekuranckie gdy się rozrosną. Ta zmiana prowadzi do tego, że wszelkie innowacje są niemile widziane czy wręcz karane. Dlatego zawsze w kulturze organizacyjnej zasiewałem zachętę do podejmowania ryzyka. Co jest niemożliwe, jeśli właściciel-szycha, zarządza firmą zza swojego biurka.

Fragment mojego artykułu o PIJ na MarkatingNaSterydach.pl


W ostatnim roku w mojej firmie nasze obroty przekroczyły 3 miliardy dolarów.

CZYM JEST DOBRY BIZNES?

Najbardziej lubię biznesy, w których można bez przerwy podnosić ceny. Dla przykłady McDonalds nie jest w stanie cenowo przeskoczyć modnej restauracji. Od np firmy DELL wolę gumy Wrigleys. Bo komputery ciągle tanieją a guma do żucia ciągle drożeje. Dlatego gumy do żucia są dla mnie lepszym biznesem niż komputery. Komputery ciągle trzeba projektować od nowa a guma do żucia zawsze jest taka sama. 

Przychodzę na jakieś przyjęcie i wszyscy ci wyrafinowani ludzie opowiadają w jakie nowe technologie zainwestowali. A ja zainwestowałem w akcje firm produkujących cukierki i gumy do żucia. 

W skrócie, najbardziej lubię biznesy gdzie bez zmian w produkcie można podnosić ceny i klientom to nie przeszkadza.

POCZUCIE WINY

Większość pieniędzy rozdałem, bo zawsze miałem poczucie winy z powodu tego, że ja mam tak wiele a inni mają tyle potrzeb. Plus nigdy nie miałem fioła na punkcie posiadania. 

Domek Paula w Montanie

Ponieważ miałem dysleksję i w szkole nie radziłem sobie dobrze, od początku rozumiałem, że muszę oszczędzać pieniądze. Odkładałam pieniądze i zastanawiałam się, co mogę potem z nimi zrobić. 

INWESTOWANIE

Zawsze inwestowałem w akcje, obligacje i nieruchomości.

Moja filozofia była taka: jeśli część pieniędzy zainwestowaną masz w swój biznes, co nie jest inwestycją płynną, to drugą część pieniędzy chcesz mieć w bardziej płynnych narzędziach finansowych – jako, że najlepszym sposobem by położyć swój biznes jest utracenie płynności finansowej.

Lekcja – płynność może uratować ci dupę, więc inwestuj, poza biznesem, rozsądnie w instrumenty płynne.

Kiedy byłem starszy z grubsza ⅓ pieniędzy inwestowałem w swój biznes, ⅓ w instrumenty płynne, typu akcje czy obligacje i ⅓ w nieruchomości. W nieruchomości dlatego, że do czasu gdy sprzedam biznes, lub z niego odejdę, nieruchomości będa spłacone. 

Mało rzeczy ułatwi ci życie tak bardzo jak płynność finansowa.

SWOJEGO BIZNESU NIE MOŻNA KOCHAĆ

Od pierwszego dnia biznesu wiedziałem, że jestem w nim dla pieniędzy i biznes zawsze był na sprzedaż. Sprzedałem go dopiero w 1997, ale zawsze był do kupienia. Bowiem twój biznes jest instrumentem, który ma zapewnić TOBIE szczęście. To ty masz mieć biznes a nie biznes ma mieć ciebie.

Niezliczona ilość przedsiębiorców powtarza jak to bardzo kocha swój biznes. Gówno prawda. Biznes ma sprawiać ci przyjemność, ale kiedy go pokochasz, tracisz niezbędny dystans, a tym samym obiektywność. I nigdy nie możesz dopuścić do sytuacji, w której to ty należysz do biznesu, a nie odwrotnie.

Nie musisz kochać swojego biznesu i nie musisz kochać tego, czym się zajmujesz. Myślisz, że szefowie firm oczyszczających miasto kochają śmieci? Możesz iść do biznesu by robić pieniądze. 

Oraz jedna z jego książek

 

Libańczycy nie prowadzą biznesów w imię prowadzenia biznesów tylko po to, żeby móc cieszyć się swoją rodziną. Dlatego prowadzą je po swojemu a nie pod z góry narzucone przez innych normy. Zawsze wyraźny był podział między biznesem a byciem. Nie jesteś swoim biznesem. To twój biznes istnieje dla ciebie, nie odwrotnie.

U mnie zawsze Kinko’s to był jeden zbiór, a ja, Paul, to był zbiór drugi. I to były całkowicie oddzielne zbiory. Nie zachodziły na siebie. I nigdy nie dałem się uwieść zbiorowi Kinko’s – co nie zawsze było łatwe. Ale obawiałęm się, że jeśli wpadnę w tę pułapkę, nie będę w stanie podejmować dobrych, czyli obiektywnych, biznesowych decyzji. I gdybym go kochał, nigdy bym go nie sprzedał.

Nie wolno ci zapominać po co to wszystko robisz, zapominać o tym co tak naprawdę w życiu jest najważniejsze. 

PROWADZENIE FIRMY

Zacznijmy od tego, że nigdy nie dawałem sobie za dużo do roboty. Bo byłem właścicielem wędrownym – jeździłem od jednego lokalu do drugiego, żeby zobaczyć co ludzie robią dobrze.

Na przykład w naszym lokalu w San Diego, ktoś wpadł na pomysł robienia kalendarzy. Przynosiłeś 12 zdjęć, na przykład swojej rodziny, a my robiliśmy z tego kalendarz. To co kosztowało nas ze 2 dolary sprzedawaliśmy jako finalny produkt za 30. I to w grudniu, najgorszym miesiącu jeśli chodzi o robienie ksero. Takimi odkryciami się zajmowałem. Wprowadziliśmy robienie kalendarzy w całym kraju. 

BYCIE MILIARDEREM

Zacznijmy od tego, że byłem blisko miliarda dolarów, ale nigdy nie byłem miliarderem. Całe to chwalenie się ilością swoich pieniędzy uważam za niesmaczne i niebezpieczne. Mój ojciec zawsze powtarzał mi: “Kiedy biznes idzie dobrze, narzekaj. Kiedy idzie źle, przechwalaj się.” Więc zawsze byłem podejrzliwy w stosunku do chwalipięt.

Poza tym, kiedy jesteś tak ostentacyjny, ze swoimi super-samochodami czy domami, ludzie czują zawiść. A po co masz narażać się na nieprzychylne spojrzenia innych? 

Ufundowany przez niego Orfalea College od Business

 

Całe to pieprzenie o tym, że ktoś zakłada firmę żeby zostać miliarderem jest właśnie tym – pieprzeniem. Motywacja musi pochodzić ze środka. Bo nawet jeśli uda ci się zostać miliarderem, wciąż będziesz tym samym nieszczęśliwym patafianem. Popatrz na te wszystkie gwiazdy kina – mają wszystko poza spełnieniem.

BYCIE OSZCZĘDNYM

Moim najlepszym wspomnieniem z Kinko’s był dzień w którym zrealizowałem czek za jego sprzedaż. Moja była żona, absolutna mistrzyni świata w wydawaniu pieniędzy, kiedyś, jeszcze na długo przed sprzedażą firmę, za 35 tysięcy dolarów kupiła szafkę pod telewizor. Ja użeram się z bankami, spłacam jeden kredyt drugim, a ona kupuje szafkę za 35 tysięcy. Byłem wściekły. I wiesz co – kiedy sprzedałem biznes, nagle uwielbiam tę szafkę.

Musisz uwolnić się od obsesji wydawania. Pierwsze 1000 dolarów jest najtrudniejsze do zaoszczędzenia. Bo każdy i wszyscy próbują namówić cię do kolejnych zakupów – nawet na kredyt. Musisz mieć Rolexa i bajerancki samochód. Namawiają cię do wszystkiego poza finansową dyscypliną.

Oszczędności dodają godności. Ile znasz osób, które pracują w miejscu którego nienawidzą, tylko dlatego, że nie stać ich by odejść? Im większe ma oszczędności, tym więcej masz możliwości.

ODPOWIEDZIALNOŚĆ I JEJ CENA

Sprzedanie biznesu dało mi w chuj ulgi. Wiesz dlaczego? Bo nigdy nie lubiłem odpowiedzialności, a byłem w pewnym momencie odpowiedzialny za 25 tysięcy ludzi. Kiedy jest się młodym, odpowiedzialność może wydawać się sexy, ale potem pojawia się coś na nazywa się “brzemieniem”. I przed 50-tką ta cała odpowiedzialność zaczęła mi mocno ciążyć.

