Niech za motyw przewodni tego wpisu posłużą nam słowa cynicznego Francois de La Rochefoucauld, który w swoim zgrabnym dziełku, czyli “Maksymach i rozważaniach moralnych” napisał:

Powodzenie w świecie częściej zawdzięczamy naszym wadom niż zaletom.

Radosny sadyzm w akcji…

Zanim przejdziemy dalej, zastanówmy się nad tymi słowami, bo być może stanowią one coś więcej niż jedynie zgrabny aforyzm. Nie jest przypadkiem, że biografia jednego z największych biznesowych wymiataczy końca XX i początku XXI wieku, byli byłego włodarza F1, Bernie Ecclestone’a nazywa się – “Nie jestem aniołem” a biografia najbogatszego człowieka w Kalifornii, założyciela i szefa firmy Oracle ma tytuł: “Jaka jest różnica pomiędzy Bogiem a Larry Ellisonem? Bóg nie uważa, że jest Larry Ellisonem.”

W wielkim skrócie, ludzie sukcesu, mają – delikatnie rzecz ujmując – ego. I ego to może uwierać postronnych obserwatorów bo nie jest społecznie docięte i ugładzone. A nie może być społecznie docięte i ugładzone, bo masz to co tolerujesz, więc jeśli chcesz mieć więcej – jeśli chcesz mieć dużo, dużo, dużo więcej, musisz wymagać od siebie i od innych znacznie, znacznie, znacznie więcej. Czyli posługiwać się presją. A to jest i będzie powszechnie odbierane jako wada.

Cztery główne “wady” które zapewniają sukces (na ile cokolwiek może go zapewnić) które najczęściej zaobserwowałem u ludzi mega-sukcesu to:

  • nietolerancja
  • niecierpliwość
  • nieustępliwość
  • oraz bycie niezrażonym

czyli – w znacznym stopniu – cecha, która w Wielkie Piątce nazywa się bardzo niskim poziomem ugodowości. Jeśli w tym temacie interesuje Cię więcej, sprawdź moją TRUMPNOZĘ, bo Prezydent Trump jest ikoną tego typu egocentrycznej postawy.

SUKCES zależy od dyktatorskich skłonności – Bernie Ecclestone

Swoją drogą zabawne, ale Ari GOLD, bo on będzie głównym bohaterem tego wpisu, nie jest nawet prawdziwą postacią. To bohater – i to wcale nie główny – z serialu HBO “Entourage”. Skomplikujmy sprawę bardziej, bo Ari GOLD, który jak już wiesz jest postacią fikcyjną, staje się w 2015 roku autorem małej i błyskotliwej książeczki pod tytułem The Gold Standard: Rules to Rule By”, która, co ciekawe, jest jedną z najlepszych biznesowych książek jakie znam. Jest to również najlepiej przeczytany audiobook jaki miałem przyjemność słyszeć, bo czytał go – w najbardziej błyskotliwy z możliwych sposobów, odtwórca filmowej roli, czyli Jeremy Piven.A rzadko zdarza się, żeby gwiazda tego typu kalibru zajmowała się czytaniem książek.

Postać Ari Golda inspirowana jest autentyczną postacią wszechpotężnego (byłego) agenta gwiazd takich jak Vin Diesel, Mark Wahlberg czy sam Donald Trump – czyli postacią Ari EMANUELA, który obecnie zarządza jedną z największych agencji talentów na świecie – William Morris Endeavor. To właśnie Ari EMANUEL jest bezpośrednim szefem Dany WHITE’a czy Conora McGREGORA, jako, że jest (między innymi) właścicielem UFC. I, już na sam koniec tego wątku pobocznego, to Ari EMANUEL namaścił Jeremy Pivena do roli Ari GOLDA. Powiedział po prostu, że nie zgodzi się na nikogo innego.

Dwóch Władców Wszechświata, czyli Prezydent Donald Trump i Ari Emanuel

Prawdziwych autorów książki “The Gold Standard” jest kilku ale fakt jest jeden: wiedzą oni bardzo dokładnie, by nie rzec intymnie, na czym polega zdobywanie i utrzymywanie władzy & fortuny w dżungli zwanej Hollywood. Zobaczmy zatem jakie lekcje możemy wyciągnąć dla siebie!

AGRESJA ZDECYDOWANIE PRZEBIJA PASJĘ

“Chciałbym ci powiedzieć, że mój sukces w Hollywood napędzały pasja i kreatywność, to byłoby to kłamstwo. Napędzały mnie czysta agresja oraz ambicja.”

“A najważniejsza zasada sukcesu brzmi: ‘Nie masz żadnej władzy póki nie masz pełni władzy’. Jako władzę rozumiem nie zajmowane stanowisko a realną możliwość wprowadzania zmian na zawołanie. (…) Na szczęście bardzo szybko skumałem, że władzy nie zdobywa się szukając bezpiecznych dróg na skróty. Władzę zdobywasz dzięki WIZJI, pełnemu POŚWIĘCENIU i boskiej PEWNOŚCI SIEBIE, która jest tak wszechogarniająca, że masz absolutne przeświadczenie iż mógłbyś uprawiać jogę pod prysznicem w pierdlu o zaostrzonym rygorze i nikt nie śmiałby nawet rzucić okiem na twoją zgrabną i giętką dupę!”

BYCIE SZCZĘŚLIWYM PIENIĘDZY NIE DAJE

“Przestań marnować czas zamartwianiem się o równowagę pomiędzy życiem a pracą, poszukiwaniem lepszej wersji siebie [przypominam słowa La Rochefoucauld – RM] czy innych lipnych sekretów wciskanych przez rozlazłych hipisów, którzy nigdy nie zbudowali ani biznesu ani konkretnego dochodu, albo ockniesz się za 20 lat spłukany, wkurwiony i w kryzysie wieku średniego. Tani browar i kiepska dupa, które radowały cię w wieku 25 lat nie ukoją twej duszy w wieku 45-ciu.”

Świetnie napisane, jeszcze lepiej przeczytane!

“Szczęście jest jak jednorazowy seks – na początku cieszy i bawi ale parę godzin później chcesz wezwać Ubera i wrócić do swoich dawnych obowiązków. Sam pomysł, że ktoś mógłby chcieć doświadczać szczęścia w sposób nieprzerwany całymi dniami czy latami jest po prostu absurdalny. Każdy kto odczuwa przyjemność i euforię non stop jest albo upośledzony albo napierdolony. Za to pieniądze – w przeciwieństwie do szczęścia – są stabilne. Można je wydać, zainwestować, podpalić zwinięte w tyłku twej stażystki… W skrócie, wybierz kasę.”

