Jak wyrobić nawyk wygrywania?

Play

To może być najważniejszy wpis na ZenJaskiniowca – a bez wątpienia jeden z najbardziej praktycznych. Będzie krótki i na temat – tak jak i metoda, którą opiszę. Stosuję ją od jakiegoś czasu i efekty jakie uzyskuję – czyli i wyniki w świecie rzeczywistym i przełożenie na to jak się dzięki temu czuję są – delikatnie mówiąc – rewelacyjne.

Zanim przejdę do metody, parę słów wstępu, aby ustawić ją w kontekście.

Po pierwsze mamy podział na PROCES i mamy podział na WYNIK. Wynik, niestety, nie zawsze i nie w pełni zależy od nas, za to PROCES już owszem. Mówiąc inaczej, mamy to co możemy kontrolować i to na co mamy wpływ i mamy to, czego kontrolować nie możemy. Jeśli chcesz zwiększać w swoim życiu ilość mocy i skuteczności, koncentruj się na tym co możesz kontrolować i na co możesz wpływać – czyli skupiaj się na PROCESIE.

PROCES czyni cuda…

Dlaczego? Dlatego, że jeśli Ty zajmiesz się PROCESEM, proces zajmie się WYNIKAMI. Czyli – jeśli naprawdę zależy Ci na wyniku, zajmij się PROCESEM.

Po drugie wszyscy znamy i kochamy koncepcje takie jak pewność siebie, poczucie wartości, samoocena, motywacja, inspiracja i tak dalej i tym podobne. Dowcip polega jednak na tym, że wszystkie one bledną przy pojęciu dużo mniej znanym – a mianowicie przy pojęciu POCZUCIA WŁASNEJ SKUTECZNOŚCI.

Pojęcie POCZUCIA WŁASNEJ SKUTECZNOŚCI to niezwykle udane dziecko współczesnego geniusza psychologii – kota, który nazywa się ALBERT BANDURA. Profesor Bandura ma 92 lata i wciąż urywa dupy w światku psychologii. Jest takim współczesnym Williamem James’em, który idzie swoją drogą i nie zgadza się z opiniami większości, tylko po to by po latach okazało się, że to jednak on miał rację.

Przekot psychologii, Albi Bandura

O POCZUCIU WŁASNEJ SKUTECZNOŚCI być może nie słyszałeś, ale to ono – w ogromnym stopniu – wpływa na Twoje życie. Według definicji, jest to:

siła przekonania, iż jest się w stanie zrealizować określone działanie lub osiągnąć wyznaczone cele.

Im wyższa jest Twoja SKUTECZNOŚĆ WŁASNA tym mniejsze są lęki i zahamowania związane z działaniem, tym wyższe stawiasz sobie cele, tym więcej w Tobie determinacji nawet w obliczu wyzwań i przeszkód. W skrócie – mówiąc prostym językiem, POCZUCIE WŁASNEJ SKUTECZNOŚCI to połączenie UMIEJĘTNOŚCI z JAJAMI. Ludzi o wysokim poziomie SKUTECZNOŚCI WŁASNEJ prowadzą bardziej spełnione, bardziej szczęśliwe i bardziej bogate – pod wieloma względami – życie.

Fantastycznie. Pytanie zatem brzmi – czy się z tym czymś rodzi czy też to coś się nabywa? Odpowiedź brzmi: jak najbardziej możesz to sobie WYROBIĆ, czyli WYTRENOWAĆ i już za chwilę poznasz na to najlepszą metodę.

Jednak zanim podam metodę, musisz wiedzieć, że najlepszym sposobem wyrabiania POCZUCIA WŁASNEJ SKUTECZNOŚCI jest zamienienie tego co masz robić w GRĘ. Gra, zgodnie z jedną z definicji to:

dobrowolne pokonywanie zbędnych przeszkód.