Bo pomimo tego – a może właśnie dlatego – że byłem w biznesie dla pieniędzy, musisz o swoich ludzi dbać. O ich emerytury, o ich ubezpieczenie zdrowotne. Kiedyś w San Antonio spotkałem naszą pracownicę – samotna matka z czwórką dzieci. Nie dawało mi to spokoju. Jak ona w ogóle daje sobie sama z tym radę?

Orfalea College of Business

 

INWESTORZY ZEWNĘTRZNI

Po 30 latach prowadzenia biznesu i zamartwiania się, czy wystarczy mi na rachunkI zacząłem mieć tego dość. Byliśmy dochodowi, i to bardzo, ale rozwijaliśmy się dzięki naszym wewnętrznym pieniądzom. Nigdy nie brałem pieniędzy w zewnątrz. Bo nigdy nie ufałem zewnętrznym inwestorom. Bo oni są jak autostopowicz – zabierasz do do samochodu a kiedy wyjdziesz, żeby zatankować, siadają za kierownicą i odjeżdżają.

JAK PRACOWAĆ?

Jeśli zamartwianie się uznamy za rodzaj pracy, zawsze ciężko pracowałem. Ale jeśli za ciężką pracę uznamy pracę na miejscu, to mnie tam prawie w ogóle nie było. Moja praca polegała na jeżdżeniu od lokalu do lokalu i martwieniu się (oraz znajdowaniu tego, co się sprawdza).

Dla takich jak ja są tylko dwa miejsca w życiu – albo byłbym bezdomnym, albo bardzo bogatym. Dlaczego? Fatalnie czytam (dysleksja). Oblałem drugą klasę podstawówki. Przenieśli mnie do szkoły specjalnej, gdzie mając 8-9 lat byłem w klasie z 18-latkami. Swoją szkołę skończyłem z 8 wynikiem na 1200 absolwentów – od końca. 

PORADA DLA POCZĄTKUJĄCYCH PRZEDSIĘBIORCÓW

Zastanów się dobrze czy aby na pewno chcesz w swoim życiu aż tyle niepokoju. I czy dobrze czujesz się z wieloznacznością. 

Paul i Prezydent Obama

 

BIZNES JAKO FORMA SZTUKI

Z zewnątrz zazwyczaj wszystko wydaje się funkcjonować gładko. Ale tak nie jest, bo biznes to forma sztuki. Idę o zakład, że nawet Da Vinci, po ukończeniu dzieła, zawsze wiedział, że można je udoskonalić. Na tym polega bycie artystą. Zawsze może być lepiej. Nic nigdy nie jest w pełni skończone. 

Biznes jest sztuką, bo tak samo jak sztuka polega na dostrzeganiu tego, czego nie ma. Dla przykładu – okazało się, że przez to, że byliśmy otwarci 24 godziny na dobę, liczba klientów, którzy skorzystali w ciągu dnia podwoiła się. To że byliśmy otwarci w nocy podwoiło liczbę klientów w ciągu dnia!  Ale mało kto widzi klientów, którzy do ciebie nie przychodzą. Dlatego biznes polega na zauważaniu tego, czego nie ma. 

A w jaki sposób zauważać to czego nie ma? Dzięki skupianiu się na swoim niepokoju.

BRANIE SIEBIE ZBYT SERIO

Jestem bardzo przesądny jeśli chodzi o branie siebie na serio. Za każdym razem kiedy uwierzyłem, że jestem królem podwóra, ktoś od razu skopał mi tyłek. Na pewnym etapie zafundowałem sobie firmowy odrzutowiec, bo przecież byłem takim nietykalnym władcą wszechświata i okolic. Dosłownie tego samego dnia pozwali mnie, zbiorowo, wszyscy amerykańscy wydawcy (za łamanie praw autorskich, czyli kserowanie książek i podręczników). Ten “zbieg okoliczności” nie umknął mojej uwadze.

Za każdym razem kiedy uwierzyłem, że nie mogę stracić na giełdzie, dostawałem w dupę. Za każdym razem, kiedy uwierzyłem, że coś jest i piękne i prawdziwe, dostawałem kopa.

Paul i Prezydent Clinton



BRAK PEWNOŚCI SIEBIE i PARANOJA

Kiedy ruszałem z biznesem ostatnie co można było mi zarzucić to nadmiar pewności siebie. I zawsze miałem paranoję. Zawsze trzęsłem portkami, że konkurencja wywali mnie z biznesu. Zawsze. Ale dzięki temu znałem każdą naszą strategiczną słabość. Tak spędzałem sporą część mojego czasu – na wyobrażaniu sobie, jak konkurencja może wyrzucić nas z biznesu.

W mikroekonomii definicja czystej konkurencji oznacza łatwość wejścia i wyjścia w branży, jednorodną ofertę i konkurowanie niską ceną. I teraz powstaje pytanie – jak mam konkurować robiąc kserokopię, kiedy część konkurencji ma dotacje od państwa? Przecież tak naprawdę sprzedawałem tusz na kartce. Więc musiałem znaleźć sposób. 

Jaki? Być otwartym całą dobą, mieć znacznie lepszą obsługę klienta czy dodać produkty uzupełniające. Cały mój czas poświęcałem na studiowanie jednego zagadnienia – czym jest najlepszy punkt ksero i dlaczego jest najlepszy.

Zawsze analizowałem, dlaczego ktoś inny odniósł sukces. I nagle okazało, że kluczem do dobrego punktu ksero był właściwy menedżer. A może raczej etyka tego menedżera. Zasada była prosta – jeśli dobrego kierownika umieścisz w kiepskim punkcie, to punkt stanie się dobrym. Ale jeśli kiepskiego umieścisz w dobrym – stanie się kiepskim. 

DOBRY MENEDŻER

To co czyni menedżera dobrym jest dość ulotne. Dobrego kierownika rozpoznawałem po oczach pracowników. Musiałem na przykład upewnić się, że z zewnątrz wydajemy się tak samo uporządkowani jak w środku. Żeby nie wprowadzać u klientów konfuzji. Menedżer i pracownicy widzą punkt od środka. Klient najpierw widzi go od zewnątrz.

Większość moich biznesów była niepowodzeniem – nawet tych rozkręcanych po tym jak działało już Kinko’s. 

Moja żona powiedziała mi najlepszą definicję tego czym jest zarządzanie. Zarządzanie oznacza usuwanie przeszkód. Zatem moją misja jako szefa firmy było usprawnienie relacji między klientami a moimi pracownikami. Pracownicy mają dość problemów w swoim życiu prywatnym – więc niech chociaż w pracy będzie im łatwo. 

Z punktu widzenia zarządzania Kinko’s najtrudniejszym momentem było posiadanie 2-3 punktów. Bo taka ilość aż kusi do tego, żeby jako właściciel być nadgorliwym i wtrącać się w nieswoje sprawy. Im punktów było więcej, tym łatwiej było mi robić moją robotę – czyli szukać działających pomysłów i otwierać kolejne punkty.

Zmartwiony, ale szczęśliwy

 

Kiedy mieliśmy 7 punktów, moja księgowa powiedziała mi – tracisz skuteczność bo za dużo gadasz ze swoimi pracownikami. Za każdym razem kiedy zjawiałem się tam osobiście, zaniżałem morale kierownika. Dopytywałem się o niepotrzebne szczegóły. To burzyło zaufanie. Na moje szczęście nie lubiłem ani tego biznesu ani bycia w tym biznesie, więc łatwo było mi odłączyć się i patrzeć na wszystko z lotu ptaka.

Większość menedżerów czy właścicieli biznesu siedzi bez przerwy na 10% które nie działają. Mnie zawsze interesowało 10% które działa najlepiej. Doszedłem do wniosku, że jeśli będę pomnażał 10% które działa najlepiej, a z dolymi 10% jakoś sobie poradzę. Tak więc zawsze modelowałem sukces a nie pracowałem nad usuwaniem niepowodzeń.

Twoi menedżerowie – i ty – musicie bez przerwy zwracać uwagę na to co działa w waszym biznesie i u waszej konkurencji. Bo jeśli konkurencja ma chociażby jednego klienta, to coś robi dobrze i możesz to wprowadzić u siebie.