“Co więcej, pieniądze są zasobem, który ułatwia odnalezienie życiowego sensu i osiąganie celów, nie dlatego, że mogą kupić szczęście, tylko dlatego, że usuwają desperację, desperację, która to szczęście i sens życia skutecznie odbiera. Bo jak powiedział mój ziom, George Jefferson, pieniądze trzymają zgryzoty na dystans.”

“Ludziom kruchym umysłowo szczęście często myli się z sedacją, tak jakby jedynym sposobem na bycie szczęśliwym było przepieprzenie czasu łowiąc ryby na muchę, robienie swetrów z kotami na drutach albo planowanie kolacyjek, przy których chcesz powrócić do japońskiej tradycji samobójstw. Emerytura nie jest celem. Emerytura jest wyrokiem.”

Sedacja (uspokojenie) – obniżenie aktywności ośrodkowego układu nerwowego za pomocą środków farmakologicznych bez wyłączenia świadomości (możliwe jest jednak częściowe jej ograniczenie). Dochodzi wówczas do zmniejszenia napięcia i niepokoju, często w połączeniu z sennością – Wikipedia

“Kiedy Bud Fox w filmie ‘Wall Street’ zapytał Gordona Gekko, ile jeszcze jachtów potrzebuje by móc jeździć na nartach wodnych, przegapił najważniejszy element. Bez znaczenia ile. Chodzi po prostu o to by mieć wybory. Jak śpiewa Wu-Tang Clan: “Gotówka rządzi wszystkim wkoło” i mają miliard procent racji.”

“Ci od ‘pieniądze szczęścia nie dają’ to ta sama grupa patafianów, która stworzyła pojęcie ‘pracoholizmu’ tak jakby kochanie tego co robisz zawodowo miało być chorobą na miarę malarii albo otyłości. A nie ma – poza miłością do własnej rodziny – ambicji ważniejszej niż posiadanie zajęcia, które kochasz. Bo jeśli nie masz pracy, którą kochasz, zgorzkniejesz jak upadająca gwiazda porno i rodzina cię za to znienawidzi. Przy czym nie chodzi mi tu o pracę, którą jesteś w stanie przez 8 godzin dziennie jako tako tolerować tylko o coś, co katapultuje cię co rano z łóżka w tempie podobnym do Jack Russell terriera, któremu odpalono w dupie fajerwerki.”

“Czy byłem kiedykolwiek od swojej pracy uzależniony? I to jak cholera! Masz przejebane jeśli nie jesteś. Bo w przeciwieństwie do twojego hobby czy twej szanownej małżonki, praca musi być posuwana codziennie. Niezależnie od wszystkiego.”

Walcz, walcz, walcz i koś kasę, kasę, kasę. Bo bycie szczęśliwym nie da ci nawet złamanego grosza – Ari GOLD

SPRZEDAWANIE

“Najważniejszym produktem, który sprzedajesz jest temperatura wrzenia. Ja nie reprezentuję aktorów. Ja reprezentuję gorączkę.”

“Każdy, dosłownie każdy na tej planecie jest sprzedawcą. Niezależnie od płci, wykonywanego zawodu, przynależności religijnej, rozmiaru miseczki, orientacji seksualnej, rasy, statusu społeczno-ekonomicznego, grupy krwi, ulubionego koloru, odległości wytrysku, niezależnie od tego czy za największy rockowy zespół uważasz the Beatles czy the Rolling Stones – każdy z nas zawsze coś sprzedaje. I masz nadzieję, że ktoś to coś kupi. Chcesz być lubiany? Musisz sprzedawać siebie jako osoba łatwą do polubienia. Chcesz, żeby ktoś zainwestował w twój biznes? Musisz sprzedać im dlaczego to właśnie ty jesteś tym, który potroi ich zainwestowane pieniądze. Chcesz żeby ktoś uprawiał seks akurat z tobą? Musisz im sprzedać dlaczego właśnie twój nektarek jest najsłodszy ze wszystkich.”

“Temperatura wrzenia to kinestetyczny, wybuchowy i jedynie chwilowy pęcherzyk energii, który otacza wszystko to co sprzedajesz – czy to produkt, czy klienta czy ciebie samego. I pęcherzyk ten ma przeważyć szalę na twoją stronę. (…) To właśnie ta gorączka dodaje do całego równania nieco podniecenia i sprawia, że w oczach kupującego wartość znacznie wzrasta, co daje ci dźwignie by żądać wyższej ceny.”

“To właśnie temperatura wrzenia sprawia, że ludziom odbija. Cztery stulecia temu, właśnie z powodu tego typu gorączki, cała Holandia dostała totalnego pierdolca na punkcie tulipanów.”

“Gdy masz do czynienia z gorączką, najważniejszym jest zachować lodowato zimną krew. No chyba, że masz ją po swojej stronie – wtedy gorączka ta może stopić każdą lodową przeszkodę. (…) Jedyny sekret to granie ciemną stroną monety. A ciemną stroną temperatury wrzenia jest STRACH. Jedyną bardziej motywującą siłą od korzyści kupienia tego co gorące jest paraliżująca perspektywa przegapienia tej jakże wyjątkowej okazji. Nikt nie chce być jak Ronald Wayne, czyli trzeci obok Jobsa i Wozniaka założyciel Apple Computer, który sprzedał swoje udziały za 800 dolców i mieszka teraz w przyczepie na polu kempingowym w Pahrump, w stanie Nevada, zastanawiając się zapewne co rano czy to właśnie dziś zdobędzie się na odwagę by w końcu pociągnąć za spust.”

“Umówmy się – nigdy tak naprawdę nie wiadomo czy rynek łyknie twój produkt. To zawsze niewiadoma. Zatem jedne co możesz zrobić to użyć temperatury wrzenia by hajpować swój produkt a tym samym zwiększyć jego szansę na sukces, bo za całą resztę odpowiedzialni są bogowie rządzący losami rynków.”

