Sprezzatura, czyli naucz się wrodzonego talentu

Zdarzało Ci się widzieć kogoś, komu robienie skomplikowanych rzeczy przychodzi z dziecinną łatwością? Kogoś, kto przejawia naturalny talent, kto sprawia, że to co robi wydaje się być najłatwiejszą rzeczą na świecie, mimo iż wiesz, ze nią nie jest…?

Zanim wyciągniesz wnioski o „naturalnym talencie” czy „wrodzonym geniuszu” poznaj znaczenie słowa 'sprezzatura’ (czytaj – spreccatura)

Sprezzatura to słowo włoskie – oznacza w wolnym tłumaczeniu wyuczoną nonszalancje. To jedno z tych słów, które po polsku trzeba zastąpić całym zdaniem – chodzi dokładniej o ukrywanie celowych wysiłków by dość skomplikowane i trudne zadania jawiły się nonszalancko lekkie i łatwe.

Kojarzysz włoskie pizzerie i facetów podrzucających ciasto? Kucharzy mówiących do kamery i siekających wielkim nożem cebulę bez obcinania sobie palców? A James Bond jedną ręką ratujący świat a druga uwodzący kolejną piękną kobietę?

Sprezzatura wiąże pośrednio się z tak zwaną zasadą 10 tysięcy godzin. Potrzebujesz mniej więcej 10 000 godzin porządnego treningu by osiągnąć poziom mistrzowski w niemal dowolnej dyscyplinie. Czyli około 3 godziny dziennie przez mniej więcej 10 lat. Jest to tak zwany „przepis na geniusza”. Więcej o tej zasadzie znajdziesz w książce Gladwella „Outliers” przetłumaczonej na polski jako „Poza schematem”.

Teraz – wydawać by się mogło, ze ukrywanie swoich wysiłków jest rodzajem zakłamania i manipulacji. No cóż, być może jest. Nie w tym rzecz. Wydaje mi się jednak, że celem sprezzatura nie jest ukrywanie a podkreślanie lekkości i naturalności. Nie osiągniesz wrażenia nonszalanckiej lekkości bez ukrywania potu i łez…

Poznanie tego pojęcia oraz reguły 10 tysięcy godzin całkowicie zmienia zasady gry. Oznacza to bowiem, że teraz to Ty możesz rozpocząć pracę na tym, by jawić się jako „naturalny talent” oraz „wrodzony geniusz”. Przenosisz to co było poza Twoją kontrolą („geny”) na pole pracy, nad którym masz kontrolę. Możesz dokonać wyboru…

Jak zapewne (nie) wiesz, oceniamy, szufladkujemy czy ustalamy stereotypy na temat ludzi i zdarzeń w niezwykle szybkim tempie. Percepcja jest rzeczywistością. Percepcja jest również bardzo wybiorcza i bardzo łatwo wprowadzić ją w błąd. Możesz wykorzystać to na swoją korzyść.

Jeśli więc kiedykolwiek Twoim pragnieniem było być jednym „z tych”, którym wszystko przychodzi lekko, łatwo i przyjemnie – Twoja droga została właśnie otwarta. Wystarczy systematyczna dyskretna praca nad sobą. I niech nie przeraża Cię liczba 10 tysięcy godzin – nie potrzebujesz poziomu mistrzowskiego, by widać było wyniki.

To prawda, jesteś kim jesteś, ale stajesz się tym, co praktykujesz.

Rafał mazuR

  • Renata

    4 lipca, 2020 o 06:29 Odpowiedz

    Nie da się nauczyć tego. Z tym trzeba się urodzić. Wyssać z mlekiem matki. Na tym właśnie polega słoma z butów chłoporobotników, którzy usiłują zostać dżentelmenami i rozpracowują temat i uczą jaki wysiłek podjąć aby wydawało się, ze jest bez wysiłku. Otóż właśnie osobom, które wyrosły w dobrym środowisku, rzeczywiście przychodzi to bez wysiłku. Mają szlachectwo we krwi. One tym nasiąkają od urodzenia.
    Tym co według mnie najbardziej przeszkadza w osiągnięciu sprezzatury jest małostkowość, zapobiegliwość i chciwość. I są to cechy wrodzone, których osobom z niskich środowisk bardzo ciężko się pozbyć, zaryzykuję stwierdzenie, że jest to niemożliwe.

    Osoba którą cechuje sprezzatura jest gotowa na straty, bo nie uważa rzeczy materialnych za na tyle istotne by warto było dla nich stracić człowieczeństwo i godność.
    Przypomina mi się tu słynna wypowiedź Karen Blixen, arystokratki, która utraciła w pożarze
    całoroczny zbiór kawy a tym samym straciła pozycję i cały majątek: Patrząc na zgliszcza magazynów powiedziała bez mrugnięcia okiem „Cóż, wprawdzie nie mamy już kawy, ale zapraszam na herbatę”! Dorobkiewicz nie jest zdolny do takiej postawy.

    Sprezzatura to oznacza życie duchowe, gotowość na straty a nawet śmierć, kiedy trzeba, godne przyjmowanie porażek, „jutro też jest dzień”. Jest to zawsze opowiedzenie się za wartościami wyższymi, za ideami, za kulturą. W takiej perspektywie, czym jest ubranie choćby najdroższy smoking albo porcelanowa zastawa, są to przedmioty użytkowe a nie relikwie. Czego nie rozumieją niektóre osoby chowające serwisy w serwantkach, które potem kurzą się nieużywane przez całe lata, bo to rodzinna świętość, Podobnie
    jak zmuszanie gości do chodzenia w skarpetkach po parkiecie, tak jakby parkiet był ważniejszy niż człowiek. Podobnie jest z nadmierną dbałością o samochód czy smartfon.

    Takich cech nie nabywa się w ciągu kilku godzin szkolenia, to wymaga całkowitej zmiany mentalności albo trzeba się z tym urodzić. Jak wiadomo do zmiany mentalności potrzebnych jest kilka pokoleń.

    • Toni

      2 sierpnia, 2020 o 22:30 Odpowiedz

      Wszystkiego da się nauczyć jeśli ktoś rozumie po co to robi i tego pragnie. Mogę Ci podać dziesiątki „szlachetnie urodzonych” którym słoma z butów wystaje i dziesiątki milionerów, którzy sami się dorobili. A w skarpetach chodzi się w po parjiecie po to żeby na butach nie wnosić syfu do miejsca zamieszkania. Taki wiesz…. Element higieny.

  • exodus

    17 września, 2021 o 13:00 Odpowiedz

    Polecam książkę „Talent nie istnieje” omawiającej naukowo w/w 'przepis na mistrza’

Dodaj komentarz

Regulamin | Polityka Prywatności


Copyrights 2024 © Rafał Mazur; Powered by Azantic