Podkreślam słowo: DOBROWOLNE! I już wyjaśniam o co chodzi: badania na namiętnych graczach gier wideo pokazują, że przegrywają oni przez około 80% czasu spędzonego przed ekranem. Zatem, przegrywają przez 80% czasu a jednak wciąż namiętnie grają. Dlaczego? A dlatego, że zrobienie z czegoś GRY oznacza, że na dobrą sprawę:

albo WYGRYWASZ albo się UCZYSZ

Te 80% przegranych to, realnie, proces uczenia się tego jak wygrywać. To raczkowanie po to, żeby móc chodzić a potem biegać. To dlatego dzieci uczą się tak szybko – bo dla nich wszystko jest GRĄ czyli życie jest procesem POZNAWANIA i UCZENIA się tego co działa i tego co nie działa.

Czyżby miliarder Larry Ellison mówił o życiu i biznesie jak o grze?

Doskonale. Część DOBROWOLNOŚCI uznaję za omówioną. Definicja mówi nam jednak o pokonywaniu „ZBĘDNYCH” przeszkód – i tutaj spójrzmy na grę, znaną nam wszystkim, czyli na koszykówkę. Masz piłkę i masz ten cholerny kosz, zawieszony na wysokości 3, 05 metra. Co więcej, kosz jest niewiele większy od piłki. Po co? Nie lepiej byłoby postawić na ziemi odkryty kontener, żeby każdy rzut był trafiony? Nie, nie lepiej, bo:

BEZ WYZWANIA NIE MA GRY

Czy jeśli jest TRUDNO to jest FUN. Zwróć proszę uwagę na to, że to co w GRZE nazywamy WYZWANIEM, w życiu (postrzeganym nie jako gra lecz jako obowiązek czy wyrok) nazywamy PRZEJEBANE i NIE FAIR. Jest ciekawym i znaczącym, że kiedy podczas pewnego badania jednej grupie studentów powiedziano, że mają szykować się do egzaminu a drugiej, że do gry, poziom stresu i prokrastynacji (wiecznego przekładania wszystkiego w czasie) był skrajnie wysoki w grupie egzaminu i marginalny w grupie GRY.

Zatem: im coś jest bardziej trudne, bardziej nie fair, bardziej niesprawiedliwe, bardziej przejebane i bardziej beznadziejne – tym bardziej wymaga uczynienia z tego GRY, do której wchodzisz dobrowolnie, wiedząc, że albo się czegoś NAUCZYSZ albo po prostu WYGRASZ.

Zatem, po tym nieco długim wstępie wiesz już, że o jakości Twojego życia decyduje TWOJE POCZUCIE WŁASNEJ SKUTECZNOŚCI, które najlepiej wyrobić poprzez zamienienie tego co masz robić w GRĘ.

Przejdźmy zatem do konkretu, czyli do tego jak wygląda sam PROCES wyrabiania SKUTECZNOŚCI WŁASNEJ, czyli sam proces WYRABIANIA NAWYKU WYGRYWANIA.

Jak już zapewne wiesz z poprzednich wpisów, najważniejszym pytaniem Twojego życia jest pytanie:

CO CHCĘ OSIĄGNĄĆ?

Musisz – nie żartuje – MUSISZ wiedzieć, jak wyobrażasz sobie własne życie w 3 najważniejszych płaszczyznach.

Wiesz czego chcesz?

Jak wiesz fizyka mówi nam o 3 stanach skupienia. Otóż Rafał Mazur nie jest gorszy i też ma swoje trzy stany skupienia, czyli trzy stany na których trzeba się skupiać:

  1. stan ciała
  2. stan ducha
  3. stan konta

To one składają się na jakość Twojego życia. Celem jest właściwy stan ciała (Twój stan fizyczny), właściwy stan psychiczny / emocjonalny / duchowy (stan ducha) oraz właściwy stan konta (pieniądze, biznes, kariera).  Co oznacza „właściwy” zależy już od Ciebie, oczywiście.

Tak więc pierwsze zadanie to określić co chcesz w tych 3 płaszczyznach. Już wiesz? Doskonale!

Czas przejść do samego sedna, czyli do samego PROCESU. Jego autorem jest jeden z moich ulubieńców, Andy FRISELLA, młody i bogaty przedsiębiorca amerykański, który przy okazji prowadzi najlepszy podcast po angielsku jaki znam, czyli MFCEO. Frisella nazywa metodę tę The POWER LIST (Listą Mocy) – ja nazwałem ją 5 ZWYCIĘSTWAMI DZIENNIE.