“Ja, dla przykładu, w ogóle nie czytuję scenariuszy. Moim zadaniem jest dobijanie targu w imieniu moich klientów. Zbyt wielu agentów marnuje czas zamartwiając się jakością materiału zamiast jakością deal’u. Fakty są takie, że scenariusz zawsze można poprawić, doprawić lub ożywić – a gdy umrze deal –  jest po ptakach. Nie możesz przeć do przodu jeśli tracisz czas na grzebanie się w akcie pierwszym. Nie wspominając o drobnym fakcie tego, jak kluczowe w moim fachu jest zachowanie rzetelnej obiektywności. A o nią dużo trudniej gdy rozumiesz fakt, że dany scenariusz jest totalnie do dupy.”

“Gorączka jest równie ważna kiedy chcesz oddzielić bogatych ludzi od ich ciężko odziedziczonych pieniędzy. A do tego celu najszybciej dowiezie cię naciśnięcie dwóch przycisków pod tytułem: niedobór i pilność. Niedobór, bo bogaci, jak nikt inny, jarają się posiadaniem czegoś unikalnego czego nie mogą posiadać inni bogaci a pilność, bo bogatych inwestorów czy producentów wykonawczych przeraża myśl o tym, że mogliby być ostatnimi.”

BRANDING

“Najlepszym sposobem by gorąc rozlał się po mieście jest bycie ‘NAJ’. Zapomnij o byciu wszechstronnym i dobrym we wszystkim, bo w moim biznesie omawia się jedynie przypadki ekstremalne. Jennifer Aniston nie była po prostu seksowna – ona była najbardziej seksowna. Sasha Baron Cohen był najbardziej zabawny a Bill Gates był najbogatszy. Jay Z i Beyoncé byli parą najbardziej pracowitą. Renée Zellweger była najsmutniejsza. Allen Iverson był najbardziej leniwy, ale chociaż o nim mówiono. Moim zadaniem jest więc konwersja mocnych stron mojego klienta do czystego, prostego ‘NAJ’, tak, bym mógł każdego z nich sprzedać jako produkt premium. A zawsze zarobię więcej sprzedając najmądrzejszego, najgłupszego, najbardziej cnotliwą albo najbardziej puszczalską niż gdy zaoferuję człowieka renesansu.”

ZESPÓL PRZEWAGI PSYCHORUCHOWEJ

“Zawsze byłem w stanie zrobić znacznie więcej znacznie szybciej niż inni ludzie. Jestem w stanie w parę godzin zrobić to, na co reszta świata potrzebuje całych dni. Po prostu wibruję na dużo wyższych częstotliwościach niż reszta śmiertelników. Mam tyle energii, że ludzie myślą, że jestem radioaktywny. Świecę kurwa w ciemnościach!”

“I wtedy doszedłem to najbardziej odkrywczego wniosku mojego życia. To nie ja jestem za szybki. To świat jest za wolny. I, jak to już często w moim życiu bywało, to co miało być przeszkodą zamieniłem w korzyść. Zamiast Zespołu Nadpobudliwości  Psychoruchowej ja mam Zespół Przewagi Psychoruchowej. Zacząłem postrzegać moją przypadłość w pozytywnym świetle, jako dopalacz, który pomaga mi osiągać szybciej cele a nie jako wadę, która mnie obciążą. Ponieważ byłem w stanie znacznie więcej przetwarzać i syntetyzować, byłem też w stanie znacznie więcej i znacznie szybciej realizować. Wyrobiłem sobie dar przebijania się prosto przez szum i zajmowania się samym sednem problemu.”

“To nie ja mam być tym który zwalnia, tylko wszyscy pozostali mają być tymi, którzy mają mnie gonić. Całe wyzwanie polegało na tym, by świat dostosował się do mnie a nie odwrotnie! (…) Przy okazji pamiętaj tak zwaną Złotą Zasadę: ‘ten kto ma złoto, ustala zasady’. A tym samym ADD jest dla frajerów i przeciętniaków. Wyrób sobie nie Zespół Deficytu a Zespół Przewagi i biegnij po nagrody. Mówiąc prościej – niezależnie od tego czym się zajmujesz, przechodź od razu do sedna. Bo ilość czasu jest ograniczona a ilość pracy, która została do wykonania zdaje się rosnąć geometrycznie. Każda minuta jest cenna! Każda sekunda stracona to sekunda której nie da się już odzyskać. Ilość dni, tygodni i lat jest ograniczona i albo ty sprzedasz coś im albo oni sprzedadzą coś tobie.”

“Zasada, z grubsza, wygląda tak – we wszystkich swoich biznesowych poczynaniach bądź jak błyskawica – szybki, błyskotliwy i przelotem. Jako Władca Wszechświata nie mam czasu na pierdoły. Więc jeśli chcesz być takim jak ja – a umówmy się, chcesz być takim jak ja – to też nie miej na nie czasu. Olać przystawkę. Dawać danie główne! Niektórzy uznają cię za prostaka albo aroganta, ale puść to mimo uszu. Piękno polega na tym, że gatunek nasz bardzo łatwo się adaptuje. Tak więc nauczą się i dopasują. Zresztą sam pomyśl – gdyby zsumować cały ten czas spędzony na bezwartościowym badziewiu, ile by się go uzbierało?”

“Chroń swój czas dokładnie tak samo jak chronisz swoje pieniądze. Bo, generalnie, to dokładnie to samo. Nigdy nie pozwól by inni ludzie wypisywali swoje czeki twoim czasem.”

“Sprawa spotkań jest prosta – mają być najkrótsze jak jak to tylko możliwe. Żadne spotkanie nie może trwać dłużej niż 20 minut – maks! [Donald Trump nie odbywa spotkań dłuższych niż 12 minut – przyp. R.M.]. Czym jest spotkanie korytarzowe? Dokładnie tym czym się wydaje. Wymianą zdań do której dochodzi kiedy zmierzam korytarzem z punktu A do punktu B. Spotkanie w ruchu, w skrócie. Skoro i tak i tak muszę chodzić, załatwmy w tym czasie jakieś interesy.

“Prezydent Lyndon Johnson, z czego był znany, odbywał godzinne posiedzenia rządowe zrzucając klocka na prezydenckim tronie. Jego najbliżsi doradcy i pomocnicy stali pod sraczem i robili notatki podczas gdy szef cisnął figurkę z brązu. Steve Jobs podobnie, z tym, że w jego przypadku były to przechadzki po okolicy otaczającej siedzibę firmy. Jest coś w aktywności fizycznej połączonej z pracą umysłową co wrzuca poziom kreatywności i dialogu na znacznie wyższy bieg.”