Wiedz, że większość menedżerów nie zarządza biznesem tylko swoją karierą.

JAK ZARZĄDZAĆ SOBĄ?

Nie możesz zarządzać innymi ludźmi o ile nie umiesz zarządzać sobą. Musisz być wypoczęty i optymistyczny. Na tym polega przywództwo. Kto chciałby podążać za przywódcą, który jest zmęczony, wymięty i nieszczęśliwy. Nie chcesz mieć wrażenia, że twój przywódca zaraz w desperacji rzuci się pod pociąg. Bo to przywódca ma podnosić ludzi na duchu.

I to kompletna bzdura, że jako lider musisz być szczery. Wcale nie musisz. Zawsze możesz powiedzieć: “Wiem, że zmagamy się z tymi problemami, ale pokonamy je i pójdziemy do przodu.” Przywództwo nie polega na wywlekaniu na światło dzienne swojej niepewności. PRACA, MIŁOŚĆ i ZABAWA uczynią cię lepszym liderem.

JAK ŻYĆ?

Moja matka zawsze mówiła – mając lat 20-ścia, próbuj wszystkiego. Mając 30-stkę, zobacz co wychodzi ci najlepiej, mając 40-stkę rób na tym pieniądze a mając 50-tkę nie pracuj zbyt dużo.

I jak powiedział Bob HOPE: “KIedy masz lat 20-ścia, przede wszystkim przejmujesz się tym co o tobie myślą. Kiedy masz 40-stkę, przestajesz się tym przejmować. W po 60-tce zdajesz sobie sprawę, że nikt wcale o tobie nie myślał.”

 

Paul i legendarny Warren kurwa BEATTY

 

FART

Miałem farta. A w życiu mieć farta jest elementem kluczowym – znacznie bardziej niż chcemy to przyznać. Dla przykładu, pierwszą lokalizację Kinko’s otworzyłem – jak się okazało – na drodze przejazdowej do kampusu studenckiego. Mimo, że przegraliśmy sprawę z wydawcami, i musieliśmy zapłacić im 3 miliony dolarów, pozwolili nam zostać w biznesie. A nie musieli. Spróbowałem wielu rzeczy i jedna z nich okazała się być, finalnie, wielkim sukcesem.

Wszyscy ci biznesowi magnaci uważają, że to oni zbudowali swój biznes. Nie. To klienci zbudowali ich biznes.

BYCIE WAŻNIAKIEM

Jedną z głupszych rzeczy, jakie w życiu zrobiłem było kupienie tego durnego odrzutowca. Kosztował, wtedy, 22 miliony dolarów. Ale to bycie ważniakiem kosztowało mnie znacznie więcej niż sam samolot, bo chciałem się nim pochwalić latając po całym kraju. No bo skoro masz ważniaki samolot, to musi nim przecież latać, tak? A to dużo kosztuje. Ważniactwo zawsze kosztuje od cholery pieniędzy. Paradoks polega na tym, że po tym jak sprzedałem biznes za 1,5 miliarda dolarów, naprawdę zostałem ważniakiem. 

Kolejnym elementem, na który wydałem niepotrzebnie za dużo pieniędzy był alkohol. Piłem za dużo. 

Bycie ważniakiem było momentem, w którym zapomniałem jak wszyscy jesteśmy ulotni i mało ważni w kontekście ogromu wszechświata. Zapomniałem również o moich wartościach i moim wychowaniu.

NIEPOKÓJ i AMBICJA

Twoimi największymi sprzymierzeńcami jest twój NIEPOKÓJ i AMBICJA. Dobre w niepokoju jest to, że zmusza do introspekcji – zajrzenia w głąb siebie. Od dziecka spotykałem się z odrzuceniem – nie umiałem czytać i nie radziłem sobie szkole, miałem ciężki trądzik, więc dziewczyny nie szczególnie za mną przepadały. I ten niepokój, ta niepewność towarzyszyła mi przez większość życia. 

Nawet będąc dorosłym, masz w sobie dwie postaci. 13-nasto latka i dorosłego. I ciągle ze sobą walczą. 13-latek jest wrażliwy, niepewny, ma kompleksy. Dorosły próbuje to zbalansować. Aż wreszcie, w jakimś momencie życia, dorosły w tobie uczy się usadzać tego nastolatka. Ale ta akceptacja samego siebie jest trudna i przychodzi z wiekiem. Szczególnie wtedy kiedy samemu wychowasz dzieci. 

Martwiłem się bardzo dużo. Ale, jednocześnie, rozumiałem, że to moje najważniejsze zadanie, dlatego nigdy nie zarzucałem się nadmiarem pracy. Jeździłem od punktu do punktu i sprawdzałem, co ludzie robią dobrze. I zawsze chciałem rozwijać firmę znacznie szybciej niż były na to pieniądze. 

Na liście moich 100 najlepszych wspomnień z życia nie ma ani jednego związanego z Kinko’s. No może poza jego sprzedaniem. Wtedy byłem euforyczny. 

Paul i właściwa, aktualna żona Jane

 

WŁAŚCIWA DRUGA POŁOWA

Moja pierwsza żona była bardzo kreatywna jeśli chodziło o wydawanie dużych sum pieniędzy. Jedną z rzeczy, które cenię najbardziej w mojej obecnej żonie jest to, że jest oszczędna. A bycie oszczędnym jest bardzo ważne.

Za każdym razie, kiedy w firmie wiodło się źle, moja eks była nie do zniesienia. Podświadomie wierzę, że wbrew temu co się powszechnie myśli, żony nie chcą być w tym związku ostoją opiekuńczości. Jeśli to ty masz zarabiać kasę, idź ją zarabiać. Za każdym razem kiedy wracałem do domu z ogonem podkulonym jak u szczeniaka, dawała mi znać, że nie tu i nie z nią. Masz wziąć się w garść i skopać dupy. Tak więc w żaden sposób nie mogę powiedzieć, żebym podczas prowadzenia biznesu czuł jej troskliwą opiekę. I słusznie – bo to nie było jej zadanie. 

Mówiąc inaczej, jeśli sprawy będa miały się kiepsko, niekoniecznie musisz liczyć na to, że twoja żona okaże się wsparciem. I ja to rozumiem.

Od tego masz przyjaciół. Przyjaciel to ktoś, kto umie się cieszyć twoim szczęściem. Bo każdy potrafi się smucić razem z tobą. A ja w narożniku miałem jeszcze moich rodziców. 

Pamiętaj również, że niezaleznie od tego za jaką szychę się uważasz, w swoim domu szychą nie będziesz. Żona bardzo szybko sprowadzi cię do parteru.

JAK WYCHOWAĆ DZIECI?

Musisz dać im umiejętność zarządzania pieniędzmi. Kiedy moje miały 6 lat, dawałem im 5 dolarów tygodniówki – ale musiały prowadzić dzienniczek. 3 dolary do wydania, 1 do oddania i 1 do oszczędzania. Więc kiedy np prosiły mnie o lody czy colę, mówiłem: “Proszę bardzo, przecież masz swoje oszczędności.” I wtedy dowiadywałem się, że nie mogą sobie na to pozwolić. 

Oszczędzanie zawsze było moim priorytetem, więc regularnie dopytywałem je ile już oszczędziły. Kiedy miały 8 lat ubrałem je odświętnie, zaprosiłem maklera giełdowego i wyszedłem z pokoju. Dlatego teraz mają zdolność do zarządzania pieniędzmi. A dla innych rodziców najważniejszą są stopnie w szkole i szukanie akceptacji u nauczycieli. I nagle okazuje się, że to szkoła decyduje o ich szczęściu i kierunku rozwoju.

Dzieci trzeba nauczyć ulicznego sprytu i umiejętności zarządzania finansami. 

Z rodzicielstwem jest problem bo to znowu sztuka marginalnych decyzji. Jeśli będziesz dla swojego dziecka zbyt restrykcyjny, wyrośnie pierdoła. Jeśli pozwolisz mu na za dużo, będziesz miał narkomana. 

Skoro najlepsi fizycy świata nie potrafią rozgryźć czy neutrony i protony to materia czy energia, to jak ja mam w jednoznaczny sposób określić otaczającą mnie rzeczywistość? Więc pogodziłem się z faktem, że życie jest pełne wieloznaczności i paradoksów – skoro nawet podstawa wszystkiego co istnieje – neutrony i protony – nie są jednoznaczne. 