Jest banalnie prosta – co nie oznacza, że łatwa (ale to GRA, więc nie może być łatwa, bo byłaby NUDNA) i jeśli jej nie zastosujesz, GWARANTUJĘ, okradniesz się i to bardzo.

Oto ona:

Wiedząc czego chcesz, codziennie z samego rana (lub nim położysz się spać dnia poprzedniego) wypisujesz 5 ZADAŃ, które masz wykonać, które w sposób ZNACZĄCY przybliżą Cię do Twojego ostatecznego celu. Mówiąc inaczej – szukasz dźwigni, szukasz 5% które przełoży się na 95% wyników, szukasz tego, co da Ci największy zwrot z inwestycji.

SZUKASZ SKUTECZNOŚCI A NIE ZAJĘTOŚCI

Zadań ma być 5. Wypisujesz je na kartce – ODRĘCZNIE. To zadania to Twoje ANDy, czyli ABSOLUTNIE NIEZBĘDNE DZIAŁANIA:

Po wykonaniu zadania, skreślasz je. Twoim celem, celem tej GRY (bo to GRA, pamiętasz?) jest WYGRANIE TEGO DNIA – czyli skreślenie wszystkich 5 wpisów. Kiedy skreślisz je wszystkie, na górze karki wypisujesz wielkie Z jako ZWYCIĘSTWO. Jednak jeśli nie wykonasz wszystkich zadań, np. zrobisz tylko 4, wpisujesz na kartkę wielkie P – jak PRZEGRANA (lub jak PIZDA, wybierz co wolisz).

Robisz to CODZIENNIE. Jeśli po 7 dniach masz na koncie łącznie 30 lub więcej zwycięstw, WYGRAŁEŚ TYDZIEŃ (czyli możesz mieć maksymalnie 5 fuck-upów). Jeśli wygrałeś minimum 3 z 4 tygodni, wygrałeś MIESIĄC. Jasne? Wszystko to jednak sprowadza się do wygrania TEGO DNIA – codziennie, codziennie, codziennie…

Mówiąc prościej, żyjesz w KONTRAŚCIE: albo dzień WYGRYWASZ albo PRZEGRYWASZ. Niezależnie od wyniku, następnego dnia czynność powtarzasz. Kolejny DZIEŃ DO WYGRANIA, kolejne 5 zadań do strącenia. Frisella swoją GRĘ toczy codziennie od 16 lat. Jeździ Lambo lub Rolls Roycem a jego i firmy przynoszą ponad 100 mln dolarów rocznie, więc chyba dobrze na tym wychodzi. Co więcej, twierdzi, że to właśnie 5 ZWYCIĘSTWOM DZIENNIE zawdzięcza swój sukces i fortunę.

Skuteczny Andy FRISELLA

Celem 5 ZWYCIĘSTW DZIENNIE jest wyrobienie NAWYKU WYGRYWANIA czyli wyrobienie POCZUCIA WŁASNEJ SKUTECZNOŚCI. Przy okazji wyrobisz sobie nawyk robienia TYLKO tego co naprawdę się liczy i co NAPRAWDĘ daję efekty. Dlatego na listę wpisujesz tylko to, co jest WAŻNE i tylko to co daje Ci DŹWIGNIĘ. Nie wpisujesz tam np. mycia zębów albo oglądania TV – chyba, że te nawyki chcesz sobie wyrobić.

Kiedy coś stanie się już dla Ciebie automatyczne (np. zdrowe odżywianie) wypada z listy tworząc miejsce dla nowych WYZWAŃ.

Generalnie, zalecane jest, by wszystkie 5 NIE odnosiło się tylko do jednego stanu: dla przykładu, jeśli w danej chwili potrzebujesz skupić się najbardziej na biznesie, niech biznesowe będą maksymalnie 3-4 zadania. Zostaw 1-2 na stan ciała czy ducha.

Czyli lista zazwyczaj wygląda mniej więcej tak: 3-1-1, lub 2-2-1 ew. 4-1-0.