Jedna ze strategii zarządzania czasem… foto: https://carolcassara.com/meeting-in-the-toilet/

“Zostając wyznawcą Zespołu Przewagi Psychoruchowej, zawsze ale to zawsze – jak sama nazwa wskazuje – musisz być w ruchu. Ruch, działanie, impet są absolutnie kluczowe. I odnosi się to do każdego aspektu życia. Ze spotkaniami włącznie. Żadna rozmowa telefoniczna nie może trwać dłużej niż dwie minuty. Jeśli 120 sekund nie wystarcza by załatwić sprawę, wyślij SMS albo maila. Na dobrą sprawę, rozmowy telefoniczne zachowaj tylko na sytuacje, gdy to co chcesz wyrazić jest tak pilne, palące lub delikatne, że SMS lub maile odpadają.”

“Na dobrą sprawę wydajność wymaga również porzucenia przywitań, gdy druga strona podnosi słuchawkę. Po prostu zacznij nawijać. Od razu do sedna. To pozwoli człowiekowi po drugiej stronie szybko zorientować się, że to nie jest rozmowa czysto kurtuazyjna. I absolutnie nie krępuj się dzwonić do ludzi po godzinach pracy. Bierz przykład z E.T – nie dzwonił do swoich, żeby sobie pogadać. Zadzwonił żeby im powiedzieć: “Zabierzta mnie stąd kurwa!”

“Inną kolosalną zaletą zarażenia się Zespołem Przewagi Psychoruchowej jest to, że pozwala ci ona blokować skierowaną w twoją stronę negatywność. Gdy im się na to pozwoli, negatywność i pesymizm zaczną się szerzyć jak epidemia. Wysłuchiwanie gówna prowadzi do gównianych wyników w pracy. (…) Ludzie kochają te różne hasełka typu “Myśl pozytywnie’ albo ‘Zawsze patrz na jasną stronę wszystkiego’ ale to nie moje usposobienie. Ja mówię o uznani faktu, że jest coś takiego jak mentalna sraczka i kategoryczne zabranianie ludziom zanurzania cię w tej kloace. Ty po prostu nie masz czasu na ich słowną biegunkę. Bo nie masz czasu na nic co nie zabiera cię przed siebie. Napoleon miał na to świetne rozwiązanie – nikt nie miał prawa dzielić się z nim problemem jeśli jednocześnie nie przygotował 3 wariantów rozwiązania.”

“Tak więc klapki na oczy, cel na myśli, olewka całej reszty i rura do przodu. Kto się rozprasza, przegrywa. Zespół Przewagi Psychoruchowej usunie przeszkody byś mógł wygrywać. Zaraź się już dziś!”

“Kiedy Bóg wręczył Lotowi i jego rodzinie jego free-pass, dał mu również jeden i jedyny warunek – żadnego oglądania się za siebie. Miał jedynie iść w kierunku tego co większe i lepsze. A oto morał z tej całej historii:

  1. Jeśli powiesz swojej żonie żeby pod żadnym pozorem czegoś nie zrobiła, masz gwarantowane, że zrobi odwrotnie – niezależnie od konsekwencji
  2. Ci, którzy patrzą się za siebie zamieniają się w słupy soli

Zawsze przyj naprzód. Każdy napotkany problem to okazja by udowodnić, że jesteś Batmanem w dobrze skrojonym garniturze. Kiedy wszystko w koło zacznie się pierdolić, czas podnieść rękawicę i zacząć młócić swoimi pięściami. Batman nie myśli o kontroli obrażeń. Batman gwarantuje obrażenia. Kiedy wrzucisz mnie do studni, nie będę skamlał ‘Dlaczego, dlaczego?’ tylko przegryzę tunel jak moi dziadkowie uciekając przed naziolami. Z czasem, kiedyś, będzie czas na refleksję, podsumowania i pomstowanie, jednak dopiero po tym jak wyleziesz z nory.

PORZUĆ POKOLENIE POKURCZY

“Swoje biznesy prowadziłem zawsze jak mafijny don. Szukam ludzi, którzy są twardzi, ambitni i lojalni w zamian dając im możliwość pokazania mi, że zasługują na to by należeć do familii. Kiedy zdadzą egzamin, traktowani są jako aktywa – a nie jako pracownicy – i we właściwy sposób traktowani. A to oznacza wiele swobody i dodatkowe przywileje bez końca. Tak długo jak zarabiasz mi pieniądze, okazujesz szacunek i nigdy, nigdy, ale to przenigdy nie traktujesz SWOJEGO biznesu jako pracy, zasady obowiązujące zwykłych szaraczków ciebie nie dotyczą.”

“Czym różni się praca od biznesu? Praca to coś co robisz. Biznes to coś co rozwijasz. Niezależnie od struktury organizacyjnej czy zajmowanej pozycji, twoim jedynym zadaniem, jedynym celem który się liczy jest ROZWIJANIE twojego biznesu. Z chwilą gdy zaczniesz myśleć o sobie jako o przedsiębiorcy a nie o pracowniku, wszystkie te subiektywne mierniki typu ‘wysiłek’ czy ‘dobre intencje’ przestają mieć znaczenie.”

“Bo jedynym miernikiem dla moich pracowników jest jedno proste pytanie: ‘Jak idzie twój biznes?’ I oby odpowiedź na to pytanie była prosta i mierzalna.”

“Zaufanie i przyjaźń niemal zrujnowały całą moją karierę. Kiedy zaczynasz traktować swoją pracę jako biznes, zaczynasz zauważać niebezpieczeństwa zbytniego spoufalania się ze swoimi kolegami. Władza jest zasobem ograniczonym, który kontrolować mogą jedynie nieliczni. Co oczywiście absolutnie nie oznacza, że w pracy nie możesz mieć przyjaciół, wszak potrzebujesz sojuszników tak do ataku jak i do obrony. Jednak upewnij się, że lojalność w stosunku do przyjaciół nie przerasta tej w stosunku do biznesu. Nie postaw się w sytuacji bycia basistą w czyimś zespole. Basiści prawie nigdy nie mają okazji do grania solówki.”