Bez umiejętności radzenia sobie z wieloznacznością wiele w życiu i biznesie nie zwojujesz.

Dzisiejsza młodzież jest zbyt wydelikacona i pretensjonalna. Wszyscy chcą zarabiać pieniądze w imponujący sposób. Co się stało z dzieciakami, które umyją ci samochód? Ale takimi biznesami nie chcą sobie brudzić rączek. Dlaczego nie pójdą do właściciela restauracji i nie zaproponują, że będą myły samochód każdemu, kto je tam posiłek. Jesz sobie obiad, wychodzisz i masz umyty samochód.

Ja taki byłem. Lubiłem hustlować, lubiłem sprzedawać i lubiłem ubrudzić sobie rączki.

Paul z uśmiechem i włosami

 

Dziś dzieciaki nie umieją pływać, jeździć na rowerze, jedzą gówno, nie umieją zarządzać ani pieniędzmi ani konfliktem. A przecież kiedy wezmą ślub, będa pojawiały się konflikty. I nie dbają o zęby lub mają problemy ze zgryzem, co w dzisiejszym oceniającym powierzchowność społeczeństwie oznacza, że nie mają ładnego uśmiechu, czyli nie mogą dobrze sprzedawać.

Załóżmy, że twoje dziecko wraca do domu ze szkoły z rysunkiem. Co mówisz? “Śliczny rysunek!” I to jest najgorsza rzecz jaką możesz powiedzieć. Bo to podświadomie uczy dzieci, że należy zaspokajać potrzeby innych ludzi.

Co zatem powinno się powiedzieć? “Opowiedz mi o tym rysunku i dlaczego to namalowałeś” – bo to zmusi je do rozpoznawania swoich wewnętrznych motywacji. Będzie musiało skupić się na sobie i swoich wyborach a nie na tym, czy to spodoba się innym.

Szkoły i społeczeństwo uczą dzieci, że trzeba zadowalać innych a nie siebie. Uczą definiowania siebie na podstawie zasad określonych przez innych.

Dodatkowo, głównym zadaniem szkoły, poza mówieniem ci co jest dobre a co złe, jest utrzymywanie cię w zajętości. Jesteś zajęty szkołą w szkole i szkolą poza szkołą. A im bardziej jesteś zajęty, tym bardziej sabotujesz swój NIEPOKÓJ. A to właśnie ten wewnętrzny niepokój jest tym, czego do sukcesu potrzebujesz. Niepokój i ambicja są twoimi największymi przyjaciółmi. Musisz mieć czas na niepokój, bo niepokój jest siłą napędową.

Twoje dzieci mogą odnieść finansowy sukces na dwa sposoby – ale mieć właściwy zawód, taki jak lekarz czy prawnik, ale muszą umieć radzić sobie z pieniędzmi.

Dzieciom masz zostawić umiejętności i odrobinę pieniędzy. Resztę rozdaj.

ŚWIAT JEST PEŁEN SUKCESÓW

Obiecuję wam – jeśli regularnie będziecie w kontakcie ze swoim niepokojem, odniesiecie w życiu nieskończenie większy sukces. Dlatego, że zaczniecie więcej dostrzegać. Zaczniecie być w lepszym kontakcie z rzeczywistością.

Możecie wejść do obleganej knajpy w hot dogami i po prostu go kupić. A możecie tam wejść i zobaczyć co oni robią poprawnie i jak można przełożyć to na wasz biznes. Dlaczego mają takie kolejki? Jakie mogą mieć marże? Jak mogę wejść do tego biznesu?

Musicie wiedzieć, że wszędzie i zawsze otoczeni jesteśmy ogromnym sukcesem. Wystarczy tylko otworzyć oczy.

Jednak to te wasze wykształcenie powoduje, że nie macie otwartych oczu. Nie dostrzegacie tego co jest przed wami. Nawet głupia pralka, którą każdy ma w domu została wyprodukowana przez firmę, która odniosła sukces. Za każdym razem kiedy coś kupujesz, bierzesz udział w czyimś sukcesie. Dlatego zacznij te wszechobecne sukcesy dostrzegać i wyrób w sobie OBSESJE zarabiania pieniędzy na podstawie lekcji z sukcesów, które cię bez przerwy otaczają.

Masz mieć obsesję na punkcie tego, co inne biznesy robią dobrze a nie obsesję na punkcie tego, co robią źle. Możesz mieć wymówki – kryzys to, kryzys tamto – ale to bzdura. Sukces jest zawsze i sukces jest wszędzie. Naucz się go dostrzegać i z niego czerpać.

Otoczony wianuszkiem młodych dam…


Jeśli powiesz do siebie: Ja też mam przydatne zasoby, świat jest miejscem przepełnionym sukcesem i chcę żeby ten sukces był również moim udziałem, chcę mieć swój biznes i nie chcę pracować dla innych – wszystko zacznie wyglądać zupełnie inaczej. A im więcej pieniędzy oszczędzicie – zamiast wydawać na konsumpcję – tym większe będziecie mieli możliwości.

Oto jak postrzegam świat: świat działa i działa dobrze. Jeśli zakładasz, że ludzie potrafią pracować i będą wykonywać dobrze swoją pracę każdego dnia – znajdziesz takich ludzi. Więc przestań słuchać FOX NEWS – świat to świetne miejsce i można mu zaufać. Ludziom można zaufać. Świat w którym żyjemy jest bardzo bezpieczny i bardzo godny zaufania. Musisz zacząć postrzegać świat jako miejsce pełne sukcesu. Będzie ci łatwiej go odnieść.

JAK DZIŚ ZOSTAĆ MILIONEREM?

Więc może te wasze piątki i szóstki są waszym największym wrogiem? Może to, że nauczyliście się w szkole zależeć od opinii innych ludzi jest waszym największym wrogiem? Bo jedynym sukcesem w życiu jest to, jak się ze sobą czujesz.

Używaj swoich oczu i swojej intuicji. Niestety, dziś jesteśmy zbyt racjonalni – a w biznesie większość jest intuicyjna. Przestaliśmy ufać swojemu instynktowi. 

Ale powiedzmy sobie szczerze – wiele ludzi do biznesu się nie nadaje. Są ludzie którzy są dobrzy w zarządzaniu rzeczami (czy procesami) a są tacy, którzy są dobrzy w zarządzaniu ludźmi. Jeśli jesteś od rzeczy, nie daj Boże żebyś próbował zarządzać ludźmi i odwrotnie. Dlatego nie możesz, na przykład, kogoś kto jest świetny w naprawianiu ksero awansować do zarządzania ludźmi. 

Przedsiębiorcy mają tendencję do robienia projekcji – myślą, że inni ludzie myślą tak jak oni. Ale większośc ludzi najlepiej czuje się z przewidywalnością. 

DWIE NAJWAŻNIEJSZE RZECZY 

Moja matka przejmowała się tylko dwoma rzeczami: Czy się wysypiam i czy odkładam pieniądze. Oceny w szkole nie był dla niej tak ważne jak to, żebym się wysypiał. Im lepiej się wyśpisz, tym więcej się możesz nauczyć. Im lepiej się wyśpisz, tym więcej zapamiętasz. Więc to sen jest podstawą nauki i zapamiętywania. 

CIEKAWOŚĆ

Nie potrzebujesz brać LSD żeby dojść do sedna sprawy – wystarczą ci oczy. Dlaczego w tym punkcie kolejka jest większa niż w tamtym? 

Paul – człowiek orkiestra

 

ŚWIĘTA TRÓJCA

Żebyśmy mogli mówić o prawdziwym sukcesie, musisz zbalansować 3 elementy: PRACĘ, MIŁOŚĆ i ZABAWĘ. Jeśli któraś z tych trzech nóg szwankuje, budowla runie. Tego typu balans był zawsze tym do czego dążyłem. Nie pracowałem za dużo, zawsze bawiłem się z moimi dziećmi. Owszem, zamartwiałem się, ale robiłem to po nocach a nie wtedy kiedy byłem z nimi.

A jak dodać do firmy element ZABAWY? Tu pomaga alkohol. Bo ludzie się po nim rozluźniają. Organizowaliśmy firmowe pikniki – nie żadną z dupy konwencję – tylko prawdziwe pikniki, na które zabieraliśmy ludzi samolotami. Każdy piknik był świętowaniem. Każdy antropolog ci powie, że każda społeczność od czasu do czasu coś wspólnie świętowała. I alkohol w tym pomagał.