Podaję przykład dla kogoś kto uznał, że na tym etapie życia chce skupić się głównie na stanie ciała:

  1. 3 zdrowe posiłki dziennie (stan ciała)
  2. wypić 3L wody (stan ciała)
  3. 30 min kardio (stan ciała)
  4. medytacja 2 x dziennie (stan ducha)
  5. zadzwonić do ważnego klienta (stan konta)

Niektóre elementy będą na liście długo – aż wyrobisz sobie nawyk, inne pojawią się i znikną (różnego rodzaju „gaszenie pożarów” czy pojawiające się okazje). Frisella poleca, by zadania były na tyle krótkie, by zrobienie wszystkich pięciu nie zajmowało więcej niż 3-4 godziny łącznie. Co realnie może oznaczać, że jeszcze przed południem możesz zrobić wszystko co trzeba i cieszyć się wolnym czasem. Owszem, to „tylko” 5 czynności – ale będziesz je robić codziennie, plus to czynności dające Ci dźwignię, zatem efekt będzie się bardzo szybko kumulować.

Dodatkowo, te małe ale widoczne zwycięstwa nakręcą Cię pozytywnie do dalszego działania, więc obiecuję Ci, że na 5 zadaniach dziennie się nie skończy. Twoja DOPAMINA Ci na to nie pozwoli…

Co by nie było, PRZYKAZANIA są proste i są dwa:

  1. 5 ZWYCIĘSTW DZIENNIE
  2. ZRÓB Z TEGO GRĘ

Jeśli czytając to czujesz opór, oznacza to, że wciąż nie uczyniłeś z tego GRY i nie znalazłeś FUN’u w DOBROWOLNYM pokonywaniu przeszkód. Żadne afirmacje, żadne seminaria, żadne modły i autohipnozy nie dadzą Ci takiej SIŁY i MOCY jak ta DARMOWA metoda codziennego przesuwania się w kierunku życia, które CHCESZ. Nie musisz w nią wierzyć, nie musisz mi ufać, nie musisz niczego analizować. Masz jedynie zrobić 5 WAŻNYCH DZIAŁAŃ  dziennie i WYGRAĆ TYLKO TEN DZIEŃ. Co zajmuje, zazwyczaj, nie więcej niż 2-4 godzinny dziennie. A daje REALNE wyniki.

A teraz bierz się do roboty, przestań się martwić i ZACZNIJ WYGRYWAĆ!

Oto prosty fakt: JESTEŚ ZAKŁADNIKIEM.
Zakładnikiem samego siebie. DLACZEGO?
Bo WIĘZISZ w środku swój POTENCJAŁ…

Posłuchaj ZWIASTUNA w moim błyskotliwym wydaniu…

Ale ducha nie gaście! W 92 minuty nie tylko zmienię Twoją świadomość ale i dam Ci do ręki narzędzia, które pozwolą Ci uwolnić Twojego zakładnika.

Poznasz 7 Zasad skutecznego działania i 2 Mity, które krępują Twoje ręce i nogi.

Te Zasady to:

  1. Zasada PKP, czyli jak nie mieć już więcej problemów
  2. Zasada 5 Sekund, dzięki której już NIGDY (nie żartuję) nie będziesz ociągać się z działaniem
  3. Zasada Linii Prostej, czyli geometrycznej formuły sukcesu
  4. Zasada Podstawowych Ruchów, czyli co zapewniło wygrywanie Arnoldowi
  5. Zasada Małych Zwycięstw, czyli jak uzależnić swój mózg od zwyciężania
  6. Zasada 30 Dni, czyli jak skuteczność na złotym olimpijskim poziomie
  7. Zasada Rockefellera, dzięki której z nikogo stał się Władcą-Wszechświata….

A Mity?

Mity są dwa: Mit Emocji oraz Mit Czarno-Białego Świata..

Zresztą, posłuchaj sobie spokojnie całego WSTĘPU tutaj

… a jeśli uznasz, że ta inwestycja jest dla Ciebie ze wszech miast korzystna,
zapraszam do szybkiego i bezpiecznego zakupu!

Zostaw komentarz

Leave A Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.