“Bądź prowokacyjny. Bądź zuchwały. Bo największym ryzykiem jest dopuszczenie do tego by zgasły reflektory. Kiedy większość ludzi mówi o ryzyku zawodowym, skupiają się na ryzyku czynnym, czyli ruchach takich jak opuszczenie wygodnej posadki na rzecz startup’u albo obniżenie pensji na rzecz wyższych premii. Jednak jeśli postrzegasz swoją pracę jako biznes, obawiaj się ryzyka pasywnego. Czyli tego, że będzie ci tak wygodnie i komfortowo, że nie stworzysz sobie alternatywnego rurociągu pod przyszłe okazje i możliwości – tak wewnętrzne jak i zewnętrzne.”

“Rzucanie się na okazję by wywindować własną karierę nie jest ryzykiem. Ryzykiem jest to, że twoje zyski nie rosną. Ryzykiem jest pokładanie zaufania w to, że twoja firma lub inni ludzie zadbają o twój los i to, czyli że oddajesz im całą swoją amunicję.”

“Całkowicie i totalnie nie mam cierpliwości do tego całego narzekania na niesprawiedliwość. Życie nie jest fair, miłość nie jest fair i tak długo jak oddychać będziemy wolnym powietrzem kapitalistycznego świata – biznes nigdy nie będzie fair. W 90% przypadków, ci którzy skamlą najbardziej to nieudacznicy, który wybrali własne niskie standardy zamiast zdrowego rozsądku. To ci, którzy chcą dobrze wykonać swoją pracę, zamiast skutecznie prowadzić swój biznes.”

W życiu nie chodzi o to, żeby uczyć się na błędach tylko żeby uczyć się by błędów nie popełniać – Ari GOLD

MASZ BYĆ WSZĘDZIE

“Twoja misja zdobywania władzy nie zaczyna się o 9 i nie kończy o 17. Nie ma wolnego w nocy czy weekendy. Wspinanie się na szczyt to wyprawa, która trwa 24/7, 365 dni w roku. Kiedy kończy się dzień pracy, zaczyna się noc pracy. Na dobrą sprawę to co osiągniesz pomiędzy 19 a 2 w nocy jest znacznie ważniejsze niż to co można zrobić za dnia. Bo nie można zbudować imperium izolując się w biurze na 8h dziennie – musisz spuścić się ze smyczy i ruszyć w świat. Sukcesu nie znajdziesz w swoim zamkniętym boksie. Musisz być tam gdzie coś się dzieje. Musisz podkreślać swoją intensywną obecność zarówno w biurze jak i poza nim.”

“Gdy zachodzi słońce, zaczyna się nowe rozdanie. Moja mantra brzmi: BĄDŹ WSZĘDZIE. Mają kurwa myśleć, że cię sklonowano! (…) Wychodź każdego wieczora i zaliczaj tyle imprez ile tylko się da. Idź tam gdzie coś się dzieje i wpadaj na ludzi. Ilość szczęśliwym zbiegów okoliczności cię zaszokuje, bo okazje są ptakami nocy a sukces często sprowadza się do farta. Więc wystaw się na jego działanie. Bo wiesz co się stanie jeśli nie będziesz wychodził? No właśnie – NIC.”

Są ludzie, którzy mają noworoczne postanowienia. To ludzie słabi. Moim jedynym postanowieniem jest dalsze robienie tego co już robię. Perfekcji nie da się poprawić… – Ari GOLD

STRATEGICZNE UŻYCIE PREZENTU

“Umiejętność dawania prezentów to jeden z najważniejszych elementów. I tak jak każdy problem to okazja do tego by stać się bohaterem, każdy prezent to okazja by zostać gwiazdą. I nie miej złudzeń – dobór prezentu to forma sztuki. I sztukę tę należy studiować, praktykować i po mistrzowsku opanować.”

“Prawdziwi GRACZE rozumieją, że wręczanie giftów to broń niezbędna w ich arsenale służącym światowej dominacji. Właściwie użyta odróżni cię od reszty stada, gładko kształtując wizerunek tego, jak przez elitę chcesz być odbierany. A nic nie przebije przemyślanego, widowiskowego i jedynego w swoim rodzaju prezentu wręczonego komuś z kim masz lub z kim chcesz mieć ważna i owocną relację.”

“I jeśli masz z tej sekcji wyciągnąć tylko jedną rzecz, niech będzie to ta – jeśli chodzi o strategiczne użycie prezentu, twoim celem jest prezent tak unikalny, tak nietypowy, tak zadziwiająco niemożliwy, że staje się on sam w sobie historią do opowiadania. Bo mistrzowie strategicznego wręczania rozumieją, że życie najlepszych prezentów wykracza daleko poza moment ich wręczenia. Właściwa narracja wokół prezentu zapewni mu właściwie nieśmiertelność. (…) Dlatego to gra dla precyzyjnych.

“Do zapamiętania jest to – właściwy prezent we właściwym momencie może zrobić całą różnicę pomiędzy zwycięstwem a porażką. Bo pomyśl o prezencie jako o koniu trojańskim a o sobie jako o ukrytym tam żołnierzu w lśniącej zbroi czekającym na desant z okrzykiem: ‘Niespodzianka kutafony!’ Jako dawca i prezenter danego prezentu jesteś z nim poniekąd ożeniony. Historia o prezencie jest przy okazji historią o tobie. Wiec za każdym razem gdy ktoś historię tę opowie, WYGRYWASZ.”

“Prezenty są skrajnie ważne, bo prezenty pomagają ci wygrywać. A dodatkowa dobra wiadomość jest taka, że większość ludzi we wręczaniu ich totalnie obsysa. Kluczem jest precyzyjne wyczucie osoby, która ma zostać obdarowana. Dlatego lubię myśleć o każdym jako o uzbrojonym sejfie. Zadając właściwe pytania i uważnie słuchając odpowiedzi, co jakiś czas zębatki ustawią się we właściwy sposób a ty usłyszysz kliknięcie – i to jest ten moment kiedy możesz z impetem dostać się do skarbca po czerwonym dywanie, który oni sami przed tobą rozwiną.”

“Pomyśl o prezencie jak o lodowcu. Na pierwszy rzut oka widzisz jedynie czubek. Ale pod powierzchnią jest masa lodu czekająca na to by zostać odkryta. W skrócie – metafora lodowca oznacza, że jest tam znacznie więcej niż widać na pierwszy rzut oka. Bo wspaniały prezent składa się z warstw.”