Więc były pikniki, ale i świętowanie np rocznic. Ludzie musieli poczuć się ważni i docenieni. Jedno z moich makiawelicznych powiedzeń brzmi: ODDAJ CHWAŁĘ, WEŹ PIENIĄDZE (Give the glory, keep the money). A ludzie zrobią wiele dla uznania.

Zobacz jak to działa w wojsku – dla orderu albo tytułu bohatera ludzie rzucą się na karabin maszynowy. Nikt nie zrobiłby tego nawet za 50 miliardów dolarów.

Więc rozdawaliśmy znaczki, pamiątki, plakietki. Stanowiły ważny element budowania kultury organizacji.

PRACA. MIŁOŚĆ. ZABAWA. Wyznaczaj sobie co roku cele dla tych najważniejszych wartości. 

ALKOHOL

Dodatkowo wykorzystywałem alkohol podczas naboru do pracy. Kiedy chciałem zatrudnić jakiegoś menedżera, chciałem zobaczyć jakim jest naprawdę. Dlatego wszystkie “rozmowy o pracę” odbywały się w knajpie albo w restauracji. Znasz to łacińskie powiedzenie: IN VINO VERITAS – W WINIE PRAWDA? Jest prawdziwe. Chciałem, dzięki byciu w restauracji zobaczyć jak zachowują się przy stole, w stosunku do mnie, jak traktują obsługę i jak zachowują się po alkoholu.

ŁAMANIE ZASAD

Zawsze robiłem rzeczy po swojemu i nie cierpię tych wszystkich moralistów narzucających sztuczne ograniczenia. Któregoś razu przyszli do nas ludzie z naszego działu HR, który z niewiadomych względów rozrósł się do niemożebnych rozmiarów. Przyszli i pochwalili się, że to był cudowny rok, bo nikt nie pozwał nas za niesłuszne zwolnienie. 

Oni uznali to za zwycięstwo a ja powiedziałem im, że to gówno a nie zwycięstwo i co roku chcę parę pozwów, bo to przynajmniej oznacza, że nie mamy mamy już na pokładzie nierobów i leserów.

Ale tak właśnie działa większość biznesów – w oparciu o jakieś narzucone dekrety, stroniąc jak tylko się da od niepewności i wieloznaczności. Chciałem pozwy, bo to pokazywało naszym dobrym pracownikom, że jesteśmy gotowi dla ich dobra i komfortu pracy zaryzykować kopa w dupę.

Wszystko jest łatwe dlatego, kto nie musi niczego robić.

Wjazd na rancho w Montanie

 

CZYM JEST WSPANIAŁE ŻYCIE?

Śniadanie jem w przyjaciólmi, o 10 idę na trening, potem mam obiad. Po południu robię sobie drzemkę albo oglądam TV. Jestem bardzo dobry w nie robieniu rzeczy. No i od 30 lat wykładam na Uniwersytecie. A całość moich wykładów sprowadza się do nauczenia ich jak zadawać pytania, bo w życiu pytania są ważniejsze od odpowiedzi. 

Wspaniałe życie kłada się z rodziny i dzieci. Bo wiesz czym jest prawdziwy sukces? Prawdziwy sukces odniosłeś wtedy, kiedy twoje dorosłe dzieci nadal chcą spędzać z tobą czas.

Po 50-tce chcesz prowadzić “włoski” styl życia. Do tego czasu, powinieneś zarobić – i zaoszczędzić – tyle pieniędzy, że twoim największym zmartwieniem będzie w której knajpie zjesz dziś obiad. Właśnie dokładnie w wieku 50 lat sprzedałem mój biznes. 

PRACOWNICY

Musisz być w stosunku do nich empatyczny. I powinno zależeć ci, żeby zbudować z nimi długotrwałą, pozytywną relację. Wiedziałem, że wolę dołożyć 5 dolarów do ich tygodniówki, bo te ekstra 5 dolarów znacznie zwiększało ich zaangażowanie.

Klienta bowiem nie interesuje właściciel biznesu, tylko Joe, który go tam obsługuje i którego lubią. Jeśli lubią twoich pracowników, jeśli są przez nich świetnie obsługiwani, będa wracać. Dlatego pomagaliśmy naszym pracownikom z pożyczkami na zakup pierwszego domu, zapewniliśmy im ubezpieczenie zdrowotne czy stworzyliśmy fundusz, który pomagał opłacać edukację ich dzieci. A to wszystko można było odliczyć od podatku. Tak jak darmowy obiad dla każdego z nich w każdy piątek?

Czy to było jedynie empatyczne, czy również wyrachowane? Nigdy nie prowadziłem biznesu a powodów altruistycznych, więc rzekłbym, że to było wyrachowane. Ale ten “altruizm” pomagał mi zarobić więcej pieniędzy.

Moimi ulubionym zajęciem w Kinko’s było opuszczanie go. Nie cierpiałem przebywać w moich punktach. A to oznaczało, że to pracownicy tam zostawali. Tym samym masz dwa wybory. Albo będziesz bił swoich pracowników po łapach – a oni oddadzą ci wtedy jeszcze mocniej i to odbije się na biznesie, ale możesz ich po rączkach całować. A zasada jest prosta – szczęśliwe paluszki, szczęśliwa kasa fiskalna.

To nie ty jesteś bogiem – tylko twoi pracownicy. Jeśli zatrujesz relację z nimi, zatrujesz atmosferę i klienci nie będa zadowoleni. Rób wszystko co trzeba by pracownicy byli szczęśliwi.

Mój brak jakichkolwiek technicznych umiejętności technicznych przełożył się na bardzo prostą filozofię – każdy zrobi to lepiej ode mnie. Więc niech robią to za mnie. I niech będą z tego powodu zadowoleni.

Moją największą umiejętnością było miganie się od pracy w biznesie. Nie lubię pracować w biznesie i nie jestem w tym dobrym – więc pracowałem nad biznesem.

Pierwsza ekipa Paula


ZARZĄDZANIE

Od samego początku wiedziałem, że jestem od tego, żeby zarządzać ludźmi. Zaczęliśmy zatem jako biznes z ludźmi, którzy wiedzieli dużo o kserowaniu i przekształciliśmy się w biznes, który specjalizował się w zarządzaniu ludźmi. Mówiąc inaczej – zaczęliśmy jako biznes, który zatrudnia ludzi wiedzących wszystko o procesie a potem staliśmy się biznesem, który zarządzał ludżmi wiedzącymi wszystko o procesie. 

Kiedyś miałem menedżerską teorię – brzydkie kobiety pracują ciężej. Myliłem się. Potem metodą prób i błędów zrozumiałem, że religijni fanatycy też nie pracują ciężej – bo ciągle wszystkich próbują nawrócić. A na końcu okazało się, że najlepiej pracują normalni ludzie kiedy zapewnisz im właściwe środowisko. 

Podczas rozmów o pracę zawsze zadawałem pytanie – niby od niechcenia – co robiłeś w ostatnie swięta? I jeśli nie spędzali ich ze swoimi rodzicami, nie chciałem z nimi pracować. Bo po co? Jeśli nie dbają o swoich rodziców, nie będą też dbali o mnie.

Zarządzanie polega na usuwaniu przeszkód. Na pytanie „Co było największą przeszkodą w rozwijaniu twojego biznesu” zawsze odpowiadam – JA!

UMIEJĘTNOŚCI SPOŁECZNE

Musisz wyrabiać swoją intuicję i dlatego musisz być wśród ludzi. Jeśli studiujesz i nie pijesz piwa ze swoimi znajomymi z roku, marnujesz swoją edukację. Bo musisz wytrenować się w wyczuwaniu fałszywych ludzi. Jeśli tego nie wyćwiczyć, fałszywi ludzie cię oskubią. Spotkania, piwko, kawka – to wszystko jest bardzo ważne i konstruktywne momenty. Nauczysz się wtedy i tego kiedy ludzie kłamią i tego, jakich cech będziesz szukać u swoich przyszłych pracowników.

80% tego co przydatne w życiu i w biznesie nauczysz się poza salą wykładową. Musisz nauczyć się być w tu i teraz, żeby móc zauważać okazje. Jeśli będziesz pogrążony w zajętości, jak masz zobaczyć nowe horyzonty? Ja nie byłem zajęty i zobaczyłem kolejki do ksero. Ale też ja zawsze szukałem nowych możliwości. 