“Kiedyś na jakiś zderzaku zobaczyłem naklejkę a jej treść została ze mną na zawsze: ‘Ludzie nie będą pamiętali tego co zrobiłeś. Ludzie nie będą pamiętali tego co powiedziałeś. Ale ludzie ZAWSZE pamiętać będą to jak sprawiłeś, że się czuli’. Wiem, że brzmi pedalsko, ale jest w większości prawdziwe.”

“A tym samym, w każdej interakcji, chcę sprawić, żeby ludzie COŚ poczuli. Jestem chemicznym agentem zmiany. Przemieniam molekuły w pomieszczeniach. Jestem albo promykiem, albo piorunem albo gromem. I tę samą zasadę stosuje we wręczaniu prezentów. Przy czym, podkreślić trzeba, że prezenty nie ograniczają się jedynie do tego co namacalne i fizyczne. To, że czegoś nie możesz zobaczyć czy dotknąć nie oznacza, że nie może być prezentem. Tego typu prezenty klasy premium mogą być bowiem wspaniale opowiedzianą historią albo właściwie wycelowanym i umiejscowionym komplementem. I są równie potężne – o ile nie bardziej – niż fizyczne obiekty.”

“Podążając za duchem mojego brata z innej matki, wielkiego Martina Luthera Kinga Jr. – ja kurwa poruszam ludzi. Moje słowa odmieniają życia, sucze ryje! Pomyśl o tym jak o wizycie w teatrze. Masz do czynienia ze spektaklem. Każda linijka tekstu dokładnie rozpisana. Każdy dowcip precyzyjnie wymierzony. Napięcie w głosie przećwiczone do wyrzygania jednak przekazane w sposób tak świeży, jakby pojawiło się spontanicznie po raz pierwszy.”

“Ale, oczywiście, wartość którą wnoszę wykracza daleko poza czystą rozrywkę. Bo małpa z bananem w dupie też jest przecież rozrywką. Jednak dynamicznie i właściwie opowiedziana historia przekracza jedynie rozbawienie. Bo zapewnia słuchaczowi unikalny dostęp – dostęp do informacji, do wiedzy. Dostęp do tajemnych korytarzy wiodących do władzy, do których zwykły śmiertelnik nie ma dostępu czy wglądu. I podobnie jak wielki David Copperfield, jestem uwodzicielem. Z tym, że zamiast magicznej różdżki, ja używam własnego języka.”

 PRZYSŁUGI ZOBOWIĄZUJĄ

“Zasada dotycząca przysług jest prosta. Po pierwsze zawsze zliczaj na bieżąco. Po drugie – wychodź na zero jak najszybciej, czyli odpłacaj za wyświadczoną ci przysługę przysługą o jeszcze większej wartości. Im więcej ci zawdzięczają, tym bardziej się eksponują. Ciężka chmura wyczekiwania zawiśnie nad ich głowami. Dlatego zawsze wyświadczaj więcej im niż oni tobie. Kiedy wyświadczasz ich więcej niż twoi partnerzy, zyskujesz zgrabną dyplomatyczną przewagę.”

LUDZIE BĘDĄ CIĘ OCENIAĆ

“Można narzekać na to, jak bardzo jest to płytkie i niesprawiedliwe, ale fakt pozostaje faktem – ludzie są istotami wzrokowymi i oceniają innych po wyglądzie. Tak po prostu jesteśmy zaprogramowani. Oczy są naszą pierwszą linią obrony i owszem – oceniamy książki po okładce. (…) W przeciągu pierwszych 15 sekund od poznania cię ludzie wiedzą, czy chcą uprawiać z tobą seks czy nie. To potwierdzone naukowo. Mówiąc inaczej, pierwsze 15 sekund to albo światło zielone albo czerwone, zatem dlaczego mógłbyś nie chcieć wyglądać najlepiej jak możesz?”

“Więc jaką chcesz budować o sobie narrację? ‘Jestem sflaczałym pokurwieńcem który ma w dupie siebie samego więc ty też powinieneś’ czy może ‘Jestem ogarniętym i pewnym siebie graczem, którego genitalia zapewnią ci nieziemskie przeżycia’? Kiedy patrzę w lustro widzę przystojniejszą wersję George’a Clooneya. A co ty widzisz? A oto parę wskazówek, które pobudzą twojego wewnętrznego Cloon’a:

Zaakceptuj fakt, że żyjemy w świecie dominacji obrazu. To nie podlega żadnej dyskusji. Mało kto kuma ten fakt bardziej niż mój serdeczny przyjaciel, Richard Branson. Wygląda i ubiera się jakby był gwiazdą rocka na międzynarodowej trasie koncertowej. Zawsze prezentuje się jakby właśnie odbywał zwycięskie okrążenie. Bo wie, że obraz który projektuje będzie psychologicznie powiązany z jego firmami. Virgin jest cool bo Richard Branson jest cool.”

“Masz wyglądać tak, żeby chcieli cię wyruchać. Zawsze do-wyruchania. W tym celu wykorzystujesz to co już zostało ci dane. Niezależnie od swoich fizycznych zalet – czy też ich braków – twoim celem jest ukazać światu najlepszą wersję samego siebie. Wciąż możesz być paskudny jak nieboskie stworzenie, ale na skali paskudności masz być najbardziej seksowną wersją paskudztwa. A skale robią wielką różnicę. I o ile chcesz być najbardziej do-wyruchania jak tylko się da, innym sposobem myślenia byłoby to, by pod żadnym pozorem nie być nie-ruchalnym. Twój wygląd fizyczny musi spełniać jakieś minimum przyzwoitości, by inna istota ludzka nie zadźgała samej siebie nożem do masła na samą myśl o kopulowaniu z tobą.”

“Bo kiedy dobrze wyglądasz to dobrze się czujesz. Kiedy ja wchodzę do pokoju, możesz poczuć jak moja pewność siebie promieniuje niczym izotopy plutonu 239 z elektrowni w Fukushimie. Bo ja wiem, że wyglądam dobrze. A jest bezpośredni związek pomiędzy tym jak postrzegasz siebie a poziomem pewności, którym emanujesz.”