SKUPIENIE NA „NIE’

Bycie skupionym jest w biznesie kluczowe, dlatego sen i dieta odgrywa taką rolę. Bycie skoncentrowanym oznacza błyskawiczną umiejętność odmowy. Musisz umieć mówić “NIE” i mówić je szybko i często. Nie chcesz tracić czasu swojego ani czasu osoby, która ci coś proponuje. Oszczędza mnóstwo czasu. Najbardziej zaharowują się ci, którzy nie umieją odmawiać. Zawsze możesz powiedzieć ‘NIE” w sposób grzeczny i cywilizowany – “Nie, dziękuję, nie tym się tutaj zajmuję.”

I to bardzo pomogło mi po sprzedaży biznesu, kiedy postanowiłem rozdać – przed śmiercią – wszystkie moje pieniądze. Niezależnie od tego ile ich masz, nie wystarczy ich by rozwiązać wszystkie problemy, dlatego musisz wiedzieć na jakie sprawy chcesz łożyć a jakim mówić “NIE”. 

W biznesie skupienie pozwala robić ci więcej tego co się sprawdza. W filantropii, pozwala ci wydawać więcej pieniędzy na mniejszą ilość problemów.

Orfalea College po raz kolejny…


NIE BĄDŹ PRZYTAKIWACZEM

Dzisiejsze pokolenie 20-latków jest uwiedzione dobrymi ocenami na uczelni albo otrzymywaniem dowód uznania od innych ludzi. Odmowa i odtrącenie przestały być dla nich czymś normalnym i codziennym. Przez to przestali być odporni a odporność w życiu i biznesie jest skrajnie ważna.

Ludzie przestali podejmować ryzyko, stali się przytakiwaczami. Pewnie dlatego, że podejmowanie ryzyka przestało być społecznie nagradzane. 

Moja porada dla wszystkich brzmi tak – godzinę dziennie bądź głupim. Przestań być zajętym, przestań gonić za codzienną bieżączką, tylko idź na spacer i zacznij rozmyślać. “Co tak naprawdę dzieje się wokół mnie”?. “Jak mogę wprowadzić w życie to czego się nauczyłem?”. Zacznij być wędrownym przedsiębiorcą. 

BIZNES POLEGA NA MYŚLENIU I EMPATII

Biznes sprowadza się do 3 elementów:

  1. Motywowania pracowników
  2. Rozumienia klientów
  3. Dbania o pieniądze

Do dwóch pierwszych elementów potrzebujesz empatii. 

Ci geniusze z MBA, po najlepszych biznesowych uczelniach, tuż przed kupieniem mojego biznesu zapytali mnie, jaki jest mój sekret sukcesu Kinko’s. Powiedziałem im, że iskierka w oku pracowników. Spojrzeli na siebie porozumiewawczo, bo sądzili, że ich zwodzę. Co ich, elitę, interesują jacyś pracownicy, zwykły plebs. To elitarne wykształcenie niemal gwarantuję tego typu arogancję i odłączenie od rzeczywistości. A ponieważ ja zawsze w szkole byłem głąbem, mi z kolej najbardziej podejrzani wydawali się ci z elity.

W biznesie nigdy nie możesz pozwolić sobie na to, żeby poczuć się zbyt bezpiecznym, zbyt pewnym siebie albo finansowo zabezpieczonym. Za to zawsze musisz myśleć, że ktoś czai się, żeby wyrwać ci wszystko co masz i wywalić z biznesu. Jak powiedział Ray KROC, autor sukcesu McDonalds o swojej konkurencji – “gdyby tonęli, w usta wepchnął bym im dodatkowo hydrant.” Brzmi to brutalnie, ale prawda jest taka, że ktoś zawsze będzie próbował wywalić cię z biznesu. To że jestem empatyczny, nie znaczy że lubię moją konkurencję.

Nie miałem żadnej wizji kiedy zaczynałem. Jedyną wizją było bycie finansowo wypłacalnym. Opłacić rachunki i mieć na pokrycie moich marzeń. 

Czaruś w akcji

 

ZAJĘTOŚĆ A PARANOJA

Czy można nauczyć się przedsiębiorczości? Można, jeśli nauczysz ludzi chodzić po ulicach z otwartymi oczami i zauważać biznesy, które odniosły sukces i to co go zapewniło. Jednak większość ludzi jest na taką obecność zbyt zajęta. Mówiąc inaczej – żeby odnieść sukces musisz być bardziej bezczynnym. I w kontakcie ze swoim niepokojem. Kiedy nie wiesz czy będziesz jeść następny posiłek, zaczynasz być kreatywnym. Większośc ludzi “leczy” jednak swój niepokój zajętością.

Nigdy nie pracowałem dłużej niż do 17 i zawsze miałem wolne weekendy. A to jednak ja, a nie ci dobrze wykształceni robiący wszystko zgodnie z nakazami, wylądowałem w tym wielkim domu. Pomogło mi to moje wieczne zamartwianie się oraz szczęśliwe zbiegi okoliczności.

Pamiętaj, że jest bardzo dobrym pomysłem by być dla siebie samego uprzejmym. Więc bądź dla siebie uprzejmy. Pamiętaj o spaniu i o relaksie. Odniesiesz większy sukces. Skoro twój umysł pracuje bez przerwy to i ty pracujesz bez przerwy. Pracuj więcej głową a mniej nogami i rękami. Zawsze zastanawiaj się: Co? Po co? Dlaczego? Będziesz mieć co prawda więcej paranoi, ale i lepszego życia oraz sukcesów.

Masz mieć paranoję a nie zostać uwiedzionym przez własny biznes. Jeśli nie masz paranoi to będziesz miał poważne problemy. Jeśli bez przerwy nie myślisz o tym jak przemodelować swój biznes, będziesz mieć kłopoty. Ja bez przerwy podważałem swoje założenia, zadawałem sobie pytania, rozważałem i rozważałem to co rozważyłem. Na dobrą sprawę moim największym problemem było to, że nie byłem otoczony innymi ludźmi z paranoją. Nie możesz pozwolić sobie na to, żeby w zadowoleniu przybijać piątki z kolegami przedsiębiorcami w klubach biznesowych. Na taki luksus nie mogłem sobie pozwolić.

Prowadząc Kinko’s bez przerwy spotykałem się w moimi pracownikami i oni patrzyli na mnie, myśląc – to ten właściciel wielkiego biznesu, on jest już zabezpieczony do końca życia. Ja z kolej nie byłem w stanie uwierzyć, dlaczego oni czują się tak bezpieczni a ja mam ciągła paranoję. 

SAMOZADOWOLENIE

Zawsze zawsze zawsze zadawaj sobie pytania i próbuj zrozumieć. Nic nie wkurzało mnie bardziej niż moi menedżerowie mówiący, że konkurencja tak naprawdę nie istnieje, że nie robi niczego dobrze i na dobrą sprawę nikt ich nie lubi. Nie rozumieli, że prosty fakt, że mają chociażby jednego klienta oznaczał, że jednak są konkurencją i coś robią dobrze. Ale na to pytanie nie umieli mi odpowiedzieć. Wszyscy byli w zachwycie nad sobą i naszym biznesem. Za dużo samozadowolenia.

Dopóki nie sprzedałem biznesu, nie czułem, że odniosłem sukces, bo zawsze w pełni znałem wszystkie nasze słabe strony. a więc to nie dawało mi spokoju. Pod tym względem byłem przesądny – samozadowolenie prowadzi do upadku.

Zawsze znaj swoje słabe strony i nigdy nie daj uwieść się swojemu sukcesowi. Był Paul i było Kinko’s. A między nimi była ściana, którą celowo zbudowałem. Ściana zapobiegała samozadowoleniu i zakochaniu się we własnym biznesie. 

Paul paczy i widzi!


OBSERWATOR ŻYCIA

Uczelnie powinny przede wszystkim uczyć studentów jak być lepszymi obserwatorami życia.

Ja żyję moimi oczami. Ponieważ mój ojciec był w biznesie mody, nauczył mnie chodzić po ulicach i zauważać wystawy sklepów – to jak ułożony jest na nich towar, jak są oświetlone. 