Jeśli chodzi o ciało, sprawa jest prosta. Masz dobrze wyglądać nago. Przy włączonym świetle – Ari GOLD

“Ciuchy. W tym temacie najlepszą poradę dostałem od gangstera starej daty, Johnny Abramsa. I nigdy jej nie zapomnę a brzmiała tak: ‘Dzieciaku, trzy najważniejsze relacje w twoim życiu to ta z twoim Stwórcą, z twoją matką i z twoim krawcem. I z tych trzech, to ta z krawcem jest najważniejsza.’ No bo co za sens w ćwiczeniu, skoro nie podkreślasz tego ubraniem? Musisz mieć odpowiednią sylwetkę.”

“Toaleta. Masz się ogolić i masz przystrzyc włosy. Władza nie ma czasu dla kudłatych hipsterów. Wiesz dlaczego jaskiniowcy co jakiś czas wymyślali coraz bardziej skomplikowane narzędzia? Żeby mogli kurwa ogolić ryja! Więc jeśli chodzi o codzienną toaletę – codzienny prysznic, dezodorant i higiena osobista są zasranym obowiązkiem. Style mogą się zmieniać, ale śmierdzenie jakby odlał się na ciebie cały oddział geriatryczny prosto po dializach nigdy nie będzie w modzie.”

WSZYSTKO JEST OSOBISTE (…CHODŹ UDAWAJ, ŻE NIE JEST)

“Tak w życiu jak i w biznesie, wszystko jest osobiste. Ale tylko zawsze. Bo każda decyzja biznesowa, niezależnie od tego co chcieli ci wmówić, zawsze jest decyzją osobistą. Jednak myk polega na tym, by zachowywać się jakby tak nie było. Co niekoniecznie musi być najłatwiejszym zadaniem. Udawanie, że atak osobisty wcale nie dotknął cię osobiście wydaje się być nielogiczne; twój instynkt będzie wrzeszczał by wypalić wszystkich wkoło emocjonalnym miotaczem ognia. Jednak różnica pomiędzy świadomością, że chcesz komuś zrobić z dupy jesień średniowiecza a pociągnięciem za spust jest znaczna. To właśnie ta cienka linia oddziela masterów od masturbatorów.”

“Traktowanie spraw osobiście jest jak najbardziej w porządku i – w rzeczy samej – nawet zalecam tego typu pamiętliwość wiodącą do zapalczywej zemsty. Jednak nie możesz sprawiać wrażenia, że sprawy ubodły cię personalnie. Bądź jak robot. A roboty są bez emocjonalne. Obiektywne. Beznamiętne. Nie popełniają błędów wynikających z pychy czy sentymentalności. Jedynie ruchy i kontry. Robotom nie puszczają nerwy. I tobie też nie powinny.”

“W swojej przebiegłości i postępowaniu musisz być zimny i kliniczny jak chirurg. Musisz kontrolować swoje emocje. I to, że zdarzają mi się napady gniewu absolutnie nie oznacza, że pod tym emocjonalnym terroryzmem nie ma wykalkulowanej logiki.”

“Kiedy reagujesz na coś osobiście, stajesz się podatny na popełnianie błędów. Co bardzo często może być celową strategią twojego wroga, próbą wpędzenia cię w tą osobistą pułapkę. Musisz być na tyle wyrafinowany, by wiedzieć kiedy emocjom się poddawać a kiedy zastąpić je logiką i rozumowaniem. A tego z książki nauczyć się nie da. Więc powiem tyle – dla własnego dobra strategię spalonej ziemi stosuj bardzo oszczędnie. Nie uprawiaj zapasów z wieprzem, bo cały upieprzysz się w błocie a świni będzie się bardzo podobało.”

“Z drugiej jednak strony, jeśli to ty potrafisz wywołać w przeciwniku emocjonalną reakcję, otworzy się przed tobą wiele obiecujących możliwości. Jeśli potrafisz sprowokować wroga swego do emocjonalnego potknięcia, stanie się on podatny na błędy a ty zyskasz znaczą przewagę.”

“Nigdy nie pozwól by emocje stanęły na drodze dobrego biznesu. Taktuj wszystko osobiście, ale tego nie okazuj. Niektóre deal’e zrobiłem z ludźmi, którzy jeszcze miesiąc wcześniej obsmarowywali mi po całym mieście dupę. Urazę odłożyłem do sejfu na później i skoncentrowałem się na zysku, który był do zrobienia teraz.”

MOBILIZOWANIE SIĘ WROGIEM

“Pożyj wystarczająco długo a dojdziesz do egzystencjalnego acz banalnego wniosku, że większość ludzi to cipy. Zrobią absolutnie wszystko by uniknąć konfliktów. Nie musisz mieć tytułu z psychologii by wiedzieć, że przyciśnięci do muru szybciej schowają się po swoje łóżko z Idei niż skonfrontują z zagrożeniem walcząc jak żądny krwi konkwistador łupiący miasto. I to jest OK. Bo ludzi takich nazywamy pracownikami. Z radością i wdzięcznością służą nam oni jako podwładni i ochoczo klękają przed ołtarzem naszej wszechpotęgi. Jest w końcu powód, dla którego w grze zwanej szachami istnieją pionki – ktoś przecież musi umierać jako pierwszy…”

“Jeszcze w historii się nie zdarzył taki, który zdobył tron bez paru toporów wymierzonych w jego głowę. Czyngis Chan nie podbił połowy świata klepiąc piątki  i robiąc innym dobrze. Dokonał tego podpalając wszystkich, którzy stali mu na drodze i sikając krwią na ich jeszcze dymiące zwłoki. Nie zdobywa się zamków, łupów i dziewictwa królewny bez takiej czy innej epickiej rozpierduchy. To nie obóz piłkarski dla 11-letnich żydowskich chłopaczków, gdzie nagrody – do społu z jarmułką – dostaje się za samo wzięcie udziału.”

“Na drodze po władzę konflikt jest nieunikniony. Im szybciej to zaakceptujesz tym szybciej nauczysz się witać go z otwartymi rękami i uczyć się dzięki niemu. Po pierwsze tego, że w trybie domyślnym ludzie zrobią wiele by go uniknąć. Po drugie tego – i to jest znacznie ważniejsze – że ty nie możesz go unikać. Ty masz się wręcz na niego eksponować. Bo konflikt jest jak wampir – nie potrzebuje oficjalnego zaproszenia na przyjęcia by na nim się pojawić – choćby miał kurwa przeniknąć przez ściany. Więc twój jedyny wybór to sposób w jaki na niego reagujesz.”

“To konflikt ukształtował mnie takim, jakim jestem. Nauczyłem się bowiem, że korzystne jest nie tylko witanie go z otwartym rękami, ale czasami wręcz jego inicjowanie. (…) Nie chodzi mi oczywiście o to, żebyś robił dym swojemu listonoszowi, księgowemu czy manikiurzystce, tylko o to, by zamiast kulić się przed ciosami, które wyprowadza ci życie, przypierdolić mu z kontry sierpa. Opanuj to, czego ludzie boją się najbardziej – strach przez konfliktem – a będziesz mieć lata świetlne przewagi.”

“Większość ludzi nie chce mieć żadnych wrogów. Zrobią wszystko by każdy ich polubił. I nie jest to podejście, które chcesz modelować. Tytuł filmu brzmiał; “Igrzyska Głodu” a nie “Igrzyska Obfitości” – pamiętasz? Tak więc – wrogowie istnieją i są skrajnie ważną częścią tej gry. Zatem musisz nauczyć się jak wykurzyć ich z ukrycia i rozgrywać zgodnie z własnymi interesami – lub też być przez nich zniszczonym.”

“Jest takie stare powiedzenie: ‘Kiedy uczeń jest gotowy, pojawia się mistrz’. (…) Ja od siebie dodał: ‘Gdy pojawia się wróg, robisz coś poprawnie.’ Lub, jak wolisz: ‘Jeśli nie masz wrogów, robisz coś nie tak’.

“Wróg, antagonista, rywal – z mojego punktu widzenia wszystko to jeden diabeł. Ktoś wyciąga łapy po twoje. A jeśli jesteś kimś, kto robi w świecie fale – szukanie wrogów będzie zbędne. Pojawią się sami. Zdaje się, że Eminem ustami samego Winstona Churchilla powiedział to najlepiej: ‘Dobrze jest mieć wrogów. Znaczy to, że za czymś się opowiadasz.’ Podsumowując temat: każda potężna postać ma jakichś wrogów. Wiec jeśli chcesz osiągnąć wielkość, również będziesz ich potrzebować.”

“A do czego dokładnie będziesz ich potrzebować? Do uszczelnienia gry bo to właśnie wróg najbardziej mobilizuje. To wróg daje nam szansę przekraczania własnych ograniczeń. To wróg sprawia, że stajemy się lepsi niż sądziliśmy. Ludziom bez przerwy doradza się poszukiwanie mentorów. A jednak czasami godny przeciwnik może być równie skuteczną pomocą. Nie ma silniejszego bodźca do rozwoju osobistego niż świadomość, że gdzieś tam, właśnie teraz, ktoś trenuje, haruje i kombinuje – używając do tego celu wszystkich możliwych sposobów – by ściąć ci głowę i puścić z dymem wszystko to co tak długo i metodycznie do tej zbudowałeś.”

“Kiedy zarządzałem agencją Miller/Gold, największą i odnoszącą największe sukcesy tego typu agencją w Hollywood, dodajmy, każdego poranka, jak w mordę dał o 5 nad ranem, budziła mnie przeszywająca acz otrzeźwiająca świadomość, że wraże siły chcą zetrzeć mój biznes i moje nazwisko z powierzchni ziemi. Że chcą mnie zniszczyć. I wiesz co? I uwielbiałem to. Nie na początku, ale nauczyłem się to uwielbiać. Wręcz potrzebować. To poczucie ‘walcz lub giń’ rozpalało pode mną ogień, zmuszało do poszukiwań i stawania się lepszą wersją siebie a nie kolejną pożałowania godną miernotą zamieszkującą tą pierdoloną planetę.”

“Może zabrzmieć to całkowicie nielogicznie, ale musisz nauczyć się myśleć o wrogach jako o pozytywnej sile w twoim życiu, bo wrogowie czynią cię lepszym. Nadają twojemu istnieniu sens i kierunek. Chronią cię przez spoczywaniem na laurach i przed obrastaniem w wygodę. To dzięki nim bez przerwy musisz ostrzyć własne ostrze. Mówiąc wprost – jesteś jedynie tak silny jak twój najsilniejszy wróg.”

Jeżeli ktoś żyje z tego, że zwalcza wroga, jest zainteresowany tym, aby wróg pozostał przy życiu – Friedrich NIETZSCHE

“Wrogowie są symbolem. Konflikt jest co prawda siłą niewidoczną, jednak wróg jest istotą namacalną. Możesz go widzieć, możesz go słyszeć, a co więcej, wrogowie podlegają fizycznym właściwościom natury. Ludzi przeraża to, czego nie mogą dostrzec zmysłami. To dlatego terroryzm tak bardzo nas przeraża i niepokoi. Bo i ile niemal niemożliwym jest walczenie z mgłą, wróg nazwany z imienia i nazwiska jest bardzo konkretnym celem.”

“Wrogowie są również dowodem społecznym. Mieć wroga znaczy, że jesteś czegoś wart. Ludzie zwracają szczególną uwagę na tych, na których zwracają uwagę inni – nawet jeśli to uwaga negatywna. ZWŁASZCZA gdy to uwaga negatywna.”

“Wrogowie dają radość. A życie jest grą. Grą na serio, ale mimo wszystko wciąż grą. A nie ma żadnej radochy w graniu w pojedynkę (co innego w zabawianiu się w pojedynkę…). Wszak chcesz, żeby ktoś po drugiej stronie siatki odbił piłkę w twoją stronę.”

“Zatem ważniejszy od posiadania wroga jest jedynie odpowiedni dobór wroga. Bo musisz wybrać wroga godnego twoich aspiracji – np przez rzucenie wyzwania komuś, kto już jest tam gdzie ty chcesz być. Już przez samo powiązanie twojego nazwiska z jego podświadomie ogłaszasz wszechświatu, że od tej chwili jesteście na tym samym poziomie. Tym jednym ruchem wskakujesz we własnym odbiorze o parę szczebli wyżej.”

“Znajdź wroga godnego twoich aspiracji i przestaw broń w tryb ognia ciągłego. Kiedy tylko zobaczysz go w celowniku, odpal kody i przejdź w tryb Sądu Ostatecznego.”

By odnieść sukces, potrzebujesz przyjaciół.
By odnieść wielki sukces, potrzebujesz wrogów.

WYBIERZ PROGRAMY DLA SIEBIE

Pin It on Pinterest

0