Większość ludzi wpadała do Kinko’s w pośpiechu. Dlatego i na zewnątrz i wewnątrz musiał panować uspokajający porządek. Wszystko na swoim miejscu, bez przeładowania, wszyscy w tych samych budzących zaufanie uniformach. Ludzie zaczynali się uspokajać i biznes kręcił się coraz lepiej.

Musisz patrzeć na swój biznes oczami klientów.

Przestań przyklejać się do ekranów, wyjmij z uszu słuchawki, a zacznij chodzić i zagadywać ludzi. To bo jest prawdziwe życie, więc to je obserwuj. Życie toczy się na planecie Ziemia a nie w ekranie. Ekrany to tylko dodatek.

ZAUFANIE

Ufanie ludziom jest bardzo uwalniające. Ufając ludziom będziesz żyć lepiej i bawić się lepiej. Biznes polega na obdarzaniu ludzi zaufaniem. Bycie szefem oznacza zarządzanie zaufaniem. 

USA zostało zbudowane w oparciu o uścisk ręki. Czego chce każde dziecko? Przewidywanego środowiska – czyli zaufania. Wszyscy chcemy móc zaufać. Ty ufasz, że oni wykonają pracę, oni ufają, że im za to na czas zapłacisz. Życie opiera się na zaufaniu. Więc nie miałem innego wyjścia – pomimo paranoi – jak zaufać moim ludziom. Musiałem, bo sam bym tego nie zrobił. Nie byłem w stanie zrobić większości tego, co było do zrobienia.

Zawsze dotrzymałem moich zobowiązań ale to oznaczało, że musiałem dbać o stan kasy. Inaczej nie mógłbym im płacić na czas i przestaliby mi ufać. Wszyscy zawsze cię lubią kiedy kasa się zgadza.

W życiu i w biznesie zyskujesz zaufanie przez okazanie zaufania. Najpierw je dajesz, potem je otrzymujesz. 

Nigdy nie odwiedzałem punktu bez zapowiedzenia, bo to mogłoby być odebrane jako podważenie zaufania do pracowników. Dodatkowo, nigdy nie nazywałem moich pracowników pracownikami, tylko współpracownikami. Bo razem budowaliśmy biznes. 

Koperta ze starych lepszych czasów


PRAGMATYZM

Masz się uczyć jedynie po to, żeby zapamiętać i używać. Jeśli nie masz zamiaru tego pamiętać ani używać, to po co w ogóle się uczyć?

Kolejny problem ze studentami polega na tym, że ciągle wszystko notują. Ja swoim studentom nie pozwalam robić notatek. Bo kiedy robisz notatki nie jesteś w stanie wyobrażać sobie w czasie rzeczywistym jak tę wiedzę wprowadzić do swojego życia. 

WEWNĘTRZNA FUNDACJA

Gdy zajmowałem się biznesem nie dawałem złamanego grosza żadnej fundacji. Za to inwestowałem w lepszę zycie wszystkich pracowników Kinko’s. Im więcej zarabialiśmy, tym lepsze ubezpieczenie zdrowotne mieli nasi pracownicy. 

NUDA I BIEDA

Każdy młody człowiek powinien przeżyć – przynajmniej przez jakiś czas – połączenie NUDY i BIEDY. Bo to właśnie dzięki nudzie możemy sami wyznaczać sobie zadania. A dzięki temu dowiedzieć się co tak naprawdę cię interesuje. Dziś jesteśmy tak zajęci że nawet nie zauważamy tego co nas interesuje. Kiedyś szło się do szkoły, samemu i rozmyślało. Dziś każdy idzie słuchając muzyki albo gapiąc się w ekran telefonu. 

Bycie zajętym nie jest twoim przyjacielem, bo zabiera cię od introspekcji. Twoim przyjacielem jest niepokój i ambicja. 

Niestety, okradamy nasze dzieci z daru nudy. 

Nuda pobudza twój niepokój a bieda pobudza twoją ambicję. Jako dzieciak byłem w Europie i pamiętam jak z niedowierzaniem patrzyłem na ludzi wchodzących i wychodzących z Hilotona. Nie mogłem uwierzyć, że kogoś może być na to stać. Poszedłem do restauracji i menu oglądałem od prawej strony – czyli od cen. Nawet nie mogłem zjeść tego co lubię.

ROLA PIENIĘDZY

Pieniądze nie są od tego, żeby kupować dobra luksusowe, tylko żeby kupować czas. 

W JAKIM BIZNESIE TAK NAPRAWDĘ JESTEŚ?

W pewnym momencie dosłownie po drugiej stronie ulicy mieliśmy konkurenta, który za ksero brał 3 centy podczas gdy my braliśmy 8 centów. Jednak my rozumieliśmy, że nie jesteśmy w biznesie robienia ksero. Tylko w biznesie uwalniania ludzi od niepokoju. Wpadali do nas, źli że robią to na ostatnią chwilę, nie do końca wiedzieli czego chcą ale chcieli to natychmiast. A my mieliśmy uspokajające umysł kolory i najlepsza obsługę. Było to możliwe bo w pewnym momencie zdałem sobie sprawę, że nie jesteśmy w biznesie ksero, tylko w biznesie uspokajania emocji naszych klientów.

SIŁA I ŁAGODNOŚĆ 

Zarządzając biznesem masz dwie strategię – aksamitną rękawiczkę i żelazną pięść. I musisz wiedzieć kiedy użyć odpowiedniej strategii. Polecam używać żelaznej pięści tylko w rzadkich przypadkach – ale jest potrzebna, żeby ludzie wiedzieli kto tu rządzi i jakie mają być porządki. Problem ze stalową pięścią polega na tym, że jest bardzo krótkotrwałym motywatorem. Aksamitna rękawiczka działa znacznie lepiej. 

Reputacja jest jak dziewictwo – można ją stracić tylko raz.

Biznes jest po to żeby cieszyć się życiem

 

BIZNES JEST PO TO ŻEBY CIESZYĆ SIĘ ŻYCIEM

Nie chodziłem do firmy, żeby się cieszyć pracą, tylko żeby się cieszyć życiem.

Moimi idolami było dwóch moich wujków. Po powrocie z wojny, zaczęli pracować jako barmani. Potem kupili bar. Potem mieli więcej barów i kupowali nieruchomości. Zawsze oszczędzali. Koło 50-tki sprzedali wszystko i ich najważniejszą życiową decyzją było gdzie zjedzą obiad. Moja maja zawsze pytała się mnie: “Nie chcesz mieć w ich wieku tego typu problemów?” Każdy z nich miał ułożone życie rodzinne, jeden z nich nigdy nie przegapił żadnego obiadu z rodziną. To oni byli dla mnie wzorem.

Chcesz mieć bogate i szczęśliwe życie? Oszczędzaj pieniądze i pracuj nad swoimi pomysłami.

Moją definicją posiadania biznesu jest zarabianie pieniędzy kiedy śpisz. Dlatego nie rozumiem tej całej gadki – mam biznes więc nie mam czasu dla rodziny, albo dla siebie.

Po pierwszych 3-4 miesiącach w Kinko’s zatrudniłem menedżera. A przez czas kiedy go nie zatrudniłem, jako że nadal studiowałem, pojawiałem się w firmie 2 razy w tygodniu.

ZARABIANIE TO NIE GRZECH

Zauważyłem dziwną zależność – moje najlepiej zarabiające punkty miały najbardziej szczęśliwych pracowników i najbardziej szczęśliwych klientów. Więc nie mówcie mi, że zarabianie pieniędzy jest grzechem. 

Ludzie mawiają, że biznes zaczynasz od pasji. Co za stek bzdur. Nie potrzebujesz pasji. Wystarczy ci pasja do zarabiania pieniędzy. Zarabianie pieniędzy nie jest grzechem. Jednocześnie nie możesz być w biznesie jeśli nie jesteś empatyczny. I jeśli brakuje ci umiejętności interpersonalnych.

Jeszcze inni mawiają, że jeśli twoją pasją jest jedynie zarabianie pieniędzy, to stracisz ją po tym jak się dorobisz. Po pierwsze to bzdura a po drugie – zawsze możesz je rozdać.

ZDROWY ROZSĄDEK

Od ścisłych zasad zawsze bardziej wolałem zdrowy rozsądek. Bo zdrowy rozsądek sprawdza się zawsze a ścisłe zasady psują kreatywność i inicjatywę. 

TO TYLKO GRA

Nic nie jest w życiu trudne jeśli potraktujesz to jako fajną grę. Idziesz do tej głupiej szkoły nie po to żeby mieć najlepsze oceny, tylko po co, żeby nauczyć się tego co może ci się przydać i dobrze się bawić. To samo z biznesem – to fajna gra.

Za każdym razem kiedy zarobiłem pieniądze, zastanawiałem się w co mogę je zainwestować. To była moja kolejna gra, która sprawiała mi przyjemność. Wyszukiwanie inwestycji, które będa zarabiać gdy śpisz. Zabawa taka sama jak gra w Monopoly. Bo biznes, jak Monopol, jest po prostu fajną grą. Co nie oznacza, że w tej grze masz oszukiwać.

W biznesie nie ma czegoś takiego jak ‘dość’ sukcesu czy pieniędzy. Bo to TYLKO GRA. 

Kinko’s w Japonii


UCZCIWOŚĆ I REPUTACJA


W życiu musisz być uczciwym i dbać o reputację. Możesz być uczciwym bo wierzysz, że tam na górze ktoś nalicza ci punkty albo możesz być uczciwy bo po prostu chcesz tak żyć. Co obrazuje ulubiony cytat mojego ojca – i mój – z Szekspira

Słowem, rzetelnym bądź sam względem siebie,
A jako po dniu noc z porządku idzie,
Tak za tym pójdzie, że i względem drugich
Będziesz rzetelny. 

ZAKOŃCZENIE

Problemem młodych nie jest ADHD czy brak skupienia tylko to, że jesteście zbyt zajęci i nie rozmyślacie. W życiu potrzeba trochę samotności, trochę odtrącenia, trochę czasu tylko dla siebie. Brakuje wam tego, więc brakuje wam całego wachlarza odczuć i doświadczeń. Jeśli jesteś w sprzedaży, napotykasz bardzo wiele odmowy. Bez umiejętności radzenia sobie z odmową nie możesz być ani w sprzedaży ani w biznesie. I nie poradzisz sobie w życiu. Społeczeństwo robi wszystko by chronić dzieci przed nieprzyjemnymi doświadczeniami, czyli przed odmową czy odrzuceniem, przed nudą i samotnością. W młodym wieku musisz kiepsko. To stanowi napęd. W tym wieku nie masz pojęcia czy kobieta w której się zakochałeś będzie kochała ciebie, nie masz grosza, a wszyscy wkoło próbują wpędzić cię w długi. Naprawdę wierzę, że mając lat 20-ścia czy 20-ścia parę masz być do pewnego stopnia nieszczęśliwy. Dla mnie to biologiczny nakaz. Bo ambicja i niepokój to twoi najlepsi przyjaciele. Niepokój jest paliwem dla ambicji. Więc nie możesz być szczęśliwy gdy zaczynasz.

Życie jest nieprzewidywalne. Takie po prostu jest. Jeśli chcesz przewidywalności, idź robić karierę w McDonald’s. Nie jako przedsiębiorca. Życie jest, ze swojej natury, dezorientujące. 

Rodzice Paula

To ty wybierasz jak chcesz przeżyć swoje życie. Jeśli tobie i twojej żonie pasuje to, że to ty robisz pieniądze a ona zajmuje się domem i dziećmi – to jest to wasz wybór. Nie ma nic wspólnego w byciem czy nie byciem seksistowskim. Ja na przykład chciałem, żeby moja żona, tak jak moja matka, była w domu, zajmowała się nim, wychowywała dzieci i zapewniała im odpowiednie środowisko. I ona też tego chciała. I nie chodziło o żadne bycie samcem alfa. Moja żona zawsze powtarzała, że w firmie jestem samcem alfa a w domu samcem zet.

Ja rządziłem w firmie a ona rządziła w domu. I mi to pasowało. Kobiety i mężczyźni mają uzupełniającą się charakterystykę. Dlaczego tego nie wykorzystać, tak w życiu jak i w biznesie? W ten sposób, kiedy dodajesz do siebie dwa uzupełniające się zestawy umiejętności, 1+1 równa się znacznie więcej niż 2. A jak ktoś mówi, że to seksistowskie, jego problem. Niech on zostanie w swojej parafii bo ja zostaję w mojej.

PS – kiedy syn Paula dowiedział się, że tata po śmierci nie zostawi mu pieniędzy, powiedział: „Nie musisz mi nic zostawiać. Wystarczy, że na grobie postawisz bankomat i podasz mi PIN.”

  • Sylwia Szwed

    8 kwietnia, 2023 o 19:06 Odpowiedz

    Potrzebowałam tego wpisu. Jako przedsiębiorczych mam podobne dylematy, ale tez wyciągnęłam mnóstwo wniosków z tego co tu napisane. Żyję tym tekstem cały dzień. I uważam że biznes to produkt, który trzeba stworzyć i dobrze sprzedać. Mażę o tym.

  • Belja

    9 kwietnia, 2023 o 05:32 Odpowiedz

    Jak zawsze materiał na wysokim poziomie, pokazującym możliwość realizacji swoich planów. Tym razem przemowa idealna dla Polaków, mających często problem z balansem między rodziną, przyjaciółmi a pracą i pieniędzmi. Aż by się prosiło, żeby Orfala przemawiał w Polsce, do przedsiębiorców i studentów.

  • Paweł

    12 maja, 2023 o 08:29 Odpowiedz

    Jeden z lepszych postów, a może to kwestia, że dawno Cie nie słuchałem 🙂 Dzięki!

  • Daniel

    18 grudnia, 2023 o 10:57 Odpowiedz

    Dziękuję za bloga, jak zwykle odpowiedni podcast/książka w idealnym czasie. W przyszłym roku mam 50 lat!

    Pozdrawiam!

  • Desi DEVINO

    2 marca, 2024 o 12:55 Odpowiedz

    Wpadles mi do sieci kilka dni temu. dziwna sprawa, bo mieszkam we Francji. No i dzieki wszystkim diablom i aniolom. Od 6-ciu lat interesuje sie tymi „najwiekszymi” w biznesie i jak oni mysla i postepuja. Paul ORFALEA odbiega od regoly, podobnie jak Dan Peña. Slucham z ogromnym zaciekawieniem juz po raz piaty, cz szosty i sluchac bede dotad az wejdzie mi to w moje ADN. Wiele spostrzezen mam juz zakodowanych od innych geniuszy, ale te kilka nowych, uslyszanych w tym podkascie, to prawdziwa rewolucja intelektualno-robocza. Paul ORFALEA jest imponujacy i pomimo jego lekkiej slowianskiej sympatii do trunkow alkoholowych, gada on BARDZO trzezwo i z zadziwiajaca spostrzegawczoscia. Wielka to radosc dowiedziec sie, ze sa przebogaci ludzcy ludzie. zycze wiec jemu dalszych nieustajacych powodzen. Podziekowania dla ciebie rowniez za ta wspaniala okazje wysluchania twojego naprawde genialnego odczytu. Desi

  • Desi DEVINO

    2 marca, 2024 o 12:55 Odpowiedz

    Wpadles mi do sieci kilka dni temu. dziwna sprawa, bo mieszkam we Francji. No i dzieki wszystkim diablom i aniolom. Od 6-ciu lat interesuje sie tymi „najwiekszymi” w biznesie i jak oni mysla i postepuja. Paul ORFALEA odbiega od regoly, podobnie jak Dan Peña. Slucham z ogromnym zaciekawieniem juz po raz piaty, cz szosty i sluchac bede dotad az wejdzie mi to w moje ADN. Wiele spostrzezen mam juz zakodowanych od innych geniuszy, ale te kilka nowych, uslyszanych w tym podkascie, to prawdziwa rewolucja intelektualno-robocza. Paul ORFALEA jest imponujacy i pomimo jego lekkiej slowianskiej sympatii do trunkow alkoholowych, gada on BARDZO trzezwo i z zadziwiajaca spostrzegawczoscia. Wielka to radosc dowiedziec sie, ze sa przebogaci ludzcy ludzie. zycze wiec jemu dalszych nieustajacych powodzen. Podziekowania dla ciebie rowniez za ta wspaniala okazje wysluchania twojego naprawde genialnego odczytu.

Dodaj komentarz

Regulamin | Polityka Prywatności


Copyrights 2024 © Rafał Mazur; Powered by Azantic